… :-)))

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać" – Jeśli masz prawdziwą przyjaciółkę, której możesz podziękować za te wszystkie rzeczy - nie czekaj dłużej i po prostu zrób to!  1. Dziękuję Ci za to, że zawsze mogę na Ciebie liczyć</p><br /><br />
<p>Kaidy ma swoje Zycie i codziennie różne rzeczy do załatwienia ale mimo to zawsze znajdujesz chwilę dla mnie, by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Stoisz mi swoim ramieniem kiedy potrzebuje się wypłakać i nawet jeśli zadzwonię do Ciebie o 2 w nocy zawsze znajdziesz dla mnie czas</p><br /><br />
<p>2. Dziękuję Ci za to, że martwisz się o mnie,<br /><br /><br />
kiedy wracam do domu</p><br /><br />
<p>Kiedy wychodzimy gdzieś razem czuję się bezpieczna. Nieważne ile wypiję – wiem, że jesteś obok i na koniec imprezy bezpiecznie wyląduję w łóżku. Nie zawsze w swoim, ale to tylko dlatego, że Twoje jest bardziej wygodne i rano wstaje<br /><br /><br />
się z niego z uśmiechem na ustach.</p><br /><br />
<p>3. Dziękuję Ci za to, że każde moje urodziny są dla Ciebie takie ważne</p><br /><br />
<p>Z roku na rok urodziny wydają się być mniej ważne, ale nie moje, nie wtedy gdy jestem z Tobą. Jesteś w stanie podnieść moje urodziny do rangi tygodniowego święta narodowego i to cholernie niesamowite!</p><br /><br />
<p>4. Dziękuję ci za to, że nie pozwalasz mi pisać<br /><br /><br />
lub dzwonić po pijaku</p><br /><br />
<p>To pomogło mi wiele razy uniknąć nieprzyjemnych rozczarowań i wstydu na drugi dzień. Szczególnie dziękuję Ci za to, że nie pozwalasz mi zadzwonić do mojej matki, ona i tak martwi się wystarczająco dużo. A ja nie chciałabym przysparzać jej<br /><br /><br />
kolejnych powodów do smutku</p><br /><br />
<p>5. Dziękuję Ci, że przy Tobie mogę być bardziej otwarta</p><br /><br />
<p>Wiem, że czasem sprawiam wrażenie zimnej suki,<br /><br /><br />
niepotrzebującej przyjaciół, ale dzięki temu, że wytrzymujesz tyle czasu ze mną wiem, że ta zimna suka, którą jestem potrzebuje czasem właśnie takiego kogoś jak Ty</p><br /><br />
<p>6. Dziękuję za poinformowanie mnie, kiedy moje włosy wyglądają dobrze lub źle</p><br /><br />
<p>Lubie wiedzieć na czym stoję, a wiem że mogę liczyć na Twoją szczerość i nie będziesz karmić mnie jakimiś słodkimi kłamstwami</p><br /><br />
<p>7. Dziękuję Ci za przypomnienie mi o spotkaniu</p><br /><br />
<p>Za te wszystkie sytuacje gdy wyganiasz mnie z łazienki i mówisz, że za 20 minut muszę być w umówionym miejscu. Kocham Cię za to!</p><br /><br />
<p>8. Dziękuję za to, że zawsze nosisz tampony w torbie, bo wiesz, że ja tego nie robię</p><br /><br />
<p>Znasz mnie i wiesz, że jestem nieodpowiedzialna, jeśli o to chodzi, byłam taka od zawsze i cieszę się, że mimo wszystko nadal mogę na Ciebie liczyć również w tej kwestii</p><br /><br />
<p>9. Dziękuję Ci za wspólne pijackie przyśpiewki o 3 nad ranem</p><br /><br />
<p>Dziękuję za wspólne pijackie przyśpiewki o trzeciej nad ranem. To te wieczory, dla których warto żyć. W końcu nie ma nic lepszego niż powrót z imprezy nad ranem i dalsze śpiewanie starych hitów bez obaw o to, że nie znamy tekstu</p><br /><br />
<p>10. Dziękuję Ci za to, że ocierasz mi łzy</p><br /><br />
<p>Czasami życie jest do bani, ale wszystko jest dużo |lżejsze gdy Ty jesteś przy mnie i mówisz mi, że wszystko będzie dobrze. Za te wszystkie chwile gdy ocierałaś mi łzy z policzków, gdy żadne słowa nie były potrzebne, bo wiedziałam, co chciałaś powiedzieć. Nawiasem mówiąc, za to też Cię kocham!</p><br /><br />
<p>11. Dziękuję za to,  że dzięki Tobie się śmieje</p><br /><br />
<p>Kiedy jestem z Tobą potrafisz mnie tak rozbawić, że ze śmiechu boli mnie brzuch. To jest w Tobie wspaniałe</p><br /><br />
<p>12. Dziękuję Ci za to, że lubisz te same<br /><br /><br />
programy telewizyjne, co ja</p><br /><br />
<p>Jak tylko zdałam sobie sprawę, że jesteśmy uzależnieni od tych samych telewizyjnych bzdur, wiedziałam, że będziemy przyjaciółkami na całe życie</p><br /><br />
<p>13. Dziękuję Ci za to, że wiesz kiedy jest ze mną coś nie tak</p><br /><br />
<p>Czasami nie chce mówić co mi jest i po prostu chce być sama. Dziękuję Ci, że nie odpuszczasz i  dążysz do tego bym powiedziała Ci co mnie trapi. Ty zawsze wiesz, co powiedzieć, abym poczuła się lepiej</p><br /><br />
<p>14. Dziękuję Ci za to, że cieszysz się z moich sukcesów</p><br /><br />
<p>Za to, że zawsze gdy zaczyna mi się coś układać Ty jesteś pierwszą osobą gotową do świętowania i złożenia mi najszczerszych gratulacji. Nigdy nie jesteś zazdrosna, a czasem wydajesz się być wszystkim bardziej podekscytowana niż ja</p><br /><br />
<p>15. Ale przede wszystkim…<br /><br /><br />
…DZIĘKUJĘ CI ZA TO, ŻE JESTEŚ!” /></p>
<p> </p>
<p><img src=

 

https://www.youtube.com/watch?v=ZRbv4O65vBo

… jesienno – zimowa melancholia jest naturalna … zwykły spadek nastroju czy już depresja? …

W zimowe miesiące nastrój może się nieco obniżać, a poziom aktywności zmniejszać - mówią eksperci

foto: Shutterstock

 

Dni są krótsze, chłodniejsze, przyroda obumiera – masz wrażenie, że wraz z temperaturą, spada także twój poziom energii i nastrój? „Niektóre zwierzęta zimę po prostu przesypiają. Ludzie również mogą odczuwać wzmożoną potrzebę odpoczynku, wycofania się” – mówią psychoterapeuci. Po czym poznać, czy to naturalny spadek energii związany z porą roku, chwilowe nadwątlenie sił organizmu czy może już depresja – choroba, którą trzeba leczyć?
Przyroda, której częścią jest również człowiek, rządzi się swoimi prawami. Funkcjonuje w cyklu rocznym wyznaczanym przez pory roku: od rozkwitu po obumieranie i zastój do ponownego odrodzenia. My wszyscy, czy nam się to podoba czy nie, zgodnie z naszą konstrukcją działamy według narzuconych przez naturę zasad, swoistego programu energetycznego. Co jest w nim zapisane na czas chłodów?Jesień i zima to czas, aby zwolnić

