… chroniczne zmęczenie … co mi dolega? …

Wciąż jesteś znużona, senna, masz mało energii? Być może to wina przepracowania. Ale chroniczne zmęczenie to może być objaw poważnej choroby. Brak apetytu, osłabienie i właśnie przewlekłe zmęczenie to jedna z oznak wirusowego zapalenia wątroby typu C, cukrzycy, anemii a także niewydolności nerek. Dlatego bądź czujna! Jakie choroby objawiają się chronicznym zmęczeniem?

Chroniczne zmęczenie  może być oznaką przepracowania, ale także wielu groźnych chorób. Sprawdź jakich.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C)

Choroba ta wywoływana jest przez wirus żółtaczki – HCV, który przenosi się podczas bezpośredniego kontaktu z zakażoną krwią (np. w czasie transfuzji krwi, zabiegów operacyjnych, wycinania znamion, robienia tatuażu, a nawet manikiuru i pedikiuru w niehigienicznych warunkach) i w ukryciu uszkadza komórki wątroby. Często objawem wirusowego zapalenia wątroby (WZW C) jest osłabienie, brak apetytu, mdłości, wymioty. Nie możesz skupić się na wykonywanych czynnościach, bolą cię stawy i mięśnie, miewasz stany podgorączkowe. Pojawia się również zażółcenie skóry i białek oczu.
Rady dla ciebie: Koniecznie idź do lekarza – zleci test na obecność przeciwciał anty-HCV. W razie rozpoznania choroby podejmie leczenie.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać hipotonię (niedociśnienie)

Osoby z niskim ciśnieniem krwi (poniżej 90/60 mm Hg) mają zwykle mało elastyczne ściany tętnic. Krew płynie przez nie wolniej i pod mniejszym ciśnieniem, dlatego tkanki organizmu są gorzej zaopatrzone w tlen. W rezultacie pojawiają się różne dolegliwości. Odczuwasz zmęczenie  i osłabienie, i to nie tylko przy zmianie pogody. Masz zaburzenia snu i wstajesz zmęczona. Nie możesz się skoncentrować, miewasz zawroty głowy i mroczki przed oczami. Ciągle marzną ci ręce i stopy. Zdarzają ci się omdlenia, zwłaszcza gdy dłużej stoisz.
Rady dla ciebie: Skonsultuj się z lekarzem – prócz wielokrotnych pomiarów ciśnienia może zlecić dodatkowe badania (m.in. morfologię, analizę moczu, EKG), by przekonać się, jaka jest przyczyna hipotonii. Ponadto pij ok. 2,5 litra płynów dziennie (to zwiększa objętość krwi, a tym samym ciśnienie). Jedz częściej niewielkie porcje (przejadanie się sprzyja obniżeniu ciśnienia), dosalaj potrawy. Zacznij regularnie pływać, uprawiać aerobik, jogging lub jeździć na rowerze – te sporty uelastyczniają naczynia krwionośne nóg. Sporo wypoczywaj, śpij na wysokiej poduszce (zapobiegniesz porannej hipotonii). Aby pobudzić krążenie, rób chłodno-ciepły masaż wodny pod prysznicem. W sytuacjach awaryjnych możesz wypić filiżankę kawy, colę lub napój energetyzujący – zawierają pobudzającą kofeinę.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać niewydolność nerek

Jeśli nerki niedostatecznie oczyszczają krew z substancji powstających w procesie przemiany materii, toksyny gromadzą się w organizmie i zakłócają pracę wielu narządów. Niewydolność nerek rzutuje na twoje samopoczucie: czujesz się zmęczona i osłabiona, jesteś ociężała, drażliwa, nie możesz się skoncentrować na wykonywanej pracy. Nie masz apetytu, chudniesz, miewasz nudności, wymioty. Ręce stają się opuchnięte, często drętwieją. Utrzymuje się również obrzęk twarzy i stóp. Ponadto często boli cię głowa, a skóra łuszczy się i swędzi.
Rady dla ciebie: Wybierz się do lekarza pierwszego kontaktu – zleci badanie moczu na obecność białka, a ponadto oznaczenie poziomu mocznika i kreatyniny, a także elektrolitów (sodu i potasu) we krwi.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać cukrzycę

