… strach oślepia …

 

Strach ogranicza i więzi w rutynie. Strach wmawia, że jesteś nic nie wart a świat jest niebezpieczny. Strach mówi, że już za późno, że to wszystko nic nie da, że się nie liczysz, że nie masz już nic do zrobienia, że jesteś samotny, bezradny, pusty i głupi a inni tobą gardzą… Strach oślepia, sprawia, że nie możesz dostrzec żadnych możliwości ani ludzi, którzy są gotowi wyciągnąć do ciebie rękę. Stach jest podstępny. Lubi chować się za twoimi plecami i udawać, że go nie ma. Lubi ci wmawiać, że jest głosem rozsądku i przezorności. Strach jest mistrzem scenografii i iluzji. W mgnieniu oka rozstawia dekoracje, tak, że nie widzisz świata, a tylko to, co chce byś zobaczył. Nie podam mu się. Odnajdę go w sobie i stawię mu czoła. Spojrzę mu w oczy i pozwolę by mnie zalał i przepłynął przeze mnie. Wytrzymam jego fale, bo wiem, że przeminie, rozproszy się, zamilknie – jak dźwięk dzwonu, w który już nikt nie uderza. Gdy wybrzmi, odnajdę tego, kim naprawdę jestem.

Zbyszek Ryżak

 

strona: Manuela

… kupujemy … rady farmaceutki …

Hydrominum

 
Kochani witam po niestety dłuższej i w sumie nieplanowanej przerwie. Mam nadzieję, że wybaczycie, ale zostałam oddelegowana w sumie tak trochę z zaskoczenia na zastępstwo do innej apteki, co wiązało się także ze zmianą miejsca zamieszkania i kiepskim dostępem do internetu. Postaram się już teraz pisać regularnie jak poprzednio ;)
Od czego by tu zacząć…. 
Właśnie przed chwilą natknęłam się na telewizyjną reklamę nowości z firmy Aflofarm – preparatu „Hydrominum”. Chyba już kiedyś wspominałam, że nie mam zaufania do Aflofarmu, jako że firma ta wypuszcza regularnie na rynek jakieś nowości i właściwie produkuje już tyle suplementów diety o tak różnych wskazaniach, że wydaje mi się, że to nic dobrego, ponieważ jak to mawiają niektórzy ” Co za dużo, to niezdrowo”… ;) Zdecydowanie lepiej moim zdaniem postawić na jakość… 
Przykładowo zupełnie nie pojmuję po co firma wypuszcza na rynek dwa preparaty o prawie identycznym składzie, jak np. „RedBlocker” i „Belissa anti-red”. Niestety jednak z bólem serca muszę przyznać, że u nas w Polsce ciągle jeszcze „reklama dźwignią handlu” i preparaty Aflofarmu w aptece sprzedają się naprawdę dobrze, bo dla niektórych reklama TV znaczy więcej niż rekomendacja farmaceuty… Przykre to, ale niestety taka jest nasza polska rzeczywistość. 
Ale nie o Aflofarmie miało być tym  razem, a o jednej z ich nowości – Hydrominum
Powtarzając za reklamą, składniki zawarte w Hydrominum łagodzą wrażenie obrzmienia, wspomagają odchudzanie oraz zwalczają cellulit i eliminują toksyny z organizmu. A jak jest naprawdę i co mamy w składzie tego cudownego środka na główne bolączki kobiet? W końcu mowa i o odchudzaniu i cellulicie ;)) 
Nic innego jak: ekstrakt z opuncji figowej, wyciąg z korzenia mniszka lekarskiego, wyciąg z pokrzywy zwyczajnej oraz wyciąg z zielonej herbaty, czyli typowe zioła o działaniu głównie moczopędnym. W sumie – nic szczególnego. Właściwie ciężko mówić o odchudzaniu z tym preparatem, bo w odchudzaniu chodzi o pozbycie się tkanki tłuszczowej, a nie wody… Na pewno stosując ten suplement będziecie częściej biegać do toalety, ale należałoby się zastanowić, czy efekt nie byłby podobny, gdyby pić codziennie herbatkę z mniszka i pokrzywy… Zapewne jednak zaparzanie ziółek byłoby pewnie mniej wygodne dla rozleniwionego polskiego społeczeństwa. ;)
Czy więc jest to preparat innowacyjny na polskim rynku…?  Chyba nie do końca, bo od dawna mamy w obiegu suplement „Aqua-femin”. Skład tego specyfiku jest troszeczkę inny, bo zawiera w składzie zieloną kawę, cykorię, perz i pokrzywę, ale działanie na pewno będzoe zbliżone ;) 
Reklama jednak to podstawa i mimo, że reklamę „Hydrominum” możemy ogladać w TV całkiem niedawno, już całkiem sporo pań w aptece pytało o ten specyfik ;) 
Do następnego razu. ;)
/        Ewa Natalia                 zapytaj-farmaceute.blogspot.com         /

