Hipnoza.

Hipnoza (grec. ύπνος = ýpnos, w wolnym znaczeniu sen) – stan psychiczny częściowego wyłączenia świadomości, pomiędzy snem a jawa, charakteryzujący się wzmożoną podatnością na sugestię.

Hipnoza jest wykorzystywana w psychologii klinicznej i hipnoterapii, między innymi jako jedna z metod diagnozowania i leczenia zaburzeń nerwicowych oraz w terapii uzależnień. Hipnoza pozwala na wydobycie z obszarów podświadomości zapamiętanych obrazów i sytuacji, dzięki czemu znajduje zastosowanie w kryminalistyce.

/źródło:wikipedia/

Czym jest hipnoza?

Może powinienem zacząć od tego czym nie jest i rozwiać wszystkie przesądy i pogłoski na temat hipnozy.
A może po prostu napiszę, że jest to genialna metoda rozmowy z podświadomością, odkrywania zakamarków umysłu, które są niedostępne w normalnym stanie świadomości.
Jest to też dostęp do zasobów, o których nawet Ci się nie śniło …

Jak może pomóc hipnoza?

To zależy tylko od Ciebie – Twojej otwartości, gotowości na zmiany i skupieniu na procesie. Od leczenia, odkrywania prawdziwego siebie, po zabawę i motywację w najlepszym wydaniu. To właśnie możesz osiągnąć ;)

/źródło:grzegorzstyczen.pl/

Hipnoza

To odmienny stan świadomości, zbliżony do snu, który daje fizyczne odprężenie i niezwykłą umysłową koncentrację. Dzięki hipnozie jesteśmy w stanie wydobyć nasze prawdziwe ja, a gdy to zrobimy, nasze życie stanie się lepsze, piękniejsze, bogatsze i szczęśliwsze. Seans hipnotyczny rozpoczyna się od wprowadzenia pacjenta w stan alfa, w którym następuje rozluźnienie i odprężenie ciała. Potem wchodzimy w stan theta. Na tym poziomie można modyfikować sposoby zachowania oraz rozwiązywać problemy życiowe i zdrowotne pacjenta. Ostatni jest stan delta, czyli głęboki sen, który regeneruje cały organizm. Hipnoza jest oficjalną metodą leczenia w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Rosji i Czechach.

Co zyskujemy

W trakcie seansu hipnotycznego pacjent powraca do czasu traumatycznego przeżycia, aby zrozumieć, co się stało, i pozbyć się strachu, który pojawił się w jego umyśle. Po wybudzeniu pacjent uświadamia sobie, co powoduje jego blokady, i zaczyna się ich pozbywać. Doświadczony terapeuta potrafi połączyć seans hipnotyczny z innymi niekonwencjonalnymi metodami leczenia, np. homeopatią lub afirmacjami.

Zastanawiasz się, dlaczego prześladuje Cię w życiu pech albo co spowodowało, że jesteś przepełniony strachem i kompleksami? Idź na seans hipnotyczny, a oswoisz wszystkie swoje kłopoty!

Hipnoza kojarzy nam się z lewitowaniem i ośmieszającymi nas poleceniami hipnotyzera. Na szczęście tak bywa wyłącznie w filmach, rzeczywistość jest zupełnie inna. W trakcie hipnozy leżymy wygodnie i cały czas słyszymy głos prowadzącego, dochodzą do nas także sygnały z zewnątrz. Mało tego, nawet w najgłębszym transie podświadomie kontrolujemy sytuację i nie wykonamy poleceń, które uważamy za niebezpieczne lub niezgodne z naszymi poglądami. Czas płynie tak szybko, że wydaje się nam, że spędziliśmy w tym stanie zaledwie 15 minut, a naprawdę minęła cała godzina. Wybudzenie z transu nie jest ani trudne, ani nieprzyjemne. Po ustalonych na początku zabiegu słowach oznaczających pobudkę otwieramy oczy i wracamy do rzeczywistości. Czujemy się zrelaksowani i odprężeni jak po długim i mocnym śnie.

Dlaczego warto spróbować

Strach przed hipnozą nie jest więc potrzebny. Żadne z dotychczasowych badań nie stwierdziło, że jest to zabieg szkodliwy. Wręcz przeciwnie, badania te dowiodły, że w rękach dobrego i doświadczonego hipnotyzera (nazywanego też często hipnoterapeutą) hipnoza jest wspaniałym narzędziem leczniczym. Od lat seanse hipnotyczne wykorzystuje się do leczenia alkoholizmu, narkomanii, a także problemów z jedzeniem, czyli anoreksji oraz bulimii. A nowoczesna psychologia stosuje hipnotyczny trans do uporania się z najróżniejszymi traumatycznymi przeżyciami z przeszłości. I nie ma to nic wspólnego z magią ani szamanizmem, bowiem w trakcie hipnozy – co zostało udowodnione naukowo – można zmieniać sposoby zachowania, rozwiązywać przeróżne problemy życiowe i zdrowotne pacjenta.

Poprzednie wcielenia
Jednym z najciekawszych doświadczeń, które możemy przeżyć dzięki hipnozie, jest powrót do swoich poprzednich wcieleń. I wówczas reinkarnacja, przez niektórych uznana za rzecz wyssaną z palca, okazuje się prawdą! Po wprowadzeniu w stan hipnozy osoba prowadząca seans prosi pacjenta, aby ten cofnął się do czasu, który jest dla niego szczególnie ważny. O dziwo, nikt nie odmawia. Niektórzy cofają się do czasów niedawnych, na przykład o 30 lub 50 lat, a inni podróżują do epok odległych o 200 czy nawet tysiąc lat. I często mają inną płeć – mężczyzna opisuje siebie jako damę dworu, a kobieta opowiada, że była średniowiecznym rycerzem. Dzięki tym wszystkim wspomnieniom można odkryć wiele współczesnych problemów, bowiem to, czego nie załatwiliśmy w poprzednim życiu, będzie się ciągnęło za nami poprzez wszystkie wcielenia.

Powrót do przyszłości
Kolejnym niezwykłym darem hipnozy jest progresing polegający na przenoszeniu świadomości w przyszłość (podczas tego procesu następuje synchronizacja lewej i prawej półkuli mózgu). Można to zrobić, pod warunkiem że podświadomość pacjenta wyrazi na to zgodę. Nie odkrywa się wszystkiego, najczęściej można zobaczyć zaledwie fragment tego, co nas czeka. Ale i to wystarczy, aby ustrzec się przed niebezpieczeństwem, na przykład wypadkiem albo związaniem się z osobą, która zniszczy nam życie.

/autor:Magdalena Kozanka

źródło:gwiady.com.pl/

Większość ludzi zgadza się co do tego, że hipnoza robi coś z Twoim mózgiem – szczególnie coś, co sprawia, że ludzie wygłupiają się na pokazach hipnotyzerów. Jak jednak naprawdę wpływa ona na ludzki mózg? Czy może sprawić, że ludzie idealnie przypomną sobie zdarzenia z przeszłości? Czy pohipnotyczne sugestie to stek bzdur? Jaka jest prawda na temat hipnozy?

Historia hipnozy

Prawie każda kultura na świecie posiada historię transów hipnotycznych. Niektóre uznawały je za spirytualne lub duchowe, większość jednak zaczęła robić z nich użytek zaraz po tym, jak zostały odkryte. W Indiach i Chinach znajdujemy starożytne zapiski mówiące o hipnotycznych transach używanych do uśmierzania bólu podczas operacji chirurgicznych. Ta praktyka przeniosła się do Europy, gdzie w 1794 roku młody chłopiec przechodzący operację usunięcia nowotworu został zahipnotyzowany. Chłopcem tym był Jakub Grimm, który później sam i ze swoim bratem opisał kilka transów hipnotycznych w księdze czarodziejskich opowieści.

Gdy pojawiły się eter i anestezja, hipnoza wyszła z użycia. Społeczność medyczna w większości odrzuciła przesłanki mówiące o zmniejszaniu bólu i sugestiach hipnotycznych. W międzyczasie Hollywood wykorzystał hipnozę jako narzędzie fabuły, dodając do niej fantastyczne cechy, które publiczność uznawała za jeszcze bardziej nieziemskie. W końcu osadzono hipnozę w przemyśle rozrywkowym, gdzie daje ona ludziom moc do czynienia rzeczy ekstremalnie szalonych, z ekstremalną szczerością (widok niektórych martwo-szczerych dzieci dających przemówienia godne nagrody Grammy jak gdyby były klonami Ricky Martina przekonał mnie, że hipnoza musi posiadać nad ludźmi władzę). Ale zasięg mocy hipnozy zawsze był obiektem debat.

Jak hipnoza wpływa na mózg

Osoba znajdująca się w stanie hipnotycznym będzie się wydawała rozstrojona, ponieważ jedną z oznak prawdziwej hipnozy jest zmniejszenie mimowolnych ruchów oka do momentu, w którym głęboko zahipnotyzowanym ludziom trzeba będzie przypominać o mruganiu. To daje obserwatorowi wrażenie, że zahipnotyzowany nie zwraca na niego uwagi. W rzeczywistości, zwraca nad-uwagę. W porównaniu z resztą mózgu, wiele obszarów uaktywnia się, gdy osoba jest wprowadzana w stan transu hipnotycznego. Wszystkie obszary, które zaczynają świecić w trakcie hipnozy, są aktywne również wtedy, gdy osoba koncentruje się na obrazowaniu mentalnym – poza jednym. Jak wiele obszarów mózgu, przedklinek zaświeca się podczas wykonywania wielu różnych zadań związanych ze świadomością siebie. Zajmuje się również wzrokowo-przestrzennymi aspektami mózgu, pozwalając nam zorientować się, gdzie znajdujemy się w przestrzeni.

W skrócie, gdy jesteśmy zahipnotyzowani, potrafimy skoncentrować się intensywnie na stworzonym przez nas obrazowaniu (lub obrazowaniu zasugerowanym nam), nie umieszczamy jednak siebie jako części tego obrazowania. Tracimy pamięć o tym, co sami robimy i jakie sądy zwykle wydajemy, zwiększając przy tym zdolność do myślenia o całej gamie wyobrażonych sytuacji. To wyjaśnia sposób, w jaki dorośli potrafią się zachowywać pod wpływem hipnozy, lub też w jaki sposób mogą oni pozostawać spokojni i opanowani w sytuacjach, które innym razem wyprowadziłyby ich z równowagi. Jak daleko jednak sięga ten proces?