Zarówno w cukrzycy typu 1 (insulinozależna), jak i typu 2 (insulinoniezależna) we krwi znajduje się za dużo glukozy. To wina braku lub niedostatecznej ilości insuliny, która transportuje glukozę z krwi do komórek. Jeśli komórki zostają pozbawione źródła energii, nie mogą prawidłowo funkcjonować. W efekcie jesteś zmęczona, senna. Ciągle chce ci się pić, często oddajesz mocz, masz spory apetyt, a mimo to tracisz na wadze. Poza tym skóra staje się sucha i swędzi, a rany goją się wolniej, masz też skłonność do infekcji skórnych, zwłaszcza grzybic. Krwawią ci również dziąsła, w nocy dokuczają kurcze łydek, masz problemy ze wzrokiem, a oddech może mieć zapach acetonu. Często łapiesz grzybicze i bakteryjne infekcje pochwy.
Rady dla ciebie: Koniecznie idź do lekarza po skierowanie na oznaczenie poziomu glukozy we krwi i analizę moczu. Jeśli wyniki nie będą w normie, lekarz rozpocznie leczenie. Zadbaj też o prawidłową wagę ciała, bo cukrzycy sprzyja nadwaga. Unikaj produktów, które szybko podnoszą poziom glukozy we krwi (m.in. słodycze, biały chleb, banany). Regularnie uprawiaj sport, bo obniża stężenie cukru we krwi.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać anemię

Spowodowana jest m.in. niedoborem żelaza – pierwiastka niezbędnego do produkcji czerwonych krwinek (erytrocytów). Gdy zaczyna go brakować, zmniejsza się liczba erytrocytów lub zawartej w nich hemoglobiny (czerwonego barwnika krwi), która dostarcza tlen do komórek organizmu. W rezultacie różne narządy wewnętrzne są niedotlenione i gorzej pracują. Jesteś stale zmęczona , senna, nie możesz się skoncentrować. Dokuczają ci bóle i zawroty głowy, szumy w uszach. Możesz też odczuwać mdłości lub tracisz apetyt. Łatwo łapiesz infekcje. Cierpi też twoja uroda: skóra staje się blada, pękają kąciki ust, rozdwajają się paznokcie, wypadają włosy.
Rady dla ciebie: Wybierz się do internisty – zleci morfologię krwi (określa m.in. liczbę erytrocytów i poziom hemoglobiny) i oznaczenie poziomu żelaza w surowicy. Wyniki potwierdzą lub wykluczą anemię. Jedz też produkty bogate w żelazo, m.in. czerwone mięso, ryby, żółtka jaj, wątróbkę, pełnoziarnisty chleb, grube kasze, sałatę, natkę. Żelazo zawarte w produktach pochodzenia zwierzęcego jest lepiej wykorzystywane przez organizm, dobrze też łączyć je z witaminą C ułatwiającą jego wchłanianie. Pod kontrolą lekarza możesz także przyjmować preparaty z żelazem.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać kłopoty z tarczycą

Gruczoł ten wydziela hormony, które sterują ważnymi procesami chemicznymi w organizmie, zapewniając właściwą pracę wszystkich narządów wewnętrznych. Ale gdy równowaga hormonalna zostaje zaburzona, dochodzi do nadprodukcji hormonów tarczycy (nadczynność) lub ich niedoboru (niedoczynność). Mimo że są to dwie różne choroby, jeden objaw jest wspólny: uczucie zmęczenia. W nadczynności tarczycy pojawia się też bezsenność , nerwowość, zaburzenia rytmu serca. Chudniesz mimo większego apetytu. Męczą cię biegunki, masz zaburzenia cyklu miesiączkowego. Ciągle jest ci gorąco, pocisz się, odczuwasz duszności. W niedoczynności tarczycy zaś metabolizm zwalnia, więc mimo braku apetytu zaczynasz przybierać na wadze. Jesteś też ciągle ospała, nie możesz się skupić na wykonywanej pracy. Skóra staje się sucha, łuszcząca. Pojawiają się zaburzenia miesiączkowania.
Rady dla ciebie: Wybierz się do internisty – skieruje cię na konsultację do endokrynologa. Konieczne będzie badanie krwi z oznaczeniem poziomu hormonów tarczycy: FT3 i FT4 (T3 i T4), oraz TSH – hormonu przysadki.

