Zazdrość.

Zazdrość to uczucie odczuwane w sytuacji frustracji,gdy znany jest obiekt zaspakajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne, choć w łagodnej formie może być np. bodźcem do pozytywnej konkurencji i realizacji własnych aspiracji.

Chorobliwa zazdrość wiąże się z brakiem zaufania, chęcią kontroli i nadzorowania drugiej osoby oraz agresją.

Chorobliwa zazdrość o partnera

Jedna z ważniejszych odmian zazdrości. Jej najbardziej skrajną formą jest zazdrość urojona, w psychopatologii nazywana zespołem Otella. Przejawia się ona np. podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem partnera i kontrolowaniem jego działań. Może powodować stany depresyjne. W skrajnych przypadkach może doprowadzić do destrukcyjnych zachowań, a nie leczona nawet do samobójstwa lub morderstwa w afekcie. Osoba dotknięta takimi zaburzeniami nie jest w stanie racjonalnie oceniać i tłumić własnych zachowań. Nie potrafi pracować nad sobą, często ma niską samoocenę (wygląd, wiek, wykształcenie), a winą za wszystko obarcza partnera. Przedstawia własne, dla siebie, racjonalne wytłumaczenia swego postępowania. W wielu przypadkach chory wie o swojej przypadłości, lecz nie jest w stanie z tym walczyć. W życiu towarzyskim czy zawodowym, często objawy te są niezauważalne dla otoczenia. Całość skupia się tylko na partnerze. Osoby cierpiące na chorobliwą zazdrość często nadużywają alkoholu lub innych używek, co potęguje strach przed zdradą partnera i doprowadza do skrajnych zachowań. Przyczyną choroby może być doznanie wielkiego wstrząsu emocjonalnego w przeszłości (rozstanie z osobą najbliższą sercu itp.) Osoby te starają się walczyć z chorobą, lecz w większości przypadków są bezsilne.

Wybuchy zazdrości

Wybuchy zazdrości łączą się z uczuciem złości, a prowadzą do kłótni, również z rękoczynami, gdzie zwykle poszkodowana jest osoba, o którą druga osoba jest zazdrosna. Zazdrość prowadzi do wielu negatywnych skutków (np. w przypadku związku do rozstania, kłótni, rękoczynów itp.).

/źródło:Wikipedia/

Nie od dziś wiadomo, że zazdrość towarzyszy każdej prawdziwej miłości. Jednak niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego jak niszcząca może to być siła…

Powód do zabójstwa

Niedawno całą Polskę obiegła informacja o dramatycznej strzelaninie w Krakowie. Mężczyzna zastrzelił młodą kobietę, a jej znajomego ciężko ranił. Sam chwilę po tym popełnił samobójstwo. Jak ustaliła policja motywem zbrodni była właśnie zazdrość.

  Kiedy i dlaczego?

Zapytałam na ulicy kilka par, w jakich okolicznościach w ich związkach pojawia się zazdrość:

Iwona (21 l.) – Mój chłopak  często jest zazdrosny o kolegów z pracy. Wystarczy, że zbyt długo rozmawiam z kimś przez telefon, nawet jeśli chodzi o sprawy służbowe. Czasami zdarzają się z tego powodu przelotne kłótnie, ale zwykle szybko się godzimy.

Magda (20 l.) – Zazdrość zniszczyła mój poprzedni związek. Mój chłopak bez przerwy mnie kontrolował. Kiedy spóźniłam się do domu od razu krzyczał, że go zdradzam. Kochałam go, ale wytrzymałam z nim tylko 5 miesięcy.

Ola (20 l.) – Z moim chłopakiem mamy pewien układ. Jeśli chcemy z kimś innym spędzić czas, po prostu o tym mówimy. Zero ściemy, zero zazdrości.

Gdzie przebiega granica?

Aby lepiej zrozumieć to uczucie poprosiłam o rozmowę psycholog Joannę Krawczyk.

Co to właściwie jest zazdrość? Czy istnieje jakaś definicja, wytłumaczenie tego uczucia?

— Zazdrość odczuwamy w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Najbardziej skrajną formą zazdrości jest zazdrość urojona, w psychopatologii nazywana zespołem Otella. Przejawia się ona np. podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem partnera i kontrolowaniem jego działań. Chorobliwa zazdrość wiąże się z brakiem zaufania, chęcią kontroli i nadzorowania drugiej osoby.

Z czego to wynika? Czy brak pewności siebie może być przyczyną?

— Po pierwsze – im gorzej myślimy o sobie jako o partnerze emocjonalnym, intelektualnym czy seksualnym drugiego człowieka, tym bardziej jesteśmy o niego zazdrośni. Po drugie – mówi się o subiektywnym poczuciu zagrożenia szans istnienia danego związku.
Pewność siebie oznacza wiedzę o tym, że jest się wyjątkowo atrakcyjnym dla partnera. Jeśli nie jesteśmy pewni, że więź między nami a partnerem jest wystarczająco silna – obawiamy się w większym stopniu jego odejścia, możliwości zainteresowania się kimś innym.

Czy istnieją jakieś sposoby na unikanie zazdrości? Istnieje sytuacja, w której zazdrość jest pożądana?

— Zazdrość w granicach zdrowego rozsądku nie pozwala na obojętność. Jeżeli staramy się urozmaicić wspólne życie, zmniejszamy prawdopodobieństwo, że wkradną się w nie, zabójcze dla miłości, obojętność i rutyna. W ten właśnie sposób przesuwamy zazdrość na właściwe miejsce, które świetnie się dla niej nadaje – jest dla związku ważnym impulsem, a nie zagrożeniem. Mobilizuje do działania. Lepiej jej nie unikać, korzystniej jest postarać się, aby była naszym sprzymierzeńcem w związku.

Zazdrość może być niebezpieczna?

— Z jednej strony badania pokazują, że związki, w których jest obecna zazdrość są trwalsze, z drugiej zaś jest to duży problem dla wielu par. Zazdrość to często przyczyna utraty poczucia własnej wartości, kłótni, znieważania czy nawet prześladowania. Wybuchy zazdrości łączą się z uczuciem złości, a prowadzą do sprzeczek, czasem z rękoczynami, gdzie zwykle poszkodowana jest osoba, o którą druga osoba jest zazdrosna.

Mamy powody?

Jeśli wierzyć statystykom, 14,7 proc. osób żyjących w stałych związkach miało w ciągu ostatniego roku kontakty seksualne z inną osobą niż stały partner (źródło: „Samo zdrowie”). Badania wykazują, że najczęściej jesteśmy zazdrośni o wygląd rywala. O jego atrakcyjność, elementy budowy ciała, na punkcie których mamy u siebie kompleksy. U kobiety najmocniejsza bronią jest uśmiech. To o niego zazdrośni są partnerzy.
Zazdrość nie jest nieodzownym elementem miłości. Istnieją związki, w których nie występuje wcale. Według statystyk zazdrość więcej związków zniszczyła niż umocniła. Jednak jak powiedziała Joanna Krawczyk: „Dopóki zazdrość nie przysłania świata, jest zdrowa i jak najbardziej pożądana. W końcu jest to pragnienie, aby być dla partnera całym światem. A to jest właśnie miłość!”

/autor:Anna Kot

źródło:wiadomosci24.pl/

SKAD SIE BIERZE ZAZDROŚĆ?

Czym jest zazdrość? Jakie są jej rodzaje, a jakie przyczyny? Czy zazdrość zawsze musi towarzyszyć miłości? W jaki sposób zazdrość może się przejawiać?

Przemijają czasy, w których jakiekolwiek zjawiska i procesy zachodzące w samym człowieku, w społeczeństwie lub dotyczące cywilizacji były oceniane wyłącznie w kategoriach dobra bądź zła. Zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że ogromna większość osiągnięć niesie ze sobą zarówno szanse rozwojowe, jak również pewne ryzyko i zagrożenie. Coraz częściej zaczynamy rozumieć, że zjawiska związane z życiem i działalnością człowieka oraz ze współzyciem  międzyludzkim – także na płaszczyźnie miłości i seksu – są bardziej złożone niż nam się wydawały. Pojęcie miłości zawiera w sobie oprócz pożądania, zauroczenia i przyjaźni, także poświęcanie dla ukochanej osoby oraz element zazdrości.

Zazdrość towarzyszka miłości?

Od niepamiętnych czasów zazdrość łączono z miłością, jako jej nieuchronny element. Święty Augustyn twierdził, że zazdrość jest oznaką i rękojmią prawdziwej, szczerej miłości. Niestety, jeśli zazdrość zajmuje zbyt duży obszar w funkcjonowaniu związku, może doprowadzić do jego rozpadu. Stanowi najczęstszą przyczynę stosowania przemocy fizycznej zarówno przez mężów, jak i żony. Czasami też potrafi przywdziewać jawnie patologiczną formę urojeń prześladowczych, mających niewiele wspólnego z rzeczywistością. Szacuje się, iż jest przyczyną 20% wszystkich popełnianych morderstw.

Rodzaje zazdrość

Hajcak i Garwood wyodrębnili dwa rodzaje zazdrości: zazdrość interpartnerską oraz zazdrość wewnątrzpartnerską.

Zazdrość interpartnerska – polega na tym, że partner jest zazdrosny o uwagę, którą osoba ukochana otrzymuje ze źródeł zewnętrznych, poza związkiem. Pojawia się zazdrość o: uwagę innych ludzi, przedmioty, np. czytanie czasopism pornograficznych, oraz karierę lub hobby (osoba, która rywalizuje z karierą partnera, często domaga się coraz większej uwagi; seks traktowany jest jako przynęta ze względu na uniwersalną atrakcyjność).

Zazdrość wewnątrzpartnerska – zazdrość o zadowolenie z miłości fizycznej; jeden z partnerów czuje się wykorzystywany, ponieważ drugi odczuwa znacznie większą przyjemność seksualną. Występuje tu także zazdrość o poprzednie doświadczenia seksualne partnera, głównie zazdrość męska wobec potencjalnych partnerów kobiety.

Skąd się bierze zazdrość?

Warto zaznaczyć, iż przeżywanie zazdrości może wiązać się z:

  • brakiem zaufania wobec partnera;
  • nierównomiernym zaangażowaniem w związek – większy wkład ma zazwyczaj osoba mniejatrakcyjna fizycznie, zaś partner atrakcyjniejszy daje mniej, otrzymując więcej;
  • silną zależnością od partnera;
  • niskim poczuciem własnej wartości, skutkując powątpiewaniem w zdolność do utrzymania partnera przy sobie;
  • uzależnieniem samooceny od opinii partnera;
  • silniejszym pociągiem erotycznym u jednego z partnerów;
  • dominacją jednego z partnerów, prowadzącą do zazdrości i depresji u zdominowanego, nastomiast do gniewu u dominującego;
  • przekonaniem o zażyłości związku;
  • aktualnym stanie związku – im większą wartość ma dla partnerów ich relacja, tym bardziej będą starać się o jej utrzymanie;
  • przekonaniem o wyłączności niektórych działań (np. aktywności seksualnej) i wiązanie ich z jedną osobą;
  • zagrożeniem zależnym od sposobu, w jaki partnerzy definiują swój związek – w przypadkuswingingu (forma formy aktywności seksualnej, polegający np. na wymianie partnerów pomiędzy parami lub na seksie grupowym) 1/3 par porzuca ten styl życia z powodu zazdrości.

Od niepamiętnych czasów zazdrość łączono z miłością, jako jej nieuchronny element. Święty Augustyn twierdził, że zazdrość jest oznaką i rękojmią prawdziwej, szczerej miłości. Niestety, jeśli zazdrość zajmuje zbyt duży obszar w funkcjonowaniu związku, może doprowadzić do jego rozpadu. Stanowi najczęstszą przyczynę stosowania przemocy fizycznej zarówno przez mężów, jak i żony. Czasami też potrafi przywdziewać jawnie patologiczną formę urojeń prześladowczych, mających niewiele wspólnego z rzeczywistością. Szacuje się, iż jest przyczyną 20% wszystkich popełnianych morderstw.

Czym jest zazdrość?

Definicja zazdrości opiera się na dwóch czynnikach. Po pierwsze, jest to subiektywne poczucie zagrożenia własnej wartości – im gorzej myślimy o sobie pod względem emocjonalnym, intelektualnym czy seksualnym, tym bardziej jesteśmy zazdrośni o partnera. Po drugie, mówi się o subiektywnym poczuciu zagrożenia szans istnienia danego związku, gdzie zazdrość jest swoistą strategią do radzenia sobie z niewiernością partnera lub ewentualnym opuszczeniem związku (Buss, Ewolucja pożądania).

/autor:Karolina Lelakowska

źródło:psychologia.wieszjak.pl/

ZAZDROŚĆ I PODEJRZLIWOŚĆ W ZWIAZKU MOŻE ZAGROZIĆ MIŁOŚCI

Słynne jest powiedzenie, że „bez zazdrości nie ma miłości”. Zazdrość uznaje się często za dowód siły uczucia łączącego dwie osoby. W istocie jednak niemal nikt, kto choć raz doświadczył zazdrości, nie wspomina tego z radością. Dlaczego się zakochujemy skoro nie potrafimy zaufać? Takiemu uczuciu towarzyszą dosyć nieprzyjemne emocje, takie jak gniew, smutek czy poczucie własnej niższości. Tymczasem miłość to coś, co powinno dawać nam siłę, radość i świadomość, że w oczach ukochanej osoby jest się kimś jedynym i wybranym. Nasza samoocena powinna wzrastać. Jaka jest zatem prawdziwa relacja pomiędzy miłością a zazdrością i czy można stworzyć prawdziwą i trwałą relację, pozbawioną jednocześnie tego dosyć trudnego uczucia? Zazdrość, krok po kroku, sprawia, że krzywdzimy najbliższą osobę. A może to po prostu ucieczka przed największym szczęściem, czyli bliskością z drugim człowiekiem popartej zaufaniem? Czy powinniśmy skorzystać z porady psychologa? Czy podejście na serio jest lepsze?  Zastanówmy się,   jak uszczęśliwić kobietę lub mężczyznę, na którym nam zależy.