Hipnoza

Siła hipnozy

Jedną z najbardziej niewiarygodnych cech ludzi znajdujących się w stanie hipnozy jest przypuszczalna zdolność do przypominania sobie szczegółów przeszłych wydarzeń, o których osoba świadomie zapomniała. W filmach każdy znajdujący się pod wpływem hipnozy człowiek nagle nabywa fotograficzną pamięć (dokładnie w momencie, gdy próbuje zobaczyć twarz mordercy). Istnieje debata, a sami hipnoterapeuci twierdzą, że pomogli ludziom odtworzyć ich działania poprzez hipnozę i przypomnieć sobie miejsca, w których, powiedzmy, zgubili przedmioty lub wartościowe papiery.

Jednak duże badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Stanowy w Ohio poddaje w wątpliwość to, czy hipnoza rzeczywiście zwiększa ludzką pamięć do takiego stopnia. Gdy dwie grupy studentów, jedna zahipnotyzowana, druga tylko zrelaksowana, zostały zapytane o daty pewnych wydarzeń historycznych, obie grupy poradziły sobie z tym równie dobrze. Jedyna różnica polegała na tym, że gdy poinformowano ich, że w ich odpowiedziach pojawiły się pewne błędy, ci zahipnotyzowani zmienili mniej odpowiedzi niż ci zrelaksowani. Hipnoza zyskała jeszcze gorszą reputację, gdy była stosowana przez psychologów do „odtworzenia” utraconych wspomnień, często dotyczących przemocy w dzieciństwie, które nigdy się nie wydarzyły.

Hipnoza jednak posiada moc czerpania z pamięci w taki sposób, w jaki nie czyni tego żadna inna technika. Co najważniejsze, potrafi wywołać tymczasową, odwracalną amnezję. Ten stan jest ekstremalnie rzadki, ponieważ wielu amnezyków nie odtwarza swoich wspomnień i niektórzy pechowcy nie potrafią utworzyć nowych.

Choć nie wszyscy zahipnotyzowani pacjenci mogą mieć usuwane wspomnienia, i żaden z nich tego nie robi dopóki nie zostanie o to poproszony, efekty potrafią być zaskakujące. Na przykład całe wspomnienie może zostać przywrócone jednym słowem. To wskazuje, że hipnoza nie wymazuje wspomnień, ale po prostu tymczasowo wyłącza system odzyskujący. Pewnej kobiecie powiedziano, że nie może przypomnieć sobie słowa „sześć”, więc na pytania matematyczne odpowiadała „siedem”. Pewien mężczyzna zapomniał swojego własnego imienia. Każde wspomnienie można usunąć.

Ale wspomnienie nie znika. Grupę studentów zahipnotyzowano i powiedziano im, żeby zapomnieli o krótkim filmie, jaki właśnie obejrzeli. Podczas gdy nie byli w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące filmu, nie mieli problemów z przypomnieniem sobie, że ów film został, na przykład, nakręcony podręczną kamerą. To była jedyna zawartość, jaką wymazano. Ta zdolność do przypominania sobie i reagowania na kontekst rzeczy bez przypominania sobie samej rzeczy to sugestia pohipnotyczna. To zasugerowane działanie, które staje się sensowne w kontekście (jak sięganie po telefon gdy słyszymy dzwonek), ale nie w danym momencie (gdy z pewnością zostawiłeś telefon w domu). Osoba jedynie nie myśli o tym, na co reaguje, nim zareaguje.

Inną niesamowitą zdolnością hipnotyczną jest, przypuszczalnie, wymazywanie bólu. Sensowne wydaje się, że ludzie mogą czuć się mniej świadomi samych siebie, gdy część mózgu odpowiedzialna za samoświadomość jest wyłączona, oraz że ich percepcja może zostać zastąpiona przez część mózgu zarządzającą postrzeganiem, jednak ból jest czymś innym. Jedną z głównych funkcji bólu jest zmuszenie osoby do porzucenia marzeń i zwrócenia uwagi na rzeczywistość. Ból jest włamującym się do środka światem zewnętrznym.

Naukowcy badający percepcję sądzą jednak, że nasze doświadczenie jest kształtowane bardziej przez to, jakiego bodźca oczekujemy, aniżeli przez sam bodziec. Dziesięć razy więcej włókien nerwowych wprowadza informacje aniżeli je przekazuje. Większość ludzi doświadczy uczucia obecności kształtu w ich kieszeniach oraz dezorientacji do momentu, gdy uświadomią sobie, że to tylko pognieciona recepta – w tym punkcie doznania wydają się podobne.

Co więcej, większość ludzi będzie przypominało sobie swędzenie lub kłucie, gdy zobaczą poważniejsze obrażenia niż się spodziewali i wówczas zaczerwienią się z bólu. Na przykład, zahipnotyzowana osoba przechodząca operację może być zdolna do przekonania samej siebie, że doświadcza dyskomfortu wynikającego z użądlenia przez owada aniżeli cięcia skalpelem. To, w połączeniu ze stanem wymuszonego relaksu, może spowodować całą tę różnicę.

Najmroczniejszy aspekt hipnozy – czyli to, do jakich działań może ona doprowadzić osobę wprowadzoną w trans – wciąż jest okryty tajemnicą. Większość hipnotyzerów czyni ogromne starania by podkreślić, że nikt nie jest zniewolony, będąc w stanie hipnozy, i że nie można sprawić, by osoba zahipnotyzowana zrobiła coś, czego nie chce. Oczywiście, takie jest ich stanowisko. Naukowcy, z oczywistych względów, są niechętni sugerowaniu ludziom, by zabili kogoś, będąc zahipnotyzowanym, i sprawdzaniu wyników. Być może najlepszym testem tegoż nie jest nauka, lecz historia. Choć istnieją legendy o ludziach znajdujących się pod wpływem złych mistrzów czyniących niewysłowione rzeczy wbrew ich woli, tak naprawdę nie było prawdziwych przypadków. Nie martw się więc, jeśli wybierasz się na pokaz hipnotyzerski.

/źródło:paranormalum.pl/

Przekonać podświadomość

Kiedyś hipnoza była środkiem znieczulającym – wprowadzony w trans pacjent nie czuł bólu. Używano jej też do kontaktów ze światem duchów. Dziś najlepiej sprawdza się w leczeniu uzależnień. A że każdy nałóg to zniewolenie – hipnoza jest drogą do wolności.

Ksiądz Jerzy objął małą parafię na peryferiach Poznania. Mieszkał tam sam i czuł się samotny. Najgorsze były wieczory. Szybko zauważył, że lampka koniaku pomaga. Rozluźnia, rozgrzewa, polepsza nastrój.
Pił codziennie. Kiedyś, gdy zabrakło alkoholu, w nocy pojechał po butelkę do sklepu. Nie uważał, żeby coś było nie w porządku. W końcu alkohol jest „dla ludzi” – tyle osób pije i nic złego się nie dzieje. Nie zatrzymywał się już na jednym drinku. Przestał nawet liczyć, ile ich wypija. Pewnego ranka usłyszał dzwonek do drzwi. Ledwo miał siłę otworzyć.
– Księże proboszczu, co się dzieje? Ludzie czekają na mszę świętą – niepokoiła się jedna ze starszych parafianek.
Błyskawicznie się ubrał. Nie pamięta, jak wygłosił kazanie, jak odprawił nabożeństwo. Tłumaczył ludziom, że ma kłopoty z żołądkiem. W domu jednak przyszedł moment prawdy. Spojrzał na brudne naczynia w zlewie, sutannę zwiniętą w kłębek w łazience, butelki na dywanie. Nie oszukiwał sam siebie – zrozumiał, że jest alkoholikiem.
– Wstydziłem się iść do Klubu Anonimowych Alkoholików, bałem się, że ktoś mnie rozpozna i wpłynie to na wizerunek całego Kościoła – wspomina.
– Nie wiem, czy słusznie myślałem. Może zdecydowałbym się na „normalną” terapię, ale przypomniałem sobie, że jeden z moich przyjaciół opowiadał, jak zwalczył nałóg za pomocą hipnozy. Złapałem za telefon i zdobyłem numer terapeuty.

Trzeba chcieć
Piotr Gutowski jest doktorem pedagogiki i hipnoterapeutą specjalizującym się w uwalnianiu ludzi od nałogów: alkoholizmu, nikotynizmu, nadmiernego objadania się, hazardu, komputera. Uważa, że uzależnić może nas praktycznie wszystko stosowane, jak to określa, „w wielkim nadmiarze”. Na przykład nic niepokojącego nie ma w tym, że człowiek lubi sobie poserfować w internecie, gorzej, jeśli poświęca na to każdą chwilę, traci zainteresowanie pracą i rodziną. Zupełnie normalne jest, że każdy z nas lubi zjeść czasem coś słodkiego. Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy bez słodyczy nie może żyć, gdy dzień zaczyna i kończy tabliczką czekolady.
– Każde uzależnienie bierze swój początek w psychice. A na nią można wpływać za pomocą sugestii hipnotycznej – wyjaśnia Piotr Gutowski. – Metoda, którą stosuję, jest stosunkowo prosta.
Zaczynam od rozmowy, podczas której ustalam razem z pacjentem, czego oczekuje. I czy rzeczywiście chce zerwać z nałogiem. Osoby, które tłumaczą, że odwiedziły mnie, bo „żona kazała” albo „namówił narzeczony”, proszę o ponowne przyjście, gdy samodzielnie podejmą decyzję. Szkoda czasu. Aby dokonać jakichkolwiek zmian w życiu, trzeba chcieć. Pacjenci często sądzą, że są niepodatni na hipnozę – tłumaczę im że większość ludzi łatwo przyjmuje sugestie i nie dowodzi to „słabości charakteru”, wręcz przeciwnie. To właśnie ludzie chorzy psychicznie, pogrążeni w głębokiej depresji, pod wpływem leków psychotropowych są odporni na sugestie.
Bardzo ważne jest zaufać terapeucie. Piotr Gutowski najczęściej stosuje hipnozę płytką – pacjent jest świadomy miejsca i czasu, ale otwarty na sugestie. Wszystko jednak zależy od rodzaju przypadku i kondycji psychicznej człowieka.
– Pamiętam, że siedziałem w fotelu, byłem zrelaksowany, spoglądałem na palec pana Piotra, który znajdował się na wysokości moich oczu i słyszałem głos terapeuty: odliczał od jednego do dziesięciu – wspomina ksiądz Jerzy.
– Powtarzał, że alkohol jest nie dla mnie, rujnuje mi życie, że nie będę więcej pił, że czuję do tego wstręt. Po zabiegu przyszedłem na plebanię i zabrałem się za wielkie sprzątanie: wyrzuciłem butelki, nie mogłem znieść ich zapachu. Po raz pierwszy od miesięcy położyłem się spać trzeźwy. Problem zaczął się w południe następnego dnia. Gdy odprawiałem mszę świętą i podniosłem kielich z winem do ust, chwyciły mnie torsje. Obrzęd musiał skończyć inny kapłan.