„Wraz z jesienią poziom naszej energii może się obniżać, a nastrój stawać bardziej melancholijny. Sprzyja temu aura i okoliczności: liście żółkną, opadają z drzew, obchodzimy Dzień Wszystkich Świętych, Zaduszki, przez co pojawia się więcej wątków egzystencjalnych” – mówi psychoterapeuta Bronisław Hońca. „Następująca po jesieni zima to pora roku, kiedy trochę zimujemy. Zwłaszcza zima w mieście niekoniecznie sprzyja wysokiemu stopniowi funkcjonowania, zwłaszcza jeśli nie jesteśmy aktywni fizycznie. Jednak już pod koniec lutego czy początku marca możemy zaobserwować, że siły zaczynają wracać, samopoczucie poprawia się. To jest naturalny cykl zmian, który najlepiej zaakceptować i polubić zamiast z nim walczyć. Spadek energii w chłodniejsze miesiące stanowi pewną normę”- podkreśla.

„Widać to wyraźnie gdy przyglądamy się zwierzętom. Niektóre z nich, tj. niedźwiedzie, zimę po prostu przesypiają. Ludzie tego nie robią, ale również mogą odczuwać wzmożoną potrzebę odpoczynku, wycofania się, zwolnienia” – zwraca uwagę psychoterapeutka Monika Tryc – Puchała. Niby oczywiste, a jednak nie do końca…

Wmawia się nam, że normą jest ciągłe dobre samopoczucie

„Obecnie panuje kulturowo i społecznie wzmacniane przekonanie o ciągłym wysokim funkcjonowaniu energetycznym. Wmawia się nam, że normą jest nieustanne dobre samopoczucie i witalność, a ich brak czy chwilowe obniżenie wskazuje na stan niepożądany, patologię, coś, co trzeba szybko zmienić. Tyle, że to mit. Promowanie takich wzorców prowadzi do tego, że wiele osób udaje, że ma się dobrze, choć wcale tak nie jest. Tworzy się sztuczna hurraoptymistyczna rzeczywistość” – zaznacza Bronisław Hońca. Jak jest naprawdę?

Falowanie nastroju: im wyższe wzloty, tym dotkliwsze upadki„Życie to nie jest pasmo samych sukcesów czy samych nieszczęść. To jest pewna sinusoida, w której dobre rzeczy przeplatają się z gorszymi. Podobnie jest z nastrojem: on też naprzemiennie raz jest lepszy, raz gorszy – to naturalne. Sinusoida nastroju powinna być jednak mniej więcej wyrównana. To znaczy: nie odbiegać za bardzo od osi, zarówno w stronę bardzo podwyższonego nastroju, jak i bardzo obniżonego. Jeśli ktoś ma tendencje do stanów euforycznych, poczucia wszechmocy, kiedy to wszystko jawi się wspaniale, pojawiają się myśli: „świat jest absolutnie cudowny, a ja omnipotentny”, to jest duże prawdopodobieństwo, że nastrój o tyle, ile wzniósł się ponad oś, o tyle następnie spadnie pod nią. Można więc przypuszczać, że dojdzie do drastycznego spadku ku depresji – tłumaczy Bronisław Hońca. „Gwałtowne odchylenia w którąkolwiek stronę mogą niepokoić. Jeżeli mamy hurraoptymistyczny nastrój i siły za trzech cały czas nieustannie przez 2 tygodnie, to też nie najlepszy znak” – dodaje.

Jak się czujesz: raczej dobrze czy raczej źle?

Z drugiej strony badania pokazują, że ludzie mają tendencję, aby oceniać swój ogólny nastrój i samopoczucie jako „raczej dobre”, niezależnie od obiektywnych faktów: statusu majątkowego, zawodowego czy ilości relacji społecznych. Oznacza to, że odpowiedź na pytanie o stopień zadowolenia z życia w przypadku większości z nas znajdować się będzie powyżej 0, nie poniżej. Według psychologów to nie przesadny optymizm, a oznaka zdrowia psychicznego. Jak się okazuje, osoby w depresji widzą świat znacznie bardziej realistycznie niż reszta populacji. Osoby z obniżonym nastrojem zauważą więcej negatywnych faktów, osoby zdrowe będą po prostu je ignorować. Jeśli twój nastrój jest notorycznie bardziej na minusie niż na plusie, być może to nie powód do dumy, że znacznie klarowniej niż inni dostrzegasz czyhające wokół zagrożenia i trudności, a raczej niekoniecznie dobra wróżba. Co więc nią będzie?

„Kiedy godzimy się na to, co jest, na zmienność pór roku i nastroju, kiedy w tym wszystkim jesteśmy blisko siebie i swoich uczuć, wtedy nawet ze smutku i odpływu energii możemy czerpać pewien rodzaj mocy, satysfakcję” – dodaje. „Jeśli w chłodne dni popadamy we wspomnienia, możemy się też trochę w tym pogrążyć, pozwolić sobie na melancholię w samotności lub posiedzieć z kimś wieczorem przy gorącej herbacie, porozmawiać” – mówi. Jeśli docenimy i wykorzystamy czas „zatrzymania się”, zbierania sił, dostrzeżemy jego wartość wiosną, „budząc się do życia” z naładowanymi bateriami. Warto się pogodzić, że nie wszystko jest w naszych rękach, nie do końca mamy wpływ na nasz poziom energii. W dużej części steruje nim słońce – nasz naturalny akumulator.

Depresja sezonowa – spadek formy z niedoświetlenia?

Światło słoneczne reguluje gospodarkę hormonalną człowieka, modyfikuje nasze funkcjonowanie, zarówno dobowe, jak i roczne. Jego dostatkiem bądź brakiem tłumaczy się więc po części spadki i wzloty naszej aktywności i animuszu.

Szacuje się, że w jesienno-zimowe miesiące natężenie światła jest 2 – 3 razy mniejsze niż wiosną i 100 razy mniejsze niż kiedy wygrzewamy się na plaży latem. Dodatkowo dni są krótsze, mniej czasu wystawiamy się na oddziaływanie światła dziennego, raczej kryjąc się przed chłodem w ocieplanych pomieszczeniach. To wszystko ma wpływ na stan psychofizyczny. Niestety zazwyczaj ujemny, gdyż doładowanie światłem słonecznym zostaje ograniczone. Tym chociażby tłumaczy się fenomen depresji sezonowej (Seasonal Affective Disorder, SAD). Jest to zaburzenie, którego objawy typowe dla depresji (tj. smutek, ciągłe zmęczenie, niski poziom energii) pojawiają się co roku w październiku listopadzie i samoistnie ustępują w marcu, kwietniu, gdy dni stają się dłuższe. Przyczyny zaburzenia nie są do końca znane, jednak zakłada się, że za spadek formy w mniejszej lub większej mierze odpowiadają neuroprzekaźniki: serotonina i noradrenalina. Czasem w celu zredukowania natężenia kłopotliwych objawów stosuje się fototerapię, czyli terapię z użyciem sztucznego światła.