Chroniczne zmęczenie może oznaczać zespół przewlekłego zmęczenia

Ta choroba najczęściej dotyka aktywne, młode kobiety żyjące w ciągłym napięciu. Najważniejszym objawem ZPZ jest uczucie przemęczenia, które trwa co najmniej pół roku i nie można go powiązać z wysiłkiem ani żadną chorobą. Występują też kłopoty z pamięcią i koncentracją, bóle głowy, mięśni, stawów i gardła, zaburzenia snu. Często czujesz kołatanie serca. Masz dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego: bóle brzucha, biegunki lub zaparcia, wzdęcia.
Rady dla ciebie: Aby zmniejszyć dolegliwości, postaraj się uregulować tryb życia: jadaj zdrowe posiłki o stałych porach, śpij co najmniej 8 godzin na dobę, nie zabieraj pracy do domu – niech to będzie twoja oaza spokoju i wyciszenia. Codziennie znajdź czas na ćwiczenia, np. spacer, jogę lub tai-chi. Staraj się wypoczywać aktywnie  i absolutnie nie rezygnuj z urlopów – są niezbędne dla utrzymania równowagi psychicznej. Korzystna może okazać się także psychoterapia. Do lekarza pierwszego kontaktu wybierz się po skierowanie na podstawowe badania – sprawdzisz stan swojego zdrowia. pobudzającą kofeinę.

/ poradnikzdrowie.pl /

 

 

 

… pożywienie czy trucizna …

zdrowe odzywianie

foto: 123rf.com

 

Żywienie jest od najwcześniejszych lat życia jednym z ważniejszych czynników determinujących nasz rozwój, zdrowie i wygląd. Pożywienie jest dla nas paliwem, bez którego funkcjonowanie organizmu nie jest możliwe. Od jakości tego paliwa zależy, czy nasz rozwój jest prawidłowy, czy jesteśmy odporni na choroby i w jakiej jesteśmy kondycji. Można to porównać do samochodu. Jeśli do diesela nalejemy benzyny, pojazd daleko nie pojedzie. Tak samo dzieje się z naszym organizmem. Jeśli nie dostarczymy mu wartościowego paliwa, wszystko powoli zacznie szwankować, pojawiają się różne dolegliwości a w konsekwencji – często także choroby.

Część z nas wychodzi zapewne z założenia, że zdrowo się odżywia i zapewnia swojemu organizmowi właściwe pokarmy. Dobiera skrupulatnie składniki do posiłków i dba, aby dieta była bogata w warzywa. Tymczasem może się zdarzyć, że na przykład preferowana w jadłospisie marchewka jest dla nas szkodliwa. Jak to możliwe, skoro tyle się pisze i mówi o jej dobroczynnych właściwościach? To prawda, że jest to bardzo wartościowe warzywo, ale nie dla każdego, ponieważ każdy z nas jest inny pod względem enzymatycznym, genetycznym, hormonalnym i w związku z tym nie dla każdego to samo będzie dobre. Zatem ta zdrowa  niekoniecznie musi być tak samo zdrowa dla wszystkich.

Co więc jeść i jak jeść, aby być zdrowym?

Organizm ludzki ma szereg mechanizmów obronnych i łatwo dostosowuje się do warunków zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Na co dzień dobrze sobie radzimy nawet z pożywieniem, którego nie tolerujemy. Na podstawie obserwacji niełatwo rozpoznać, co nam konkretnie nie służy. Czasami intuicyjnie nie przepadamy za pewnymi produktami, coś nam po prostu nie smakuje. Warto zwracać na to uwagę, ponieważ mogą to być sygnały wysyłane przez organizm. Skoro nam coś nie smakuje, może nie jest dla nas dobre? Zatem nie powinniśmy się zmuszać do spożywania produktów dla nas niesmacznych.

Powstaje więc pytanie: w jaki sposób skutecznie walczyć z toksynami?

Co prawda człowiek jest w stanie przyzwyczaić się nawet do trucizny, jeśli odpowiednio się wytrenuje, ale tylko na krótką metę. Tak w zamierzchłych czasach przygotowywano testerów żywności. Planując spisek przeciwko królom, podawano im silnie działające trucizny począwszy od najmniejszej dawki, jeszcze nieśmiertelnej, po czym stopniowo zwiększano dawkę, aby tester mógł się przyzwyczaić. Kiedy osiągnięto dawkę śmiertelną dla przyszłej ofiary, a nie wywołującą reakcji u testera żywności, można było przystąpić do zamachu. Takie przyzwyczajenie do trującej substancji jest jednak pozorne, gdyż z czasem sam tester również ginął z powodu wyniszczenia oraz niewydolności organów wewnętrznych. Tylko dzięki mechanizmom obronnym tak długo wytrzymywał działanie trucizny. Podobnie jest z nami.

Zatem co jest dla nas trucizną?