Papieros, smród, kaszel
Po kilku seansach u Piotra Gutowskiego – liczba wizyt jest w każdym wypadku indywidualna – większość ludzi zrywa z nałogiem. Pewna grupa pacjentów jednak nie akceptuje całkowitej abstynencji. Wówczas terapeuta specjalnymi metodami uczy ich „picia czy palenia kontrolowanego”. Piotr Gutowski zdaje sobie sprawę, że pozostaje tutaj w opozycji do większości swoich kolegów, którzy uważają, że trzeba całkowicie zerwać z nałogiem. Zapewnia, że nad opracowaną przez siebie metodą pracował 20 lat. Wie, że to działa.
„Picie kontrolowane” polega na umowie między terapeutą a pacjentem, kiedy i w jakich okolicznościach i ilościach można pić alkohol. Warunek jest jeden – musi to być jedynie okazjonalnie. Ksiądz Jerzy przestał pić nałogowo, lecz nadal pije wino podczas odprawiania mszy. Innym przykładem jest wojskowy, którzy raz do roku może sięgnąć po kieliszek wódki podczas świąt obchodzonych w swojej jednostce. Jedna z pacjentek pozwala sobie na kieliszek szampana podczas sylwestra. Co by było, gdyby zerwali umowę? Piotr Gutowski zapewnia, że skutki byłyby opłakane – po dodatkowej porcji alkoholu pojawiłyby się natychmiast wymioty, biegunka.

Siła sugestii
– Oczywiście dążę do tego, aby pacjent zupełnie zerwał z nałogiem, ale różne są w życiu sytuacje – tłumaczy terapeuta.
– Zaobserwowałem, że ludzie są zmęczeni swoim uzależnieniem. Palacz, któremu nie starcza paczka dziennie, ma dość zapachu dymu we włosach, na ubraniach, w domu, żółknących od nikotyny zębów czy plam na dłoniach. Żałuje, że się przyzwyczaił do papierosów i chciałby być od nich całkowicie wolny. Na przeszkodzie stoi strach, że nie da rady, że będzie cierpiał. Hipnoza skutecznie eliminuje przykre objawy abstynencji, w większości wypadków sam dym wzbudza wstręt. Przekonałem się, że przy nikotynizmie podawane sugestie muszą być krótkie: „Papieros, smród, duszno, kaszel. Życie jest piękniejsze bez papierosa. Cudownie być wolnym”.
Alina zaczęła palić w szkole średniej, najpierw po kilka papierosów dziennie, potem coraz więcej. Dziesięć lat później jedna paczka już nie starczała. Rano, natychmiast po przebudzeniu, wypijała kawę i „puszczała dymka”, w pracy każdą przerwę wykorzystywała na palenie, zdarzało się, że w nocy wstawała na papierosa. Pewnie nie zdobyłaby się na rzucenie nałogu, gdyby jej organizm się nie zbuntował. Zaczęły powtarzać się zapalenia oskrzeli, kaszel, migreny.
Lekarz nie zostawił jej wyboru – kazał rzucić palenie. Alina kupiła w aptece środki dostarczające organizmowi nikotynę w plastrach, leki homeopatyczne, specjalnie dobrane witaminy. Wszystko na nic. Po kilku dniach abstynencji biegła kupić papierosy i z lubością zaciągała się dymem.
– Nasze ciało nie potrzebuje nikotyny, uważam, że uzależnienie fizyczne od niej jest znacznie mniejsze niż psychiczne. Przykre objawy ze strony ciała właściwie mijają w ciągu 21 dni – wyjaśnia Piotr Gutowski. – Palenie jest odruchem warunkowym. Czynnikami zewnętrznymi wywołującymi chęć zapalenia są: znajdowanie się w towarzystwie palaczy, zakończenie posiłku, picie kawy, herbaty, alkoholu, stres, napięcie psychiczne, oglądanie telewizji.
Uzależnienie od nikotyny jest związane z objawami tolerancji – zwiększania liczby dawek w celu uzyskania takiego samego efektu, czyli pozornego uspokojenia i relaksu. Rzucenie palenia wiąże się z pojawieniem się psychicznych objawów abstynencji: niepokoju, nerwowości, depresji, trudności w koncentracji, nadmiernej senności lub bezsenności. Hipnozą można zniwelować lub złagodzić przykre objawy, „przekonać” naszą podświadomość, że jest zadowolona z powodu uwolnienia się od nałogu.
– Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że tytoń jest równie niebezpieczny jak inne narkotyki, w tym heroina – podkreśla terapeuta – tylko nasz organizm odczuwa skutki dopiero po dłuższym czasie stosowania używki. Dlatego też palacze muszą się czasami liczyć z kilkoma wizytami, podczas których wzmacnia się i „przypomina” podawane sugestie.
Tak było w przypadku Aliny. Dziś jednak może sobie ona powiedzieć, że od nałogu jest wolna całkowicie.

Błędne koło
Coraz częściej odwiedzają Piotra Gutowskiego panie uzależnione od nadmiernego jedzenia. Terapeuta twierdzi, że początek tego nałogu zaczyna się zwykle w dzieciństwie. Mama martwi się, że dziecko je za mało, że nieprawidłowo przybiera na wadze, że zachoruje. Dlatego też zachęca malucha do jedzenia, jak tylko potrafi. Układa na talerzu zrobione z jedzenia łódeczki, pociąg. Na dodatek bawi się z dzieckiem, odwraca jego uwagę od czynności przeżuwania i łykania pokarmu. Maluch więc jedynie automatycznie pochłania kolejne kęsy.
– Dziecko koduje sobie, że jedzenie jest tożsame z miłością i przyjemnością
– wyjaśnia. – Rośnie więc prawdopodobieństwo, że już jako człowiek dorosły pod wpływem stresu czy niepowodzeń będzie sięgać po jedzenie. Zgłaszają się do mnie pacjenci z najróżniejszymi problemami związanymi z otyłością: nadciśnieniem, nieprawidłową przemianą materii, chorobami nerek, woreczka żółciowego, kamicą. Większość z nich pozbyłaby się dolegliwości, gdyby schudła. Niestety, tworzy się błędne koło – człowiek zdaje sobie sprawę, że jest chory i nieatrakcyjny z powodu otyłości, czuje się niedowartościowany, gorszy od innych i aby się lepiej poczuć, sięga po słodycze, chipsy, czekoladę.
Gdy pacjenci zmniejszają ilość przyjmowanego pokarmu, mają objawy podobne jak człowiek, który przestał palić: ogólne rozbicie, depresja, bóle stawów. Cudów jednak nie ma – muszą całkowicie zmienić nawyki żywieniowe. Dlaczego pomaga w tym hipnoza? Sugestie, które podaje terapeuta, powodują, że słodycze, tłuste mięsa i wędliny po prostu przestają im smakować. Chętnie sięgną za to po warzywa i owoce, na które kiedyś patrzyli z niechęcią.

Odpowiedź tkwi w psychice
– Jedzenie było największą przyjemnością mojego życia – opowiada Lucyna z Poznania. – Kochałam jeść! I jadłam. Dużo i tłusto. Gdy skończyłam czterdziestkę, mój organizm przestał sobie radzić ze spalaniem takich ilości pokarmu i zaczęłam gwałtownie przybierać na wadze. Ważyłam prawie 90 kilogramów przy wzroście 161 cm ubierałam się w suknie przypominające namioty. Z trudem wdrapywałam się na drugie piętro, nieustannie miałam zadyszkę. Jednak tusza mi nie przeszkadzała – przynajmniej do czasu imienin mojej siostry. Mąż wypił kilka drinków za dużo i zaczął wywnętrzać się szwagrowi, że „Lucyna tak przytyła, że z przykrością na nią patrzy i nie traktuje jak kobiety”. Był to dla mnie moment otrzeźwienia. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby schudnąć. Katowałam się dietami. Byłam nieustannie głodna, ale rzeczywiście chudłam. Niestety, dotknął mnie tak zwany efekt jo-jo: kilogramy, które straciłam, nadrabiałam z nawiązką.
– Dlaczego większość ludzi chudnie-tyje-chudnie-tyje? – uśmiecha się Piotr Gutowski. – Zapytać można inaczej: jeżeli nasze ciało nie potrzebuje ogromnych ilości kalorii, to dlaczego jemy? Odpowiedź tkwi w psychice – jedzenie powoduje, że dobrze się czujemy, sprawia przyjemność. Po sugestiach hipnotycznych ulubione potrawy przestają smakować, czasami nawet porcja golonki czy schabowego wywołuje odruch wymiotny. Pani Lucyna w ciągu pół roku schudła 14 kilogramów i nigdy nie była głodna, przestawiłem ją na zdrową żywność. Umówiliśmy się, że przez kolejny rok zrzuci kolejne dziesięć kilogramów.

Droga do wolności
W ostatnich latach leczenie za pomocą hipnozy staje się coraz bardziej popularne. Nie jest to jednak metoda nowa, pierwsze udokumentowane próby jej stosowania sięgają 3000 lat p.n.e. Kapłani babilońscy korzystali z niej, aby uśpić człowieka w różnych celach: dla leczenia bezsenności, sprowadzenia wizji, przywrócenia sił życiowych. Mieszkańcy starożytnej Bretanii znali hipnozę regresywną – w wypadku czasowej amnezji cofali pacjenta do chwili, w której ona nastąpiła i krok po kroku odtwarzali wydarzenia, które miały miejsce.
Powszechnie hipnozę stosowano, gdy kobieta lub mężczyzna byli podejrzani o niewierność małżeńską – wprowadzano ich w trans, w którym wyznawali całą prawdę. Starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie korzystali z hipnozy jak ze środka znieczulającego: pacjent nie czuł bólu i bez problemu dawał sobie nastawić złamane kości, usunąć ząb, zszyć ranę.
Dziś to jedna z alternatywnych dróg leczenia człowieka. Najlepsze efekty przynosi w leczeniu uzależnień.
– Każdy nałóg jest zniewoleniem
– podkreśla Piotr Gutowski. – Dlatego uważam, że hipnoza to jedna z dróg prowadzących do wolności.

/autor:Anna Forecka/

Piotr Gutowski

Piotr Gutowski, hipnoterapeuta specjalizujący się w leczeniu uzależnień.

Hipnoza (z greckiego hypnos -sen) to technika ułatwiająca podawanie sugestii,
umożliwiająca przejęcia kontroli nad umysłem i ciałem innej osoby. Uściślając jest to metoda, która częściowo wyłącza świadomość odpowiedzialną za kontrole umysłu i ciała. Stan hipnozy jest to zawieszenie pomiędzy snem a jawą. Jest luką na płaszczyźnie umysłu w której ma miejsce nasza komunikacja pomiędzy świadomością, a podświadomością.

