… grejpfrut okiem farmaceutki …

Niedawno rozpoczął się sezon na cytrusy. Co prawda obecnie są one dostępne w sklepach niemal przez cały rok, ale właśnie teraz są najlepsze i najsmaczniejsze. Wynika to z tego, że w krajach na północnej półkuli dojrzewają późną jesienią. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podróże na południe Europy, szczególnie we wspomnianym okresie, gdy oprócz słońca i ciepła, można nacieszyć się widokiem drzew np. pomarańczowych wraz z dorodnymi owocami, a często również i cudnie pachnącymi kwiatami, z których za kilka miesięcy wyrosną nowe owoce.
Tak swoją drogą, to pamiętam jeszcze z dzieciństwa mroczne czasy, gdy cytrusy (wtedy głównie kubańskie) dostępne były tylko w okresie świątecznym. Dobrze, że to już tylko historia. ;)
Wracając jednak do głównego tematu – jednym z ciekawszych cytrusów pod względem zdrowotnym i chyba również jednym z bardziej kontrowersyjnych, jest grejpfrut. Postanowiłam więc uczynić go bohaterem dzisiejszego artykułu.

Ten “rajski owoc” mimo dobroczynnego wpływu na nasz organizm niestety cieszy się złą sławą z racji na interakcje z wieloma lekami. W internecie przeczytać można nawet przerażające hasła “grejpfrut zabija”. Dlaczego? Sok grejpfrutowy hamuje aktywność enzymów wątrobowych, które uczestniczą w przemianach niektórych leków. Efektem tego jest nawet kilkukrotny wzrost stężenia leków we krwi, co może być niebezpieczne dla zdrowia.
Właśnie dlatego warto zapamiętać zasadę, aby nie popijać leków sokiem z grejpfruta i zachować odpowiedni odstęp czasowy między zażyciem leku, a szklanką soku grejpfrutowego, czy zjedzeniem owocu.

Szerzej na ten temat innym razem, natomiast dziś chciałabym Wam przedstawić drugie oblicze grejpfruta, czyli jego dobroczynny wpływ na organizm. Miąższ grejpfruta jest bogatym źródłem witamin, głównie witaminy C, E oraz witamin z grupy B, ale zawiera także niektóre minerały (potas, magnez, żelazo, cynk), błonnik oraz… bioflawonoidy. Nazwa może być dla niektórych obca, więc szybko wyjaśnię cóż to takiego. ;)
Są to naturalne związki pochodzenia roślinnego, które powszechnie występują w kwiatach, owocach, nasionach, czy liściach roślin, nadając im kolor, smak, lub zapach. Bioflawonoidy wykazują silny efekt antyoksydacyjny, czyli chronią nasz organizm przez ekspansją wszędobylskich wolnych rodników.
Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie wolne rodniki są niejako “wspólnym mianownikiem” wielu chorób przewlekłych tj. nowotworów, chorób układu krążenia, zmian zwyrodnieniowych stawów, a także odgrywają istotną rolę w procesach starzenia się organizmu. Czyli de facto: wolne rodniki to wróg numer jeden naszego organizmu.

Jak więc z nimi walczyć?

Najprościej jest na stałe włączyć do swojej diety substancje o silnym potencjale antyoksydacyjnym. Jeden grejpfrut dziennie powinien załatwić sprawę, ;) ale … pamiętajcie, że największym bogactwem grejpfruta nie jest miąższ, tylko białe osłonki go okalające, które notabene są niezmiernie gorzkie w smaku, a także pestki, których przecież nie jadamy.
Mamy więc w zanadrzu apteczną alternatywę – ekstrakt z grejpfruta. :) Moim ulubionym preparatem w tej kategorii jest “Citrosept ORGANIC” - 84% ekstrakt z owoców grejpfruta z upraw ekologicznych. Preparat ten to swoista “bomba bioflawonoidów” dla naszego organizmu, bo zawiera w 100 ml aż 800 mg bioflawonoidów. Warto o nim pamiętać szczególnie jesienią, kiedy na zewnątrz szaleją wirusy i nietrudno o przeziębienie. Preparat ten może być naprawdę skutecznym wsparciem dla naszego układu immunologicznego. Można stosować go profilaktycznie w celu wzmocnienia odporności, można też sięgać po niego, gdy już dopadną nas pierwsze objawy grypy, czy przeziębienia.

