… odwaga … strach …

 

#BwLovedByPascalRiben - SHADOWS PHOTOS IN B&W on http://www.pinterest.com/pascalriben/

 

obraz: gardenpartyrocks.com

… za mało …

 

I love this old bungalow on the river. It feels like home to me, I could stay out here all evening. I love the peace and serenity.......

 

obraz: popcultureafernoon.blogspot.com

… rozchodzi się drogą kropelkową …

Daniel Del Orfano. I WANT IT SO BAD

 

Czasami zazdroszczę ludziom, którzy twierdzą, że miłość to nic skomplikowanego i uważają, że rozchodzi się drogą kropelkową, wraz z pocałunkami, przy czym też jest jak katar, na wyzdrowienie potrzebny jest tydzień i jednorazowe chusteczki.

Piotr Adamczyk

… przemienisz …

… czas pokazuje …

 

Tomorrow I will be in Cahors, I can't wait!...

 

 

… dekalog przegranych …

Dekalog przegranych, czyli co robić,aby NIE być szczęśliwym, zdrowym i bogatym…

wokół nas, aby lepiej żyć. Jednak w pogoni za remediami zapominamy, że najważniejsze są nasze codzienne zachowania. To, co robimy lub – co jeszcze ważniejsze – czego NIE robimy, decyduje o naszym szczęściu i zdrowiu.