Ten stan występuje u każdego człowieka mimowolnie podczas zasypiania. Jest to moment w którym świadomość przekazuje „sterowanie” podświadomości dzięki czemu mamy doświadczenia senne, które kreuje podświadomość.

O co chodzi w tej technice? Mówiąc językiem informatyka, chodzi o to by zhakować  umysł. Dokonać tego można podczas procesu przełączania sterowników (ze świadomości do podświadomości). Hakowania można dokonać poprzez zawieszenie procesora (umysłu) w momencie wczytywania nowych sterowników (podświadomości). I przesłania własnych sterowników urządzenia peryferyjnego (mowy) za pomocą złącza słuchowego.

Jak doprowadzić do zawieszenia w umyśle opiszę później, bo nie da się zbudować solidnego domu bez dobrych fundamentów. Dlatego też pozwolę sobie na wprowadzanie krok po kroku, byś mógł solidnie opanować całość.  Proces instalacji urządzenia peryferyjnego omówię szerzej w odpowiednim czasie.

Hipnoza sama w sobie jest metodą wykorzystującą prawa natury, natury umysłu które pozostają nie zmienne dla każdego. Jeśli chodzi o różnicę pomiędzy ludźmi bardziej lub mniej podatnymi na hipnozę dodam, że ich wszystkich dotyczą te same prawa natury umysłu.

Hipnozę można podzielić na wiele aspektów.
Podstawowy podział to:

hipnoza tradycyjna (w skrócie hipnoza)
autohipnoza.

Jak wiadomo hipnoza tradycyjna to proces w którym przejmujemy kontrolę nad inną osobą.
Autohipnoza jak sama nazwa wskazuje jest techniką kontrolowania poprzez stan świadomy samego siebie za pomocą „wpływów” bezpośrednio nie dostępnych dla świadomości.

Kolejnym podziałem jest rozpatrywaniem różnic pomiędzy technikami hipnozy ze względu na czas potrzebny do przejścia w stan hipnozy. Czyli dzielimy na:

rozległą w czasie (hipnoza tradycyjna)
błyskawiczną (indukcja błyskawiczna) zachodzi w czasie nie dłuższym niż 5 minut, a przeważnie sięga ona około minuty.

Można również wyliczać rodzaje hipnozy ze względów praktycznych, czyli:

hipnoza terapeutyczna
hipnoza sceniczna

/źródło:magiaz.cba.pl/

Znana od wieków. Z powodzeniem stosowana przez wtajemniczonych kapłanów i uzdrowicieli. Hipnoza na równi z innymi niekonwencjonalnymi metodami, także dzisiaj pomaga leczyć i ciało, i duszę.

Słowo hipnoza w równym stopniu budzi fascynację, co strach. Jest jak przepustka do świata magii, niewiadomego, tajemniczego, gdzie ludzie w głębokim transie odwiedzają niezbadane obszary swojej duszy. Kojarzy się też z sytuacjami, w których bezwolne ofiary hipnotyzera robią wszystko, co ten im rozkaże.

Wśród ludów pierwotnych hipnoza do dziś jest istotną częścią życia społecznego. Stosują ją mieszkańcy obszarów znad Amazonki, australijscy szamani, uzdrowiciele z Gujany i Borneo i wyznawcy voodoo. W zachodnim świecie wykorzystywana jest zarówno przez nowoczesną psychoterapię, jak i klasyczną medycynę.

Metoda kapłanów i mnichów

Pojęcie hipnoza, pochodzące od greckiego słowa „hypnos” co znaczy „sen”, powstało stosunkowo niedawno, bo w XIX wieku. Natomiast sama metoda znana była już w IV w. p.n.e. Stosowali ją Sumerowie zamieszkujący tereny między Eufratem a Tygrysem. Wysocy rangą egipscy kapłani używali hipnozy do leczenia chorób, nawiązywania kontaktu z bogami oraz przepowiadania przyszłości, znali też trzy poziomy stanu hipnotycznego (lekka, średnia, głęboka hipnoza), rozróżniane do dziś. Chrześcijańscy mnisi przejęli umiejętności lekarzy-kapłanów i dokonywali cudownych uzdrowień przez przykładanie rąk i modlitwę, a członkowie zakonu z góry Athos pielęgnowali autohipnozę, którą wywoływali przez kierowanie wzroku na własny pępek.

Kolejne wzmianki na temat hipnozy pochodzą dopiero z 1646 roku, kiedy niemiecki jezuita Athanasius Kircher opisał zjawisko tzw. hipnozy zwierzęcej, podając przypadek „zaczarowania” pewnego koguta. Jego myśl kontynuował w następnym wieku Franz Anton Mesmer, który stworzył pojęcie „magnetyzmu zwierzęcego”, polegającego na leczeniu pacjentów za pomocą  „fluidu” powstałego z ciał, przenoszonego z jednej osoby na drugą po wykonaniu specjalnych uderzeń ciała. Ta metoda dziś bliższa jest bioenergoterapii.

Nazwy hipnoza użył po raz pierwszy angielski okulista, James Braid. Opisał w ten sposób stan wywołany przez koncentrację wzroku na błyszczącym przedmiocie. Naukowe stosowanie hipnozy wprowadziła tzw. szkoła w Nancy, której uczniem był Zygmunt Freud. Rosyjski badacz I.P. Pawłow eksperymentujący ze zwierzętami dowiódł, że hipnoza i sugestia są normalnymi procesami życiowymi. Zdjął tym samym z hipnozy odium tajemniczości.

Sugestywne oddziaływanie

– Przebywanie w hipnozie jest stanem bardzo relaksującym, pozwalającym niezwykle szybko się odprężyć i wypocząć. W tym stanie często ludzie przebywają mimowolnie, dlatego mówimy, że jest to stan naturalny człowieka – mówi Sławomir Gutkowski, hipnoterapeuta.

Aby rozpocząć podróż w głąb siebie, najlepiej usiąść wygodnie na fotelu z oparciem lub na miękkim łóżku i odprężyć się w zaciemnionym i cichym pomieszczeniu. Terapeuta ułatwia przekierowanie naszej uwagi ze świata zewnętrznego do wewnątrz. Pomaga w tym patrzenie na rytmicznie poruszające się wahadełko, koncentrowanie wzroku na jednym punkcie czy patrzenie na wybrany element otoczenia. To wszystko ma na celu zmęczenie mięśni oka, co powoduje ich zamykanie i ułatwia skupienie „do środka”.

Intensywna koncentracja

– Hipnoza to zmieniony stan świadomości. Osoba wchodzi w stan hipnotyczny, znacznie różniący się od „normalnego” stanu, w trakcie naturalnego procesu, nie związanego z przyjmowaniem jakichkolwiek substancji ani z innego rodzaju fizyczną ingerencją. Hipnoza to jest także stan intensywnej koncentracji uwagi na określonej idei lub bodźcu sensorycznym. Można koncentrować się na czymś wewnętrznym (np. przyjemne wspomnienia, wydarzenia z przeszłości) lub zewnętrznym (np. punkt, dłoń, oko innego człowieka itp.). W tym stanie zmienionej świadomości umysł człowieka jest niezwykle wrażliwy na bodźce płynące od hipnoterapeuty. Jeśli hipnoterapeuta stosuje język metafory zbliżony do języka pacjenta wówczas trans jest skuteczniej indukowany oraz łatwiej przyjmowana jest określona treść przez pacjenta – wyjaśnia Sławomir Gutkowski.

Nieodzownym warunkiem hipnozy jest zgoda na nią wyrażona przez osobę, która się jej poddaje. To klient wyznacza ramy działania, a ich przekroczenie najczęściej doprowadza do jego wybudzenia się i przerwania seansu. Bardzo ważne jest także, aby hipnotyzer był całkowicie przekonany, że to, co sugeruje, urzeczywistni się.

Hipnoterapia

Zdolność do właściwego wykorzystania zjawisk hipnotycznych pozwala na świadome pokierowanie rozwojem lub zmianą osoby hipnotyzowanej. Warto pamiętać, że hipnotyzer to ktoś, kto prowadzi pokaz hipnozy na estradzie bądź w telewizji. Natomiast hipnoterapeuta to osoba prowadząca terapię w stanie hipnozy.

Nieodzownym warunkiem hipnozy jest zgoda na nią wyrażona przez osobę, która się jej poddaje. To klient wyznacza ramy działania, a ich przekroczenie najczęściej doprowadza do przerwania seansu.
Hipnoza i hipnoterapia mogą być niebezpieczne jedynie w  przypadku niekontrolowanego stosowania tych metod lub kiedy stosuje je osoba bez odpowiednich kwalifikacji.

Zadaniem hipnoterapeuty jest zainicjowanie procesu przemian w taki sposób, żeby klient mógł odnaleźć swoje zasoby i je wykorzystać. Za pomocą hipnoterapii można pracować nad konkretnymi problemami. Stan hipnotyczny wpływa pozytywnie na wiele funkcji organizmu: stabilizuje się układ krwionośny, pogłębia oddech, spada poziom hormonów stresu w osoczu,a układ odpornościowy ulega wzmocnieniu. Dzięki hipnozie można wyleczyć wiele chorób. To metoda skuteczna w walce z bezsennością, migreną, anoreksją, nadwagą, alergią, nałogami. Pomaga zwalczać także zaburzenia żołądkowo-jelitowe, choroby immunologiczne, powracające infekcje.

Hipnozy i hipnoterapii już od dawna nie kojarzy się z ezoteryką. Stanowią stały element praktyki lekarskiej. W krajach anglosaskich od kilkudziesięciu lat rozwija się obszerny nurt badań nad hipnoterapią, często stosowaną w leczeniu chorób psychicznych i psychosomatycznych (m.in. depresji), przeciwwskazaniem są schizofrenia, psychozy, urojenia.

W początkowym etapie swojej pracy hipnozę często stosował Zygmunt Freud i prawdopodobnie z niej wywodzą się prawie wszystkie elementy postępowania psychoanalitycznego. Amerykański psychiatra Milton H. Erickson uczynił z hipnozy legalną metodę terapeutyczną, uczył jej i praktykował, cieszył się sławą wrażliwego i efektywnego hipnoterapeuty.