Samobiczujące myśli? Rozpuść je w „tu i teraz”

Ustaliliśmy szare dni masz prawo popadać w „emocjonalne doły” czy doświadczać osłabienia ciała. Z drugiej strony, warto odróżnić emocje i poziom energii od myśli. Szczególnie, że te ostatnie często obrastają w treści, które systematycznie dawkowane, działają jak trucizna i nie mają nic wspólnego z przyzwoleniem na przeżywanie. „Jestem beznadziejny. Wszystko robię źle. Na pewno nie dam rady – tak jak zawsze” – brzmi znajomo? Większość z nas posiada wewnętrznego krytyka raczącego nas zindywidualizowanym repertuarem reprymend i oszczerstw. Pytanie: na ile dopuszczamy go do głosu. Zazwyczaj niestety za często.

„Na rzeczywistość zawsze możemy spojrzeć w dwojaki sposób. Albo wstać rano i pomyśleć: ‚jest ciemno i zimno, czeka mnie kolejny trudny dzień”, albo wstać i z ciekawością popatrzeć na świat: przyjrzeć się drzewom bez liści, poczuć zapach powietrza, usłyszeć dźwięki wkoło. To, co pomyślimy, jest trochę kwestią wyboru, który podejmujemy bardziej lub mniej świadomie’ – podkreśla Bronisław Hońca. Wielu z nas tłumaczy się tym, że nie ma wpływu na swoje myśli. Tymczasem to nie do końca prawda. Jak wykiwać truciciela krytykanta?

Pomocne może być koncentrowanie się na „tu i teraz”. Jeśli w twojej głowie wciąż wyświetlają się kolejne czarne scenariusze czy samobiczujące myśli, pomocne i osadzające w rzeczywistości może być skupienie na doświadczaniu zmysłowym. Jak to zrobić? Pobaw się w obserwatora – co widzisz wkoło: w co ubrani są współpracownicy, co się dzieje za oknem? Może spadł śnieg, może na tle szarego nieba przeleciał ptak? Czy czujesz jakieś zapachy, jakie doznania są w twoim ciele? Poczuj, jak plecy dotykają oparcia krzesła, a pośladki siedziska. Myśli zniknęły? Tak? Czy więc aby na pewno zupełnie nie masz nad nimi kontroli?

Depresja: gorsze funkcjonowanie przez co najmniej 2 tygodnie

Bywa jednak przecież, że to, co mogło się wydawać chwilowym załamaniem, okazuje się czymś znacznie więcej. Jak odróżnić niegroźne emocjonalne doliny od rodzącej się depresji? Gdzie jest granica między jednym i drugim?

Zasadniczą kwestią jest kryterium czasu trwania objawów, ich natężenie i ciągłość. „Aby można było rozpoznać depresję, obniżony nastrój musi występować przez co najmniej 2 tygodnie każdego dnia większość dnia. Depresja to nie nachodzące nas od czasu do czasu smutki, chandry czy chwilowe poczucie, że nic się nie chce” – podkreśla Monika Tryc – Puchała. „To choroba i jak w przypadku każdej choroby wiążą się z nią bardzo konkretne kryteria diagnostyczne, które muszą być spełnione” – dodaje Bronisław Hońca. Dopiero na ich podstawie stwierdza się obecność choroby, zaleca – w zależności od stanu osoby – leczenie psychoterapeutyczne, psychiatryczne bądź łączone.

„Oczywiście jeśli w ciągu 2 tygodni zdarzą się np. 3 czy 4 dni zdecydowanie gorszego funkcjonowania, szczególnie jeśli ma to związek z jakimiś wydarzającymi się sytuacjami, nie jest to nic niepokojącego. Jeśli jednak spadek formy jest stały, wycofujemy się z czynności, które wcześniej sprawiały nam przyjemność, warto się temu przyjrzeć. Osoba w depresji całkowicie traci umiejętność przeżywania przyjemności. To, co wcześniej poprawiało jej humor, przestaje mieć znaczenie, np. traci radość ze spędzania czasu z rodziną, uprawiania sportów , zainteresowanie seksem” – wylicza Monika Tryc – Puchała.

Życie, które dzieje się jakby za szybą

„To życie, w które wcześniej była zaangażowana, niejako dzieje się obok niej, trochę jakby oglądała film w telewizji. Traci siły tak na poziomie psychicznym i fizycznym. Z rzeczywistości wybiera tylko jej ciemne aspekty, nie jest zdolna zobaczyć tych lepszych” – tłumaczy Bronisław Hońca. „Często nie potrafi znaleźć wytłumaczenia, po co jest na tym świecie. Może ją złościć, że inni wokół się cieszą, bawią, żyją pełnią życia, a ona nie potrafi” – zaznacza Monika Tryc – Puchała. „W depresji mogą się również pojawiać natrętne myśli, tzw. ruminacje, dotyczące np. poczucia winy, bezwartościowości, poczucia bycia niepotrzebnym” – dodaje Bronisław Hońca

„Na osobę, która ma chwilowo obniżony nastrój działania bliskich i znajomych mają wpływ. Ona będzie w stanie skorzystać z ich wsparcia, dobrego słowa, otuchy, towarzystwa. Osoba z depresją nie będzie już w stanie skorzystać z rad znajomych czy rodziny typu: Rusz się, zrób coś. Patrz, tyle w twoim życiu jest dobre” – mówi Bronisław Hońca. To jest choroba. Zazwyczaj nie oczekujemy, że ktoś np. ze złamaną nogą uleczy siebie sam siłą woli i optymizmem, nie oczekujmy więc tego i w tym przypadku.

/         Małgorzata Skorupa             zdrowie.gazeta.pl          /

… pozwól …

 

Central Park lamp post with changing leaves, New York City, NY

 

obraz: flickr.com

… instrukcja obsługi złości …

Złość piękności szkodzi, gniewać się znaczy być złym człowiekiem – też w to wierzysz? Jeśli tak, prawdopodobnie, świadomie bądź nie, ponosisz tego wielkie koszty. O czym mówi twoja złość i co z nią robić, aby nie działała niszcząco, a pozwoliła ci być bliżej siebie samego?
Od najmłodszych lat otrzymywałeś trening, że powinieneś jak najszybciej tłumić gniew, bo złoszczą się tylko źli ludzie? Takie przekonanie może zrobić ci wiele szkody. Czas zastąpić je nowym, bardziej zgodnym z naturą człowieka. Złość, wbrew mylącej nazwie, zła nie jest. Masz prawo do pełnego jej przeżycia. Ba, jeśli tego nie zrobisz, pozostanie w tobie i będzie uwierać jak cierń.Złość to energia fizyczna. Jak ją rozładować?Jak w przypadku każdej emocji, na złość składa się doznanie określonego stanu psychicznego oraz towarzyszący mu stan fizjologiczny. Gniew w ciele, w przeciwieństwie do np. odbierającego siły smutku czy żalu, objawia się powstaniem znacznej energii fizycznej. Trzymanie jej w sobie to jak noszenie tykającej bomby zegarowej. Co z nią zrobić? Rozładować czym prędzej. Jak?