  1. Nie sprzątaćDekalog przegranych
    Sterty gazet, papierów czy rzeczy do prania to częsty widok w każdym mieszkaniu. A przedmioty, które nie leżą na swoim miejscu i się kurzą, działają na Twoją niekorzyść. Symbolicznie „przytłaczają” zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Energia nie krąży swobodnie po domu, tworzą się blokady i zatory energetyczne. Podobny problem stwarzają zagracone kąty i wejście do domu. Sprzątaj więc i układaj rzeczy na swoje miejsce przynajmniej raz w tygodniu, a poczujesz się lepiej i zmniejszysz ryzyko chorób.
  2. Trzymać przyrządy do ćwiczeń w sypialni
    Tam, gdzie śpimy, musimy czuć, że możemy się odprężyć, zrelaksować, wyspać i pobyć sam na sam z partnerem. Rowerek treningowy, mata do jogi czy ciężarki kojarzą się natomiast każdemu z wysiłkiem i ciężką pracą nad własną formą. Tak samo zaczniesz traktować swój związek i zdrowie – jak ciężką i uciążliwą pracę. Przestaw te rzeczy do innego pokoju, a w sypialni jedyny wysiłek, jaki powinien Cię zajmować to… seks.
  3. Niczego nie wyrzucać
    Ta zasada jest szeroko stosowana w polskich domach – niczego się nie wyrzuca, bo przecież może się kiedyś przydać. Po kilku miesiącach lub latach okazuje się, że otaczają Cię zapasowe pudełka na wypadek przeprowadzki lub reklamacji, ubrania, w które już się nie wciśniesz lub czekające na powrót mody; gitara, której nie da się nastroić. W sypialni wisi brzydki obrazek (prezent od przyjaciół!), w kuchni stoi wielka pusta miska, w której miałaś trzymać owoce i orzechy, ale ciągle zapominasz je tam włożyć. W piwnicy czy garażu trzymasz zepsute sprzęty AGD, które kiedyś może naprawisz, kawałki desek, resztki połamanej glazury czy starą farbę, która już zwietrzała. Jeśli tego wszystkiego nie wyrzucisz, Twoje życie będzie tak jak te zgromadzone przedmioty – bezczynne i nikomu niepotrzebne. Rób raz na pół roku przegląd i wyrzucaj wszystkie stare i zbędne rzeczy. Bez wahania pozbywaj się prezentów, które Ci się nie podobają. One blokują Twoją energię!
  4. Mieć puste i blade ściany
    Brak obrazów, zdjęć czy przedmiotów na ścianach robi smutne wrażenie. Według feng shui jest to niezagospodarowania przestrzeń, która obniża Twoją zdolność do kreatywnego myślenia i cieszenia się życiem. Jeśli nie masz nic ciekawego do powieszenia, oklej ściany tapetą z delikatnym wzorkiem.
  5. Trzymać podniesioną klapę od sedesu
    Wszyscy mężczyźni to robią – zostawiają w łazience podniesioną klapę od sedesu, co wyprowadza z równowagi wszystkie kobiety. I, niestety, to one mają rację. Przez muszlę klozetową odpływa energi­a gromadzona w domu: od pieniędzy i dobrobytu po zdrowie. Naucz wszystkich domowników zamykania klapy od sedesu, kiedy nikt go nie używa.
  6. Nie myć okien
    Okna to oczy domu. Jeśli są brudne, nie dostrzegasz pewnych możliwości czy życiowych okazji, jakie pojawiają się na Twojej drodze. Według feng shui są one powiązane z Twoją sławą i reputacją. Czyste i błyszczące szyby sprawią, że ludzie będą Cię doceniać i podziwiać Twoje umiejętności. Na widok brudnych okien ludzie z politowaniem kiwają głowami, przylepiają Ci etykietkę brudasa i nieudacznika. W ten sposób krąg Twoich wpływów i możliwości szybko się skurczy.
  7. Nie gotować
    Kuchnia jest centrum energetycznym domu. Jeśli nic się w niej nie dzieje, tak samo może być w Twoim życiu. Im mniej gotujesz, tym mniej żywiołu ognia jest obecnego wokół Ciebie. Ogień oznacza energię, powiększające się możliwości i aktywne osiąganie życiowych celów. Jeśli nie masz czasu gotować, przyjmuj w kuchni gości. Ich energia da Ci radość i chęć do życia. Jeśli Twoja kuchnia jest za mała nawet na przyjęcie przyjaciółki na plotki, postaw na stole lub blacie kuchennym, blisko kuchenki, czerwoną świecę i zapalaj ją codziennie – wieczorem lub podczas robienia porannej kawy. Dzięki temu dasz domowi i sobie więcej energii i życiowego optymizmu.
  8. Przechowywać zasuszone kwiaty
    Zasuszone róże, które trzymamy, aby przypominały nam stare dobre czasy lub uczucia, które już wygasły, nie są dobrym omenem. Popularne w polskich domach kompozycje z barwionych traw lub suszonych kwiatów uznawane są przez konsultantów feng shui za źródło życiowego zastoju, złego samopoczucia i energetycznego bałaganu. Nie trzymaj zwiędłych kwiatów i szybko obrywaj zwiędłe liście roślin doniczkowych.
  9. Trzymać stare rodzinne rupiecie
    Szkoda Ci wyrzucić babcinej garsonki lub apaszki, którą Twoja ciotka zakładała na randki? W szafie leżą stare torebki, które kobiety w Twojej rodzinie nosiły z pokolenia na pokolenia, a Ty teraz nie masz sumienia ich wyrzucić? Odważ się i zrób to! Nawet schowane głęboko w garderobie czy w pudełku, kierują Twoją uwagę i energię w kierunku przeszłości. Pod ich wpływem nie myślisz o tym, co Cię jeszcze w życiu czeka. Twoja energia jest zablokowana na nowe życiowe sytuacje i możliwości, a nawet możesz powtarzać błędy, które popełniali członkowie Twojej rodziny. Nie pozwól, aby Twój dom stał się przechowalnią dla rodzinnych gratów i pamiątek.
  10. Nie zwracać uwagi na kapiące krany
    Jeśli gdzieś w domu kapie Ci woda z kranu, jak najszybciej wymień uszczelkę. Wilgoć jest Twoim wrogiem! Nadmiar elementu wody sprawia, że energia w domu zwalnia i jest bardziej „leniwa”. Cieknące krany, nieszczelne kurki lub prysznice działają więc na Twoją niekorzyść, powodując odrętwienie, zmęczenie, niepokój i problemy z emocjami. Zlew w kuchni i łazienka powinny być zawsze schludne, suche i błyszczeć czystością. Poza tym żywioł wody związany jest z pieniędzmi – jeśli woda wycieka, pieniądze też „wyciekają” Ci z portfela!

 

/ autor: Izabela Podlaska

źródło: magazyn Wrózka /

/przygotowała: nika_blue /

… rozmowa Ateisty ze Śmiercią …

Śmierć: Boisz się?

Ateista: Nie.

Śmierć: Dlaczego?

Ateista: Boga nie ma.

Śmierć: Widzę, że jednak Boga się boisz, dlatego mu zaprzeczasz.

Ateista: Nie zaprzeczam tylko wyjaśniam, Boga nie ma – jest tylko Śmierć. Śmierci się nie boję.

Śmierć: Oto jestem. To dobrze, że mnie jesteś pewien i to dobrze, że boisz się Boga.