Czym jest zazdrość?

Psycholog Gordon Clanton (1977) definiuje zazdrość jako „uczucie niezadowolenia objawiające się jako lęk przed utratą partnera lub jako poczucie dyskomfortu spowodowane rzeczywistym lub wyobrażonym doświadczeniem relacji partnera i osoby trzeciej”. Z tak sformułowanej definicji wynika, że zazdrość jest nacechowana wieloma negatywnymi uczuciami, takimi jak niezadowolenie, lęk czy dyskomfort psychiczny. Drugą charakterystyczną oznaką zazdrości jest to, że oprócz partnerów dotyczy ona, chociaż niekoniecznie bezpośrednio, także osoby trzeciej, o którą jeden z partnerów jest zazdrosny. Osoba taka dysponuje pewną właściwością, która sprawia, że ktoś odczuwający zazdrość uznaje ją za bardziej atrakcyjną dla swojego partnera.

Przyczyny zazdrości

Istnieje kilka przyczyn zazdrości. Dosyć istotny jest fakt, że mężczyzna lub kobieta, jeśli jest zazdrosną stroną relacji uczuciowej, zazwyczaj poszukuje przyczyn swojej zazdrości w zachowaniu partnera. Tymczasem najbardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że źródło tego uczucia najczęściej leży w nas samych. Oto najczęstsze przyczyny zazdrości:

  • Niska samoocena. Osoby odczuwające zazdrość zazwyczaj uważają, że z powodu swoich wad nie są kimś odpowiednim dla swojego partnera. Za zagrożenie dla istnienia związku uznają te osoby, które wydają się im idealne pod względem tego, co uznają za swoje wady. Nie jest to zatem zaniżona samoakceptacja w ogóle, lecz jako partnera w konkretnej relacji. Potwierdzeniem tego faktu są wyniki badań White’a i Mullena (1989). Okazało się w nich, że kobiety doznające agresji z powodu zazdrości przyznały, że ich mężowie często ujawniają kompleksy z dotyczące własnej seksualności i związanej z tym atrakcyjności w oczach żon.

  • Uzależnienie własnej samooceny od tego, co myśli o nas partner. Jest to również pewne zaburzenie w sferze samoakceptacji. Osoby takie mają tendencję do poszukiwania wiedzy o sobie wśród opinii innych ludzi. Jeżeli zatem w otoczeniu pojawia się ktoś, kogo partner pod pewnym względem (np. zdolności) ocenia wyżej niż ukochaną osobę, wówczas odczuwa ona obawę przed możliwością rozpadu związku i jeszcze jednym dowodem na potwierdzenie własnej niskiej wartości

  • Przekonanie wyniesione z dzieciństwa, że na miłość trzeba zasłużyć. Jest to konsekwencja zachowań rodzicielskich i często słyszanych słów typu: „jeśli nie będziesz grzeczny, mama nie będzie cię kochać”. Zazwyczaj rodzice dobrze wiedzą, że nie jest to prawda. Dla małego dziecka jednak są oni najważniejszym źródłem wiedzy, dlatego wierzy wszystkim ich słowom. Tak ukształtowane przekonanie – nawet nieświadomie – dziecko wnosi w dorosłe życie. Brak wewnętrznego zrozumienia miłości jako uczucia bezwarunkowego prowadzi do wiary w to, że należy na nią zasłużyć. Zagrożenie dla związków w dorosłym życiu są zatem osoby pod pewnymi względami atrakcyjniejsze i tym samym bardziej „zasługujące” na miłość partnera.

  • Pierwsze wzorce związku. Ta przyczyna zazdrości również ma swoje źródła w dzieciństwie. Występuje wówczas, gdy dana osoba jako dziecko obserwowała wzorzec rodziców jako pary, w którym główne miejsce zajmowała zazdrość lub zaborczość. W świadomości buduje się wówczas również często nieuświadomione przekonanie, że miłość oznacza kontrolę i nieustanne przewidywanie dotyczące ewentualnego porzucenia przez partnera z powodu innej, atrakcyjniejszej osoby

  • Zespół Otella. Jest to choroba o charakterze psychotycznym, typowa dla osób przewlekle pijących alkohol. Charakteryzuje się przede wszystkim ciągłą demonstracją urojeń niewierności partnera. Osoba chora stosuje przemoc fizyczną lub psychiczną, by zmusić partnera do przyznania się do zdrady, której ten zazwyczaj nie popełnił. Krąg osób podejrzanych o bycie kochanką lub kochankiem jest szeroki, a dowody na zdradę są dla przeciętnego człowieka absurdalne (np. rachunek z pralni).

    Zazdrość męska i kobieca

    Istnieje kilka obszarów,  na gruncie których można zaobserwować różnice pomiędzy zazdrością kobiecą i męską (Wojciszke, 2009). W przypadku sytuacji wywołujących zazdrość, mężczyźni są bardziej zazdrośni o sferę seksualną, natomiast kobiety o poświęcany im czas i uwagę. Ponadto jeśli rozważyć uczucia zazdrości, okazuje się, że kobiety są bardziej skłonne analizować powody, dla których mogłoby dojść do ewentualnej zdrady, przypisując je jego potrzebom seksualnym lub atrakcyjności rywalki. Mężczyźni zaś zwracają uwagę na zaangażowanie uczuciowe partnerki i możliwość obdarzenia nim kogoś, kto jest bardziej atrakcyjny. Istnieją również różnice płciowe w przeżywaniu zazdrości. U kobiet uczuciom zazdrości towarzyszy smutek i depresja, u mężczyzn występuje gniew i agresja. W kwestii radzenia sobie z zazdrością kobiety wydają się być bardziej zorientowane na rozwiązanie problemów nękających związek i wyrażanie własnych uczuć. Mężczyźni natomiast mają tendencję do zaprzeczania uczuciom własnej zazdrości i poszukiwania innych sposobów wyrażenia własnej wartości jako partnera. Nietrudno też zauważyć, że to kobiety są stroną częściej wywołującą zazdrość w celu sprawdzenia siły związku i podniesienia poczucia własnej wartości.

    Jak radzić sobie z zazdrością?

    Większość psychologów podziela zdanie, że zazdrość to uczucie niszczące dla związku. Istnieje jednak kilka sposobów, by móc się jej pozbyć:

    • Spróbuj przeanalizować źródło swojej zazdrości. Przywołaj w pamięci sytuacje lub zachowania partnera, które wywołują w Tobie zazdrość. Spróbuj spojrzeć na nie bardziej realnie: być może to Twoja wyobraźnia podsuwa Ci scenariusze, które nie mają szansy zaistnieć w rzeczywistości. Zastanów się, jakie emocje pojawiają się u Ciebie w obliczu takich sytuacji i spróbuj odkryć ich prawdziwe źródło

    • Zastanów się, jakie jest Twoje własne poczucie wartości jako partnera w konkretnym związku. Czy często pojawiają się u Ciebie myśli o tym, że tak naprawdę nie zasługujesz na to, by być w relacji z ukochaną osobą? Obawiasz się, że Twój partner może poznać kogoś bardziej atrakcyjnego i wtedy zostaniesz znów sam, opuszczony i zraniony? Pamiętaj, że jest to Twoja subiektywna ocena. Twój partner z milionów ludzi na świcie wybrał właśnie Ciebie, wraz ze wszystkimi Twoimi wadami i zaletami.

    • Uwzględnij uczucia i potrzeby partnera. Każdy związek wymaga pewnego rodzaju poczucia osobistej przestrzeni, wolności. Nie świadczy to o jego słabości, a wprost przeciwnie: w takiej relacji partnerzy są ze sobą na tyle blisko, by móc w pełni sobie ufać. Jeżeli zatem mężczyzna wyjeżdża na ryby z kolegami lub kobieta idzie do kina z przyjaciółkami, nie oznacza to, że nie kochają oni swoich partnerów.

    • Nie skupiaj całej swojej uwagi na partnerze. W takiej sytuacji oboje będziecie nieszczęśliwi: Ty zaniedbujesz swoje zainteresowania, a Twój partner czuje się niemal prześladowany. Związek z drugą osobą nie oznacza rezygnacji z wszystkiego, co do tej pory lubiłeś robić. Celem jest tutaj wspólne szczęście i możliwość pełnego wyrażenia własnej osobowości. Nie musisz kontrolować partnera na każdym kroku, by wiedzieć, że jest on kimś przeznaczonym tylko dla Ciebie.

    Przy rozważaniu przytoczonego na wstępie powiedzenia rodzi się pytanie, czy istnieje zatem coś takiego, jak „zdrowa zazdrość”, czyli zazdrość, która przyczynia się do wzmocnienia relacji uczuciowej. Z pewnością słowo „zazdrość” nie byłoby tutaj odpowiednie. Kluczem jest wewnętrzne odczucie atrakcyjności partnera dla nas, z zachowaniem własnego poczucia wartości i przekonaniem, że jesteśmy w stanie sprawić, by dana osoba czuła się przy nas szczęśliwa. Zazdrość to także pewien stopień braku zaufania, które jest przecież niezbędne do zbudowania dobrej relacji. Wczesne zrozumienie własnych uczuć i ich źródeł pozwoli Ci jednak z pewnością uchronić Twój związek od niszczącej zaborczości i uzyskać wymarzony spokój oraz rozkoszować się szczęściem dzielonym z drugą osobą.

    /autor:Jowita Wójcik,psycholog

    źródło:mydwoje.pl/

    JASNA STRONA ZAZDROŚCI

    Nie zawsze jest zła, choć gdy wymknie się spod kontroli, niszczy spokój duszy i związki z ludźmi. W wersji pozytywnej zazdrość może jednak motywować do pokonywania ograniczeń i osiągania celów. 

    Iza, 35-letnia lektorka angielskiego wróciła właśnie z urodzin Aśki, z którą przyjaźni się od liceum. Obie studiowały anglistykę, mieszkały razem w akademiku i po studiach wróciły do rodzinnego miasteczka. Iza szybko znalazła pracę w szkole językowej. Dobrze zarabiała. Stać ją było na modne ciuchy, markowe kosmetyki i wakacje za granicą. W dwupokojowym mieszkaniu, które dostała po babci, stały drogie meble i pamiątki z podróży: chińskie wachlarze, meksykańskie figurki, marokańskie misy.
    Aśka pracowała w podstawówce. Szybko wyszła za mąż, urodziła dzieci. Oszczędności zamiast na wakacyjne wyjazdy wydawała na budowę domu. Gdy Iza wpadała do niej z prezentami z kolejnej podróży, Aśka, przewijając młodszą córeczkę i ubierając starszą, powtarzała: „Jak ja ci zazdroszczę tego, że masz czas dla siebie. Ja nie mam kiedy pójść do fryzjera ani do kosmetyczki”. Wtedy Iza współczuła przyjaciółce i pocieszała, że dzieci urosną, budowa domu się skończy i wtedy Asia odetchnie.
    Ale teraz, gdy zmywała makijaż po imprezie, za złością pytała samą siebie: „Dlaczego ona, choć wygląda starzej ode mnie, ma gorszą figurę i jest głupsza, ma kochającego męża, urocze córeczki i piękny dom z ogrodem?”. Nie mogła zasnąć, bo przed oczami miała Aśkę, z potarganymi włosami i w niemodnej sukience, przytuloną do męża w tańcu. A on patrzył na nią tak, jakby była najpiękniejszą kobietą na ziemi.
    „Na mnie nikt tak od dawna nie patrzył”, rozżaliła się Iza. „Jak ta tłusta baba, głupia jak but, usidliła takiego fajnego faceta jak jej mąż? To niesprawiedliwe!”.
    Rano obudziła się bez humoru. Zadzwoniła do siostry i na pytanie: „Jak było na urodzinach?” odpowiedziała: „Lepiej bawiłabym się, gdybym została w domu i obejrzała jakiś film. Aśka fatalnie gotuje, więc chyba strułam się sałatką. Towarzystwo nudne, więc moją główną rozrywką było powstrzymywanie się od ziewania. No wiesz, jaki pan, taki kram. Aśka z roku na rok robi się grubsza i głupsza, więc nie chcę myśleć, co będzie na jej następnych urodzinach!”. Ale opowiadanie o tym, jaka Aśka jest beznadziejna, poprawiło Izie humor tylko na chwilę.
    Piła herbatę w filiżance, którą przywiozła z Szanghaju i myślała o tym, że jej przyjaciółka przygotowuje teraz śniadanie dla dzieci i męża. A może to mąż robi jej kawę, a dzieciom tosty? – pomyślała. I niespodziewanie rozpłakała się. „Jak ja jej tego zazdroszczę, że ma fajnego męża”, przyznała przez łzy. Przestała płakać. Zaczęła myśleć o tym, skąd w niej tyle zazdrości wobec najlepszej przyjaciółki.