… nie lekceważ stanów zapalnych oczu …

Nie lekceważ stanów zapalnych oczu

foto: Shutterstock

 

Masz zaczerwienione oczy? A może obudziłaś się z bolącą powieką i zaropiałym kącikiem oka? Nie wpadaj w panikę, ale i nie bagatelizuj tych objawów. Leczenie jest zazwyczaj bardzo proste, ale jego brak może cię nawet pozbawić wzroku.

Szanuj wzrok. To najważniejszy zmysł w organizmie człowieka. Za pomocą oczu – z czego na co dzień nie zdajemy sobie sprawy – dostarczana jest nam największa ilość informacji ze świata zewnętrznego.

Zapalenia oczu mogą występować pod różną postacią. Wyszczególnić należy zapalenie rogówki,siatkówki, tęczówki, twardówki, zapalenie nerwu wzrokowego, zapalenia dróg łzowych i – bodaj nagminne – zapalenie spojówek.

Zacznijmy od spojówki

Spojówka to bardzo cienka, bogato unaczyniona, błona śluzowa, która pokrywa wewnętrzną powierzchnię powiek i przednią powierzchnię gałki ocznej. Pełni przede wszystkim rolę ochronną, niezwykle istotną w przypadku delikatnego narządu.

Zapalenie spojówek jest jedną z najczęstszych chorób okulistycznych, z jaką zgłaszamy się do specjalisty. Zaczyna się od zaczerwienionego i przekrwionego oka, a potem oko zaczyna swędzieć, piec, łzawić, kłuć. Czasami mamy wrażenie posiadania „ciała obcego” pod powieką. Leczenie zapalenia spojówek trwa najczęściej 10-14 dni, a widoczna poprawa jest już po 7 dniach leczenia.

Bakteryjne i wirusowe zapalenia spojówek mogą trwale uszkodzić oko. Dlatego nie należy bagatelizować nawet najbardziej banalnych objawów tego schorzenia. Ważne jest też to, aby przez cały czas występowania zapalenia, nosić okulary przeciwsłoneczne, i nie drażnić tym samym spojówek światłem.

Zapaleniom wywołanym przez bakterie (gronkowce, paciorkowce) towarzyszy obrzęk, wydzielina ropna, przekrwienie spojówek. Jeśli lekarz stwierdzi zapalenie spojówek wywołane przez bakterię, zaleci nam leczenie polegające na podawaniu do worka spojówkowego antybiotyków (roztworów) lub sulfonamidów, czyli środków odkażających, w postaci maści lub kropli.