Na co dzień spożywamy różne pokarmy, które mogą być przez nas nietolerowane i z czasem na skutek odkładanych w organizmie toksyn mogą wywołać szereg zaburzeń i chorób wewnętrznych. Większość chorób cywilizacyjnych jest dieto zależnych. Tylko dlaczego nie kojarzymy faktu, że to wszystko jest efektem pożywienia? Otóż nietolerancja pokarmowa jest niewłaściwą reakcją naszego organizmu na pewne pokarmy, co może objawiać się na wiele sposobów. Początkowo przebiega łagodnie, by z czasem stopniowo się nasilać. Taki stan może utrzymywać się przez kilka, kilkanaście lat i w efekcie prowadzić do inicjacji stanów zapalnych tkanek, narządów wewnętrznych, powodując dolegliwości i choroby. Niektórzy będą mieć tylko jeden objaw, jak na przykład ostre bóle głowy, podczas gdy u innych objawi się to zespołem nadwrażliwych jelit, migrenami,łuszczycą , egzemą, chronicznym zmęczeniem , depresją, problemami skórnymi czy niedomaganiami układu oddechowego a nawet zaburzeniami psychosomatycznymi. Nie jest łatwo uświadomić sobie, że nasze pożywienie jest katalizatorem dla występowania pewnych objawów, ponieważ symptomy nietolerancji pokarmowej mogą pojawić się kilka godzin albo nawet kilka dni później. Zupełnie inaczej niż w przypadku alergii pokarmowej, której objawy często są widoczne natychmiast.

Na jakiej więc podstawie wyselekcjonować produkty żywnościowe, aby dostarczyć organizmowi to, co dla niego najlepsze?

Zrozumienie skomplikowanego procesu, w jaki sposób żywność wpływa na nasze codzienne życie, jest jeszcze w fazie rozwoju. Najczęściej postawienie właściwej diagnozy na podstawie samej obserwacji jest trudne. Pomocne w tym wypadku może okazać się określenie tzw. własnego kodu metabolicznego i odkrycie w ten sposób, co jest dla nas dobre, a co wywołuje nieprawidłową reakcję. Odkrycie własnych nietolerancji pozwala na wprowadzenie początkowo diety eliminacyjnej, a po jakimś czasie diety rotacyjnej. Po zastosowaniu się ściśle do zaleceń zyskujemy zdrowie, doskonałe samopoczucie i normalizację masy ciała. Ponadto należy pamiętać, że im bardziej urozmaicona jest nasza codzienna dieta , tym lepiej, ponieważ dzięki temu możemy zaradzić powstaniu ewentualnych nowych nietolerancji.

Minisłowniczek terminów:

• Kod metaboliczny – indywidualna reakcja organizmu na białka pokarmowe określana na podstawie wyników testów na nietolerancje pokarmowe.
• Dieta eliminacyjna  – dieta wykluczająca produkty nietolerowane.
• Dieta rotacyjna – dieta uwzględniająca produkty nietolerowane, które pojawiają się w ściśle określonej przez dietetyka częstotliwości.

/   Marzena Rypina        magazyn Zwierciadło   /

… temperatura …

Słońce a włosy.

Czy to prawda, że promienie słoneczne niszczą włosy? Jak chronić je przed słońcem?

Jak słońce uszkadza włosy?

Długotrwała ekspozycja włosów na promienie UV wysusza je, sprawia, że stają się matowe, zniszczone i łamliwe. Jak to się dzieje?

Łuski włosów rozchylają się pod wpływem słońca, a wtedy do ich środka przenika ultrafiolet i uszkadza ich warstwę korową. Dodatkowo promienie UV utleniają melaninę, co powoduje, że włosy płowieją.

Niestety, słońce uszkadza włosy w sposób trwały – promienie UV mogą bowiem niszczyć w nich niektóre aminokwasy białek.

Złego efektu dopełniają zabiegi stylizacyjne (farbowanie, suszenie suszarką, używanie prostownicy i lakierów do włosów).

Warto wiedzieć, że im ciemniejsze włosy, tym lepsza ich odporność na promieniowanie słoneczne.

Jak chronić włosy przed słońcem?