    Dlaczego jestem taka okropna?
    Każdy z nas czegoś zazdrości innym. Kochającego męża, zdolnych dzieci, dobrej figury, gustu, znajomości języków, kariery, mieszkania, samochodu – lista tego, czego zazdrościmy przyjaciołom, znajomym, krewnym, jest długa. Ale niezależnie od tego, co na niej jest, warto się jej przyjrzeć.
    Pierwszym krokiem jest przyznanie się przed samą sobą: „Tak, jestem zazdrosna”. To niełatwe, bo zazdrość uważamy za przejaw słabości, wstydzimy się jej.
    Jeśli jednak pokonamy wstyd i poświęcimy trochę czasu na odkrycie, czego
    naprawdę zazdrościmy innym, mamy szansę zmienić swoje życie na lepsze. Zwykle jest tak, że zazdrość pojawia się w podobnych sytuacjach, gdy na przykład widzimy szczęśliwą parę, sąsiadkę w drogim samochodzie i nowym płaszczu, kuzynkę, która awansowała.
    Zamiast się dręczyć: „Jestem okropna i małostkowa, że jej zazdroszczę”, pomyślmy: „Jeśli czegoś zazdroszczę, to znaczy, że to ma dla mnie wartość, też chciałabym tak żyć lub być taka jak ona”.
    A jeśli wiemy, co jest dla nas ważne w życiu, co chcemy osiągnąć, to możemy się zastanowić, jak krok po kroku do tego zmierzać.
    Iza zrozumiała, że zazdrości Aśce męża i dzieci, że ma dość romansów z wiecznymi chłopcami i facetami z problemami. Uzmysłowiła sobie, że tak naprawdę marzy nie o kolejnej podróży po Azji i torbie Prady, ale o tym, by kupować śpioszki dla dziecka, a w sklepie wybierać nie kolejny sweterek dla siebie, ale krawat dla męża.
    Zaczęła się zastanawiać, dlaczego do tej pory ona – atrakcyjna, inteligentna kobieta nie spotkała mężczyzny, z którym związałaby się na zawsze.
    – Spotykałam, a jakże, tylko mnie nie interesowali – pomyślała z przekąsem.
    – Pora to zmienić! Może rzeczywiście moja siostra ma rację, że powinnam pójść na psychoterapię, by zmienić moje nastawienie do mężczyzn i związków?
    Poszła na psychoterapię. Zaczęła spotykać się z kolegą z pracy, którego wcześniej nie dostrzegała. Okazało się, że Michał ma podobne poczucie humoru jak ona, lubi te same seriale i też chce mieć dzieci.
    – Kiedyś nie zwróciłabym uwagi na Michała, bo uważałam, że facet musi być ode mnie wyższy o głowę, a on jest mojego wzrostu – śmieje się Iza. – Ale teraz uważam, że jest najprzystojniejszym mężczyzną na ziemi. Teraz, gdy na przykład zbyt długo rozmawia z koleżanką, bywam zazdrosna o niego. Ale odrobina zazdrości w związku nikomu nie zaszkodzi! W każdym razie wolę tę zazdrość od tej, którą czułam pod adresem Aśki. Teraz obie się śmiejemy, że ona musi zostać świadkiem na naszym ślubie, bo dzięki temu, że kiedyś zazdrościłam jej męża, niedługo będę miała swojego.

    Nieżyczliwe oczy widzą tylko blask
    – Mam taką straszną migrenę, że nie dam rady wstać z łóżka – Martyna, 40-letnia kosmetyczka tłumaczyła szefowej swoją nieobecność.
    Czuła się tak fatalnie, że było jej wszystko jedno, czy jej klientki przejmie koleżanka z salonu, czy przepisze je na inny termin. Połknęła kilka tabletek przeciwbólowych i zasnęła. Gdy przebudziła się po kilku godzinach snu, choć ból głowy przeszedł, czuła się zmęczona i nieszczęśliwa. Czyli tak jak zwykle.
    Choć za swoje kiepskie samopoczucie Martyna obwiniała zdrowie: migreny, bezsenność, bóle żołądka, to prawdziwym powodem jej złych nastrojów była zazdrość. To ona trawiła ją od wewnątrz, odbierała radość życia i czyniła nieszczęśliwą. Koleżance z pracy zazdrościła tego, że klientki chętniej zapisują się do niej niż do Martyny. Zamiast cieszyć się tym, że sama ma wierne klientki, porównywała się z koleżanką, do której zapisywały się młode dziewczyny.
    Zazdrościła szefowej, że stać ją było na otwarcie własnego gabinetu. Nie cieszyło ją to że dobrze zarabia, a szefowa często ją chwali. Nie ona myślała tylko o tym, że inni mają lepiej od niej: więcej pieniędzy, lepsze układy w pracy, ciekawsze perspektywy zawodowe. Migreny dostała wtedy, gdy dowiedziała się, że fryzjerka z ich salonu otwiera własny.
    Zazdrość niszczy zdrowie, odbiera siły i psuje kontakty z ludźmi. Sprawia, że Martyna nie potrafi popatrzeć na świat z życzliwością i uwagą. Wszędzie widzi wrogość, podstęp, intrygi. Nie potrafi cieszyć się ani własnym, ani cudzym powodzeniem.
    Dlaczego? Bo zazdrosne oczy widzą w tych, którym zazdroszczą, tylko blask. Nie widzą całości. Tego, że inni, którym zazdroszczą, mają swoje problemy, że za sukces często drogo płacą. Owszem, szefowa otworzyła własny gabinet, ale co miesiąc spłaca kredyt, sama utrzymuje nastoletniego syna i powtarza, że wieczorem nie ma siły nawet na obejrzenie filmu. Koleżanka z pracy ma wiele klientek, bo musi pracować za dwoje – jej mąż stracił pracę, a mają dwójkę małych dzieci. Jakby tego było mało, musi opiekować się teściową chorą na Alzheimera.
    Natomiast u siebie przeciwnie, zazdrośnicy widzą tylko cienie. To co złe, niedoskonałe, słabe. Gdyby ktoś wymyślił okulary, dzięki którym zazdrośnica dostrzegłaby wreszcie prawdę o sobie i o innych, uszczęśliwiłby miliony. Ale zamiast czekać, aż pojawi się taki genialny optyk, warto zacząć od popatrzenia w głąb własnej duszy. Bo tylko tam znajdziemy sposób na poradzenie sobie z zazdrością, którą Szekspir nazwał „zielonooką bestią, która żre swoje ofiary i drwi z nich zarazem”.
    Z psychologicznego punktu widzenia zazdrość ma swoje źródło w poczuciu niskiej wartości. Wyobrażamy sobie, że posiadając coś, co mają inni – ci którym zazdrościmy, bylibyśmy lepsi, bardziej wartościowi. Ludzie ceniliby nas i podziwiali, a my same czułybyśmy się spełnione i szczęśliwe. Ale czy na pewno o to chodzi?

    Tobie też można pozazdrościć!
    Poczucie własnej wartości nie ma nic wspólnego z urodą, młodością, pieniędzmi i zaszczytami. Milionerka może codziennie wstawać rano z lękiem, że gdyby straciła majątek, byłaby nikim. I może zazdrościć tym, którzy mają więcej od niej. Piękna aktorka, przeglądając się w lustrze, zamiast urody może dostrzegać oznaki mijającego czasu. I z zazdrością patrzeć na młodsze kobiety.
    Jak pisze Nathaniel Branden w książce „Sześć filarów poczucia własnej wartości”, prawdziwe poczucie własnej wartości, które chroni przed niszczącą zazdrością, da nam tylko świadomość, że mamy prawo być tacy, jacy jesteśmy. Świadomość, że do przeżycia mam jedno życie – swoje własne.
    – To bzdury – wzruszyła ramionami Martyna, gdy poleciłam jej tę książkę.
    Szkoda, że zamiast ją czytać, siedziała przy oknie i patrzyła z niechęcią na sąsiadów, którzy kupili sobie nowy samochód. Gdyby wreszcie, zamiast myśleć o tym, jak innym świetnie się powodzi, pomyślała o tym, że jej mocne strony to dokładność i uczciwość, głowa bolałaby ją mniej. I mniej bolałoby ją, że inni mają więcej od niej.
    Bo jednym z pierwszych kroków do powstrzymania zniszczeń, jakie czyni w naszym życiu zazdrość, jest dostrzeżenie własnych mocnych stron. Docenienie ich daje nam szansę na sukces, którego zazdrościmy innym.
    Potwierdzają to dane Instytutu Gallupa, który w ramach projektu „StrenghtsFinder” przebadał ponad dwa miliony osób z całego świata! Okazało się, że większe sukcesy w życiu osobistym i zawodowym osiągają ci którzy koncentrują się na swoich mocnych stronach. Jeśli tyle samo wysiłku wkładamy w pracę nad swoimi słabościami, nasze osiągnięcia są znacznie mniej imponujące.
    Ale jak swoje mocne strony ma poznać ktoś, kto cale życie bardziej zwracał uwagę na to czego mu brakuje, niż co posiada? Wybierz kilka osób, którym ufasz: przyjaciółkę, koleżankę z pracy, siostrę. Poproś każdą z nich, by powiedziała, jakie są Twoje trzy najważniejsze zalety i w jakiej sytuacji je pokazałaś.
    Może się okazać, że usłyszysz: „Jesteś obowiązkowa, bo zawsze dotrzymujesz terminów. Choćbyś musiała ślęczeć nad projektem nocami, to oddajesz pracę wtedy, gdy się umówiłaś”, „Umiesz pocieszać. Kiedy jestem przybita, po rozmowie z tobą widzę świat w bardziej pogodny sposób”.
    To ważne, by usłyszeć konkretny argument – dowiedzieć się, dlaczego ktoś uważa, że masz takie zalety.
    Przypominając sobie konkretną sytuację, w której okazałaś się na przykład cierpliwa, szybciej docenisz swoją mocną stronę. Łatwiej Ci będzie zaakceptować siebie taką, jaka jesteś. Przestać się porównywać z tymi, którzy są lepsi. Poczuć własną wartość. Dzięki temu łatwiej ci będzie zmierzyć się z zazdrością. Przyznać, że to uczucie w tobie tkwi. A jak twierdzi Valerio Abisetti, włoski psychoanalityk, dopiero wtedy, gdy przyznamy się do zazdrości, zaczniemy ją pokonywać. Bo kiedy człowiek przyznaje się do swojej słabości, nie upokarza się, ale wreszcie odradza do życia. Radosnego i szczęśliwego.

    /autor:Renata Bożek

    źródlo:magazyn Wrózka/

    zazdrość.jpg

    JAK PORADZIĆ SOBIE Z ZAZDROŚCIA

    to niebezpieczna namiętność, oplata jak bluszcz, dusi i niszczy nas samych i osoby, które kochamy. Czy trzeba z tym walczyć? Walczyć nie ale warto nad tym pracować, by nie doprowadzić siebie do obłędu a naszego związku do zagłady.

    Zazdrości wyrasta z lęku, poczucia niskiej wartości i nadmiernej potrzeby kontroli. Bardzo często te trzy aspekty są ze sobą ściśle powiązane. I tak przeszukujemy kieszenie męża i szukamy podejrzanych notatek, sprawdzamy przychodzące sms-y ukradkiem gdy śpi, włączamy jego laptopa i weryfikujemy maile. Jednym słowem szukamy dowodu na to że nasz partner jest niewierny. Na nic zdają się jego zapewnienia, że kocha tylko nas i naprawdę nas nie zdrada. My wiemy swoje i uparcie dążymy do tego by udowodnić jego nielojalność. Na przyjęciach bacznie przyglądamy się innymkobietom i nie pozwalamy by mąż dłużej z nimi rozmawiał. Jeśli do którejś Pani się uśmiechnie, to już mamy gotowy dowód zdrady.

    Dzwonimy do biura gdy partner zostaje po godzinach i pytamy co robi, ba nawet śledzimy go jeżdżąc za nim i sprawdzając co robi gdy mówi: „Idę na tenisa z kolegą”. Niektóre z nas są do tego stopnia owładnięte manią zazdrości, że kupują gadżety mające sprawdzać co robi mąż, gdy nie ma go w domu i kupują np.: budzik lub maskotka z ukrytą kamerą. Takim gadżetem pod pretekstem „Kochanie nie zapomnij o mnie” obdarowują partnera gdy ten jedzie na szkolenie lub wyjazd służbowy.

    Zazdrość jest objawem niepewności. Dlatego sprawdzamy, śledzimy, dopytujemy i ciągłe nie wierzymy partnerowi. Jeśli same czujemy się gorsze od innych kobiet, to boimy się, że nasz partner zajadzie sobie ładniejszą, zgrabniejszą, szczuplejszą, weselszą od nas. Ciągle boimy się, że jeśli partner, pozna nas, takimi jakimi jesteśmy naprawdę, to nas rzuci. I dlatego za wszelką cenę chcemy tego uniknąć i zaczynamy kontrolować naszego partnera. Warto w tym momencie zdać sobie sprawę, że to my tworzymy tę niepewność, a nie nasz partner. Źródłem niepewności i zazdrości jesteśmy my same albowiem żadne działania i zapewnienia ze strony męża nie są w stanie wyeliminować naszej zazdrości.

    Jeżeli nie potrafimy zaufać, musimy w sobie poszukać przyczyn tego stanu. Często podwaliny zazdrości mają swoje korzenie w naszym dzieciństwie i naszych doświadczeniach w młodości. Jeśli jako dziecko nie byłyśmy kochane miłością bezwarunkową, to ciężko nam kochać siebie i innych. Każde dziecko, które w przyszłości ma być pewną siebie i swojej wartości osobą , musi otrzymać od rodziców bardzo wiele informacji, że jest kochane i ważne. Dziecko kochane miłością bezwarunkową, nie obawia się, że ta miłość zniknie, nie musi o nią zabiegać. Jeśli jednak w naszym domu rodzinnym nie było takiej miłości i musiałyśmy na nią zasłużyć i bałyśmy się, że jeśli powiemy rodzicom, że narozrabiałyśmy w szkole, to oni powiedzą że nas nie kochają. To w dorosłym życiu obawiamy się, że jeśli kto pozna nas jakimi jesteśmy, to od nas odejdzie.