Ateista: Nie mogę się go bać, skoro nie istnieje.

Śmierć: Skoro go nie ma, to dlaczego zaprzeczyłeś jego istnieniu w swoim pierwszym zdaniu? Jaki sens zaprzeczać czemuś co nie istnieje?

Ateista: Nie zaprzeczam, tylko wyjaśniam swoje poglądy w obliczu Śmierci.

Śmierć: „Boga nie ma” – takie są twoje poglądy?

Ateista: Tak.

Śmierć: Czyli wierzysz, że Boga nie ma?

Ateista: Tak.

Śmierć: Jak silna jest twoja wiara?

Ateista: To nie jest wiara, ja w nic nie wierzę.

Śmierć: Skoro to nie jest wiara, to znaczy że nie wierzysz w swoje poglądy?

Ateista: To nie są moje osobiste poglądy. One są prawdą obiektywną, dlatego nie są wiarą lecz twierdzeniem, kwintesencją natury, prawem fizyki. Nie są podparte moją wiarą, lecz przekonaniem o ich słuszności.

Śmierć: Czyli jest to twierdzenie?

Ateista: „Boga nie ma” – to jest twierdzenie naukowe.

Śmierć: Twierdzenie naukowe? Czym ono się różni od zwykłego twierdzenia?

Ateista: Jest podparte nauką, a nie wiarą.

Śmierć: Nauka jest lepsza od wiary?

Ateista: Nauka jest znacznie lepsza od wiary. Nauka jest prawdą, a wiara złudzeniem.

Śmierć: Czym nauka różni się od wiary?

Ateista: Nauka podparta jest dowodami naukowymi, nauka jest uzasadniona, a wiara nie. Wiara powoduje, ciągle wiele zła, bo jest pozbawionym uzasadnienia zabobonem.

Śmierć: Czy masz jakieś dowody na brak istnienia Boga?

Ateista: Nie, ale nie o to chodzi.

Śmierć: Czyż twierdzenie, które nie jest podparte dowodami, nie jest wiarą?

Ateista: Niektóre twierdzenia nie potrzebują dowodów, aby były prawdziwe, ponieważ wynikają one z ogólniejszych naukowych zasad.

Śmierć: Z jakiej ogólnej zasady wynika brak istnienia Boga?

Ateista: Z Brzytwy Ockhama, czyli podstawy myślenia naukowego, która mówi, że „nie należy mnożyć bytów ponad miarę, a prostsze wyjaśnienie jest zwykle prawdziwe.”

Śmierć: Co dokładnie w tym stwierdzeniu odnosi się do Boga?

Ateista: To proste, jeżeli nie mam na coś dowodów naukowych to w to nie wierzę, a na istnienie Boga nie ma żadnych naukowych dowodów. Nie będę więc uważał, że istnieje byt, który jest zbędny.

Śmierć: Skąd wiesz, że Bóg jest zbędny?

Ateista: Dla mnie jest zbędny, ponieważ nie ma dowodów na jego istnienie.

Śmierć: Co, jeśli takie dowody istnieją, a ty ich po prostu nie znasz?

Ateista: Takie dowody nie mogą istnieć, ale nawet jakby istniały, a ja bym ich nie znał, to jako naukowiec mam pełne prawo zaprzeczać istnieniu Boga.

Śmierć: Jesteś naukowcem?

Ateista: Nie, ale o Bogu i religii, myślę w sposób naukowy. Szukam dowodów istnienia takich zjawisk, jeśli ich nie ma to nikt mnie nie przekona, że Bóg istnieje.

Śmierć: Ktoś cię do tego przekonywał?

Ateista: Różni, religijnie zacietrzewieni osobnicy. Nie chcę o tych wariatach rozmawiać.

Śmierć: Uważasz ich za wariatów?

Ateista: Tak, bo wierzą w coś na co nie ma dowodów.

Śmierć: Co jeśli wiedzą oni o tym więcej niż ty, mają zestaw nie znanych tobie dowodów na istnienie Boga?

Ateista: Jakby jakieś mieli, to użyliby ich do przekonania mnie do swojej religii. Na tej podstawie wiem, że takie dowody nie istnieją, bo nie mogą istnieć.

Śmierć: Na pewno nie mogą istnieć?

Ateista: Nie mogą istnieć.

Śmierć: Skąd wiesz?