Latem, szczególnie na wakacjach (gdy spędzamy najwięcej czasu na słońcu), warto ochronić włosyprzed promieniowaniem. Nasze rady:

  1. Osłaniaj głowę i włosy nakryciem – czapką lub chustką.
  2. Spinaj włosy tak, by chronić końcówki. Dzięki kokom zmniejszysz też narażoną na promieniowanie powierzchnię włosów.
  3. Jeśli się opalasz, posmaruj włosy olejem sezamowym, który zawiera naturalny filtr chroniący przed słońcem. Wystarczy wmasować we włosy i skórę głowy kilka łyżek oleju.
  4. Pamiętaj, że mokre włosy są pozbawione ochronnego płaszcza hydrolipidowego – są więc wówczas podwójnie narażone na promieniowanie. Jeśli więc wyjdziesz z morza lub basenu, nie susz włosów na słońcu.

/   wieszjak.pl  /

… stanowiska … dlaczego działania niepożądane statyn mogą (dosłownie) Cię zabijać …

Dlaczego działania niepożądane statyn mogą (dosłownie) cię zabijać

(NaturalNews) Miliony ludzi przyjmują statyny, aby obniżać poziom cholesterolu. Chociaż te często przepisywane leki mogą wydawać się magicznym panaceum na wysoki poziom cholesterolu, prawda jest taka, że statyny prowadzą do wielu niebezpiecznych – a czasami wręcz śmiertelnych – okoliczności. Dowiedz się, dlaczego działania niepożądane statyn mogą (dosłownie) powoli cię zabijać.

Podstawy działania statyn

Statyny działają poprzez blokowanie zdolności organizmu do produkcji cholesterolu. Mogą one również pomóc ciału reabsorbować cholesterol nagromadzony wzdłuż ścian tętnic, zapobiegając w ten sposób powstawaniu dalszych niedrożności. Choć może to brzmieć wspaniale na papierze, jest to uproszczone wyjaśnienie. Gdy statyny blokują w wątrobie produkcję syntezującego cholesterol enzymu reduktaza HMG-CoA, powoduje to również wiele skutków ubocznych, w tym bóle mięśni i stawów, nudności, wysypki, bóle głowy, zaparcia i biegunki.

Jeśli te nieprzyjemne powikłania nie są wystarczające, aby dobrze przemyśleć zastosowanie statyn, weźmy pod uwagę następujące, bardziej poważne – i potencjalnie śmiertelne – skutki uboczne.

Uszkodzenie wątroby

Wątroba, która działa jako układ filtracji organizmu, utrzymuje sprawne funkcjonowanie twojego ciała i pozbawione toksyn. Statyny mogą powodować przyrost enzymów wątrobowych, co wiąże się z ryzykiem różnych powikłań, takich jak żółtaczka, transplantacja wątroby oraz śmierć z powodu ostrej niewydolności wątroby. Nie tylko to, ale, gdy uszkodzona wątroba nie może wykonać swojego zadania, sieje spustoszenie w funkcjonalności całego ciała.

Niewydolność nerek

Bardzo poważny efekt uboczny zwany rabdomiolizą może zostać wywołany przez statyny. Choroba ta obejmuje degenerację komórek mięśniowych, niewydolność nerek a nawet śmierć. Pomimo, iż rabdomioliza najczęściej występuje, gdy statyny reagują na inne leki, może również pojawić się bez wystąpienia tej zależności, samoistnie.

Cukrzyca typu 2

Cukrzyca przyczynia się do śmierci ponad 230 tysięcy Amerykanów rocznie ze względu na różne schorzenia, od choroby serca po niewydolność nerek. [1] Dlaczego więc mielibyśmy przyjmować lek, który prowadzi do rozwoju takiej choroby? Statyny zostały powiązane ze wzrostem stężenia glukozy w surowicy badanej na czczo i HbA1c. W rzeczywistości, ryzyko jest tak duże, że Amerykańska Agencja Żywności i Leków (ang. Food and Drug Administration – FDA) zleciła stosowanie etykiet ostrzegawczych dotyczących związku między statynami, zwiększeniem stężenia glukozy we krwi i cukrzycą.