    A może nasze dzieciństwo nauczyło nas, że nie można nikomu ufać? Lub widziałyśmy na przykładzie związku rodziców, że prawdziwa miłość, to zaborcza miłość? Może nauczyłyśmy się żyć w myśl zasady, że bez partnera jesteśmy nikim i potrzebujemy go, by istnieć? Albo nasze doświadczenia życiowe nauczyły nas postawy kontrolującej wszystkich co nas w życiu spotyka i dlatego teraz chcemy kontrolować męża?

    Amerykański lekarz psychiatra Paul Hauck autor książki „Zazdrość. Jak sobie z nią radzić”, twierdzi, że zazdrość jest pewnym sposobem zachowania i można się go wyzbyć. Radzi , by po pierwsze odwrócić uwagę od naszych zazdrosnych myśli i przestać myśleć o parterze a zacząć myśleć o sobie. Warto zatem zapisać się na yogę, salsę, kurs tańca brzucha czy basen. Warto znaleźć swoje hobby i robić to, co sprawia nam przyjemność. Dzięki temu poczujemy się pewniejsze siebie, atrakcyjniejsze i mniej będziemy myślały o mężu. Jeśli jednak pójdziemy na salsę bo chcemy tym wzbudzić zazdrość partnera, to będzie to zdziałanie bezsensowne. Nasza uwaga bowiem znowu będzie skupiona na partnerze i zazdrości. Dlatego nauczymy się myśleć o sobie i cieszmy się czasem spędzonym ze samą sobą.

    Kolejna wskazówka to zaakceptujmy siebie takimi jakimi jesteśmy. Przestańmy ciągle walczyć ze swoiminiedoskonałościami. Jeśli pokochamy siebie , bo damy też wolność naszemu partnerowi. Osoba, która ceni siebie, ceni innych i nie ma potrzeby sprawdzania ich miłości i szukania dowodów zdrady. Dlaczego? Ponieważ osoba pewna siebie wierzy, ze zasługuje na miłość, szacunek i wierności. Jeśli więc umiemy kochać siebie, to innych traktujemy na równi z sobą a wtedy nie musimy kontrolować naszych partnerów.

    Następnie postarajmy się nie okazywać zazdrości wobec partnera. Musimy nauczyć się mu ufać. To podstawa istnienia każdego związku. Zastanówmy się, tez czy nasza zazdrość jest uzasadniona. Jeśli mamy konkretne dowody to porozmawiajmy o nich, ale nie śledźmy partnera. Natomiast, jeśli czujemy, że niezależnie od tego z kim jesteśmy, uruchamia się w nas niepohamowana zazdrość i chęć kontroli, to zastanówmy się czy nie warto pójść do psychologa.

    Zadbajmy o własne poczucie wartości i jeśli same nie możemy dać sobie rady z zazdrością i ciągła kontrola partnera udajmy się do specjalisty . Zainwestujmy w swój rozwój i samoakceptacje. Zaakceptowanie siebie taką jaką jesteśmy jest podstawą opanowania uczucia zazdrości. Polubmy siebie, a nie zmuszajmy innych, by nas bardziej kochali. Bo im bardziej zmuszamy kogoś do miłości, tym mniejsze mamy szans na jej otrzymanie. Na koniec pamiętajmy ze nasza zazdrość i ciągła potrzeba kontroli rodzi się w naszej głowie. To nasze myśli podsuwają nam tysiące powodów do lęków o wierność męża. To my, a nie nasi partnerzy jesteśmy odpowiedzialne za naszą zazdrość. Jeśli to zrozumiemy, to połowę sukcesu z praca nad zazdrością, mamy już za sobą.

    /źródło:kobieta.wp.pl/
    BESTIA ZIELONOOKA

    Skoro nie możemy wyzbyć się zazdrości, to czy potrafimy jakoś ją oswoić.

    W „Otellu” William Szekspir pisał: „Strzeż się zazdrości, Zielonookiej Bestii, która żre swe ofiary i drwi z nich zarazem. Szczęśliwy rogacz, co świadom swych rogów wygnał przynajmniej z serca krzywdzicielkę; Lecz ile musi znieść chwil potępieńczych, kto wątpi, ale wielbi, podejrzewa, ale podziwia; kona, ale kocha”.

    Każdy z nas ma własny stosunek do zazdrości. Zwykle skomplikowany. Z jednej strony zazdrość uważana jest przez wielu za uczucie niegodne człowieka spełniającego się i pewnego siebie, takiego, który ma w życiu to, co chce. Z drugiej – łechce naszą próżność, gdy partner z niepokojem wodzi za nami wzrokiem podczas spotkania towarzyskiego, kiedy rozmawiamy z jego potencjalnym rywalem. Zazdrość łączona jest z miłością od niepamiętnych czasów jako jej ciemna strona lub nieuchronny skutek. Jest też problemem nękającym przynajmniej od czasu do czasu niemal każdego człowieka i każdą miłość. Jeśli stale nęka związek, może doprowadzić do jego rozpadu. Zazdrość skłania wielu ludzi do uczuć, myśli i działań, których nikt by się po nich nie spodziewał, nawet oni sami. Jest najczęstszą przyczyną stosowania przemocy fizycznej w związkach. Czasami przybiera patologiczną formę urojeń prześladowczych. Według amerykańskich badań,zazdrość jest przyczyna co piatego morderstwa.

    Czym jest zazdrość?

    Według słownika psychologicznego (1994 r.), zazdrość to złożony stan emocjonalny charakteryzujący się obawą ,ze zostanie się pozbawionym tego na czym nam zależy.

    W węższym znaczeniu przez zazdrość rozumie się uczucie wywołane strachem, że kochana osoba będzie wolała kogoś innego. Psychologowie uważają, że zazdrość jest nie tyle oznaką prawdziwej miłości, ile stanowi reakcję człowieka na subiektywnie postrzegane zagrożenie jego poczucia własnej wartości i/lub szans dalszego istnienia związku. Najważniejszą rolę w zazdrości odgrywa nie samoocena ogólna (czyli co ogólnie człowiek o sobie myśli – dobrze czy źle), lecz ocena własnej wartości jako partnera bliskiego związku. Ludzie, którzy postrzegają siebie jako partnerów nieadekwatnych i zgadzają się z twierdzeniem „chciałbym być innym człowiekiem, żeby mój związek był lepszy”, częściej będą przeżywać zazdrość niż osoby z poczuciem adekwatności w związku. Podobnie dzieje się, gdy uzależniamy naszą samoocenę od tego, co myśli o nas partner. (Tego rodzaju uzależnienie jest, oczywiście, naturalną konsekwencją bliskiego związku dopóty, dopóki ocena partnera nie stanowi dla nas jedynej informacji o tym, jacy jesteśmy).

    Im bardziej partnerzy cenią swój związek, tym bardziej będą się starać o jego utrzymanie, wkładając w to swój czas i energię. W efekcie wzrasta ich uzależnienie od związku, bo są przekonani, że dobra, jakie otrzymują od siebie wzajemnie, nie są dla nich dostępne poza związkiem. To naturalne i pożądane dla związku, bo zapewnia mu trwanie, jednak skutkiem ubocznym takiego stanu jest właśnie zazdrość. Naturalną konsekwencją inwestowania partnerów w związek jest także to, że ta osoba, która ma przekonanie, iż wkłada w związek więcej wysiłku i czasu (dóbr), będzie bardziej zazdrosna. Wynika to także z ogólnej prawidłowości – im bardziej jestem uzależniony od związku i partnera, tym bardziej ukochanego idealizuję!

    Związki poddane są regule wyłacznościczyli przekonaniu, że pewne działania należy wykonywać jedynie z partnerem, na przykład: zawierzać się, pomagać w potrzebie, wspierać się emocjonalnie, udzielać dobrych rad, wypoczywać. Regułą wyłączności objęty jest seks.Jednak każda para ma swój własny zakres wyłączności. Im jest on szerszy, tym większe prawdopodobieństwo pojawienia się zazdrości.Kto bardziej zazdrosny?

    Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie, kto jest zazdrosny bardziej – kobiety czy mężczyźni. Badania dają w tej kwestii sprzeczne wyniki. Różnica między kobietami a mężczyznami polega raczej na tym, że one i oni inaczej doświadczają zazdrości i inaczej ją postrzegają.

    Mężczyźni sa bardziej zazdrośni o kontakty seksualne,natomiast kobiety sa bardziej zazdrosne o czas i uwagę poświęcony rywalce.Fakt ten ma wymiar ponadkulturowy, a wyjaśnić go próbują teorie socjobiologiczne. Wedle nich ewolucyjnym zadaniem mężczyzny jest możliwie szerokie rozpropagowanie swoich genów. Dlatego męska zazdrość o kontakty seksualne partnerki ma podnieść prawdopodobieństwo, że partnerka urodzi jego własne, a nie cudze dziecko.

    Natomiast dla kobiety – z socjobiologicznego punktu widzenia – wszystko jest w porządku, dopóki mężczyzna inwestuje swój czas i energię w wychowanie jej dziecka, nawet jeśli on propaguje swoje geny gdzie indziej. Problem pojawia się wtedy, gdy mężczyzna zaczyna poświęcać swój czas i energię innemu związkowi. Modele socjobiologiczne spotykają się z krytyką, bo zostały stworzone do wyjaśniania zachowań zwierząt, a nie ludzi. Pamiętajmy też, że nawet jeśli różne teorie coś wyjaśniają, to na pewno niczego nie usprawiedliwiają.

    Różnica między kobietami a mężczyznami dotyczy także sposobów przeżywania zazdrości i reagowania na nią. Kobiety bardziej koncentrują się na rozmyślaniu o motywach partnerów, a zdradę często przypisują ich potrzebom seksualnym i atrakcyjnemu wyglądowi rywalki. Mężczyźni zaś częściej doszukują się przyczyn zainteresowania partnerki rywalem w jej potrzebie doświadczania uwagi i względów ze strony innych mężczyzn.

    Kobiety inaczej też doświadczają zazdrości. Towarzyszy im smutek i depresja. Mężczyźni czują gniew i agresję.
    Kobiety też częściej niż mężczyźni próbuja celowo wzbudzić zazdrość w partnerze,aby uzyskać dodatkowe korzyści, na przykład sprawdzić siłę związku, uzyskać więcej czasu i uwagi ze strony ukochanego.
    Jak reagujemy na zazdrość?

    • POPRAWA STANU ZWIĄZKU – polega np. na poprawie swego wyglądu, większym zaangażowaniu w obowiązki domowe, okazywaniu partnerowi większego wsparcia emocjonalnego;

    • INGERENCJA W ALTERNATYWNY ZWIĄZEK – służy obniżeniu atrakcyjności tamtego związku przez ostrzeganie rywala przed wadami partnera, atakowanie partnera lub rywala, wprowadzanie partnera w poczucie winy;

    • TWORZENIE BARIER UTRUDNIAJĄCYCH PARTNEROWI OPUSZCZENIE ZWIĄZKU – to może być celowe zajście w ciążę albo namawianie przyjaciół, by przemówili ukochanej osobie do rozsądku;

    • DYSKREDYTACJA WARTOŚCI PARTNERA I/LUB RYWALA – uświadamianie sobie, że partner wcale nie był taki świetny, jak myśleliśmy; poczucie, że jesteśmy lepsi od niego;

    • POSZUKIWANIE ALTERNATYW – szukanie innego związku i/lub alternatywnych aktywności; strategia może też polegać na większej koncentracji na dzieciach, pracy, przyjaźniach;

    • ZAPRZECZANIE I/LUB UNIKANIE PROBLEMU – to zwykle działania odwracające uwagę od problemu i przynoszące emocjonalną ulgę (alkohol), nadmierne, obronne koncentrowanie się na pracy itd.;

    • PRZEDEFINIOWANIE ZWIĄZKU – w sytuacji zagrożenia myślimy: tam nie chodzi o nic poważnego, tylko o seks;

    • POSZUKIWANIE WSPARCIA LUB ODREAGOWANIE – próbujemy poradzić sobie z negatywnymi emocjami żaląc się zaprzyjaźnionej osobie.

    Może się oczywiście zdarzyć, że żadna z tych strategii, czy też zastosowanie kilku naraz, nie rozwiąże problemu. Ani wtedy, gdy powody do zazdrości rzeczywiście istnieją, ani też – a zwłaszcza wtedy – kiedy ich nie ma.

    Co robić by zazdrość przestała nas gnębić?

    Aby zazdrość nas nie zjadła, trzeba zrobić dwa kroki. Po pierwsze,musimy rozpoznać co właściwie ja wywołuje.Zazdrość z definicji jest złożonym stanem emocjonalnym, który można przeżywać na wiele sposobów. Zazdrości może towarzyszyć smutek, gniew, wstyd, poczucie winy, nienawiść do siebie lub partnera, depresja, bezsilność, strach. Dlatego, aby konstruktywnie poradzić sobie z zazdrością, musimy rozpoznać, które z tych uczuć przeżywamy i w jakich okolicznościach. Najczęściej nie są to sytuacje rzeczywistej zdrady bądź jej zapowiedzi. Zazdrość bardzo często pojawia się wtedy, gdy doskonale wiemy, że partner wcale nie ma ochoty na nowe doświadczenia. Zazdrość mimo braku realnego zagrożenia może wynikać na przykład z tego, że czujemy się mniej ważni dla ukochanego niż kiedyś, on nie zaspokaja naszych potrzeb lub dlatego, że partner nie spędza z nami tyle czasu, ile byśmy chcieli. Często zazdrość wzbudza nie tyle zachowanie partnera, co potencjalnych lub domniemanych rywali lub rywalek. (A przecież czasami schlebia nam to, że naszym partnerem interesują się inne osoby). Identyfikacja konkretnych zdarzeń, które prowadzą do pojawienia się zazdrości, może mieć zbawienne skutki. Partner może nie zdawać sobie sprawy, które jego zachowania budzą zazdrość, co więcej, nie musi interpretować ich w taki sam sposób. Dzięki rozmowie może się o tym przekonać i zmienić swoje zachowanie albo my możemy zmienić nasze.