Ateista: Po prostu wiem, to wynika z logicznego rozumowania. Gdyby taki byt istniał i na wszystko wpływał, to dałoby się ten wpływ bardzo łatwo zmierzyć. Im większy byt, tym jego wpływ łatwiej wykryć. Dowodów działania Boga nie ma, a więc Bóg nie istnieje.

Śmierć: Czyli Bóg nic nie robi, co byś mógł ujrzeć.

Ateista: Gdyby Bóg istniał, wiedziałbym na pewno o jego istnieniu, bo pojawiłyby się dowody.

Śmierć: Czyli Bóg robiąc coś, automatycznie produkuje dowody swojego istnienia i nie może działać niepostrzegany przez ludzką naukę?

Ateista: Gdyby Bóg istniał, jakieś dowody na pewno by się pojawiły. Bóg nie może ukrywać się przed naukowcami wiecznie – wiedziałbym o Nim gdyby istniał.

Śmierć: Naukowcy są sprytniejsi od Boga, w rezultacie On na pewno nie zdoła się przed nimi ukryć?

Ateista: Nie przekręcaj moich słów. Naukowcy nie mogą być sprytniejsi od czegoś czego nie ma.

Śmierć: To dobrze, że Boga tak łatwo wykryć, dzięki temu wiemy na pewno o jego braku istnienia.

Ateista: Ja wiem to na pewno. Nie może istnieć byt, którego nie da się zmierzyć i zbadać naukowo. Dlatego na pewno nie istnieje Bóg. To nie jest mój osobisty pogląd, to nie jest wiara – to fakt.

Śmierć: Skąd wiesz, że to fakt?

Ateista: To jest fakt naukowy, więc jest to fakt potwierdzony, potwierdzony jest Brzytwą Ockhama.

Śmierć: Brzytwa Ockhama to twierdzenie naukowe?

Ateista: Jak najbardziej.

Śmierć: Skąd wiesz, że jest prawdziwe, masz jakieś dowody?

Ateista: Co masz na myśli, przecież ta zasada sprawdza się na każdym kroku, dzięki niej i braku mnożenia bytów ponad miarę mogła powstać nauka, a nie jakaś religijna teologia mówiąca o demonach, aniołach i duchach. Dzięki Brzytwie Ockhama wiemy, że świat poznaje się dzięki doświadczeniom naukowym, z nich wyciąga się ogólne wnioski, następnie tworzy się na ich podstawie teorię i dzięki konkurencji wyjaśnień danego zjawiska, wybiera się najlepsze z nich, aby wpisać je do paradygmatu naukowego. Dzięki temu wzrastamy w siłę i stajemy się bezpieczniejsi, ewoluujemy od patrzenia na rzeszę dawniej tajemniczych zjawisk, jak na przykład elektryczności – by w rezultacie widzieć konsekwencje przepływu elektronów, ich zachowanie zaś wynika ze sprawdzonej teorii naukowej. Jesteśmy w stanie przewidzieć jakościowe i ilościowe skutki działań, a także dokonywać odkryć na podstawie wniosków z teorii naukowych, bez konieczności przeprowadzenia doświadczeń, to poszerza nasze możliwości twórcze, poszerza nasze perspektywy i właśnie dzięki nauce wszyscy jesteśmy tak ważni i potężni.

Śmierć: Już spokojnie, nie unoś się tak. Czyli chcesz powiedzieć, że Brzytwa Ockhama często się sprawdza?

Ateista: Ona zawsze się sprawdza.

Śmierć: A więc nauka powstała zgodnie z twierdzeniem: że „zwykle prostsze wyjaśnienie jest prawdziwe.”

Ateista: Dokładnie i dlatego wolę myśleć o elektryczności kumulującej się w chmurach, a nie o Zeusie rzucającym pioruny na Ziemię.

Śmierć: A co w sytuacji gdy prostsze wyjaśnienie nie jest prawdziwe?

Ateista: Czasami się tak zdarza, dlatego Brzytwa Ockhama mówi, że „zwykle”, a nie„zawsze” – prostsze rozwiązanie jest prawdziwe.

Śmierć: Co jeśli Bóg należy do takich wyjątków?

Ateista: Nie ma na to żadnych dowodów.

Śmierć: Czy wszystkie wyjątki mają dowody?

Ateista: Oczywiście, stąd wiemy, że są wyjątkami i możemy odejść od ogólnej zasady o prostszym wyjaśnianiu zjawisk.

Śmierć: Jak pojawiają się te dowody?