Statyny nie tylko zwiększają ryzyko cukrzycy w jeden sposób: one jednocześnie zwiększają insulinooporność, podnosząc poziom cukru we krwi. Same w sobie te kwestie są problematyczne. Razem wzięte, są potencjalnie katastrofalne i mogą powodować wszystko, od ataków serca po różne choroby, w tym raka, Parkinsona i Alzheimera. [2]

Choroby neurologiczne

Wielu pacjentów, którzy stosują statyny, zgłasza objawy utraty pamięci, dezorientację, zapominanie, amnezję oraz zaburzenia pamięci, lecz neurologiczne szkody spowodowane przez statyny nie kończą się na tym. Niektórzy badacze powiązali statyny ze stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS), powszechnie określanym jako choroba Lou Gehriga, która jest znana ze złych rokowań i szybkiej progresji. [3]

Niewydolność serca

Jeśli statyny mają zapobiegać problemom z sercem, to dlaczego wyniki jednego z badań wskazują, że pacjenci, którzy przyjmują statyny, mają słabszą czynność serca niż ci, którzy tego nie robią? Trudno zaakceptować statyny jako realną opcję, gdy badania naukowe stwierdzają: „leczenie statynami wiąże się ze spadkiem funkcji mięśnia sercowego.” [4]

Zablokowany statynami

Chociaż może łatwo niektórym osobom przyjąć, że można używać statyny, aby kontrolować poziom cholesterolu a następnie po prostu przerwać ich przyjmowanie, prawda jest taka, że większość ludzi musi pozostać na statynach do końca życia, jeśli już zaczną je stosować.

Jedyny wyjątek, który może zapobiec potrzebie stosowania leku do końca życia? Zobowiązanie do zmiany stylu życia, które w naturalny sposób pomoże obniżyć poziom cholesterolu. Chociaż rzucenie palenia papierosów, zdrowe odżywianie, regularne ćwiczenia i zarządzanie poziomem stresu mogą wydawać się o wiele większym kłopotem niż łyknięcie kilku tabletek, prawda jest taka, że te korzystne nawyki są o wiele bardziej pożądane od życia uzależnionego od statyn.

Na początku tego roku, New York Times opublikował artykuł opiniotwórczy, w którym pracownik wydziału Harvard Medical School potępił stosowanie statyn. Błagalnie zatytułowany „Nie dawaj pacjentom więcej statyn”, artykuł ten nie tylko wymieniał poważne skutki uboczne terapii statynami oraz brak sensownej ochrony przed chorobami serca, ale poruszył również inny problem: fałszywe zapewnienia, które odwracają pacjentów od prawdziwego lekarstwa przeciw wysokiemu poziomowi cholesterolu i niezdrowemu stylowi życia. Artykuł zdecydowanie ostrzegał pacjentów przed stosowaniem jakichkolwiek wytycznych dotyczących statyn, a w zamian radził, aby wziąć pod uwagę wszystkie dowody w celu ustalenia najlepszego sposobu leczenia. (5)

Podczas gdy jeden na czterech Amerykanów w wieku powyżej 45 lat jest na statynach, szokujący jest fakt, że niewiele z nich zdaje sobie sprawę z szerokiego zakresu działań niepożądanych, nie mówiąc już o potencjalnie śmiertelnych powikłaniach. Chociaż statyny mogą wydawać się szybkim i łatwym rozwiązaniem, potencjalnie długoterminowe skutki – z których wiele jest śmiertelnych – znacznie przewyższają wszelkie krótkoterminowe korzyści.

Autor: Aurora Geib

Źródła:
http://www.naturalnews.com/045350_statins_side_effects_killing_people.html
[1] http://professional.diabetes.org/admin/UserFiles/0%20-%20Sean/FastFacts%20March%202013.pdf
[2] http://www.mayoclinic.org/diseases-conditions/high-blood-cholesterol/in-depth/statins/art-20045772
[3] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17536877
[4] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20027659
[5] http://www.nytimes.com/2013/11/14/opinion/dont-give-more-patients-statins.html?_r=0
http://science.naturalnews.com/cholesterol.html

/    faktydlazdrowia.pl   /

Dzień dobry.

 

Było sobie na świecie Coś. Żyło cichutko w głębi duszy. Nikomu nie wadziło. Pewnego razu do duszy zabrnęło Uczucie. To było bardzo dawno. Coś ceniło sobie Uczucie i bało się je stracić. Nawet zaczęło zamykać drzwi na klucz. Coś i Uczucie spotykali się, spacerowali po zakamarkach duszy, rozmawiali o niczym, marzyli. Wieczorami rozpalali ognisko, żeby ogrzać duszę.