–Hipnoterapeuta w stosunkowo krótkim czasie podczas spotkania z pacjentem powinien „zbudować” interwencję terapeutyczną, wykorzystując zarówno indywidualne cechy pacjenta, jak i jego wewnętrzne zasoby. Celem terapii powinno być „wyposażenie” klienta w odpowiednie umiejętności i sprawności, aby umiał samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie i był człowiekiem bardziej świadomym. Następną ważną sprawą jest stosowanie indywidualnego podejścia i odpowiednich metod pracy z klientem. Bardzo przydatna jest w tej pracy duża elastyczność w sposobie i technikach pracy. W wielu przypadkach nie można stosować technik, które przyczyniłyby się do uruchomienia lęku przed terapią, a mam tu na myśli niektóre tzw. techniki dyrektywne. Przed wyborem odpowiedniego terapeuty warto jednak trochę się potrudzić, aby poznać jego umiejętności i kompetencje – podkreśla Sławomir Gutkowski.

Stan hipnotyczny wygląda jak lekki sen, ale różni się od niego kilkoma właściwościami

Hipnoza:

  • podwyższona podatność na sugestie

  • możliwość słyszenia słów i dźwięków

  • niewielki krytycyzm

  • świadomość zawężona, ale czuwająca

  • orientacja w czasie i przestrzeni

  • zdolność do przypominania sobie

  • możliwość rozmowy z hipnotyzowanym

Sen:

  • brak podatności na sugestie

  • zablokowanie odbierania bodźców

  • brak krytycyzmu

  • zablokowanie świadomości

  • brak orientacji

  • zablokowanie zdolności do przypominania sobie

  • brak możliwości rozmowy ze śpiącym

Sławomir Gutkowski hipnoterapeuta, filozof, pedagog, kieruje Ośrodkiem Hipnozy  i Psychoterapii w Warszawie.

/autor:Izabela Cisek

źródło:magazyn Zwierciadlo/

Co to jest regresja reinkarnacyjna?
Polega na duchowej podróży do poprzednich wcieleń, dzięki której można poznać karmiczne przyczyny swoich aktualnych problemów – zawiłych relacji z ludźmi, chorób, skomplikowanej sytuacji życiowej. Sesja trwa od 3 do 4 godzin. Leżymy z zamkniętymi oczami, specjalista wprowadza nas w stan głębokiego relaksu, pewien rodzaj transu. Ale nie jest to hipnoza, przez cały czas jesteśmy świadomi tego, co się z nami dzieje, i nic nie może się stać bez naszej zgody i woli. Przed sesją ustalamy z regresorem to, czego chcemy się dowiedzieć, a potem wspólnie szukamy odpowiedzi, jakie energie poprzednich wcieleń najbardziej wpływają na nasze życie. Kiedy już to zrozumiemy, nadchodzi czas na uporządkowanie obecnego stanu przy pomocy własnego wyższego „ja” i pomocnika duchowego. 

Co Pani robi ludziom, że przypominają sobie swoje poprzednie wcielenia?

Wprowadzam ich w stan głębokiego relaksu i kontaktu z podświadomością, jak w półśnie – można ten stan nazwać transem. Szukamy odpowiedzi na pytania, z którymi osoby przychodzą na regresję. Prowadzi ich własna energia, a ja jestem tylko pomocnikiem. Nie jest to hipnoza – osoba wszystko potem pamięta.

Po czym można odróżnić, czy pewna wizja jest wspomnieniem poprzedniego wcielenia, a nie jakąś inną wizją?
Osoba sama rozpoznaje, że jest to wizja innej rzeczywistości, np. widzi siebie w innej płci, innej epoce. Czuje przy tym, że to wszystko jej dotyczy. Czasem rozpoznaje znajome dusze, z którymi obecnie jest w relacji. Może się dowiedzieć, że została kiedyś skrzywdzona i dlaczego obecnie trudno jej komuś zaufać. Albo sama kogoś skrzywdziła i teraz spłaca dług karmiczny. Dzięki temu zaczyna rozumieć, po co spotkali się ponownie i jakie mają porachunki do wyrównania.

Czy ktoś badał, czy wizje z poprzednich wcieleń są prawdziwe, tzn. że tamte osoby żyły i ich życie jest znane historykom?
Tak, są przypadki udokumentowane historycznie w literaturze na ten temat. Szczególnie jeśli dotyczy to osób, które jakoś zaznaczyły się w historii, np. ktoś miał zamek, który jeszcze stoi. Można wtedy odnaleźć to miejsce. Ja przeważnie słyszę opowieści zwykłych ludzi i od nich uczę się historii świata, kiedy opowiadają mi swoje losy. Po sesji sprawdzam w encyklopedii jakieś nazwy, dzieje jakiegoś narodu lub grupy społecznej, np. kim byli patrycjusze. I znajduję potwierdzenie tych informacji.

Czy takie wspomnienia z reinkarnacji można mieć samemu, bez pomocy przewodnika?
Jest wiele opisanych przypadków spontanicznych regresji lub wywołanych medytacją. Słyszałam, że ktoś przeżywał swoje poprzednie wcielenie na koncercie gongów tybetańskich. Czasem komuś pojawia się w snach epizod z innego życia. Ja sama miałam takie sny w dzieciństwie.

Ludzi wciąż przybywa – kiedyś były nas na całej Ziemi miliony, teraz są miliardy. Z tego wniosek, że większość z dzisiejszych osób nie była w poprzednich wcieleniach ludźmi, tylko kimś innym, np. zwierzętami. Czy spotkała Pani kogoś, kto wcześniej nie był człowiekiem?
Tak, spotkałam nieraz opowieści o wcieleniach zwierzęcych, a nawet o wcieleniach pozaziemskich. Według nauk buddyjskich możemy odradzać się w sześciu światach. Proces powiększania się liczby ludzi można tłumaczyć też inaczej: dusze kiedyś odradzały się rzadziej, np. co kilkaset lat, potem coraz szybciej zaczęły wracać.

Czy jeden człowiek może po śmierci reinkarnować się w dwóch osobach?
Tak, znane jest takie zjawisko, potwierdzone przez lamów tybetańskich. To może też wyjaśniać, skąd bierze się więcej dusz ludzi na Ziemi – przez podział. Może kiedyś dowiemy się więcej o reinkarnacji, kiedy będzie więcej badań w tym kierunku.

Jaki jest pożytek z tego, że znamy poprzednie wcielenia?

Są ludzie, którzy potrzebują zrozumieć swój los i ten świat. Widzą wiele niesprawiedliwości i zadają pytania, dlaczego jeden człowiek rodzi się piękny, zdrowy i bogaty, a inny ma trudności od urodzenia. Prawo karmiczne (przyczynowo-skutkowe) to wyjaśnia, więc ludzie chcą poznać swoją karmę.
Ta wiedza pomaga wziąć odpowiedzialność za swoją ewolucję, zamiast wciąż obwiniać rodziców, wychowawców, lekarzy, polityków, partnerów i innych. 

/rozmawiał:Wojciech Jóżwiak

źródło:gwiazdy.com.pl/

Duch nad materia

Gdyby człowiekowi udało się zapanować nad własnym ciałem! Na przykład skupić wolę na skaleczeniu i sprawić, aby zagoiło się szybciej. Albo powstrzymać rozwijanie się jakiejś choroby, powiedzmy – raka. Byłoby wspaniale, gdybyśmy za pomocą wolnej woli mogli zmieniać ciśnienie krwi, temperaturę ciała, rytm pracy mózgu, tłumić ból czy sprawić, że schudniemy…

Wyłączyć ból
„Potrafię panować nad bólem. Mogę w dowolnym momencie zrobić sobie poważną ranę i wyłączyć odczuwanie bólu. Mogę także sprawić, że rana nie będzie krwawić lub że krwawienie będzie obfite. Jeśli zechcę, rana zagoi się w ciągu paru godzin”. Takie przechwałki padały z ust niejakiego Jacka Schwarza, holenderskiego filozofa w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Oczywiście słuchano ich z powątpiewaniem, wiadomo bowiem, że ludzie wyobrażają sobie różne nonsensy. Schwarz był jednak nietypowym fantastą – nauczyciel filozofii i przewodniczący towarzystwa filozoficznego. Jako młody człowiek przeszedł obóz koncentracyjny („To pod wpływem tamtych przeżyć postanowiłem zapanować nad bólem”), dokonywał również publicznych pokazów swoich zdolności. Wyglądał na osobę wiarygodną, toteż znaleźli się naukowcy, którzy postanowili potraktować jego słowa serio.
Serie eksperymentów prowadzono na Schwarzu wiele razy. Jedne z lepiej kontrolowanych badań wykonane zostały przez zespół lekarzy i psychologów pod kierownictwem Kennetha Pelletiera w Instytucie Neuropsychiatrii Langley Porter (USA, lata 70.). W trakcie eksperymentów Schwarz obserwowany był przez zestaw aparatów monitorujących jego stan emocjonalny, ciśnienie krwi, tempo bicia serca, pracę mózgu. Chodziło o to aby obiektywnie sprawdzić, czy reakcje bólowe faktycznie się nie pojawiają, czy też Schwarz jedynie udaje, że nie czuje bólu.
W trakcie eksperymentu badacze prosili go by przebił biceps lewej ręki stalowym drutem. Bez żadnego wcześniejszego przygotowania Schwarz brał drut, po czym przebijał mięsień na wylot. Na prośbę badaczy zrobił to trzykrotnie.
Aparatura nie wykazywała żadnych reakcji typowych dla doświadczania bólu. Schwarz demonstrował także, że potrafi „włączyć” ból – wtedy aparaty wskazywały, że reakcje bólowe rzeczywiście się pojawiały. Gdy rana została już zrobiona, Schwarz potrafił zahamować jej krwawienie. Nawet gdy lekarz uciskał palcami okolice zranienia, pojawiały się jedynie kropelki osocza. Na prośbę eksperymentatora Schwarz „odblokowywał” krwawienie – wtedy w ranie pojawiała się krew. Deklaracje o szybkim zabliźnianiu się ran też nie były gołosłowne. Po dwóch godzinach miejsce przekłucia wydawało się zupełnie zagojone, a drut nie spowodował żadnej infekcji.
Gdy pytano Schwarza, w jaki sposób panuje nad bólem, mówił, że wyobraża sobie, iż wbija drut w poręcz fotela lub „w jakąś rękę”. Wyobrażał sobie też, że znajduje się poza swoim ciałem i ogląda je z pewnej odległości. „Nauczyłem się z równą łatwością zarówno wychodzić ze swojego ciała, jak i wchodzić w nie” – twierdził. Choć Schwarz mówił, że „wychodzi z ciała”, co sugeruje obecność nadprzyrodzonego zjawiska, sugestywne wyobrażenia, które stosował, były wprowadzaniem się w stan autohipnozy, niezależnie od tego, co sam o tym myślał. Redukowanie bólu za pomocą hipnozy (i autohipnozy) jest zjawiskiem dobrze poznanym i wykorzystywanym na przykład podczas operacji chirurgicznych jako metoda alternatywna wobec anestezjologicznych środków znieczulających.