    Drugim krokiem jest więc ROZMOWA Z PARTNEREM – POMOŻE ONA NAM SPOJRZEĆ Z INNEJ PERSPEKTYWY NA NASZE UCZUCIA, NABRAĆ DO NICH DYSTANSU. Dzięki rozmowie może okazać się, iż prawdziwą przyczyną naszej zazdrości jest nasz własny brak sukcesów zawodowych czy fakt, że niebezpiecznie tyjemy.

    Taka rozmowa z partnerem może doprowadzić nas do pytania, czy rzeczywiście chcemy, żeby stał się mało interesujący dla płci przeciwnej?

    PROBLEM Z ZAZDROŚCIĄ NIE POLEGA BOWIEM NA TYM, BY JEJ WCALE NIE BYŁO, LECZ NA TYM, BYŚMY TO MY NAD NIĄ PANOWALI, NIE ZAŚ ONA NAD NAMI. Wszak jedna z bohaterek „Zazdrości” Esther Vilar, w finale sztuki, gdy mąż do niej wraca, mówi do swojej niedawnej rywalki: „Najpierw swoją niewiernością zabił moją miłość, a potem, wiernością, powrotem do domu, odebrał Zazdrość i życie straciło w ogóle smak i emocje… Niech się Pani umówi z moim mężem jeszcze choć raz, może znów poczuję cokolwiek”.

    /autor:Agnieszka Paczkowska

    źródło:polityka.pl/

    Sprawdź, czy jesteś ofiarą zazdrości

    1. Czy zdarzyło ci się kiedyś przeszukiwać kieszenie partnera, przeglądać jego komórkę lub skrzynkę e-mailową:
    a) Nie, nigdy, to oznaczałoby utratę szacunku dla samego siebie. Brzydzę się takimi metodami.
    b) Kilka razy. Dumy to nie przynosi, ale cóż, stało się.
    c) Tak, robię to, bo facetom/kobietom nie można wierzyć. Chcę mieć wszystko pod kontrolą.

    2. Czy masz za złe swojemu partnerowi, gdy na imprezie bawi się nie tylko z tobą, ale tańczy również z innymi:
    a) Jeśli są atrakcyjniejsi (młodsi, ładniejsi) ode mnie, to tak.
    b) Absolutnie nie. To przecież wyraz dobrego wychowania.
    c) Tak, potrafię się za to śmiertelnie obrazić. Jak może mi to robić?!

    3. Czy często masz wrażenie, że partner nie mówi ci całej prawdy, że coś ukrywa:
    a) Sporadycznie.
    b) Wydaje mi się, że jest ze mną szczery/szczera. Dlaczego miałoby być inaczej?
    c) Coraz częściej, niestety…

    4. Gdy masz jakieś wątpliwości co do prawdomówności i uczciwości partnera, to:
    a) Czasem pytam wprost, czasem czekam, aż sprawa sama się wyjaśni.
    b) Od razu żądam wyjaśnień. Trudno mi ukryć zdenerwowanie.
    c) Przez jakiś czas zamęczam się podejrzeniami, potem wybucham. Nie pozwalam się oszukiwać.

    5. Czy zdarza ci się robić coś, np. flirtować z nieznajomą osobą tylko po to, by wzbudzić zazdrość:
    a) Nie, nie cierpię gierek.
    b) Tak, ale bez skutku.
    c) Nie raz, nie dwa – to taka nasza babska/męska broń.

    6. Czy w stałym związku można sobie pozwolić na mały flirt:
    a)Tak, jeśli to tylko niewinna zabawa, która niczemu nie zagraża.
    b) Nie, takie zachowanie zwykle godzi w stały związek.
    c) Absolutnie nie, to cios w serce. Tego nie można darować.

    7. Co myślisz, gdy po raz kolejny odbierasz głuchy telefon:
    a) To pomyłka.
    b) Dziwna sprawa. Dlaczego ktoś się nie odzywa, gdy to ja podnoszę słuchawkę?
    c) Za moimi plecami dzieje się coś złego. To pewnie romans!

    Jeśli na większość pytań wybrałeś „C”, masz powody do niepokoju o swój sposób radzenia sobie z zazdrością. Warto zacząć od pierwszego kroku – racjonalnej oceny, czy naprawdę masz do niej powody. Prawdopodobnie nie jesteś ofiarą zdrady, lecz ofiarą zazdrości.

    /źródło:polityka.pl/

    CHEMIA ZAZDROŚCI

    Zazdrośników nikt nie lubi. Uważamy ich za małostkowych i niesympatycznych. Tymczasem okazuje się, że to nie wina ich charakterów, a pewnej wytwarzanej przez mózg substancji.

    Zazdrość to główny powód zabójstw dokonywanych w afekcie. W USA co czwarte, w Polsce natomiast co szóste morderstwo popełniane jest z zazdrości.

    Każdemu zdarza się zazdrościć. To uczucie zdaje się czymś naturalnym, a jednocześnie wstydliwym. Tych, którzy zazdroszczą, zamiast cieszyć się szczęściem innych, oskarżamy przecież o małostkowość i inne niemiłe cechy charakteru. Być może robimy to jednak zbyt pochopnie, gdyż wszystko wskazuje na to że rodzaj i siła zazdrości w każdym z nas w dużej mierze zależy od budowy mózgu. Przez wiele lat to głównie psychologowie i psychiatrzy próbowali wyjaśnić, skąd bierze się zazdrość. Jednak żadna z ich teorii nie wyjaśniała biologicznego mechanizmu powstawania tej emocji. Przełom nastąpił dopiero po odkryciu istnienia w naszym mózgu neuronów lustrzanych. Dokonała tego grupa naukowców pod przewodnictwem włoskiego profesora psychologii Giacomo Rizzolattiego na początku lat 90. Neurony lustrzane to ośrodki nerwowe w naszym mózgu, które uaktywniają się, kiedy obserwujemy czynność wykonywaną przez kogoś innego. To one pozwalają nam zrozumieć, na przykład, co czuje ktoś, kto krzywi się, jedząc cytrynę lub wąchając zepsute jajko. Neurony lustrzane sprawiają, że w naszym mózgu dochodzi do tych samych reakcji, którym podlega mózg obserwowanego człowieka. Przywołajmy wyniki doświadczenia przeprowadzonego przy udziale tancerzy z London’s Royal Ballet. Okazało się, że mózg artystów reagował w identyczny sposób niezależnie od tego, czy oni sami wykonywali taniec, czy oglądali go na ekranie.

    Ale mechanizm lustra może odzwierciedlać także bardziej subtelne aspekty naszego zachowania, na przykład emocje. I właśnie badając neurony lustrzane, naukowcy prześledzili mechanizm powstawania w mózgu zazdrości. Ich zdaniem wygląda to tak. Pewnego dnia nasze neurony lustrzane „dostrzegają” w zachowaniu partnera jakąś nową emocję, nieznany grymas twarzy, nietypowe zachowanie. Natychmiast przekazują sygnał do wyspy skroniowej mózgu, gdzie to co obserwują, jest analizowane. W wyniku tej analizy z wyspy skroniowej przesyłany jest sygnał alarmowy do ciała migdałowatego, które odpowiada na nieznane zjawisko uczuciem lęku. Uczucie to zostaje następnie przekazane do płatów czołowych, odpowiedzialnych za intelektualne przetwarzanie odbieranych sygnałów. Tam rodzi się decyzja o tym, że najlepszą reakcją będzie pobudzenie emocji zazdrości. Oczywiście, to samo zjawisko może powstać w naszym mózgu, kiedy słyszymy o awansie rywala w pracy lub czyimś sukcesie. Dzieje się tak dlatego, że sukces innych odczytywany jest instynktownie jako zagrożenie, a zagrożenie budzi lęk.

    No dobrze, ale dlaczego jedni są bardziej zazdrośni niż inni? Na to pytanie odpowiedziały badania przeprowadzone w Instytucie Maksa Plancka pod kierunkiem Rüdigera Kleina z wydziału neurologii i psychiatrii. Otóż okazało się, że natężenie emocji zazdrości zależy od komunikacji między komórkami nerwowymi, jaka odbywa się dzięki receptorom Eph. Receptory te do przekazywania sygnałów emocjonalnych wykorzystują substancję o nazwie Rin1. Ustalono, że im więcej mamy w mózgu cząsteczek substancji Rin1, tym receptory pracują mniej intensywnie, a poziom wytworzonej zazdrości jest mniejszy. Rzecz w tym, że ilość substancji Rin1 jest w każdym mózgu inna. Jedni mają jej więcej, inni mniej i to dlatego każdy z nas może reagować na tę samą sytuację większą lub mniejszą zazdrością.
    Obecnie uniwersytet we Frankfurcie poszukuje grupy ochotników do dalszych badań nad istotą zazdrości. Naukowcy mają nadzieję, że potwierdzenie zarysowanej przez kolegów z Instytutu Maksa Plancka teorii pozwoli na odkrycie leku, za pomocą którego będzie można wpływać na natężenie zazdrości. Swoich kolegów z Niemiec wsparli ostatnio neurolodzy z Izraela i Japonii. Ponieważ hormon o nazwie oksytocyna jest aktywnym związkiem, biorącym udział w przekazywaniu sygnałów pobudzających emocje, izraelscy naukowcy z uniwersytetu w Hajfie postanowili zbadać jej wpływ na zachowanie naszego mózgu. Ponieważ oksytocyna, zwana hormonem miłości (wyzwala się podczas porodu, stosunku seksualnego albo przytulania, wywołuje pozytywne odczucia wobec drugiej osoby), ma bardzo dobry wpływ na nasz organizm, chciano sprawdzić, czy nie da się tego hormonu zastosować w lekach do zwalczania przewlekłych depresji.
    W czasie jednego z testów przeprowadzanych na szczurach okazało się, że hormon ten może też pobudzać do rywalizacji i agresji. Izraelscy naukowcy postanowili sprawdzić, czy także w przypadku ludzi oksytocyna może wyzwalać wrogie zachowania. W ramach eksperymentu 56 uczestników podzielono na dwie grupy – jedni otrzymywali wziewną oksytocynę w pierwszej części badania, a placebo w drugiej, natomiast inni na odwrót – najpierw placebo, a potem oksytocynę. Za każdym razem po podaniu leku uczestnicy badania grali na komputerze w grę losową. Rzekomo z innym uczestnikiem badania, ale w rzeczywistości przebiegiem gry sterował komputer. Okazało się, że badani przyjmujący oksytocynę byli bardziej zazdrośni, gdy przegrywali, a także bardziej zachłanni, gdy wygrywali niż po podaniu placebo. Za jednym zamachem potwierdzono, że uczucie zazdrości ma podłoże biologiczne i odnaleziono hormon odpowiedzialny za nasze zazdrosne zachowania.

    Inny eksperyment przeprowadzono w Japonii. Hidehiko Takahashi i jego ekipa neurologów z Narodowego Instytutu Nauk Radiologicznych badali za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego 19 zdrowych osób.
    Studenci i studentki czytali dwie historie o fikcyjnych kolegach z uczelni. Pierwsza dotyczyła trzech osób: A) lepszego studenta tej samej płci, który odnosił sukces na kierunku badanego, B) lepszego studenta przeciwnej płci, któremu powodziło się na innym kierunku studiów oraz C) przeciętnego studenta przeciwnej płci, odnoszącego sukces na innym kierunku. Ochotnicy mieli potem ocenić zazdrość w stosunku do osób A B i C na skali od 1 do 6. Okazało się, że najbardziej znienawidzoną postacią był bohater A. Po zakończeniu pierwszej części eksperymentu wolontariusze czytali następne opowiadanie. Przedstawiono w nim serię niepowodzeń osób A i C.
    W wielu seriach doświadczenia i wielu grupach społecznych, z których pochodzili badani, nie znalazł się nikt, kto oparłby się uczuciu zazdrości i… minimalnej choćby radości z nieszczęścia dotykającego tego, kto odniósł sukces.
    Warto o tym wszystkim pamiętać, kiedy przyjdzie nam oceniać zachowania innych. Samego uczucia zazdrości, uwarunkowanego naszą fizjologią, nie jesteśmy w stanie się pozbyć. A skoro już jesteśmy na odczuwanie zazdrości skazani, trzeba nauczyć się z nią żyć.

    /autor:Jerzy Gracz

    źródło:magazyn Wrózka/

    ZAZDROŚĆ MĘŻCZYZNY O KOBIETĘ

    Zazdrość przydarza się tym ludziom, którzy nie czują się wystarczająco atrakcyjni dla swoich partnerów. Z profesorem Bogdanem Wojciszke, psychologiem społecznym, rozmawia Dorota Karaś

    O co najczęściej jesteśmy zazdrośni w związku?