Coś przyzwyczaiło się do Uczucia i miało wrażenie, że Uczucie zostanie z nim na zawsze. Uczucie zresztą to obiecało, było takie romantyczne. Ale pewnego razu Uczucie zniknęło. Coś szukało Uczucia wszędzie, szukało i szukało. Długo szukało. Aż w jakimś zakątku duszy znalazło wyrąbaną siekierą dziurę. Uczucie po prostu uciekło, pozostawiając ogromny ubytek. Coś oskarżyło siebie o to wszystko. Coś zbyt bardzo wierzyło Uczuciu, by się obrazić.
Na pamiątkę Uczucia została w duszy dziura. Nie dało się jej niczym załatać. Po nocach wpadał przez tę dziurę zimny, zły wiatr. Wówczas dusza lodowaciała i kurczyła się.
Mijał czas, a do duszy starały się zajrzeć inne uczucia. Ale Coś było czujne i nie wpuszczało ich, za każdym razem wymiatając uczucia miotłą przez dziurę. Z czasem uczucia przestały przychodzić.
Pewnego razu jednak do duszy zapukało bardzo dziwne Uczucie. Początkowo Coś nie otwierało drzwi. Uczucie nie wlazło przez dziurę tak, jak robili to poprzednicy, tylko siedziało pod drzwiami. Przez cały wieczór Coś łaziło po duszy, a potem poszło spać, kładąc na wszelki wypadek miotłę przy łóżku. Miotła jednak do niczego się nie przydała, nikogo nie trzeba było wyganiać. Rano, spoglądając przez dziurkę od klucza, Coś stwierdziło, że Dziwne Uczucie wciąż siedzi pod drzwiami. Coś się zdenerwowało, bo ciężko jest przegnać to, co jeszcze nie weszło.
Minął kolejny dzień. Coś było coraz bardziej zdumione. Zrozumiało, że marzy o tym, aby wpuścić Dziwne Uczucie oraz, że jednocześnie śmiertelnie boi się to uczynić. Coś było przerażone. Okropnie bało się, że Dziwne Uczucie ucieknie tak samo jak tamto. Wówczas w duszy pojawi się druga dziura i powstanie przeciąg.
Dni mijały. Coś oswoiło się z obecnością Dziwnego Uczucia pod drzwiami. Aż pewnego razu Coś, w przypływie dobrego humoru wpuściło jednak Dziwne Uczucie do środka. Wieczorem razem rozpalili ognisko i po raz pierwszy od wielu lat ogrzali porządnie duszę.
– Odejdziesz? – zapytało Coś, nie wytrzymując napięcia.
– Nie, – odparło Dziwne Uczucie, – nie odejdę. Pod warunkiem, że nie będziesz mnie więzić i nie będziesz zamykać drzwi na klucz.
– Nie będę zamykać drzwi na klucz, – zgodziło się Coś, – ale przecież możesz uciec przez starą dziurę.
Coś opowiedziało Dziwnemu Uczuciu swoją historię.
– Nie uciekam przez stare dziury, – uśmiechnęło się Dziwne Uczucie, – jestem inne.
Coś mu nie uwierzyło, ale zaprosiło na spacer po duszy.
– A gdzie jest twoja stara dziura? – zapytało z ciekawością Dziwne Uczucie.
Coś uśmiechnęło się gorzko.
– Zaczyna się – pomyślało.

I pokazało miejsce, w którym znajdowała się dziura. Ale dziury w tym miejscu nie było. Coś słyszało złorzeczenia wściekłego zimnego wiatru dochodzące z tamtej, zewnętrznej strony duszy. Coś spojrzało na Dziwne Uczucie i przyrzekło, że nigdy przenigdy nie będzie już zamykać drzwi…

/  netowe /

 

… nie ma rzeczy niemożliwych …

… psycholog i trener Mateusz Grzesiak u Łukasza Jakóbika … zapraszam:-) …

https://www.youtube.com/watch?v=xNDmfW8hXOk

 

7043 597f 500

Wielu duchowych nauczycieli uważa, że gdy człowiek podąża za marzeniami, żyje prawdziwie i szczęśliwie. A co, gdy tak nie jest? Zamartwiać się? A skąd! Obrać właściwą strategię!

Dawne marzenia były dobre. Nie spełniły się, ale dobrze, że były” – to cytat z Roberta Jamesa Wallera, autora książki „Co się wydarzyło w Madison County”.

Ważny i mądry, bo najgorsze, co możemy robić, to czuć się nieszczęśliwymi z  powodu niespełnionych snów.Marzenia powinny nas napędzać i cieszyć, a nie dręczyć czy niepokoić. Dlatego, jeśli czujesz, że jesteś w niewoli swojego dawnego wyobrażenia o życiu, zacznij od tego, by sprawdzić, czy to wyobrażenie nadal jest aktualne.