Dodatkowo możemy wspomagać leczenie stosując krople, tzw. sztuczne łzy, czyli preparaty, które w swoim składzie zawierają wodę, oraz substancje o dużej lepkości. Ich zadaniem jest wiązanie wody i zatrzymywanie jej na powierzchni oka. Właściwości fizyczne tych leków sprawiają, że na powierzchni rogówki i spojówki tworzy się jednolita warstwa, która chroni przed wysychaniem i jednocześnie wyrównuje nierówności i ubytki nabłonka rogówki. Pamiętajmy jednak, żeby nie brać żadnych leków i preparatów na własną rękę. Zawsze konsultujmy z lekarzem nawet te leki, które możemy kupić bez recepty w aptece.

Kiedy wirus dopada spojówkę

Wirusowe zapalenie spojówek u dorosłych (tzw. nagminne zapalenie spojówek) wywołane jest najczęściej adenowirusem. Początkowo wirus atakuje jedno oko, ale już po kilku dniach pojawia się w drugim. Zapalenie spojówek wywołane wirusem objawia się silnym swędzeniem, odczuciem ciała obcego pod powieką, zaczerwienieniem oczu, łzawieniem.

W przypadku zapalenia wirusowego nie ma leczenia swoistego, co nie oznacza, że nie musimy udać się do lekarza. Leczenie polega na miejscowym podawaniu środków odkażających w celu uniknięcia nadkażenia bakteryjnego. Choroba ma przebieg kilkutygodniowy i jest wysoce zakaźna, zwłaszcza na początku. Istotną sprawą jest zachowanie bardzo ścisłych zasad higieny, czyli częstego mycia rąk, nieużywania wspólnego mydła, ręczników, pościeli, co pozwoli na zminimalizowanie szans na zarażenie domowników.

Wirusowe zapalenie spojówek bardzo często występuje u dzieci. Jeśli zaobserwujemy nawet najdrobniejsze zmiany w oku dziecka, niezwłocznie należy udać się do pediatry, a najlepiej do okulisty, który postawi odpowiednią diagnozę i poda stosowne leki. Chociaż to infekcja wirusowa, zapalenie często leczy się antybiotykami, by zapobiec nadkażeniom bakteryjnym i nawrotom. Istotne jest też dobranie bezpiecznych środków łagodzących przykre objawy.

Pamiętajmy, że w dużych skupiskach dzieci, takich jak przedszkole, czy szkoła, wirusowe zapalenie spojówek rozprzestrzenia się błyskawicznie, stąd konieczność „wyeliminowania” chorego dziecka. Po skończonej kuracji niezbędna jest wizyta kontrolna u okulisty.

Może to alergia?Jeśli przekrwione oczy, ich swędzenie oraz łzawienie pojawiają się coraz częściej, nawet bez innych objawów (np. kataru), należy sprawdzić, czy przyczyną dolegliwości nie jest alergia. W przypadku dzieci warto skonsultować się z pediatrą, a dorosłych z internistą. Lekarz rodzinny powinien wstępnie ocenić czy objawy są spowodowane uczuleniem, czasem przepisać leki (głównie działające doraźnie) i skierować do alergologa, by ostatecznie rozwiać wątpliwości. Alergolog poza przeprowadzeniem wywiadu lekarskiego zapewne zleci badania. Dla potwierdzenia rozpoznania alergii stosuje się różne rodzaje badań. Jednym ze sposobów diagnostyki jest oznaczenie we krwi stężenia swoistych przeciwciał tzw. immunoglobulin klasy E (IgE).

Alergiczne zapalenie spojówek może być spowodowane bezpośrednim działaniem alergenu na błonę śluzową oka, lub towarzyszyć innym alergiom. Bywa objawem kataru siennego lub całorocznego, alergicznego, nieżytu nosa. Często zapalenia alergiczne występują w ostrej postaci i objawiają się silnym łzawieniem oczu. Oczy swędzą, pieką, a tym samym prowokują do ich tarcia. Tarcie oka, które daje krótkotrwałą ulgę, może być przyczyną dodatkowych zakażeń, np. bakteryjnych. Reakcją śluzówki oka na alergen jest błyskawiczny stan zapalny, który charakteryzuje się swędzeniem i bólem. Swędzenie oczu podczas alergicznego zapalenie spojówek, jest jednym z najbardziej uciążliwych objawów choroby. W wypadku alergicznego zapalenia spojówek, lekarz zaleci nam środki odczulające i antyhistaminowe.