Jak w transie
Trans hipnotyczny jest zjawiskiem powszechnym. Gdy czytam interesującą książkę lub oglądam zajmujący film, mogę być tak skoncentrowany, że nie słyszę, co ktoś do mnie mówi. To przykład płytkiego transu hipnotycznego – człowiek koncentruje się na pewnych bodźcach, co redukuje odbiór innych. Wykorzystują to kieszonkowcy. Gdy w tramwaju chcą komuś ukraść portfel, najpierw potrącają tę osobę tak, aby straciła równowagę. Cała uwaga ofiary jest wtedy skoncentrowana na uniknięciu upadku, w związku z czym nie czuje ona, że ktoś wkłada jej rękę do kieszeni. To zjawisko można wykorzystać także u dentysty. Gdy lekarz boruje ząb, należy zaciskać pięść z całej siły, tak aby paznokcie wbiły się w skórę, i skupiać się na bólu ręki. Uwaga zostaje odwrócona od zęba i ból odczuwa się słabiej.
Czy każdy człowiek może nauczyć się w ten sposób redukować ból? Badania pokazują, że około 20 procent ludzi ma trudności z tworzeniem sugestywnych wyobrażeń i poddawaniu się hipnozie. Reszta jednak może te umiejętności kształtować. Jack Schwarz poświęcił lata na to aby nauczyć się wywoływania transu głębszego niż ten codzienny poprzez rozwijanie wyobrażeń typu „wchodzę i wychodzę ze swojego ciała” i „moja ręka jest poręczą fotela”.

Hipnoza i autohipnoza pozwalają nam całkowicie zapanować nad bólem.
To zjawisko może być wykorzystywane podczas operacji jako metoda alternatywna wobec środków znieczulających.

Ból umieją redukować także ludzie, którzy nigdy nie mieli doświadczenia z autohipnozą, transem czy technikami medytacyjnymi. W pewnym eksperymencie (wykonanym przez Philipa Zimbardo w latach 80.) proszono ludzi, aby zgodzili się znosić bolesne uderzenia prądem. W grupie porównawczej nie zadawano tego pytania i po prostu aplikowano ludziom wstrząsy elektryczne o tej samej mocy. Mierzono, jak silnie organizm reaguje na ból. Okazało się, że sam akt dobrowolnej zgody na znoszenie bólu sprawiał, że obiektywnie jego wskaźniki były niższe. W tym przypadku redukcja bólu tłumaczona jest przez psychologów przez tak zwany dysonans poznawczy. Gdy człowiek dobrowolnie zgadza się na zrobienie czegoś trudnego lub głupiego (na przykład znoszenie bólu bez powodu), to jego samoocena jest zagrożona, zgoda sugeruje bowiem, że ktoś podejmuje głupie decyzje. Psychika może jednak łatwo ochronić samoocenę, mieniając poziom doświadczanego bólu („to tak naprawdę nie boli”), co właśnie zaobserwowano w eksperymentach.
Jakkolwiek tłumaczenie to wydawać się może wydumane („redukujemy ból, gdy chroni to naszą samoocenę”), przeprowadzono do tej pory tysiące eksperymentów pokazujących, że człowiek umie zmieniać stany fizjologiczne swojego organizmu (na przykład siłę doświadczania głodu, pragnienia, pożądania, a także nasilać lub osłabiać objawy różnych chorób), jeśli zagrożona jest jego samoocena. Zwykle te procesy przebiegają poza naszą kontrolą.

Siłą wyobraźni
Wyjaśnienie sposobu, w jaki Schwarz redukował krwawienie, jest trudniejsze. Zacznijmy od tego, że nasze myśli wpływają na stany fizjologiczne organizmu. Na przykład gdy czekamy na trudny egzamin, czujemy czasem silny ból żołądka. Można powiedzieć, że wyobrażenie egzaminu wpływa na pracę jelit. Gdy myślimy o smacznym obiedzie, zbiera nam się ślina. Wyobrażenie wpływa na pracę gruczołów (ślinianek).Krwawienie jest spowodowane uszkodzeniem naczyń krwionośnych. Wszystkie naczynia krwionośne są oplecione mięśniami, które mogą się kurczyć (mniej krwawienia) lub rozluźniać (obfite krwawienie). Schwarz prawdopodobnie nauczył się wywoływać skurcze mięśni naczyń krwionośnych. To bardzo dziwne, ale znowu warto zaznaczyć, że u każdego człowieka takie zjawiska zachodzą na co dzień. Na przykład: gdy ktoś ogląda nocą horror i boi się, zauważy, że jego stopy, dłonie i skóra na całym ciele dość szybko robią się zimne. Jest to spowodowane właśnie napinaniem się mięśni, które oplatają naczynia włosowate, przez co krew zostaje wypchnięta z naczyń peryferyjnych i wtłoczona w głąb ciała.
To właśnie zjawisko wykorzystał Jack Schwarz, tamując krwawienie z rany. Czy „wyświetlał” sobie w wyobraźni jakiś horror i wzbudzał u siebie lęk? Niekoniecznie. Pies Pawłowa będzie się ślinić, jeśli skojarzy pokarm z czerwonym światełkiem, ale także gdy skojarzy go z dzwonkiem czy klaśnięciem. Gdy oglądamy horror (lub przypominamy go sobie), pojawia się gęsia skórka. Ale wyobrażenie zimnego pokoju także może wywołać gęsią skórkę, czyli skurcz naczyń włosowatych. Być może „wchodzenie i wychodzenie z ciała” było u Schwarza wyobrażeniem, które zostało skojarzone z napinaniem mięśni naczyń? A jak wytłumaczyć gojenie się ran Schwarza w ekspresowym tempie? To również jest możliwe. Wiele badań pokazuje, że szybkość gojenia się ran zależy od stanu psychicznego człowieka. Na przykład w pewnym eksperymencie robiono studentom stomatologii małe rany wewnątrz ust. Okazało się, że czas gojenia rany był uzależniony od wielkości stresu, jaki człowiek przeżywał. Podczas wakacji rany goiły się prawie dwa razy szybciej niż w czasie sesji egzaminacyjnej.

Spokój nam służy
To znany od dawna efekt – ludzie szczęśliwi, zadowoleni i rozluźnieni rzadziej chorują, szybciej zdrowieją, są mniej podatni na infekcje, zaziębienia, stany zapalne trwają u nich krócej, a rany goją się szybciej. Długotrwały i silny stres obniża zdolności odpornościowe organizmu, co powoduje na przykład, że rany goją się dłużej i łatwiej zapada się na infekcje. Być może szybkie gojenie się ran Jacka Schwarza było związane ze stanem relaksu, jaki u siebie wzbudzał? Warto także podkreślić, że rany skóry nie były tu rozległe, skurcz mięśni skóry sprawiał zaś, że ich brzegi stykały się, co przyspiesza proces zabliźniania. Kierowanie fizjologią organizmu może być związane z wykorzystaniem nieznanych nauce mocy człowieka. Gdy przyjrzymy się jednak bliżej mechanizmom, dzięki którym dochodzi do sterowania fizjologią, wydaje się, że nie ma w nich nic nadprzyrodzonego. Często za takimi umiejętnościami stoi długoletni trening oraz szczypta talentu związanego z bujną wyobraźnią i zdolnością wchodzenia w trans hipnotyczny. Jeśli do tego umiemy także dostrzec, w jaki sposób wyobrażenia zmieniają stany naszego organizmu i potrafimy te zmiany pobudzać – nasz duch z pewnością nad materią zatriumfuje.

/autor:Marcin Florkowski/

Nałóg kontrolowany

Alkoholizm często jest postrzegany jako objaw zepsucia lub słabego charakteru. To błąd. Niestety, na chorobę alkoholową może zapaść każdy, bez względu na płeć, wiek, poziom intelektualny, wykształcenie i uprawiany zawód.
Oprócz medycyny akademickiej oraz naturalnej coraz większą popularnością w leczeniu alkoholizmu cieszy się hipnoza. Jednym z hipnoterapeutów zajmujących się alkoholizmem jest dr Piotr Gutowski. Stworzył własną metodę terapii – picie kontrolowane. Autorska terapia Gutowskiego polega na kodowaniu w podświadomości pacjenta pewnych wzorców zachowań związanych z piciem. Ustala on z chorym konkretne sytuacje, w których dopuszcza spożywanie alkoholu, oraz ilości, jakie pacjent może wypić. Zaprogramowany w ten sposób człowiek wypije tylko tyle, ile zasugerowano mu podczas seansu.

Czasami wypić trzeba
– Są sytuacje, kiedy podobno nie wypada nie wypić. Wtedy abstynencja jest kłopotliwa – mówi dr Gutowski. – Odmówienie kieliszka za zdrowie szefa czy lampki szampana w sylwestra może być przyjęte przez innych z niechęcią. Wiele osób z problemem alkoholowym boi się tego, że do końca życia ma nie wziąć nic mocniejszego do ust. Przeraża je myśl, że muszą omijać przyjęcia, wesela i inne zakrapiane imprezy rodzinno–towarzyskie. Dr Gutowski daje im szansę wyrwania się z niewoli nałogu bez rezygnowania z życia towarzyskiego. – Alkoholik nie musi być abstynentem całe życie, można nauczyć go pić w sposób kontrolowany – twierdzi terapeuta. Na początku Gutowski zadaje pacjentowi pytanie: „Dlaczego pijesz”? Słyszy odpowiedź: „Takie życie, żona, teściowa, stres, brak pieniędzy”. Terapeuta uświadamia mu, że to nie żona czy teściowa jest winna, że on pije, ale to on sam wytworzył w sobie odruch picia.

Odpowiednie zaprogramowanie
Gutowski walczy z przyzwyczajeniem, z odruchem, z tym elementem wyobraźni pacjenta, który prowokuje do picia. Z jego praktyki wynika, że organizm alkoholika po czterech dniach niepicia fizycznie alkoholu nie potrzebuje – zostaje tylko psychiczny przymus.  Andrzej K. jest barmanem. W jego zawód wpisane jest picie alkoholu, musi przecież próbować to, co zrobi. Po kilku latach w zawodzie popadł w nałóg. Zaczęły się problemy w pracy i w domu, żona zagroziła rozwodem. Postanowił się leczyć. Terapia klasyczna, którą mu zaproponowano, zakłada całkowitą abstynencję. Musiałby zwolnić się z pracy, ale on nie potrafi robić nic innego. Przypadkowo dowiedział się o terapii picia kontrolowanego dr. Gutowskiego. Po kilkanastu seansach Andrzej K. dalej robi doskonałe drinki, próbuje różnych wódek, miesza smaki, tworzy nowe oryginalne zestawy i jak sam twierdzi, jest wolny od nałogu. Jest zaprogramowany na picie tylko w pracy i tylko wtedy, gdy istnieje potrzeba degustacji.