Dla jednych spełnieniem jest willa i jacht, dla innych podróż dookoła świata  posiadanie rodziny lub dziecka. Jeszcze inni będą zadowoleni, wiodąc proste, spokojne, nieskomplikowane życie. Są też szczęśliwcy, którzy niekoniecznie mają więcej niż inni, ale potrafią się cieszyć tym, co jest wokół nich, a także w  nich samych. A jak jest u ciebie?

Opcja pierwsza: marzenia zdezaktualizowane

Często okazuje się, że z biegiem dni i lat zmieniają się nasze priorytety, nie chcemy już być kierowcą rajdowym, ale zrobić prawo jazdy. Nie śnimy o  dalekich podróżach, tylko o wyjeździe na Mazury. Niekiedy, mimo najlepszych chęci czy starań, nie jesteśmy w stanie powziąć żadnych działań, które zbliżyłyby nas do realizacji marzeń. Czas płynie, i choć teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, to w  praktyce może się okazać, że pójście na studia aktorskie po czterdziestce jest zadaniem mało realnym albo wręcz, po podliczeniu zysków i strat, nieopłacalnym, gdy dobrze prosperujesz, także pod względem satysfakcji życiowej, w  zawodzie czy profesji, które już masz. Co wtedy?

Rozwiązanie: Czas na bilans marzeń  z dzieciństwa i konfrontację z tym, co tu i  teraz. Może to, co masz, to wcale nie jest tak mało? Zdrowie, bliskich, pracę, przyjaciół? Nie każdy to ma… Może jeśli nie udało się zamieszkać w Paryżu na stałe, lataj tam tak często, jak tylko czas i finanse pozwalają, zbieraj fotografie czy inne gadżety paryskie. Jeśli na ten moment nie możesz mieć domu z  ogródkiem, to zamiast czekać na spadek lub wygraną w  totka, urządź sobie ogródek na balkonie lub parapecie.

Opcja druga: marzenia nadal żywe

Jeśli czujesz, że twoje marzenie naprawdę jest najważniejsze dla ciebie, dlaczego wciąż pozostaje marzeniem?

Rozwiązanie: Marzenie pozostanie marzeniem, jeśli nie wyposażysz go w precyzyjny plan działania. W stwierdzenie „Podążaj za marzeniami” wpisany jest imperatyw działania – jeśli naprawdę czegoś chcesz, po prostu zacznij to robić. Potraktuj marzenie jako zadanie – podziel je na etapy i  wyznacz terminy, w których te etapy uda ci się zrealizować. Ale czy tak zaplanowane działanie to jeszcze marzenie? Tak, bliskie spełnienia! Wystarczy spojrzeć na osiągnięcia sportowców czy laureatów konkursów szopenowskich – oni do spełnienia swych snów dążyli mozolnie każdego dnia. Wizja to tylko napęd do działania, potrzebne jest jeszcze… samo działanie.

/    Renata Mazurowska             magazyn Zwierciadło   /

 

… dni lepsze,gorsze … jaki dziś? … spróbujmy go tak zorganizować,by wniósł w nasze życie:inspiracje,dobry nastrój,patrzenie na siebie i ludzi oczami pozytywnymi … pamiętajcie! wiara góry porusza,cuda czyni:-) … pięknego kochani … nika       serce

www.aleksandra.nl

https://www.youtube.com/watch?v=Fy4xLhlwdRw

 

 

 

 

 

… sennie :-))) a pamiętacie jak to było być dzieckiem? … przypomnijcie sobie przed zaśnięciem ten dobry czas … spokojnej kochani …

MIEĆ ZNOWU 6 LAT... ZOBACZYĆ NA ULICY PLAMĘ BENZYNY I KRZYCZEĆ DO MAMY, ŻE Z NIEBA SPADŁA TĘCZA...

 

Dorośli nie pamiętają, tego jak to jest być dzieckiem… Naprawdę nie pamiętają, wierz mi…

Zapomnieli o ile większy wydawał się wtedy świat… Jak trudno było wdrapać się na krzesło…

I jak to było zawsze patrzeć do góry…Zapomnieli… Już tego nie wiedzą… Ty też zapomnisz…

Czasem opowiadają, jak to było pięknie być dzieckiem… Nawet marzą o tym, by znów nim być…

Ale o czym marzyli, będąc dziećmi?…Jak myślisz?..

Sądzę, że marzyli o tym, by w końcu dorosnąć…

Cornelia Funke

 

https://www.youtube.com/watch?v=8ueHdDedZLg&feature=youtu.be