1. Aktywność fizycznaDobrym pomysłem mogą być wszelkiego rodzaju aktywność fizyczna: bieganie, ćwiczenia siłowe, jazda na rowerze. Ćwicząc, skup się na swoim gniewie. Użyć go jako paliwa do wysiłku. Możliwe, że po jakimś czasie zaobserwujesz, że niejako przez mięśnie uszło z ciebie ciśnienie.2. Seria uderzeń w „worek treningowy”

Aby pozbyć się złości, nie musisz jednak wcale intensywnie trenować. Ujście emocjom może zapewnić też np. seria uderzanie pięścią w stół, ścianę lub fotel czy sofę. Znajdź przedmiot, który spełni rolę worka treningowego. W razie jego braku nie krępuj się poboksować z powietrzem.

3. Pognieć/ podrzyj/ zamarz kartkę papieru

Innym sposobem jest wykorzystanie kartki lub starej gazety. Możesz ją z całych sił pognieść, żeby stała się malutką kuleczką. Możesz podrzeć w drobny mak. Możesz też wziąć długopis i nikczemnie zamazać swobodnymi bazgrołami. Cokolwiek wybierzesz, wsadź w to jak najwięcej mocy, wyżyj się.

4. Krzycz, piszcz, płacz

Masz ochotę krzyczeć? Zamknij się w samochodzie i krzycz albo idź tam, gdzie wrzask nikomu nie będzie zawadzał (np. na wyludnione pole za miastem) i krzycz co siła w płucach. Masz ochotę płakać? Płacz. Piszczeć? Piszcz. Te proste techniki pomogą ci uwolnić energię złości z ciała. Zadbaj o to, by mieć odpowiednie warunki: czas i okoliczności do wykonania tych czynności.

5. Bądź w złości/ wizualizuj, że z ciebie ulatuje

Czasem wystarczy już pozwolić złości być, wytrzymać dyskomfort w bezruchu. Jeśli uznasz to za pomocne, możesz wspomóc się wizualizacjami, np. wyobrażać sobie, że ciemnym strumieniem złość ulatuje z twojej głowy w stronę nieba i z każdą chwilą masz w sobie więcej wolnej przestrzeni na inne uczucia, np. miłość, radość.

6. Korzystaj z wyobraźni

Twoja wyobraźnia stwarza też olbrzymie możliwości rozładowywania złości. Nie masz prawa używać wobec drugiej osoby przemocy w realnym świecie, ale możesz przecież przyłożyć jej miotłą w swojej wyobraźni. Jeśli agresywne zachowania wobec osób trzecich pozostaną tylko w twojej wyobraźni, nikt na nich nie ucierpi.

7. Napisz list

Chciałbyś lepiej zrozumieć swoją złość lub czujesz, że jeszcze coś ci leży na wątrobie? Napisz list. Do siebie, do osoby, która wywołuje w tobie emocje. Nie musisz go nigdzie wysyłać. Czasem wręcz jest to niewskazane. Ważne, żebyś zawarł w nim wszystko, co cię boli. Nie cenzuruj swoich słów, opisz w nim, jak się czujesz, z czym ci źle, czego nie będziesz dłużej tolerować i jak bardzo jesteś wściekły. Pisanie listu może pomóc nie tylko wyrazić emocje, ale też lepiej zrozumieć siebie, to, skąd się biorą. To pomocne, zwłaszcza, że często żyjemy, wiedząc, że nas uwiera, ale bez świadomości gdzie, co i dlaczego. Możliwe, że przeczytanie swojego napisanego już listu okaże się dla ciebie niezwykle odkrywcze. Być może znajdziesz w nim odpowiedzi, których wydawało ci się, że nie znasz.

Odroczenie reakcji: działaj dopiero, gdy zejdzie z ciebie powietrze

Nie podejmuj ważnych decyzji ani nie rozmawiaj na ważne tematy, będąc pod wpływem aktywnej złości. Poczekaj z tym, aż zejdzie z ciebie powietrze, spłynie z ciebie choć pierwsza, a najlepiej trzy fale gniewu. Inaczej możesz stracić panowanie nad sobą i powiedzieć albo zrobić coś, czego byś nie powiedział lub nie zrobił w normalnych okolicznościach. A nie o to chodzi.

Jeśli czujesz, że złość nie do opanowania zalewa cię w trakcie rozmowy czy kłótni z kimś, możesz powiedzieć: „Jestem wściekły. Wrócimy do tego tematu, jak mi przejdzie, bo teraz nie jestem w stanie rozmawiać”. Komuś, kto w sposób agresywny próbuje coś z tobą uzgodnić, również możesz zakomunikować: „Widzę, że jesteś teraz bardzo zły. Porozmawiamy, jak się uspokoisz”. W pożarze złości i tak nie dojdziecie do konstruktywnych wniosków, co najwyżej pokłócicie się jeszcze bardziej. Czasem już 15 – 30 minut zatrzymania toku akcji, może zapobiec wielkiej awanturze i szybko rozładować konflikt. W przypadkach, gdy złości jest więcej, warto odroczyć reakcje do jutra, do następnego tygodnia, miesiąca czy dłużej. Nie wahaj się naciskać guzika „pauza” zawsze wtedy, gdy atmosfera robi się zbyt gorąca.

Złość vs. agresjaPamiętaj, że złość nie jest agresją. Złość to emocja, a agresja to zachowanie. Możesz wybrać, jakim zachowaniem wyładujesz powstałą w tobie złość: bezpiecznym, kontrolowanym, niewymierzony przeciwko innej istocie żyjącej czy w sposób przemocowy, który nie dość, że nie ma usprawiedliwienia, to jeszcze nie przynosi trwałej ulgi żadnej ze stron. Warto, abyś zastanowił się również, dlaczego właściwie złość się pojawia i czy można zlikwidować jej przyczyny.O czym mówi ci twoja złość? Niespełnione oczekiwania: chciałem tak, a jest inaczej

Najprostszy powód złości to niespełnione oczekiwania. Chciałeś, żeby na wyczekanych wakacjach plaża była przy hotelu, a jest co najmniej pół kilometra dalej. Dziecko miało być prymusem, a znów przyniosło same złe stopnie. Dzień miał być słoneczny, a od rana leje deszcz. Przykłady można by mnożyć w nieskończoność.