    To zależy od płci. Mężczyźni głównie o seks. Ma to swoje korzenie w problemie ojcostwa, który kobiet oczywiście nie dotyczy. Kiedy urodzi się dziecko, nie ma wątpliwości, kto jest matką, natomiast ojcostwo jest zawsze mniej lub bardziej prawdopodobnym domniemaniem.

    Psychologowie ewolucyjni uważają, że część naszej psychiki nastawiona jest na rozwiązywanie problemów, przed którymi ludzkość stawała od zawsze. Kwestia ojcostwa dotyczyła mężczyzn tysiąc lat temu, sto tysięcy lat temu i wówczas, kiedy kształtowaliśmy się jako gatunek. Teoria jest taka, że ci, którzy byli zazdrośni o seks, mieli większą szansę na to, że faktycznie zostaną ojcami i przekażą geny dalszym pokoleniom. Ci, którzy nie byli o seks zazdrośni, wymarli bezpotomnie.

    A kobiety w takim razie o co są zazdrosne?

    O uczucia. W ich przypadku chodzi o to, że zasoby partnera podążają za jego uczuciami. Jeśli mężczyzna obdarzy uczuciem kogoś spoza związku, jest to sygnał niebezpieczeństwa, że wycofa się wraz ze swoimi zasobami i pójdzie gdzie indziej.

    Czyli zostawi kobietę bez środków do życia. Historia stara jak świat.

    Kobietom znacznie bardziej zależy na zasobach mężczyzn niż odwrotnie. Wydawałoby się, że ta tendencja nie ma dziś już tak silnego ekonomicznego uzasadnienia, obecnie kobiety są przecież w stanie same się utrzymać. W przeszłości tak nie było – ciąża i macierzyństwo oznaczały o wiele większe nakłady rodzicielskie ze strony kobiety niż mężczyzny. Jednak to upodobanie do męskich zasobów pozostało paniom do dziś.

    Mówiąc wprost – kobiety wciąż bardziej lecą na bogatych?

    Facet z kasą jest sexy, tak jak kobieta z wcięciem w pasie. Mężczyzna wcięcia nie musi mieć, ale dobrze, gdyby był właścicielem czerwonego bentleya. W Stanach Zjednoczonych pokazywano kobietom tego samego młodego człowieka raz w uniformie Burger Kinga, raz w trzyczęściowym garniturze z roleksem. W drugim wypadku budził on o wiele większe zainteresowanie.

    Hipotezę, że mężczyźni są bardziej zazdrośni o seks, a kobiety o uczucia, sformułował biolog Donald Symons. Pierwszym, który to wykazał, opierając się na obiektywnych pomiarach, a nie tylko na słownych deklaracjach badanych, był psycholog David Buss.

    W jaki sposób udało mu się zmierzyć zazdrość?

    Zbadał aktywność mięśnia odpowiedzialnego za marszczenie brwi w gniewie podczas wyobrażania sobie przez ludzi różnych typów zdrady. Okazało się, że mężczyznom znacznie bardziej rosła aktywność tego mięśnia przy wyobrażeniu tego, że ich partnerka idzie do łóżka z innym, niż podczas przykładów zdrady emocjonalnej – czyli że np. wypłakuje się komuś w rękaw.

    Czy jest tak, jak śpiewała Violetta Villas – „nie ma miłości bez zazdrości”?

    Niezupełnie. Zazdrość przydarza się tym ludziom, którzy nie czują się wystarczająco atrakcyjni dla swoich partnerów. To nie jest przejaw ogólnego poczucia niskiej wartości własnej, tylko niskiej oceny siebie jako partnera w konkretnym związku. Nie jest też tak, że gdy człowiek pała większą namiętnością, to jest również bardziej zazdrosny.

    Zazdrość jest raczej reakcją na zagrożenie możliwością utraty partnera. W zazdrości więcej jest miłości do siebie niż do ukochanego człowieka, jak powiedział La Rochefoucauld.

    Skąd się w nas w takim razie bierze uczucie mniejszej lub większej atrakcyjności w związku?

    Bywa tak, że trajektorie życia partnerów się rozchodzą. Wartość jednego partnera rośnie, a drugiego spada.

    Na przykład na skutek tego, że mężczyzna robi karierę, a kobieta rezygnuje z pracy, żeby opiekować się dziećmi?

    Oczywiście. Są też rzeczy, które dzieją się nieuchronnie, np. spadek atrakcyjności wraz z wiekiem, który jest charakterystyczny dla kobiecej urody, dla męskiej już nie. Niestety – świat nie jest sprawiedliwy.

    Może mężczyźni po prostu nie przywiązują takiej wagi do zmian w swoim wyglądzie, które pojawiają się z wiekiem?

    Problem z mężczyznami polega na tym, że z wiekiem robią się podobni do Seana Connery. A problem z kobietami – że na starość też się upodabniają do Seana Connery. A na serio – dojrzałość jest męska. Im bardziej facet się do niej zbliża, tym więcej przyrasta mu męskości. Kobiecość natomiast jest dziewczęca. Stąd bierze się nieuchronny problem zmiany wartości partnerów. Na szczęście ludzie w związku nie tylko podliczają koszty i zyski.

    Czy zazdrość jest ciemną stroną miłości?

    Zazdrość niszczy związek przez ograniczenia, który nań nakłada. Problem polega na tym, że często pojawia się bez powodu. To taki garb, który wyrasta nam na własne życzenie. Jest też dużym źródłem stresu, bo czyni bardzo bezradną tę osobę, o którą jesteśmy zazdrośni. Jeśli mój partner ma pretensje o to, co rzeczywiście robię, to mogę zmienić swój sposób postępowania i problem zniknie. Jeśli chodzi mu o rzeczy urojone – nie mam wpływu na tę sytuację, nie mogę jej zmienić.

    Dlaczego zazdrość tak często łączy się z poważnymi przestępstwami, doprowadza do pobić, okaleczeń, morderstw wśród bliskich osób?

    To trochę przesada. Statystyki mówią, że sprawcami 90 procent wszystkich morderstw są mężczyźni, tak jest na całym świecie. Trzy czwarte morderstw dokonują mężczyźni na mężczyznach. Tylko jedna czwarta to przestępstwa, w których biorą udział kobiety – zarówno jako ofiary, jak i sprawcy. Zbrodnie spowodowane zazdrością są raczej widowiskowe niż typowe. Częściej przyciągają uwagę, bo są dramatyczne.

    Raczej się nie mówi, że ktoś zabił z miłości, częściej słyszymy o zbrodni spowodowanej zazdrością o ukochaną.

    Bo to jest niezwykle silna emocja. Znaczna większość morderstw czy ciężkich pobić wynika z braku samokontroli. Ciężkie przypadki agresji nie są przemyślane, lecz impulsywne. Nie jest tak, jak widzimy na filmie „Ocean’s Eleven” – że planuje się zemstę przez trzy miesiące. To jest impuls, którego człowiek nie jest w stanie skontrolować.

    Trzeba też pamiętać, że zazdrość jest bardzo silnie związana z poczuciem własnej wartości. Kobiety maltretowane przez mężczyzn często twierdzą, że są oni impotentami z kompleksem niższości. I faktycznie tak jest – impotencja jest znacznie częstsza wśród tych, którzy biją swoje żony, niż wśród tych, którzy tego nie robią. Intensywność emocji bierze się stąd, że człowiek chce o sobie myśleć dobrze, i nie może znieść tego, że mu się to nie udaje.

    Z drugiej strony ta męska zazdrość o seks wcale nie jest wyłącznie urojeniem. Dziś przeprowadza się setki tysięcy testów genetycznych, które potwierdzają bądź wykluczają ojcostwo. Na ich podstawie widać, że kiedy mężczyzna coś podejrzewa, szansa na to, że nie jest ojcem dziecka, jest duża – wynosi około 30 procent.

    To znaczy, że męska zazdrość o seks bardzo często jest uzasadniona! Zbadano może, kiedy kobiety dają najwięcej powodów do zazdrości?

    Ostatnie doniesienia naukowe pokazują, że atrakcyjność fizyczna kobiety zmienia się w zależności od cyklu miesięcznego i jest najwyższa w okresie dni płodnych.

    Interesujące badania na ten temat wykonali naukowcy w klubach nocnych w Albuquerque, stolicy Nowego Meksyku w USA. To były kluby, w których striptizerki po występach wychodzą w stringach na salę, siadają facetom na kolanach i w tej pozycji tańczą tak długo, aż skończy się piosenka. Trzech psychologów analizowało wielkość napiwków, które mężczyźni wkładali kobietom za stringi. Okazało się, że panowie są niezwykle wrażliwym instrumentem wykrywania atrakcyjności w okresie płodnym – dziewczyny w środkowej fazie cyklu dostawały o połowę wyższe napiwki od tych, które były w fazie niepłodnej. Gdy striptizerka była na pigułce antykoncepcyjnej, takich wahań nie było.

    Odpowiadać musi za to jakiś chemiczny pośrednik, ale jeszcze nie odkryto, jaki.

    Okazuje się również, że w środku cyklu kobiety ubierają się najbardziej wyzywająco. Naukowcy robili zdjęcia dziewczynom zdjęcia dwa razy w miesiącu i zauważyli, że podczas dni płodnych ich ubiór o wiele więcej odkrywa. Pod koniec badania pytali, jak by się te dziewczyny ubrały, gdyby szły wieczorem na imprezę – skąpy ubiór jeszcze bardziej pojawiał się w marzeniach niż w rzeczywistości. To znaczy, że są też bardziej chętne w okresie płodności.

    Skoro mężczyzna tak świetnie wyczuwa, że kobieta ma dni płodne, to czy jest w tym czasie bardziej zazdrosny o partnerkę?

    Robi się bardziej czuły, okazuje miłość i przywiązanie, ale też zaborczość i zazdrość. Dzwoni, dopytuje: gdzie jesteś, o której wrócisz? Niezbyt chętnie zgadza się, by partnerka gdzieś wyszła. Badania antropologiczne nad społecznościami plemiennymi pokazują, że mężczyźni spędzają w tym okresie więcej czasu ze swoimi kobietami.

    Ten mechanizm jest jednak bardzo wrażliwy na bieżącą sytuację. Mężczyzna bardziej pilnuje kobiety, gdy jest ona atrakcyjna fizycznie, lub gdy uważa, że nie jest dla niej seksualnie pociągający. Czyli nie rządzą nami ślepe instynkty, lecz bardzo wrażliwy, choć biologicznie uwarunkowany mechanizm.

    Czy wszyscy tak samo pojmujemy zazdrość? W pana książce „Psychologia miłości” znalazłam przykłady Ammassalików z Grenlandii, których mężczyźni, gasząc lampę, dają sygnał, że udostępniają gościowi własną żonę. Albo, żeby nie szukać daleko, Amerykanów, wśród których od lat 50. XX wieku popularny jest swinging, czyli zapraszanie do związku osób z zewnątrz.

    Kultury silnie różnią się klauzulą wyłączności, czyli rzeczami, które w bliskim związku powinno się robić wyłącznie z partnerem. Może to być np. seks, zwierzanie się czy wspólny posiłek. Jedne traktują tę klauzulę szerzej, inne niezwykle wąsko. W krajach arabskich obejmuje ona prawie wszystko, kobietom niezwykle trudno żyć, bo w tym przypadku zjawisko jest przy okazji niesymetryczne i dotyczy wyłącznie jednej płci. Jeśli spojrzymy na swingujących Amerykanów, to zauważymy, że w ich przypadku klauzula jest wąsko zdefiniowana – oni sobie ustalili, że nie można tylko kochać człowieka spoza związku, ale wszystko pozostałe, łącznie z seksem, jest dozwolone.

    Są jednak pewne rzeczy, na które kultura nie ma wpływu.

    Na przykład?

    Zjawisko strzeżenia dostępu do kobiet. Żaden hollywoodzki twórca nie był tak głupi, żeby nakręcić historię o tym, jak to młodych mężczyzn zamyka się w odosobnionym miejscu, żeby chronić ich przed rozszalałymi kobietami. Ale odwrotnych przykładów jest bardzo dużo. Nie ma ani jednej kultury, w której dostęp do mężczyzn byłby bardziej strzeżony niż do kobiet, zaś niezlicznone kultury zamykają kobiety w domostwach lub ich częściach niedostępnych obcym, w klasztorach, haremach i tak dalej.

    Czy kobiety i mężczyźni inaczej przeżywają zazdrość? One przeżywają smutek i depresję, oni wyładowują się na ukochanej lub na rywalu?

    To kobiety nieco częściej niż mężczyźni wszczynają agresję w bliskich związkach. Jednak ich agresja jest nieszkodliwa w porównaniu z męską. Ale biorąc pod uwagę, że panie przeżywają wszelkie emocje nieco intensywniej niż panowie, można przypuszczać, że zazdrość jest silniejsza u tych pierwszych.

    W związkach homoseksualnych zazdrość wygląda podobnie jak u par heteroseksualnych?

    Zależy od typu związku. Wiadomo, że pary gejowskie zdradzają się trzykrotnie częściej niż pary lesbijskie. Wśród lesbijek, gdy dochodzi do zdrady, to przeważnie z jedną osobą, u gejów – z czterdziestoma.

    Wynika to z tego, że kobiety mają mniejsze zapotrzebowanie na seks i różnorodność w tym zakresie. W związku lesbijskim zazdrość może być silniejsza, bo kobiety są bardziej zorientowane na długotrwały związek.

    A mężczyznom nie zależy na związku na całe życie, tylko na krótkich znajomościach?