Leczenie w hipnozie
Gutowski stosuje hipnozę Dowżenki. Jest to płytki trans, w czasie którego terapeuta mówi głosem ze specyficznymi wibracjami i stosuje inne psychotechniki. Przekazywane sugestie utrwalają się w podświadomości pacjenta, stając się z czasem częścią jego własnej psychiki. Ten rodzaj hipnozy charakteryzuje się tym, że pacjent cały czas jest świadomy, co się z nim dzieje. Zdaniem Gutowskiego, w terapii uzależnień metoda Dowżenki jest skuteczniejsza niż hipnoza klasyczna. Zadana w ten sposób sugestia działa około dwóch lat. Później, w razie potrzeby, trzeba ją powtórzyć. – Przed wprowadzeniem w trans ustalamy, kiedy pacjent nie może pić – wyjaśnia terapeuta. – Chory sam podejmuje decyzję, kiedy. Zaczynamy od „nigdy w czasie pracy” lub „nigdy z rana”, „nigdy za kierownicą”, „nigdy więcej niż 150 gramów”. Ustawiamy te „nigdy”. Dopiero później Gutowski wprowadza chorego w trans i koduje w jego podświadomości ustalone wcześniej wzorce zachowań. Seans trzeba powtórzyć kilka lub – w niektórych przypadkach – kilkanaście razy.  Jeśli pacjent świadomie złamie zalecony w transie reżim, organizm może zareagować w różny sposób – bywa, że bardzo przykry. Dyskomfort psychiczny, wymioty, biegunka to tylko niektóre objawy. Czasami może się to nawet skończyć pobytem w szpitalu.

Co z tą skutecznością?
Ważne jest, by człowiek, który ma się wyleczyć z nałogu, istotnie tego chciał, wykazał minimum dobrej woli. Natomiast wiara pacjenta w skuteczność leczenia nie jest czynnikiem decydującym. Zdarzają się pacjenci sceptyczni i nieufni, a osiągnięty w ich przypadku efekt terapeutyczny okazuje się dobry i trwały. Gutowski ma także na swym koncie niepowodzenia. Osoby, które przychodzą pod presją rodziny, mają niewielką szansę na wyleczenie. Przyczyną niepowodzenia może być także depresja pacjenta, nerwica i stany lękowe. Zdarza się, że ludzie po jakimś czasie wracają do nałogu z niewiadomych powodów. – Jeśli człowiek przez nałóg cierpi moralnie, jeśli w końcu zrozumie, że może się zmienić, że ma wybór, to sukces terapii jest prawie gwarantowany – mówi terapeuta. – Czasami musi być przejściowy okres całkowitej abstynencji, wskazany na trzy lata. Potem w podświadomości pacjenta utrwalają się pozytywne wzorce i jego organizm nie chce już powrotu do „alkoholowego gwałtu”.  Ważną rolę w leczeniu alkoholizmu odgrywa rodzina pacjenta. Powinien on znaleźć jej pomoc i akceptację. Zdarza się, że najbliżsi alkoholika także wymagają pomocy terapeutycznej. Żona i dzieci pijaka, terroryzowane i maltretowane przez lata, często nie są w stanie przestawić swojego sposobu myślenia, wybaczyć mu i pomóc przezwyciężyć nałóg.

/autor:Jacek Słomiński/

Hipnoza na ból

- Nikt nie potrafi powiedzieć, co to jest hipnoza – zastrzega jeden z lekarzy od wielu lat uczestniczący w pracach grupy roboczej hipnoterapeutów, działającej przy Klinice Leczenia Nerwic w Krakowie. Świat naukowy jest bliski stwierdzenia, że jest to pojęcie niedefiniowalne. Czy zatem musimy przyznać się do bezradności i niewiedzy?

To nie jest sen

- Hipnoza jest bardzo starym sposobem pracy z podświadomością człowieka – mówi psychiatra Bożena Figarska, która stosuje ją w leczeniu pacjentów. Umysł ludzki kryje jeszcze wiele tajemnic, ale lekarze zgodnym chórem zaprzeczają jakoby hipnoza była snem, chociaż nazwa ta pochodzi od greckiego słowa „hipnos”, oznaczającego właśnie sen. Nie jest nawet stanem pośrednim między snem a jawą, jak twierdził fizjolog rosyjski Iwan Pawłow. Czym zatem jest? Badania elektroencefalograficzne mózgu, a nawet najbardziej czuła aparatura diagnostyczna nie wskazała, jaki rodzaj zmian biochemicznych zachodzi w organizmie człowieka, który poddał się hipnozie. Wiadomo jedynie, że zapisy elektroencefalograficzne są takie same, jak te robione podczas stanów czuwania. Być może dlatego niektórzy lekarze hipnozę określają jako specyficzną relację między terapeutą a pacjentem. Pole do popisu mają tu więc psycholodzy. Często ludzie boją się poddać hipnozie w obawie przed utratą kontroli i bezkrytycznym podporządkowaniem się woli terapeuty. – Pacjent w tym stanie nigdy nie wykona polecenia, jeśli będzie ono sprzeczne z jego systemem wartości – mówi Bożena Figarska. Pod tym wzglę-dem człowiekiem nie da się sterować. Hipnoza bowiem nie wyłącza jego świadomości. Matka nigdy nie skrzywdzi swojego dziecka, nawet jeśli została jej przekazana taka sugestia. W trakcie jednego z seansów oparzono pacjenta. Twierdził on że nie odczuwa bólu, ale jednocześnie poproszony o automatyczne notowanie wrażeń pisał: gorąco. A więc jego świadomość pracowała.

Siła sugestii

Ale prawdą jest, że podczas hipnozy mogą się pojawiać omamy pozytywne lub negatywne. Zdarza się, że terapeuta podaje pacjentowi długopis i mówi: Zjedz to jabłko. I ten ktoś może pogryźć długopis przekonany, że je owoc. Człowiek zahipnotyzowany nie zdaje sobie sprawy, że został wprowadzony w trans, ale jednocześnie zachowuje się tak, jakby o tym wiedział. Jeśli poda się mu sugestię, że znajduje się w zupełnie pustym pomieszczeniu, a naprawdę postawi przed nim krzesło, zahipnotyzowany chodząc po pokoju zawsze będzie je omijał. Z drugiej zaś strony ulega nakazowi i chodzi niby po pustym pokoju. Często sugeruje się pacjentom, że zakłada się im grubą rękawicę. Wtedy można kłuć im dłoń szpilkami do woli. Nie odczuwają bólu.

Kto temu ulegnie?

Wszyscy terapeuci są zgodni, że podatność na hipnozę zależy od osobowości. Najłatwiej poddają się jej ludzie o silnej osobowości – artyści, biznesmeni. Najtrudniej osoby znerwicowane, histeryczne, one bowiem chcą kontrolować siebie i terapeutę. Przed poddaniem się hipnozie należy zrelaksować się i skoncentrować na słowach terapeuty. W osiągnięciu odpowiedniej koncentracji pomaga wpatrywanie się w jeden punkt. To jednak tylko jedna z metod. Wprowadzenie w ten stan – jak twierdzą niektórzy naukowcy – nie wymaga specjalnych zdolności. Jest on bowiem wywołanym sztucznie stanem naturalnym, fizjologicznym. Człowiek potrafi sam zapaść w hipnozę bez niczyjej pomocy. Przykładem może być kierowca, który przez cały czas wpatruje się w horyzont. Jazda jest monotonna i często prowadzący samochód „wchodzi” w stan dziwnego snu, co niestety kończy się tragicznie. Według znanego krakowskiego terapeuty jedną osobę na dziesięć udaje się wprowadzić w stan hipnozy. Cztery czy pięć procent to osoby średnio podatne, zaś około 20 procent stanowią oporni, przy których trzeba długiego treningu. – Nie miałam takich przypadków, że ktoś nie uległ moim sugestiom. Może dlatego, że ludzie przychodzą do mnie dobrowolnie, a więc nie ma w nich oporu ani lęku – mówi Bożena Figarska. Długo trzeba było czekać, by świat lekarski uznał hipnozę za jedną z metod leczenia, bo ciągle jest czymś niepojętym, nieodgadnionym, nie do końca naukowo sprawdzonym zjawiskiem. Mimo to lekarze często poddają pacjentów hipnozie w śmiertelnych chorobach, aby mniej cierpieli.

Zdejmowanie bólu – dodawanie odwagi

Hipnoza jest znakomitą metodą zwłaszcza przy leczeniu migren. Jest też stosowana podczas operacji, kiedy pacjent nie może być z różnych przyczyn uśpiony w tradycyjny sposób, albo przy zabiegach stomatologicznych, zamiast znieczulenia środkami chemicznymi. Chorzy psychicznie najczęściej nie wchodzą w stan hipnozy. Jest ona jednak bardzo skuteczna w leczeniu nerwic. – Nie mogłam spać – opowiada pacjentka dr Figarskiej – czegoś się bałam, przed czymś uciekałam. Dopiero po paru seansach hipnotycznych pożegnałam się z tym koszmarem. Często do psychoterapeutów przychodzą zrozpaczeni rodzice, których dzieci do późnych lat moczą się, gorączkują bez powodu lub są nadpobudliwe.
Jeden z lekarzy psychiatrów leczy hipnozą przedszkolaków.
– Dzieci są bardzo podatne na hipnozę – mówi. – Często już po jednym seansie przestają się moczyć w nocy.
W Polsce brak jest – niestety – uregulowań prawnych stwierdzających jednoznacznie, komu wolno zajmować się hipnozą, a komu nie. Leczyć mogą oczywiście tylko lekarze. Ale już odzwyczajaniem od nałogów zajmują się nie tylko medycy i psycholodzy. Powinniśmy o tym pamiętać, bo choć hipnoza z reguły jest metodą bezpieczną i bardzo pomocną w życiu, należy poddawać się jej tylko pod okiem specjalisty. Jedna z pacjentek wspomina: – Podczas seansu nic nie czułam. Po przebudzeniu nic nie pamiętałam. Uświadomiłam sobie jednak, że jestem silna i wierzyłam w tę swoją moc. Świat nie miał przede mną żadnych tajemnic. Dawne zahukane brzydkie kaczątko odeszło w zapomnienie, byłam już zupełnie inną osobą. Sugestia, którą otrzymałam w hipnotycznym transie: „Będziesz silna, pozbędziesz się swoich urojonych kompleksów” – sprawiła cuda. Po powrocie do domu wypełniłam kupon totolotka, tak jak to robiłam zawsze, z tą różnicą, że teraz wierzyłam, że wygram. Skoro moje życie jest inne. Jestem mocna, pozytywnie usposobiona, dzisiaj mi się uda – wierzyłam. I wygrałam!