Mówi się, że im więcej oczekiwań, tym więcej potencjalnych powodów do rozczarowań. Z drugiej strony, mało komu udaje się ich w ogóle nie formułować. Jeśli jednak zdajesz sobie sprawę, że twoje oczekiwania nie muszą się spełnić i świat w gruncie rzeczy się od tego nie wali, to już połowa sukcesu. Coś poszło nie po twojej myśli? Cóż, nie na wszystko mamy wpływ. Zadbaj o to, by pozbyć się energii złości i idź dalej.

Ktoś narusza twoje granice: poczuj siłę swojego „NIE”Jeśli nigdy się nie złościłeś, to najpewniej właśnie ty, masz w sobie wiele gniewu uwięzionego w zakamarkach duszy. Ten gniew może być twoim przyjacielem, który pojawia się jako sygnał, że ktoś lub coś depcze po twoim terytorium. Prawdopodobnie wraz z nim , wyparłeś się części siebie. Warto zastanowić się, co mówi ten schowany do piwnicy złośnik w tobie, dać mu prawo głosu, wysłuchać. Być może tupie nogami, bo dajesz innym przekraczać swoje granice, decydować za ciebie lub, kierując się źle pojętym dobrem innych, robisz coś, czego wcale nie chcesz. Wtedy krzyczy do ciebie: „Halo, przestań wciąż patrzeć na potrzeby innych i ignorować swoje”, a ty uciszasz go, bo kiedyś wpojono ci, że tak robi dobry człowiek.Przykład: koleżanka podczas wizyty u ciebie bez pytania otwiera twoje szafki i komentuje ich zawartość, bierze bez pytania twoje rzeczy. Cierpisz, bo to przecież twoja własność, myślisz „nie zrobię z siebie awanturnicy”. W końcu zagryzasz zęby, przecież nie potrzebujesz tak bardzo rzeczy, którą wzięła. Inny? Matka wymaga od ciebie, żebyś zmienił partnerkę życiową, bo obecnej nie lubi. Dzwoni do ciebie codziennie i sprawdza, co robisz, choć jesteś już dorosły. Kochasz matkę i nie chcesz jej robić przykrości, więc odbierasz telefony, wysłuchujesz rad, co powinieneś zrobić ze swoim życiem.

Gdyby ta dwójka dopuściła do głosu swoją złość, mogłaby usłyszeć wyraźne „NIE” płynące z własnego wnętrza. Głos mówiący „Nie życzę sobie tego”: „nie życzę sobie, żebyś bez pytania brała moje rzeczy i naruszała moją prywatność” czy „jestem dorosły, dziękuję za troskę, ale to ja podejmuję decyzje w swoim życiu”. Złość mogłaby dać im szansę powiedzieć „stop”: „Nie pozwolę przekraczać moich granic!”.

Wciąż złościsz się o to samo? Złość odradza się, dopóki istnieją jej przyczyny

Czujesz, że złościsz się na okrągło, a problem nie znika? Powodów takiego stanu rzeczy może być wiele. Możliwe, że choć pozwalasz sobie na wyrażanie gniewu, nie potrafisz wyegzekwować tego, co jest dla ciebie ważne, więc złość pojawia się wciąż i wciąż. Po czasie dołącza do niej frustracja. Bo ile można walczyć z wiatrakami? Ano, jeśli nie towarzyszy temu konsekwencja, w nieskończoność.

Wyobraźmy sobie rodziców, których niepracujący syn w średnim wieku pozostaje na ich utrzymaniu, mieszka w domu rodzinnym. Zatrudnienia nie zamierza podjąć, bo nie znajduje pracy, która by go satysfakcjonowała, nie pomaga w czynnościach domowych, bo jest zajęty rozwijaniem zainteresowań. Rodzice niemal codziennie wykrzykują mu, że powinien w końcu dorosnąć, zacząć sam się utrzymywać, a jeśli nie, to chociaż sprzątać po sobie, pomóc w domu. Po czym dają mu pieniądze, podają obiad i piorą skarpetki. Słowem: dają upust swojej złości, ale nie słuchają przekazu, który ze sobą niesie. Nie znajdują w sobie siły, żeby powiedzieć „stop”: „Od dziś nie wyręczamy cię, nie utrzymujemy. Kochamy cię, ale jesteś dorosły i sam jesteś za siebie odpowiedzialny”. Ekspresja złości w takich przypadkach nie podziała, jeśli nie pójdzie za nią zmiana zachowania. A może o tobie jest jeszcze inna historia? Na przykład ta poniżej?

Wrogość w tobie, którą łatwiej zobaczyć na zewnątrz

Wciąż trafiasz na złośliwe osoby, ciągle ktoś cię zawodzi, rozczarowuje. Kolejny przyjaciel się od ciebie odwrócił, rodzina cię nie szanuje. Nawet pies sąsiada szczeka jakby na złość tobie. Jego właściciel nie chce nad nim zapanować, choć wie, że tobie to przeszkadza – mówiłeś mu setki razy. Zadajesz sobie pytanie, jak w takich okolicznościach masz się nie złościć. Czyżby los się na ciebie uwziął?

Jeśli powyższy opis w jakimś stopniu przypomina twój przypadek, wiele wskazuje, że jesteś osobą, która często czuje wrogość płynącą z zewnątrz. Stale towarzyszy ci poczucie krzywdy i tego, że wszystko jest przeciwko tobie. Zostaw na chwilę świat zewnętrzny i zastanów się, co sam myślisz na swój temat i na temat innych? Czy być może nie jest tak, że to nie świat się na ciebie uwziął, a ty sam uwziąłeś się na świat? Że to nie inni cię nie lubią, a ty nie lubisz innych, a może też siebie samego?

W takim wypadku, zła wiadomość jest taka, że, jeśli nie zajmiesz się wrogością w sobie, choćbyś wyniósł się na koniec świata, zawsze znajdą się wokół ciebie ludzie lub okoliczności, które uprzykrzą ci życie. Możliwe jednak, że to klatka, w której sam się więzisz. Na koniec dobra wiadomość: jeśli sam się w niej trzymasz, sam możesz się z niej uwolnić. Poza nią czekają życzliwi ludzie, przyjazna okolica i okoliczności. Być może nawet okaże się, że to ci sami ludzie, którzy wcześniej wydawali się wrodzy i ta sama okolica, która wcześniej wydawała się hałaśliwa. Aby się tam dostać najpierw w pierwszej kolejności potrzebujesz odnaleźć życzliwego siebie.

Pamiętaj, z prawdziwego przeżycia i zrozumienia źródeł swojej złości, niezależnie od tego, co je stanowi, rodzi się prawdziwa mądrość, miłość i przebaczenie. Sobie, innym, światu.

Autorka artykułu Małgorzata Skorupa – dziennikarka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, psycholog, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu rozwoju osobistego  oraz zdrowego stylu życia.

/             zdrowie.gazeta.pl         /

… dieta na jesienną depresję …

Nie jednemu z nas, jesień kojarzy się z długimi, smutnymi dniami. Cóż poradzić, gdy za oknem deszczowo i szaro? Jak się okazuje odpowiednią dietą możemy sprawić, że znów w nas zaświeci słońce.

Co z tym szczęściem?