    Mężczyźni chcą więcej seksu, szybciej i z większą liczbą partnerek. Mają też inny model dążeń wspólnotowych. Panie koncentrują się na pogłębianiu bliskich relacji z jedną osobą bądź z niewielkim gronem. Jak mówiła księżna Diana – „troje to już tłum”. Dla mężczyzn troje to ciągle mało. Dążą do tego, żeby się kontaktować – i nie chodzi tutaj tylko o seks – bardziej płytko, ale szerzej. Świetnym tego przykładem jest polityka, czyli działalność, którą się uprawia grupowo. Zawieranie sojuszy, ich łamanie, zdradzanie, nawiązywanie kontrprzymierzy – mężczyźni to uwielbiają, kobiety to nudzi.

    Męskie dążenie do wielu kontaktów seksualnych ma chyba też biologiczne wytłumaczenie. Pewnie chodzi im o przekazanie swoich genów?

    Otóż to. Taka strategia zapewnia im sukces reprodukcyjny. Niedawno przeprowadzono badania genetyczne, z których wynika, że kobiety mają o wiele większe szanse na to, że staną się matkami i osiągną sukces reprodukcyjny. Mężczyźni częściej umierają bezpotomnie, dlatego muszą rywalizować. Jednym z czynników, który zwiększa możliwość posiadania potomstwa i przekazania swoich genów, jest wysoki status społeczny. Tak jest w wielu społecznościach plemiennych, we wschodnich haremach, gdzie kobiety są zmonopolizowane przez określoną grupę społeczną. Ale obserwujemy to zjawisko również we Francji, gdzie od dobrych 200 lat panuje zwyczaj, że naprawdę zamożny mężczyzna to taki, który oprócz żony ma utrzymankę i garsonierę. We Francji to trwały element kultury. Od niedawna jest popularny także w Rosji.

    Jak sobie możemy poradzić z zazdrością?

    Podobnie jak ze stresem. Pierwsza strategia polega na tym, że bierzemy byka za rogi. Podejmujemy kroki, żeby rozwiązać problem, porozmawiać z partnerem o tym, czy rzeczywiście jest powód do zazdrości. Bardzo często naszą zazdrość wzbudza nie tyle jego zachowanie, ale osób spoza związku. Postawienie diagnozy, co właściwie wywołuje zazdrość, to dobry punkt wyjścia. To może nas doprowadzić do odpowiedzi na zasadnicze pytanie: czy jest powód do zazdrości, czy nie?

    Inni radzą sobie w ten sposób, że uciekają od problemu. Często robią tak ludzie w starszym wieku, kiedy nie chce im się już zabiegać o związek.

    Trzeci, najgorszy sposób reakcji to taplanie się w swoich emocjach, obsesyjne nawracanie myśli, powiększanie przeżywanego bólu.

    Zazdrość zmienia się tak jak intensywność namiętności w związku? Na początku jest silniejsza, a potem słabnie?

    Tak jak wszystkie uczucia najmocniejsza jest w początkowej fazie związku. Występuje w niej interesujący mechanizm ochrony namiętności. W początkowym okresie spada atrakcyjność innych osób płci przeciwnej i nasza skłonność do podążania za tą atrakcyjnością. Widać to nawet w badaniach dotyczących wpływu reklam. Mężczyznom, którzy są zakochani, mniej podobają się modelki występujące w reklamach. Przeprowadzono też bardziej subtelne badania – polegały na tym, że mężczyznom wyświetlano na ekranie telewizora kółko i kwadrat, prosząc o identyfikację tych znaków. Zajmowało im to pół sekundy. Decyzja znacznie się wydłużała, gdy w innym miejscu ekranu na pół sekundy pojawiało się zdjęcie bardzo atrakcyjnej kobiety. Ale gdy mężczyzna był zakochany – jego reakcja wcale się nie wydłużała. Automatycznie nie zwracał na nią uwagi.

    Czyli przynajmniej na początku związku kobiety mogą spać spokojnie i nie być zazdrosne o swoich mężczyzn.

    Tak, są na to naukowe dowody. Jak napisał Sztaudynger: zakochany jest jak człowiek lesie. Patrzy tylko w jedno drzewo.

    Profesor Bogdan Wojciszke – psycholog społeczny, dziekan sopockiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Autor wielu badań, m.in. z zakresu spostrzegania i oceniania ludzi, dynamiki bliskich związków uczuciowych. Autor m.in. „Psychologii miłości” i dwóch właśnie wydanych książek popularyzujących psychologię: „Kobieta zmienną jest” oraz „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”.

    /za.wyborcza.pl

    źródło:artykuly-psychologiczne-online.pomoc-psychologiczna.com/

    Zazdrość i szpiegowanie w sieci – dlaczego to robimy?

    ZAZDROŚĆ.POMAGA CZY PRZESZKADZA?

    Powszechne opinie na temat zazdrości są ze sobą sprzeczne. Dla jednych zazdrość jest wskaźnikiem zaangażowania w związku, oznaką zainteresowania i miłości. Brak oznak zazdrości traktują jako sygnał, że dla partnera przestali być atrakcyjni, pociągający lub ważni. Inni natomiast na nawet najmniejszy przejaw zazdrości reagują alergicznie. Zazdrość kojarzy im się z ciągłym kontrolowaniem i uwięzieniem. W efekcie traktują zazdrość jako wyraz braku zaufania i dowód na kruchość związku.

    Związek pełen ości

    Tego typu relację najlepiej opisała jedna z moich klientek: „nie wolno mi się nigdzie samej ruszyć, nie mogę wymienić nawet paru zdań z jakimkolwiek mężczyzną. Mój mąż najlepiej zamknąłby mnie w złotej klatce i nie wypuszczał ani na chwilę”.

    Każdy z nas słyszał o czyjejś niewierności. Mam wrażenie, że spora grupa ludzi gdzieś głęboko pod skórą nosi w sobie lęk przed doświadczeniem zdrady przez ukochaną osobę. Nie każdy jednak ten strach okazuje. Ci, którzy pozwalają opętać się temu lękowi, starają się kontrolować każdy, nawet najmniejszy ruch partnera. Muszą wiedzieć gdzie on jest, co robi, z kim się spotyka, o której wróci. Te wszystkie informacje na krótko uwalniają od niepokoju. Nie zmienia to jednak faktu, że dla osoby zazdrosnej ulga ta jest jedynie chwilowa.

    Brak poczucia bezpieczeństwa i strach przed utratą ukochanego prowadzi także do ciągłego napięcia w związku. W takim przypadku niewiele potrzeba, by doprowadzić do wybuchu złości. Pretensje, wypominanie, zrzędzenie, narzekanie – to wszystko sprawia, że atmosfera między partnerami jest napięta. Ciągłe awantury, testowanie i namierzanie jest szalenie męczące dla partnera osoby zazdrosnej.

    Związek absolutnie wolny od zazdrości

    Są ludzie, którzy podchodzą bardzo liberalnie do zachowania swojego ukochanego wobec innych osób. Ze względu na swoje przekonania, doświadczenia, czy specyficznie rozumiany szacunek do drugiej strony, nie ujawniają w żaden sposób tego, że są zazdrosne. Takie nastawienie nie musi sprawiać problemu, istotne jest jednak jak partner odbiera takie podejście.

    Czasem ukochana osoba tłumaczy sobie taki stan rzeczy w ten sposób, że partner nie jest zazdrosny, bo nie kocha, nie uważa nas za atrakcyjną i pociągającą W niektórych budzi się rezygnacja lub bunt, bo uważają, że mogą zrobić wszystko, a partner i tak nie zareaguje. Skutkiem takiego sprzeciwu jest zwykle sprawdzenie tego i wypróbowanie partnera.

    Złoty środek

    Pewien mądry człowiek stwierdził, że z zazdrością jest jak z przyprawą – w umiarkowanych ilościach nadaje potrawie wyrazistości i szlachetności, w nadmiernych zabija oryginalny smak dania. Ta równowaga zwykle jest trochę inna dla każdegozwiązku. Cudownie jest, jeśli na początku partner otrzymujekredyt zaufania. Wiara, że ta druga osoba wybrała właśnie Ciebie, podtrzymuje swoją decyzję i nie ma zamiaru wiązać się z nikim innym ani ranić Cię swoim postępowaniem jest niezbędna.

    Warto ufać ukochanej osobie, że mimo codziennych kontaktów z płcią przeciwną nie zawiedzie Twojego zaufania. Nie oznacza to jednak, że czasem ukłucie zazdrości jest szkodliwe. Wręcz przeciwnie. Przyznanie się pół żartem, pół serio, że jest się zazdrosnym o jakieś spojrzenie innej osoby, może mile podłechtać ego partnera.

    Zazdrość pojawiająca się w konkretnej sytuacji  czy przy konkretnej osobie może także stanowić ważny sygnał ostrzegawczy. Jest wtedy informacją, że jakaś granica intymności związku może być zagrożona. Warto wtedy wyjaśnić z partnerem zaistniałą sytuację.

    Chciałabym jednak uczulić, że pojawienie się zazdrości może pełnić funkcję ostrzegawczą jedynie, gdy pojawia się sporadycznie. Ciągły stan alarmowy świadczy o jakiegoś rodzaju awarii systemu ostrzegania - nieustanna gotowość jest zbyteczna i bardzo męcząca dla obu stron. Złoty środek odczuwania i pokazywania zazdrości nie męczy.

    Jak osiągnąć równowagę?

    Jeśli masz problem z nadmierną zazdrością:

    • zastanów się, skąd w Tobie tyle zazdrości i co musiałoby się zmienić w Tobie, by zmniejszyć to uczucie;
    • opowiedz o tym swojemu partnerowi;
    • ustalcie, które zachowania w kontakcie z innymi są dla Was akceptowane, a które nie;
    • zapanuj nad potrzebą kontrolowania każdego kroku partnera;
    • jeśli masz trudności w zaufaniu ukochanej osobie i ograniczeniu przejawów zazdrości, skorzystaj z pomocy terapeuty.

    Jeśli Twojemu partnerowi brakuje oznak zazdrości z Twojej strony:

    • opowiedz czym dla Ciebie jest zazdrość;
    • wskaż jak widzisz różnice między zaangażowaniem a zazdrością;
    • ustal z partnerem w jaki inny sposób, akceptowany przez obie strony, możesz wyrazić swoje zainteresowanie.

    /autor:Marta Kołacka,seksuolog,psycholog

    xródlo:milionkobiet.pl/

    O ZAZDROŚCI NIE TYLKO W ZWIAZKU

    Zazdrość jak i zawiść potrafią być tak dokuczliwe, że aż trudno z nimi żyć. Jest to powszechne uczucia, które dotykają każdego z nas choć diametralnie różnią się od siebie.

    1. Zazdrość jest lękiem, że to co należy do nas będzie nam zabrane.

    2. Zawiść to pożądanie czegoś co należy do drugiej osoby.

    Potrafi zazdrość i zawiść zżerać serce i wpędzać nas w podły nastrój.

    Skąd ta zazdrość?

    Zazdrość nie jest wyłącznie brakiem poczucia bezpieczeństwa czy braku równowagi emocjonalnej. To również własna niepewność, brak poczucia pewności siebie i zaniżony obraz samego siebie. To też ukryty nieuświadomiony wymiar naszej osobowości (tolerancja czy raczej jej brak) do której świadomie nie umiemy się przyznać.

    Zazdrość może uruchamiać w nas postać moralisty, konserwatysty, paranoika czy detektywa.

    Zazdrość i mit

    W mitologicznym ujęciu już Hera – żona boga Zeusa była największą zazdrośnicą.Wgląd w mitologię pozwala spojrzeć na ludzką naturę i jej słabości. Zeus symbolizuje tu erotyczną twórczość, moc zapładniania i budowania świata. Hera – ochronie tego co wewnętrzne, ochronie ogniska, tego co bliskie i domowe.

    Opętany zazdrością człowiek ulega emocjom, Staje się podejrzliwy, szuka faktów potwierdzających jego przepuszczenia.

    „Nie ma miłości bez zazdrości” – w tym powiedzeniu jest jakaś cząstka prawdy, bo każdy z nas odczuwa potrzebę akceptacji i miłości. Moim zdaniem, zazdrość może pojawić się w prawdziwej więzi z drugą osobą.

    Jednak nadmiar zazdrości może zabić związek. Podejrzliwość, nieufność, osądzanie sprawią, że druga nam bliska osoba oddala się od nas. Zazdrość to jedna z najsilniejszych uczuć jakiego ogarnia człowieka. Wymówki które mogą prowadzić do gwałtowniejszych reakcji – szukanie „dowodów”, że partner nas zdradził, przeżywając przy tym pozorne, urojone poczucie zagrożenia dla swojego związku. Będąc zazdrosnym dręczymy nie tylko siebie ale i drugą osobę. Urojeniowo możemy interpretować niewinne zdarzenia. Stajemy się bardziej nieszczęśliwi, gdzie do głosu może dojść nienawiść do partnera – próba jego izolacji i chęć prześladowania lub przemoc wobec niego.

    Zazdrość i literatura

    W literaturze renesansu Wiliam Szekspir pokazywał swoich bohaterów zmagających się ze swoimi konfliktami wewnętrznymi i słabościami. Ponadczasowość jego twórczości polega m.in. na tym, że bohaterowie jego dramatów zmagają się ze swoimi ograniczeniami, często nie radzą sobie ze swoimi uczuciami i możliwościami. Jego „Otello” jest symbolem chorobliwej zazdrości. Tytułowy bohater dramatu – Otello jest tak zazdrosny, zaślepiony zazdrością, że niewinne pozory bierze za dowody zdrady i morduje swoją ukochaną małżonkę Desdemonę.