Konsultacja alergologiczna nie wyklucza wizyty u okulisty, zwłaszcza w przypadku dzieci. To ten specjalista jest w stanie precyzyjnie obejrzeć i ocenić stan oczu, a przede wszystkim wykluczyć nieprawidłowości w głębszych strukturach oka. Za alergią przemawiają między innymi zmiany skóry powiek, cienie pod oczami o lekko fioletowym zabarwieniu, zaróżowione białka. Wyraźne objawy to jednak za mało, by dobrać optymalną terapię, a także rozstrzygnąć, czy alergia nie zagroziła poważnie narządowi wzroku.

Nie do końca wiadomo…

Za pieczeniem, łzawieniem i swędzeniem oczu niekoniecznie musi kryć się atak mikrobów czy alergia. Przyczyną tzw. prostego zapalenia spojówek mogą być czynniki różnej natury:

chemiczne – dym, pary, gazy o działaniu drażniącym;fizyczne – światło, wiatr, pył, kurz, mechaniczne drażnienie na skutek nieprawidłowego wzrostu rzęs lub złego ustawienia brzegów powiek;

niewyrównanie korekcją wady wzroku, ale także za silne i za słabe szkła korekcyjne, lub ich niewłaściwy rozstaw;przewlekły brak snu;

zespół tzw. suchego oka (niedobór łez);

ogólne nerwowe wyczerpanie;

Leczenie samego niepowikłanego zapalenia prostego praktycznie nie jest konieczne. Trzeba przede wszystkim z pomocą okulisty odkryć jego przyczynę i zająć się nią.

Pamiętajmy, że zapaleń spojówek nie należy leczyć domowymi sposobami, bez kontroli lekarskiej. Często stosujemy np. okład z rumianku, nie zdając sobie sprawy, że możemy być na niego uczuleni i nasilić objawy, zamiast je pokonać. Takie samodzielne leczenie nie usunie przyczyny choroby i trzeba liczyć się z jej nawrotem, niejednokrotnie nasilonym.

Zapalona rogówka

Zapalenie rogówki, pierwszego ośrodka optycznego oka, charakteryzuje się powstawaniem nacieków i owrzodzeń w jej obrębie. To skutek zakażeń wywołanych przez bakterie, wirusy lub grzyby. Najczęstszą postacią zapalenia rogówki jest tak zwany „wrzód pełzający”, wywołany przez bakterie ropne. Zazwyczaj choroba zaczyna się od drobnego urazu rogówki, która z czasem ulega zakażeniu. Objawami zapalenia bakteryjnego są m.in. światłowstręt, łzawienie, ból. „Wrzód pełzający” jest chorobą bardzo groźną – może doprowadzić nawet do utraty wzroku. Konieczna jest wizyta u okulisty.

Inną postacią zapalenia rogówki jest opryszczka wywołana przez wirus. Objawami takiego zapalenia są m.in. przekrwienie oczu, ból, łzawienie. Choroba rogówki wywołana przez wirus ma skłonności do nawrotów i nieleczona może spowodować trwałe zmiany w rogówce.

Jeśli lekarz stwierdzi zapalenie rogówki leczenie będzie polegało na przyjmowaniu antybiotyków, leków przeciwzapalnych, i leków przeciwwirusowych. Czasem wskazane jest zasłanianie oka opatrunkiem na kilka dni i noszenie ciemnych okularów, w celu uniknięcia reakcji oka na ostre światło. W ostrym stanie choroby nie należy czytać i oglądać telewizji.

Atak na siatkówkę

Siatkówka zbudowana jest z części światłoczułej oraz z części ślepej. Zadaniem  siatkówki  jest odbieranie impulsów świetlnych i przekształcanie ich w impulsy nerwowe. Źródłem schorzeń siatkówki są stany zapalne, urazy mechaniczne oraz choroby naczyń krwionośnych siatkówki.