Serotonina określana mianem „hormonu szczęścia” uznana została za substancję wpływającą korzystnie na nasze samopoczucie. Powstaje ona przy udziale 2 rodzajów składników. Pierwszym z nich jest tryptofan, który należy dostarczyć wraz z dietą, gdyż nie jest syntetyzowany w organizmie człowieka.

Produktami będącymi źródłami tego aminokwasu są produkty takie jak: ryby, jaja, mięso, biały i żółty ser. Serotonina powstaje także przy udziale węglowodanów, które są konieczne do przemiany tryptofanu w hormon. Zalecane jest więc spożywanie produktów będących źródłem węglowodanów złożonych tj: warzywa, pełnoziarniste pieczywo, kasze, makarony, brązowy ryż.

Depresji winne są niedobory?

Jak wykazało wiele badań niedobory niektórych składników mogą prowadzić do obniżenia nastroju. Mowa tu o witaminach z grupy B – szczególnie witaminie B1, B6 i B12, których to dostarczyć możnaorganizmowi dzięki produktom zbożowym, warzywom o zielonych liściach, produktom mięsnym i mleczarskim.

Ponadto wykazano, że do rozwoju depresji może prowadzić także niedobór kwasu foliowego, który powoduje obniżenie stężenia serotoniny w mózgu. Pamiętajmy więc, że gdy dopada nas chandra nie powinniśmy zapomnieć o spożywaniu szpinaku, sałaty, brokułów, orzechów. Nasz pogorszony nastrójmoże być również konsekwencją niedoboru selenu. Nie powinniśmy więc wykluczać z diety jego najlepszych źródeł – ryb, owoców morza, skorupiaków.

Białko

Codzienny jadłospis powinien zawierać produkty będące źródłem pełnowartościowego białka – chude gatunki mięs, ryby oraz jaja. Odpowiednia ilość tego składnika przyczynia się do produkcji dopaminy i noradrenaliny, które zwiększają koncentrację.

Tłuszcze

Tłuszcz także ma wpływ na nasze samopoczucie. Negatywnie działają tłuszcze typu trans, które zawarte są w produktach przygotowanych na bazie margaryn twardych (np. ciastka kruche) orazżywność „fast food”. Korzystne działanie wykazują tłuszcze nienasycone. Kwasy tłuszczowe omega-3 przeciwdziałają rozwojowi depresji, dlatego też produkty będące ich źródłem (ryby, oleje, orzechy, ziarna) powinny często gościć na naszych stołach.

W te smutne dni zadbajmy przede wszystkim o siebie: wyjdźmy na spacer w poszukiwaniu odrobiny słońca, urozmaicajmy swoją dietę, unikajmy używek, które sprzyjać mogą powstawaniu niedoborów. To jest gwarancją lepszego samopoczucia.

/        Anna Agnieszka Dziwińska          zdrowe-zywienie.wieszjak.polki.pl      /

Czy wiesz, gdzie szukać witaminy jesieni?

Jesień to okres szczególnego narażenia na działanie szkodliwych bakterii i wirusów. Częste zmiany temperatury i plucha za oknem nie sprzyjają naszej odporności, warto więc wzmocnić organizm poprzez dietę. Naszą barierę przed chorobotwórczymi „intruzami” wzmocni żywieniowa „perełka” – witamina C. Gdzie jej szukać?

Wzmacnianie przez odżywianie

Kwas askorbinowy, czyli inna nazwa witaminy C, wspomaga uszczelnianie naczyń krwionośnych, przez co przenikanie chorobotwórczych mikroorganizmów jest utrudnione. Niestety niedobory tej witaminy  często obserwuje się w okresie jesienno-zimowym, kiedy to o wiele trudniej jest o świeże warzywa i owoce. Jak zadbać o prawidłową ilość witaminy C, aby nie sięgać po suplementy diety. Witaminę C znajdziemy w wielu produktach, musimy tylko nauczyć się, gdzie jej szukać.

Co do koszyka?

Sporo tego cennego składnika zawierają jagody (doskonale sprawdzą się także owoce mrożone, gdyż witamina C jest odporna na działanie niskich temperatur), cytrusy, kiwi. Z warzyw możemy pokusić się o: zieloną pietruszkę, paprykę, kapustę czy chrzan. Źródłem tej witaminy są owoce dzikiej róży –warto więc pozwolić sobie od czasu do czasu na herbatkę na jej bazie. Dobrym źródłem tej witaminy są także owoce żurawiny. Jeśli na śniadanie preferujemy płatki mesli, możemy dosypać łyżkę czy dwie suszonego smakołyku. Jeśli nie, warto spróbować żurawiny w formie przekąski między posiłkami.

Jesień – czas na „kwaszonki”

Kwaszenie warzyw i owoców pozwala na bardzo dobre zachowanie witaminy C w produkcie. Jeśli więc nie mamy pomysłu na dodatek do jesiennego obiadu – zdrową propozycją będzie sałatka z kwaszonej kapusty i marchewki z dodatkiem oleju rzepakowego (dobre źródło wzmacniającego odporność  kwasu omega-3) i soku z cytryny (zawierającego witaminę C).

Zachowaj letnie smakołyki na dłużej

Jeśli dysponujesz sporą zamrażarką warto zapamiętać nie tylko smak, ale i wartość żywieniową, jaką niosą za sobą owoce lata. Truskawki, jagody, maliny, agrest, czarne i czerwone porzeczki są doskonałym źródłem witamin (nie tylko witaminy C). Łatwo też poddają się procesowi mrożenia i rozmrażania (smak praktycznie nie ulega zmianie). Co więcej, straty witamin w tym procesie są nieznaczne. Chyba warto przypomnieć sobie smak letniego kompotu, gdy za oknem deszcz i nieprzyjemny wiatr? Owocowy aromat z pewnością doskonale wkomponuje się także w smak domowego ciasta.

/         mgr Katarzyna Mazowska            zdrowe-zywienie.wieszjak.polki.pl      /

… wydaje się …

 

 

Zawsze wydaje się

 

Valentine's

 

… oliwa z oliwek …

12 benefits of Olive Oil- #Greek Diet from Gaea

Oliwa z oliwek to olej roślinny, który pozyskuje się w wyniku procesu tłoczenia „na zimno” lub „na gorąco” miąższu owoców oliwki. Ze względu na wrażliwość na światło, oliwa powinna być przechowywana w butelkach z ciemnego szkła. Olej ten posiada szereg prozdrowotnych właściwości, jednak mimo to ciągle rzadko gości w kuchniach Polaków. Na co pomaga oliwa z oliwek?

Obniża poziom złego cholesterolu
Kwas oleinowy zawarty w oliwie z oliwek ma szereg zalet. Chroni przed miażdżycą, wrzodami czy cukrzycą oraz obniża poziom złego cholesterolu (LDL). Badania wykazały, że dzięki stosowaniu tego oleju roślinnego możemy zmniejszyć ilość złego cholesterolu we krwi aż o 20%. Niski poziom LDL jest niezwykle ważny, ponieważ wiązek ten zwiększa ryzyko zawału oraz miażdżycy.