    Dlatego też skrajną, chorą zazdrość nazywa się zespołem Otella. W tej postaci zazdrości dominują myśli urojeniowe nie podatne na perswazję. Na zespól Otella cierpią często osoby uzależnione (od alkoholu, narkotyków) a także osoby z zaburzeniami schizofrenicznymi.

    Jak radzić sobie z zazdrością?

    Zazdrość potrafi w rozsądnej „dawce” pokazać co jest dla nas ważne w związku z druga osobą. Jeśli jednak epizody zazdrości zdarzają się dość często warto przyjrzeć się sobie.

    - być może wynika z niskiego poczucia własnej wartości.? Bo wydaje nam się, że nie jesteśmy warci miłości partnera

    - czy nie szukamy swojego szczęścia poprzez naszego partnera, gdy jest z nami, mówi do nas – a bez niego jesteśmy nieszczęśliwi?

    - może warto rozwijać swoje zainteresowania a nie skupiać się na uczuciu zazdrości?

    Zazdrość i religia

    Zazdrość i zawiść w religii chrześcijańskiej definiuje się tak samo – jako źródło wszelkiego grzechu i nieszczęścia. Zazdrość jest też jednym z siedmiu grzechów głównych zakorzeniona silnie w pysze i chciwości.

    To przez zazdrość Kain zabija Abla – brat zabija brata. Tylko Bóg może być zazdrosny. To przejaw Jego mocy….

    To czym jest zawiść?

    /autor:Tomasz Sobolewski

    źródło:artelis.pl/

    DLACZEGO NIE WARTO BYĆ ZAZDROSNYM…

    Chorobliwa zazdrość jest zabójcza dla związku dwojga ludzi. Dotyka prawie każdego, więc należy być ostrożnym, by nie przerodziła się w obsesję.

    – Zazdrość pojawia się w różnych sytuacjach. Obojętne, czy nasz były partner znalazł już nową miłość, czy młodsza siostra jest bardziej kochana przez rodziców niż my, czy też kolega ma większe powodzenie u kobiet. To uczucie pojawia się zawsze wtedy, gdy ktoś otrzymuje coś, co sami chcielibyśmy otrzymać. Każdy z nas jest trochę zazdrosny. To uczucie jest czymś normalnym. Jeśli jednak pojawia się coraz częściej, może doprowadzić do pogorszenia relacji międzyludzkich lub rozpadu naszego związku. Zazdrość często powstaje, gdy ktoś ma niskie poczucie własnej wartości i myśli, że inni są ładniejsi, lepsi lub bardziej przebojowi. Wtedy pojawia się zwątpienie w siebie, własne siły lub to, że jesteśmy kochani przez innych – mówi Maria El-Safti-Jütte, doradca do spraw wychowania z Berlińskiego Telefonu dla Dzieci i Młodzieży.

    Według Jutty Stiehler, pedagoga społecznego z Monachium, gdy zazdrość pojawia się w związku, to najprawdopodobniej partnerom brakuje wzajemnego zaufania, które trzeba zbudować na nowo, co często zajmuje dużo czasu. Zazdrość pojawia się zawsze wtedy, gdy jesteśmy niepewni, czy nasz partner lub inna ważna w naszym życiu osoba np. mama czy tata, rzeczywiście nas kocha. Wtedy rodzi się w nas lęk, że utracimy ukochaną osobę. Nikt jednak nie jest wolny od takich uczuć.

    – Zazdrość może być jednak interpretowana także jako oznaka miłości. Może się nawet zdarzyć, że nasz partner poczuje się podbudowany, gdy zobaczy dzięki temu, jak bardzo jest ważny, kochany oraz, że nie jest nam obojętny – dodaje El-Safti-Jütte.

    – Problemy zaczynają się wtedy, gdy zazdrość przybiera na sile. Gdy zazdrość jest zbyt silna, próbujemy kontrolować ukochaną osobę – wyjaśnia Elisabeth Raffauf, psycholog z Kolonii. – Uwidacznia się to na przykład w tym, że po kryjomu przeglądamy SMS-y partnera lub wymagamy, by nie rozmawiał z nikim innym. Jeśli tak się dzieje, to zazdrość może doprowadzić do szewskiej pasji nie tylko naszego partnera, ale również nas samych. Nie ma ona wtedy nic wspólnego z miłością, lecz raczej z niepewnością, niskim poczuciem własnej wartości i lękami, które mają swe źródło w naszym dzieciństwie.

    Według Stiehler, jeśli w związku dwojga ludzi wciąż dominują brak zaufania i bezpodstawne podejrzenia, to najczęściej się on rozpada. Dotyczy to także przyjaźni. Osoby chorobliwie zazdrosne powinny skorzystać z pomocy i porady psychologa. Zazdrość nie jest wrodzona, lecz wyuczona. To zaś oznacza, że zachowanie zazdrośnika można zmienić.

    Elisabeth Raffauf twierdzi, że zazdrosna osoba może się nauczyć nie być zazdrosnym lub odczuwać to uczucie w mniejszym stopniu. Podczas rozmowy zazdrosna osoba powinna powiedzieć o tym, co ją niepokoi. Być może dzięki temu pozbędzie się niektórych natrętnych myśli, które są przyczyną zazdrości, lub partner zmieni swoje zachowanie i np. przestanie flirtować w jej obecności. Z drugiej strony należy sobie uświadomić, co jest w nas piękne oraz że jesteśmy wartościowymi osobami. Jeśli partner rzeczywiście cię nie kocha i wciąż oszukuje, to nigdy nie doceni twojej miłości. Oznacza to, że masz pecha – sceny zazdrości na nic się wtedy nie zdadzą.

    /źródło:welt.de

    z:charaktery.eu/

    POTĘGA ZAZDROŚCI

    Kiedy zastanowimy się nad uczuciami, jakie mogą być dla nas krzywdzące, obok lęku czy złości, z pewnością niektórzy z nas wymienią także zazdrość. W jednym z badań, poproszono osoby o podanie emocji jakie towarzyszą im w sytuacji zazdrości, prototypowe okazały się m.in. rozpacz, poczucie zranienia, zaborczość, rozżalenie i samotność.

    Nic zatem dziwnego, że w szale zazdrości, kochankowie ogarnięci namiętnością, zdolni są do najstraszniejszych czynów stając się tym samym bohaterami romantycznych powieści i filmów. Zazdrość kochanka urosła nawet do rangi zaburzenia psychotycznego, pod nazwą Zespołu Otella, kiedy to zazdrosny partner, gotów jest do zabójstwa kobiety w imię szaleńczej miłości. Czy wobec tego zazdrość, jako swego rodzaju ciemna strona miłości, musi istnieć? Czy szczęśliwy związek, nie powinien opierać się na totalnym zaufaniu i pewności, że jestem jedyną bądź też jedynym dla wybranej osoby? Wydaje się, że nie koniecznie.

    Badania psychologiczne pokazują, że zazdrość jest związana z długotrwałą miłością. Stopień zazdrości u par, które pozostawały ze sobą w długoletnim związku zakończonym małżeństwem, był znacznie wyższy niż u tych, które z różnych powodów rozstały się. Dlaczego? Z jednej strony, całkowite oddanie i pewność swoich uczuć daje nam poczucie bezpieczeństwa, z drugiej jednak, może okazać się zabójcze, jeśli wpadniemy w swoistą pułapkę uczuciowej rutyny. Rozwiązaniem staje się wówczas dla nas odpowiednia doza zazdrości. Z ewolucyjnego punktu widzenia, zazdrość wykształciła się w nas w odpowiedzi na ryzyko niewierności, zdrady i porzucenia przez partnera. Stanowi więc pożądany mechanizm obronny. Psychologowie, analizując zazdrość, zwracają uwagę na jeszcze jeden ważny jej aspekt, a mianowicie intensywność. Na podstawie tego, czy i jak bardzo, nasz partner jest o nas zazdrosny, wnioskujemy o jego zaangażowaniu w związek. Lubimy czuć się atrakcyjne w oczach ukochanego, a najłatwiej jest przypomnieć o naszej atrakcyjności, wzbudzając jego zazdrość. Kobieta może dokładać wszelkich starań by wyglądać pięknie, ale prawdopodobieństwo, że mężczyzna po 5 latach związku zwróci uwagę na to, jak gustownie wygląda w nowej sukience ( to, że zauważy nowy zakup będzie już sporym sukcesem), czy jak twarzowo jej w nowej fryzurze jest raczej znikome. Z całą pewnością, zauważy natomiast zalety swej wybranki, kiedy zobaczy pożądanie w oczach innego mężczyzny. Odezwie się w nim bowiem instynkt zdobywcy, poczuje lekkie zagrożenie, że oto może utracić swoją własność (czytaj- kobietę). Nie należy oczywiście przesadzać i doprowadzać do stanu kiedy nasz mężczyzna utraci do nas zaufanie. Granica między delikatnym dreszczykiem zazdrości o ukochaną osobę, a zachowaniem, które może zrujnować związek jest bardzo cienka. Wszystko zależy od osobowości partnera, a zwłaszcza jego poczucia własnej wartości. Psychologowie są mianowicie zgodni. Im ktoś ma niższe poczucie wartości, bądź uzależnia swoje poczucie wartości od związku, tym łatwiej jest w nim wzbudzić zazdrość. O czym jeszcze należy pamiętać? Warto wiedzieć, czy mężczyźni i kobiety bywają zazdrośni w tym samym stopniu i o to samo. Badania pokazują, że zazdrość jest uczuciem ponad kulturowym i dotyczy w takim samym stopniu kobiet jak i mężczyzn. Tym co różni obie płcie w podejściu do zazdrości, to jej przedmiot. Mężczyźni z reguły bardziej niż kobiety, zazdrośni są o kontakty seksualne. Aż 67% panów twierdzi, że trudniej byłoby im wybaczyć zdradę seksualną. Potwierdzają to także badania fizjologiczne. Napięcie mięśni i przewodnictwo skóry było wyższe, a szybkość bicia serca wzrastała nawet o 5 uderzeń na minutę, w przypadku gdy badani mężczyźni wyobrazili sobie zdradę seksualną niż w przypadku, gdy sugestią była niewierność emocjonalna.

    Co więc podziała na mężczyznę i wyrwie go z uczuciowego letargu? Wystarczy, że od czasu do czasu będzie świadkiem niewinnego flirtu partnerki z rywalem. Adolf Heyduk, czeski poeta i pisarz, napisał bowiem kiedyś, że – Zazdrość to uczucie, które potrafi rozchwiać nasze serca o wiele gwałtowniej niż miłość.

    Dla dobra związku, należy z tego twierdzenia umiejętnie korzystać.

    /źródło:we-dwoje.pl/

    NA BLOGU…

    Nie jest łatwo przekonać ludzi do swojej opinii, szczególnie gdy sprawa dotyczy zjawiska powszechnie znanego. Dobrze, ze tekst pisany ma to do siebie, że jest, bo jest. Czytać też go nie trzeba.
    Patrząc obiektywnie, niezależnie czy ktoś czyta, czy też nie, to zazdrość zna. Zjawisko, które pojawiło się zapewne wraz z pojawieniem się ludzi i towarzyszy nam niezmiennie, zawsze i wciąż. Sam pomysł napisania o zazdrości wział się z pewnej wypowiedzi osoby iks, która powiedziała mi, że ktoś jest o nią bardzo zazdrosny dlatego, bo mu zależy… Pewnie jest w tym troche racji, ale chyba tylko w pierwszej chwili wydaje się to sensowne. Ale po kolei.
    Po pierwsze, zazdrość sama w sobie, jest zjawiskiem uciążliwym tylko i wyłącznie dla osoby, która jest zazdrosna. Niestety człowiek nie potrafi wytzymać sam z własną uciążliwością i przenosi ją na innych. Zazdrość prowadzi to pretensji, podejrzliwości, a nawet pewnych restrykcji. Wynikać może po części z braku zaufania, ale równie dobrze z pewnych całkiem niedorzecznych powodów. Może ich być tak wiele, jak wiele jest ludzi na świecie, dlatego też, pomijając szczegóły, przechodzimy do kolejnego etapu – czyli po drugie.
    Po drugie, Zastanowić się należy, co dobrego przynosi zazdrość? Patrząc obiektywnie, pozytywów nie widać. Z zazdrości wynikają spory, nieporozumienia, i różnego typu, mało zabawne sytuacje. Do tego dołożyć można stwierdzenie, że niezależnie od tego, czy ktoś zazdrosny jest, czy nie, to przeciez determinizm i tak prowadzi do tego, że co ma się stać, to się stanie. Po co się więc męczyć i zadręczać, skoro efekt będzie taki sam? a no jest jeden powód… taki trzeci aspekt.
    A więc po trzecie. Po co być zazdrosnym? Dla jednego powodu… Bo ogromna większość tego oczekuje. Ludzie lubią, gdy ich partner(ka), czy nawet nie partner, ale ktoś, jest o nich zazdrosny. Mowa o zjawisku znającym umiar, a może nawet o uczuciu samym w sobie. Bo biorąc pod uwagę początkową analizę, czyjaś zazdrość, dopóki nie wywołuje skierowanych w naszym kierunku działań, jest nieszkodliwa. A jak ładnie potrafi dowartościować.
    Krótko mówiąc, okazuje się, że wszystko jest dla ludzi. Wszytko z umiarem. A brak umiaru to coś, czego wystrzegać się należy, aby przez zazdrość nie skończyć jak osiołek, co mu w żłoby dano…

    /źródło:wiesniacki.bloog.pl/

    milo_135401konie_z_chmor_para.jpg

    /przygotowała:nika_blue/

    44b03e340012647f4d6a38e7.jpg

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s