Ateista: Coś okazuje się być prawdą w wyniku doświadczenia, a gdy okaże się jeszcze, że ta prawda jest skomplikowana, wtedy musimy zaakceptować taki stan faktyczny, porzucając prostsze wyjaśnienie.

Śmierć: Czyli, abyś przyznał że Bóg istnieje musiałbyś zobaczyć dowody, że jest on właśnie takim wyjątkiem w Brzytwie Ockhama, która to zasada istnienie wyjątków dopuszcza.

Ateista: Właśnie, a ponieważ dowodów nie ma, to sprawa Boga jest zamknięta – do wyjątków na pewno nie należy.

Śmierć: Jaki dowód na istnienie Boga, by cię przekonał?

Ateista: Nie ma dowodów na istnienie Boga, sprawdzałem. Nie ma dowodów na istnienie Boga z definicji, ponieważ On nie istnieje.

Śmierć: Czyli nie ważne jak wielki i znaczący byłby to dowód i tak by cię on nie przekonał.

Ateista: Boga nie ma, a wszystko można wyjaśnić naukowo. Dlatego jakby się jakiś dowód pojawił, to bym czekał aż komuś uda się to zjawisko wyjaśnić naukowo, bez Boga, nawet jakby musiało to zająć wiele czasu.

Śmierć: Jak wiele czasu?

Ateista: Aż do skutku, tyle ile trzeba – aż do spotkania ciebie, aż do Śmierci.

Śmierci: Stoisz przed moim obliczem, a jeszcze nie wyjaśniono naukowo wszystkich zjawisk w tym Wszechświecie.

Ateista: Nauka jeszcze nie zdążyła, ale nauka jest bliska stworzenia „Teorii Wszystkiego” – ja tego nie dożyję, ale nadejdzie czas ostatecznego pozbycia się wszystkich irracjonalnych z definicji religii i triumfu ateizmu, tą świętą misję będą kontynuowali inni naukowcy.

Śmierć: Świętą?

Ateista: Tak mi się powiedziało. Ważne jest tylko, że nauka wyjaśni kiedyś wszystko co istnieje, a czego nie wyjaśni, temu istnieć zabroni. Kiedyś nauka Bogu istnieć po prostu zabroni.

Śmierć: Jesteś przekonany, że naukowcom się to uda?

Ateista: Tak.

Śmierć: Masz na to jakieś naukowe dowody?

Ateista: Nie. Nikt nie zna przyszłości. Ostateczny triumf nauki, a więc odkrycie oraz zbadanie wszystkiego co istnieje, to misja i powołanie, każdego inteligentnego gatunku – że nie przyjdzie jakiś kataklizm, który cofnie nas w rozwoju i że nam się to wszystko uda – w to akurat wierzę.

Śmierć: Do wymarzonego przez ciebie momentu, czyli do chwili triumfu tworzonej przez człowieka nauki nad Bogiem, nie będzie jednak można definitywnie zaprzeczyć istnieniu Boga. Dlaczego więc obecnie Ty – umierający człowiek, przy całej niedostrzeganej przez naukę sferze efemerycznych zjawisk, tak bardzo zaprzeczasz istnieniu Boga?

Ateista: Nie zaprzeczam, nie mogę zaprzeczać bytowi, który nie istnieje. Ja zabraniam istnieć Bogu, wspiera mnie nauka, Brzytwa Ockhama.

Śmierć: Co, gdyby Bóg był wyjątkiem, który przecież twoja Brzytwa dopuszcza, co wtedy zrobisz bez wsparcia nauki – co zrobisz bez wsparcia swojego Boga?

Ateista: Wtedy będę stał sam. Silny jest najsilniejszy kiedy stoi sam. Nawet jeśli nie będzie wspierała mnie nauka, nie wmówisz mi istnienia Boga! Jeśli to konieczne będę krzyczał samotnie na szczycie góry, zaprzeczając istnieniu Boga!!

Śmierć: To zadziwiające. Spokojnie – już dobrze. Zaraz ogarnie cię wieczny spokój, lecz zanim odejdziesz mam do ciebie jeszcze jedno pytanie. Człowieku nauki, powiedz mi proszę – co sprawia, że w obliczu Śmierci masz tyle hartu ducha, co dodaje ci tyle siły?

Ateista: Nie wiem, to chyba kwestia siły mojej wiary.

 

/ autor: Zbigniew Galar

źródło: synergiaenergii.blogspot.com /

/ przygotowała: nika_blue /