Dobry na serce
Choroby układu krążenia to najczęstsze przyczyny zgonu w Polsce. Tymczasem okazuje się, że ryzyko ich wystąpienia znacząco zmniejsza się, gdy podczas smażenia i do sałatek dodajemy oliwę z oliwek. Badanie wykonane na 7400 Amerykanach wykazało, że regularne stosowanie tego oleju roślinnego obniżyło prawdopodobieństwo zapadnięcia na choroby serca o 30%.

Wspomaga odchudzanie
Oliwa z oliwek również powinna znaleźć się w kuchni osób na diecie odchudzającej. Nie dość, że ten olej roślinny zapobiega atakom głodu, to dodatkowo, dzięki niemu nie następuje tzw. efekt jo-jo. Oliwa z oliwek hamuje działanie prawie 100 genów związanych z otyłością.

Przyjaciel cukrzyków
Badania wykazały, że kwasy tłuszczowe jednonienasycone, które znajdują się w oliwie z oliwek, obniżają poziom cukru we krwi. Ponadto, z cukrzycą pośrednio związane są choroby serca i układu krążenia. Skoro oliwa z oliwek zapobiega zapadaniu na te schorzenia, pomaga również obniżyć ryzyko cukrzycy.

Obniża ciśnienie krwi
Niehigieniczny i niezdrowy styl życia, w którym jedzenie jest spożywane w pośpiechu, jest głównym wrogiem w walce z nadciśnieniem. Odpowiednie zmodyfikowanie diety obniża ciśnienie o 75%. Aby osiągnąć taki efekt powinniśmy spożywać: ryby, gorzką czekoladę, owoce i warzywa, czosnek, migdały i oczywiście oliwę z oliwek.

Wróg raka
Kluczowe w walce z rakiem są przeciwutleniacze wchodzące w skład produktów roślinnych, w tym w oliwie z oliwek. Badania wykazały, ze obniża ona ryzyko zachorowania na raka piersi aż o 25%. Stwierdzono, że olej ten przeciwdziała również innym typom nowotworów, zwłaszcza tym atakującym jajniki i jelita.

/            zdrowie.wp.pl         /

Śródziemnomorski eliksir długowieczności i dobrego zdrowia

Urok gajów oliwnych opisywany jest w Starym Testamencie. Zwiastunem końca potopu była powracająca do arki Noego gołębica z gałązką oliwną w dziobie. Po dziś dzień gałązka oliwna symbolizuje pokój i przyjaźń. W mitologii greckiej i rzymskiej oliwka symbolizowała odporność i witalność. Oliwnymi girlandami nagradzano zwycięzców igrzysk olimpijskich. Gałązkami dekorowano głowy zwycięzców i groby pokonanych. Według mitologii oliwkę podarowała Grekom Pallas Atena.

Do Polski oliwa z oliwek przybyła wraz z chrześcijaństwem, ale przez całe wieki używano jej tylko do celów liturgicznych – namaszczania niemowląt, królów i zmarłych. Na naszych stołach oliwa z oliwek oraz oliwki zagościły od czasów królowej Bony, która wprowadziła nowe zwyczaje żywieniowe. Oliwki to nie tylko podstawa zdrowej kuchni. Te niepozorne małe owoce kryją w sobie zadziwiające bogactwo składników jakby specjalnie stworzonych do pielęgnacji ciała.

Oliwka, drzewo oliwne (Olea L.) to rodzaj drzewa należący do rodziny oliwkowatych. Zalicza się do niego około 35 gatunków. Drzewa oliwne uprawia się od co najmniej 5500 lat. Została rozpowszechniona w basenie Morza Śródziemnego przez Fenicjan. To mało wymagające i długowieczne drzewko hodowane jest przede wszystkim w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie. Wykorzystuje się liście (surowiec zielarski), drewno i oczywiście oliwki.

Oliwka europejska

Oliwka europejska, Olea europaea L., oliwnik europejski, oliwka uprawna to gatunek nieznany ze stanu naturalnego. Uprawiana jest w rejonie Morza Śródziemnego i wielu innych obszarach o ciepłym klimacie tj. Wyspy Kanaryjskie, Krym, Kaukaz, południowo-zachodnia Afryka, Indie, Japonia, Kalifornia, Bermudy, Jamajka i Ameryka Południowa.

Oliwka europejska  to wiecznie zielone, niezbyt wysokie drzewo lub duży krzew osiągający od 4 do 12 m wysokości. Zarówno drzewo jak i krzew wytwarza liczne odrosty korzeniowe. Młode gałązki pokryte są łuskowatymi włoskami. Jest rośliną bardzo długowieczną, może żyć nawet do 1000 lat. Pień jest zazwyczaj krzywy i sękowaty, szczególnie u starszych egzemplarzy, obfitujący w liczne narośla. Drewno jest trwałe, używane w stolarstwie i snycerstwie. Liście są małe, całobrzegie, naprzeciwległe, szerokolancetowate do podłużnie owalnych. Z wierzchu ciemnozielone, pod spodem srebrzystopopielate, pokryte podobnie jak gałązki włoskami. Na roślinie utrzymują się od 2 do 3 lat. Kwiaty zebrane są w kwiatowe wiechy (od 10 do 40). Są pachnące, małe, o czteroząbkowym kielichu, koronie krótkorurkowej, białawej o czterech łatkach. Słupek jest jeden, a pręciki dwa.

Zbiór owoców zaczyna się pod koniec września, kiedy oliwki są zielone, a kończy w lutym, gdy owoce są już dojrzałe i mają ciemną, granatową lub czarną skórkę. Oliwki z wyglądu przypominają małe, 2-3 centymetrowe śliwki, o kształcie kuli lub elipsy.

Zarówno mezokarp jak i pestka zawiera ok. 40-60% cennego tłuszczu stąd też są przede wszystkim przerabiane na oliwę. Tylko ok. 10% zebranych oliwek przeznacza się bezpośrednio do spożycia. Są bogate w związki mineralne tj. fosfor, potas i żelazo, a także witaminy z grupy B, prowitaminę A oraz witaminę C i E. Należą do owoców wyjątkowo wysokokalorycznych: 100 g oliwek zawiera ok. 150 kcal. Świeże owoce można spożywać na surowo, ponieważ są one jednak nietrwałe konserwuje się ja na kilka sposobów: na półkach sklepowych można więc spotkać oliwki solone lub marynowane, całe lub drylowane, nadziewane kaparami, papryką, czosnkiem lub anchois. Oliwki używane są najczęściej jako zakąska lub dodatek do potraw.

Oliwka w medycynie

Surowcem zielarskim są liście oliwki (Oleae folium), tzw. „Biblijne zioło”. Objawienie Św. Jana w Nowym Testamencie wskazuje nam liść oliwny jako lek służący zdrowiu – „Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów”. Ekstrakt z liści oliwnych uzupełnienia codzienną dietę w składniki odżywcze pochodzenia naturalnego, a przede wszystkim w polifenole, które wykazują działanie antyoksydacyjne i wzmacniają ogólną odporność organizmu.