/autor:Monika Kaźmierczak/

Hipnoza

Hipnoza, jak każda dziedzina, niejedno ma imię. Stan transu hipnotycznego, można wywołać na kilka sposobów. Wśród nich wyróżniamy hipnozę, hipnozę pośrednią i autohipnozę.

Metoda pierwsza to hipnoza. Pod pojęciem tym, rozumiemy trans hipnotyczny, wywołany przez profesjonalnego hipnotyzera. O tym sposobie słyszał chyba każdy. Polega on na tym, że hipnotyzer, bądź hipnoterapeuta podaje osobie hipnotyzowanej odpowiednie sugestie, będąc z nią w bezpośrednim kontakcie.

Metoda druga, to hipnoza pośrednia. Trans hipnotyczny wywoływany jest poprzez sugestie hipnotyzera, lecz osoba hipnotyzowana nie znajduje się z nim w bezpośrednim kontakcie. Przykładem takiej hipnozy jest słuchanie nagrań mp3, które zyskują ostatnio coraz większą popularność.

Trzecią i ostatnią metodą jest autohipnoza. Sposób ten, polega na tym, że osoba hipnotyzowana jest jednocześnie hipnotyzerem. Sama podaje sobie sugestie i sama na nie reaguje.

Przyjmuje się, że najlepsze efekty daje trans wywołany przez hipnotyzera. Co nie oznacza wcale, że autohipnoza jest mniej wartościowa. Tajemnica skutecznej autohipnozy tkwi w ciągłym doskonaleniu swoich umiejętności. Z każdą kolejną próbą, zdobędziesz nowe doświadczenia i wzniesiesz się na wyższy poziom umiejętności.

Ja osobiście zaczynałam od hipnozy pośredniej. Nauczyłam się w ten sposób, jakie sugestie najbardziej na mnie działają i co dokładnie powinnam przekazywać swojej podświadomości. Nie ma znaczenia, jakiej metody Ty użyjesz i czy poprzestaniesz na jednej, bądź też spróbujesz wszystkich. Ważne jest tylko byś osiągnął stan hipnozy.

Nie zniechęcaj się nieudaną próbą, mnie też na początku się nie udawało.

Praktyka czyni mistrza, więc im wcześniej zaczniesz, tym szybciej osiągniesz sukces.

W czym może pomóc?

Zastanawiasz się zapewne, w czym może pomóc Ci hipnoza?W jakiej dziedzinie Twojego życia, mogłaby się ona okazać pomocna?

Nie mogę udzielić Ci jednoznacznej odpowiedzi z prostego względu. Otóż trans hipnotyczny, to oddziaływanie napodświadomość i stan ten ma wszechstronne zastosowanie. Jest uniwersalny pod każdym względem. Uniwersalność ta, polega na tym, że stosować ją może każdy i działa ona we wszystkich aspektach ludzkiego życia.

Hipnoza może leczyć zaburzenia osobowości i uwalniać z nałogów. Można stosować ją, jako narkozę podczas operacji. Z jej pomocą możesz pozbyć się wielu przykrych dolegliwości, wystarczy tylko, że zaprogramujesz w odpowiedni sposób swoją podświadomość.

Stan transu hipnotycznego pozwoli Ci się wyciszyć, zrelaksować i spojrzeć na codzienność z całkowicie innej perspektywy. Dzięki hipnozie możesz osiągnąć cele, jakie do tej pory wydawały się być poza Twoim zasięgiem. Możesz poprawić swoje relacje z otoczeniem i znaleźć sposób na zdobycie pieniędzy, których pragniesz.

Podając swojej podświadomości odpowiednie sugestie, jesteś w stanie uzdrowić swój związek, znaleźć wyjście z problemów, które Cię trapią a nawet uczyć się w sposób szybszy i bardziej efektywny.

Twoja podświadomość kontroluje wszystkie funkcje życiowe organizmu a hipnoza daje Ci do niej dostęp. Sterując nią, zarządzasz całym sobą, a to otwiera przed Tobą nieograniczone możliwości. Możesz swobodnie eliminować negatywne cechy i potęgować te, które są dla Ciebie ważne. Nie ma w Twoim życiu czegoś, co oparłoby się potędze hipnozy. Odpowiednio użyta, daje władze nad samym sobą i tym co dzieje się wokół nas.

Pomyśl tylko, co to może dla Ciebie oznaczać. Koniec problemów ze  zdrowiem , kłopotów finansowych i innych zmartwień. W prosty sposób możesz uczynić swoje życie bardziej kolorowym i cieszyć się tą nieskończoną ilością barw. Brzmi zachęcająco prawda? Może, więc warto spróbować?

Czy trzeba się bać?

Hipnoza jest całkiem naturalnym, bezpiecznym i wręcz dobroczynnym stanem, w jakim może znajdować się ludzki organizm. Zapadamy w ten stan wielokrotnie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Dlaczego więc, tak wielu ludzi boi się transu, mimo, że jest on całkiem bezpieczny? Wynika to przede wszystkim z barku wiedzy na jego temat.

Kiedyś sądzono, że hipnoza jest narzędziem szatana, a ten, kto jej używa czyni wokół siebie wyłącznie spustoszenie. Przez bardzo długi czas, umiejętność wprowadzania w trans, przypisywano niewielkiej garstce osób, których otaczano aurą tajemniczości a z czasem nadawano im negatywne cechy. Określano ich mianem szarlatanów i bezwzględnych manipulatorów, niszczących ludzkie umysły. Czasy te na szczęście minęły, choć pozostawiły po sobie niechęć do hipnozy i przekonanie, że jest ona zła.

Naszym zadaniem jest uzmysłowić Ci, że coś, co leczy, umożliwia wyjście z nałogów i poprawia jakość życia, nie może być złe. Udowodniono, że hipnoza jest bezpieczna dla ciała i umysłu, nie powoduje skutków ubocznych i stosować ją może każdy. W stanie transu hipnotycznego nie może stać Ci się krzywda, nie ma też możliwości by się z hipnozy nie obudzić.

Strach, jaki kieruje ludźmi wynika wyłącznie z obawy przed nieznanym i poza wielkimi oczami ten strach nie ma niczego więcej. W obecnej dobie medycyna stosuje terapie hipnozą, która z racji swej nie inwazyjności, okazuje się być pomocna tam, gdzie inne środki zawodzą. Uznanie hipnozy przez środowiska medyczne, jest wystarczająco przekonywującym argumentem.

Nie obawiaj się hipnozy tkwiąc w średniowiecznym zabobonie. Otwórz się na nowe doznania i korzyści wynikające z tego stanu. Połącz się z niesamowitą mocą swojej podświadomości, odsuwając od siebie wszelkie obawy i dołącz do grona ludzi, którzy sprawują kontrolę nad swoim życiem.

eśli zapytasz kogoś na ulicy „Czym jest hipnoza?”, zapewne usłyszysz o magicznym wahadełku, złym hipnotyzerze i wywieraniu wpływu na drugiego człowieka. Takie opinie mają swoją podstawę w codziennym oglądaniu telewizji. A dokładnie w holliwoodzkich filmach, w których człowiek pod wpływem hipnozy zaczyna strzelać do znanego polityka lub wyskakuje przez okno.

W rzeczywistości hipnoza to narzędzie znane od tysięcy lat. To umiejętność wprowadzania w trans hipnotyczny, czyli stan silnej koncentracji i skierowania uwagi na niewielki zakres bodźców. Tymi bodźcami są m.in.: głos hipnotyzera lub głos wewnętrzny (w autohipnozie), odczucia, wizualizacje, dźwięki.

Stan transu hipnotycznego z pewnością jest Ci dobrze znany. Nawet, jeśli jeszcze nic nie wiesz na temat hipnozy. Wchodzisz bowiem w trans za każdym razem, gdy się zamyślisz, pochłonie Cię ciekawa lektura, zapatrzysz się w zachód słońca, wsłuchasz się w piękną muzykę, oglądasz film. W stanie tym znajdujesz się też co najmniej 2 razy dziennie: przed pełny obudzeniem i tuż przed zaśnięciem.

W takich sytuacjach zewnętrzne bodźce mają na Ciebie mocno ograniczony wpływ. Nie czujesz ucisku pleców na oparcie krzesła, nie zauważasz głosu ptaka za oknem, nie zwracasz uwagi na zapach czy inne elementy otoczenia. Jesteś w transie.

Hipnoza to dziedzina która zajmuje się świadomym wykorzystaniem tego stanu, w celu wprowadzenia zmian w naszym myśleniu i zachowaniu. Przykładem takich zmian jest rzucenie nałogu, poczucie szczęścia w życiu, szybsze osiąganie celów, lepsze wyniki w nauce, zmniejszenie stresu, zwiększenie pewności siebie i własnej wartości, pozbycie się stanów lękowych czy większa otwartość do ludzi.
Hipnoza znajduje też zastosowanie w wielu dziedzinach naszej gospodarki i codziennego życia. W medycynie hipnoza służy do eliminacji bólu zamiast zwykłych środków przeciwbólowych. W psychologii do szybszej i skuteczniejszej pracy z klientem.

Sprzedawcy posługują się hipnozą konwersacyjną aby skuteczniej oferować swoje produkty a marketerzy w celu większego oddziaływania przekazu reklamowego. Pisarze tworzą hipnotyczne teksty które wciągają czytelnika w treść swoich publikacji. Policja posługuje się regresją hipnotyczną aby ofiara wypadku przypomniała sobie jego przebieg…

W dzisiejszych czasach hipnoza jest powszechnie wykorzystywania i spotykamy się z nią na co dzień. Od Ciebie zależy, czy będziesz poddawał się jej świadomie czy nieświadomie i czy zaczniesz korzystać z tego narzędzia,

/autorzy:Kinga Krawczyk

Marcin Kijak

źródło:hipnozona.pl/

Hipnoterapeuta Andrzej Kaczorowski w programie Rozmowy w toku   http://www.youtube.com/watch?v=tGmchqfGmJo

Andrzej Kaczorowski w programie Ja tylko pytam   http://www.youtube.com/watch?v=GJQdRFmoxHk

Hipnoza.Zdrowie i optymizm    Andrzej Kaczorowski  http://www.youtube.com/watch?v=VZk1gxnToBg   cz.1

http://www.youtube.com/watch?v=OCh0i1LBHRc&feature=relmfu   cz.2

http://www.youtube.com/watch?v=4tVkGElYBNQ&feature=relmfu    cz.3

http://www.youtube.com/watch?v=YTVSChfN_80&feature=relmfu   cz.4

/przygotowała: nika_blue/


About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s