Brak bólu w przebiegu zapalenia siatkówki skutkuje tym, że chorzy często przychodzą za późno do lekarza. W efekcie zbliznowacenia po zapaleniu siatkówki mogą nieodwracalnie uszkodzić wzrok.

Objawem zapalenia siatkówki jest jej zmętnienie, którego przyczyną jest wypływająca ciecz (surowica, krew). Pojawiają się zaburzenia wzroku. Zatem, jeśli wystąpią jakiekolwiek zaburzenia widzenia lub zmiany w zewnętrznym wyglądzie oka, koniecznie udaj się do okulisty, który przepisze środki przeciwzapalne. Nie zapominaj o kontrolnych wizytach profilaktycznych. Trzeba także pamiętać, że zapalenie siatkówki jest przede wszystkim objawem choroby pierwotnej, która koniecznie wymaga leczenia.

Problem z tęczówką

Tęczówka to nieprzezroczysta tkanka stanowiąca przednią część błony naczyniówkowej. Na samym środku tęczówki znajduje się źrenica. Tęczówka posiada dużą liczbę mięśni, dzięki czemu reaguje na światło, czyli jest światłoczuła. Gdy światło jest ostre, wtedy źrenica kurczy się, a kiedy światło się zmniejsza, wówczas źrenica się poszerza.

Zapalenie tęczówki wywołuje zakażenie wirusowe lub bakteryjne, a także odczyny alergiczne. Objawami zapalenia są: łzawienie, ból oka nasilający się wieczorem i w nocy, światłowstręt, zaburzenia ostrości widzenia. Oko ma kolor sinoczerwony, a tęczówka zmienia się na kolor brunatny lub lekko zielony. Leczenie polega na zażywaniu leków w kroplach rozszerzających źrenicę oka, leków przeciwzapalnych w kroplach lub/i w tabletkach, które przepisze nam okulista. Ważne jest także do zakończenia leczenia noszenie ciemnych okularów, oraz nie oglądanie telewizji i unikanie częstego czytania.

Twardówka też chorujeTwardówka to gruba, biała warstwa ochronna, nadająca kształt gałce ocznej, otaczająca wnętrze oka ze wszystkich stron, oprócz miejsca wyjścia nerwu wzrokowego i części przedniej, gdzie przechodzi w rogówkę. Barwa twardówki zmienia się z wiekiem. U dzieci jest niebieskawa, u dorosłych szarawa, a w wieku starczym żółtawa z powodu odkładania się w niej złogów tłuszczu.

Przyczynami zapaleń twardówki są zakażenie grzybicze, bakteryjne lub alergia. Często występują u osób z problemami reumatycznymi. Objawami zapalenia są m.in. silne przekrwienie twardówki, guzkowate nacieki bolesne przy ucisku i ogólne bóle oka.Leczenie polega na podawaniu miejscowym i ogólnym antybiotyków, które przepisze nam lekarz okulista.

Zapalenie nerwu wzrokowego

Zapalenie nerwu wzrokowego występuje najczęściej podczas przebiegu chorób zakaźnych, reumatycznych, neurologicznych, cukrzycy. W chorobie zachodzi znaczne osłabienie ostrości widzenia, mroczki w polu widzenia, bóle oczodołu podczas ruchów gałkami ocznymi. Choroba wymaga natychmiastowego leczenia, w przeciwnym razie może prowadzić do nieodwracalnego osłabienia wzroku lub jego utraty. Leczenie polega na kuracji sterydowej pod kontrolą lekarza okulisty.