Drzewka oliwne są niezwykle wytrzymałe, odporne na choroby oraz szkodniki. Osiągają wiek nawet 3000 lat. Tę odporność zawdzięczają oleuropeinie, gorzkiej substancji znajdującej się głównie w ich liściach. Jest to najsilniejszy składnik aktywny w liściu oliwnym. Oleuropeina to gorzki monoterpen glikozydowy z grupy sekoirydoidów. Oleuropeina i produkty jej hydrolizy takie jak: kwas eleonowy, aglikon, i eleonoat wapnia  działają synergicznie, dzięki temu tworzą ogromną siłę w zwalczaniu organizmów patogennych. Oddziałują na zewnętrzną błonę komórkową intruzów rozpuszczając ją. Dzięki powstałemu uszkodzeniu, system immunologiczny jest już zdolny do unicestwienia patogennego mikroorganizmu.

Ekstrakt z liścia oliwnego radzi sobie ze schorzeniami związanymi z ponad 120 patologicznymi mikrobami, wirusami, bakteriami oraz innymi, odpornymi na antybiotyki mikroorganizmami. Badania wykazały, że oleuropeina wzmacnia siły obronne organizmu i stymuluje fagocytozę. Liść oliwny wykazuje również silne właściwości antygrzybicze. Działa przy infekcjach drożdżami, przy grzybicy stóp i paznokci, swędzeniu w pachwinach oraz grzybicy owłosionej skóry głowy. Działa przeciwpasożytniczo. Wykazuje wysoką skuteczność działania na większość wirusów (neutralizuje proces odwrotnej transkryptazy i proteazy. Zwiększa przepływ krwi w naczyniach wieńcowych, zapewnia obniżenie poziomu złego cholesterolu, normalizuje ciśnienie tętnicze oraz poziom cukru.

Oliwa z oliwek

Największą sławę oliwka europejska uzyskała dzięki oliwie z oliwek. Jest ona niezastąpiona w kuchni i kosmetyce. Najwartościowszą oliwę uzyskuje się w wyniku pierwszego tłoczenia dojrzałych owoców na zimno tzw. Extra Virgin. Po odwirowaniu jest ona całkowicie czysta i prawie bezbarwna. Przez dalsze tłoczenie można uzyskać oliwę prowansalską. Oliwa z oliwek ma doskonałe właściwości zdrowotne.

Oliwa z oliwek zawiera duże ilości kwasu oleinowego, kwas ten powoduje spadek zachorowań na astmę i alergiczne zapalenie błony śluzowej nosa. Stąd obserwuje się niższą zachorowalność na te choroby wśród mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. Oliwa z oliwek jest bogata w witaminy A, E, D oraz K. Pomaga przy miażdzycy, kamicy żółciowej, nieżycie i owrzodzeniu żołądka oraz w zaparciach a także zapobiega tworzeniu się wolnych rodników. Wspaniale oczyszcza i reguluje procesy trawienia. Spowalnia procesy starzenia oraz doskonale wpływa na wzrost kości u dzieci. Przeciwdziała zakrzepom. Powinna być stosowana przez osoby chore na cukrzycę – doskonale asymiluje cukry i wyrównuje ich poziom we krwi. Oliwa z oliwek nie zawiera soli, jest produktem bezglutenowym.

Ale oliwa z oliwek to także doskonały smak. Stosuje się ją do smażenia (w umiarkowanej temperaturze) , sałatek, a także słynnego sosu vinegrette. Brak filtracji czyni tę oliwę najbardziej naturalnym i wartościowym produktem wśród oliw z oliwek , gdyż oprócz wyjątkowych walorów smakowych pozwala zachować wszystkie cenne dla organizmu składniki odżywcze zawarte w oliwkach, a które w znacznym stopniu są usuwane przy powszechnie stosowanej filtracji dającej przejrzystość oliwie. Niefiltrowana oliwa z pierwszego tłoczenia ma zielonkawo-żółty kolor i jest naturalnie mętna. To właśnie w pozostałych cząsteczkach oliwek zawartych w zawiesinie i osadzie znajdują się skoncentrowane, cenne naturalne przeciwutleniacze (do 30% więcej niż w oliwie filtrowanej) tj. polifenole, zwalczające wolne rodniki i zmniejszające ryzyko chorób serca, a także opóźniające procesy starzenia komórek.

Oliwka w kosmetyce

Oliwa z oliwek daje doskonałe rezultaty stosowana jako kosmetyk. Smarowanie skóry surowa oliwą nadaje zdrowy, promienny wygląd, a dobroczynne witaminy bezpośrednio wnikają w jej głąb. Szczególnie wspaniałe działanie odmładzające ma zawarta w oliwie witamina E naturalny antyutleniacz. Dzięki niej oliwkowy kompres powoduje wygładzenie zmarszczek, odświeża, natłuszcza, działa kojąco na skórę codziennie narażoną na działania niekorzystnych czynników atmosferycznych i stresu. Jest naturalnym filtrem UV, zabezpieczającym skórę przed szkodliwymi skutkami opalania (jednak dość słabym, dlatego nie wystarczy się nią posmarować, by móc się bezpiecznie opalać).

Oliwa z oliwek zawiera również cenną witaminę F, czyli jeden ze składników bariery chroniącej skórę przed utratą wilgoci. Dzięki niej odbudowuje płaszcz lipidowy naskórka i w ten sposób przywraca mu naturalną barierę ochronną. Działa na skórę kojąco, wzmacnia jej naturalną odporność, zabezpiecza ją przed odwodnieniem, a także likwiduje szorstkość skóry. Dla osób z suchą skórą oraz podczas okresu grzewczego zaleca się w celu natłuszczenia skóry ciepłe kąpiele z dodatkiem kilku łyżek oliwy. Oliwka jako domowy kosmetyk stosowany do kąpieli, maseczek, peelingu, substytut kremu daje wspaniałe rezultaty. Oliwkowy masaż pobudza krążenie krwi, dzięki czemu skóra będzie lepiej odżywiona i gładsza. 

Zabieg regenerujący do włosów normalnych, suchych i zniszczonych

Zabieg wykonujemy przed myciem włosów. W przypadku włosów normalnych zabieg stosujemy raz w tygodniu, przy zniszczonych i suchych włosach zabieg można przeprowadzić dwa razy w tygodniu. Jeśli długie włosy mają zniszczone końcówki, ale przy skórze łatwo się przetłuszczają, preparat należy nałożyć tylko na same końce.

Składniki:

Oliwa z oliwek                          3 łyżki stołowe

Olejek z pomarańczy                6 kropli

Do oliwki dodajemy olejku eterycznego, a następnie całość mieszamy. Nanosimy małymi porcjami i delikatnie wcieramy we włosy. Na głowę nakładamy foliowy czepek, zawijamy ogrzanym ręcznikiem i pozostawiamy na 20 min.

/            dr n. farm. Przemysław Rokicki               doz.pl      /