Ciekawostką jest fakt, że “Citrosept ORGANIC” poleca się także osobom, które chcą wzmocnić i oczyścić swój organizm. Można go stosować również jako preparat wspomagający odchudzanie. Dlaczego? Związki zawarte w grejpfrutach wspomagają bowiem przemianę materii i przyspieszają procesy trawienne. Ja planuję zrobić sobie taką miesięczną kurację oczyszczającą na wiosnę i postaram się poinformować Was o jej efektach. ;)

Ale tutaj mała uwaga: Citrosept to nie jest sok, tylko zagęszczony ekstrakt z grejpfruta, dlatego należy go spożywać zawsze rozcieńczony – przynajmniej w 200 ml płynu. Warto także pamiętać, że nierozcieńczony ekstrakt nie powinien mieć kontaktu z błonami śluzowymi ani otwartymi ranami.

Dla tych, którzy nie pałają sympatią do aptecznych specyfików w formie płynnej, firma wprowadziła jakiś czas temu na rynek wygodniejszy w stosowaniu preparat w formie kapsułek “Citrosept Forte Acerola”. Co ciekawe zawiera on nie tylko ekstrakt z grejpfruta bogaty w bioflawonoidy, ale również naturalną witaminę C z owoców aceroli. To właśnie ta mała wisienka z Barbadosu jest najbogatszym źródłem naturalnej witaminy C. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale jeden owoc aceroli ważący około 4,5g ma tyle samo witaminy C co np. kilogram cytryn.
O wyższości naturalnej witaminy C nad syntetyczną można by napisać esej, ;) ale najistotniejsze jest to, że witamina C pozyskiwana z naturalnych źródeł jest kilkakrotnie bardziej aktywna niż syntetyczna, a także zdecydowanie lepiej się wchłania i dłużej utrzymuje swoje stężenie terapeutyczne w organizmie.
Warto wspomnieć także, że “Citrosept Forte Acerola” zawiera w składzie także witaminę E, która również wykazuje duży potencjał antyoksydacyjny oraz selen, który jest dodatkowym wsparciem dla układu immunologicznego. A więc … po pierwsze interesujący i bogaty skład oparty o naturalne składniki, po drugie wygodna postać, bo są to łatwe do połykania kapsułki, a po trzecie przyjazne dawkowanie-1-2 kapsułki dziennie. Cóż chcieć więcej? ;)

Wydaje mi się, że zwłaszcza w sezonie infekcji i przeziębień, warto mieć taką “tarczę antyoksydantów” w domowej apteczce. Cena za opakowanie 30 kapsułek w aptekach internetowych, to koszt około 29 zł, a starczy ono, przy “trybie oszczędniejszym” – 1 kapsułka dziennie, na miesiąc stosowania.  Oczywiście w aptekach znajdziecie wiele różnorodnych suplementów z rutyną i syntetyczną witaminą C, które będą o wiele tańsze, ale warto zdawać sobie sprawę, że zarówno syntetyczna witamina C jak i rutyna mają bardzo kiepską przyswajalność, czyli zdecydowanie słabszą aktywność, a więc … “Citrosept” górą.

I na koniec mała uwaga! Odradza się sięganie po “Citrosept” kobietom w ciąży, oraz przyjmującym leki zapobiegające odrzutom przeszczepów. Osoby uczulone na cytrusy, chorzy na cukrzycę, a także przyjmujące leki w związku z wirusowym zapaleniem wątroby, powinny natomiast zachować szczególną ostrożność przy stosowaniu preparatu. Produkt nie jest również wskazany do jednoczesnego stosowania razem z lekami na nadciśnienie, czy na cholesterol.
Warto wiedzieć, że preparat wykazuje interakcje z niektórymi lekami, podobnie jak sok grejfrutowy, dlatego najlepiej zawsze zachować minimum 4 godzinny odstęp między przyjmowaniem “Citroseptu” i innych farmaceutyków.

 

 

/autor:Ewa Natalia
źródło: zapytaj-farmaceute.blogspot.com/
/przygotowała: nika_blue/
About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s