Zapalone drogi łzowe: od masażu do szpitala

W zapaleniu dróg łzowych stany zapalne obejmują kanaliki łzowe lub woreczek łzowy, do których przenikają bakterie lub grzyby. Objawami zapalenia są m.in. obrzęk oka, zaczerwienienie skóry w kąciku wewnętrznym oka, ból. Często przez otwór łzowy wydobywa się ropa. Pamiętajmy, żeby nie wyjmować ropy z kącika oka palcem. Do tego celu należy używać chusteczki higienicznej, a najlepiej jałowego gazika nasączonego roztworem soli fizjologicznej. Ważny jest też kierunek przemywania oczu: zawsze od zewnętrznej strony oka do wewnętrznej.

W stadium początkowym choroby można spróbować udrożnić drogi łzowe przez masaż okolicy worka łzowego. Masaż wykonuje się opuszką palca, uciskając miejsce woreczka łzowego i delikatnie ściągając palec ku dołowi. W ten sposób w woreczku łzowym wytwarza się wzmożone ciśnienie, dzięki czemu płyn znajdujący się w nim może przerwać błonkę zamykającą ujście nosowe. Zabieg należy powtarzać 3-4 razy dziennie. Podczas wizyty u okulisty, który stwierdzi zapalenie dróg łzowych, możemy poprosić go, aby pokazał nam, jak należy prawidłowo wykonać taki masaż.

W stadiach zaawansowanych trzeba udrożnić drogi łzowe przez płukanie lub sondowanie. Jest to zabieg wymagający dużego doświadczenia i powinien być wykonywany wyłącznie w szpitalu lub w klinice okulistycznej.

Przedstawione informacje nie zastąpią wizyty u okulisty. Pamiętajmy, że nawet najdrobniejsza zmiana w oku, jego ból lub zaczerwienienie powinny skłaniać nas do konsultacji z lekarzem. Nieleczone zapalenia oczu mogą doprowadzić do zmniejszenia ostrości widzenia, a w najgorszych przypadkach nawet do utraty wzroku.

/           Zuzanna Papiernik            zdrowie.gazeta.pl         /

… pozwólmy sobie na smutek i słabość.nie ma drogi na skróty … depresja w czasach kultu sukcesu …

Smutkowi i depresji trzeba zrobić miejsce, przeżyć je zamiast udawać, że ich nie ma - zaznaczają eksperci

foto: Shutterstock

 

Będziesz doceniany, dopóki jesteś radosny i produktywny – to jeden z przykazów, które wpaja nam współczesny świat. Smutek, bezradność, rozpacz zamiatamy więc pod dywan. „Tyle, że chowane emocje nie znikną, a nieprzeżyte prędzej czy później dopomną się o zamknięcie procesu. Wtedy może się pojawić depresja” – mówią eksperci. Co się za nią kryje i jak ją przeżyć, by dotrzeć do prawdziwego siebie?
Nieustannie w dobrej formie, z uśmiechem na twarzy – tak właśnie powinniśmy funkcjonować według większości serwowanych nam na co dzień przekazów. Taka postawa kojarzy się z dobrobytem i sukcesem. Jeśli opadasz z sił, doświadczasz smutku, twoje ciało choruje lub, o zgrozo, wpadłeś w depresję, koniecznie musisz coś z tym zrobić, naprawić się. Najlepiej szybko i w zaciszu domowym – tak, żeby nikt wokół się nie zorientował, nawet ty sam. Dlaczego tak się dzieje?„Wiele osób obecnie nie dopuszcza do siebie stanów charakterystycznych dla depresji: spadku energii, smutku, bezsilności, potrzeby wycofania. Obsesyjnie – kompulsywnie twierdzą, że muszą pracować, dbać o rodzinę, porządek w domu, działać na przyspieszonych obrotach. Nie dają sobie taryfy ulgowej, nie potrafią się zatrzymać, choć ich organizm już dawno nie domaga. Często nie dajemy sobie przyzwolenia nawet na chorobę, depresję” – mówi psychoterapeutka Monika Tryc – Puchała.

Depresja maskowana: czuję się wspaniale, tylko nocami płaczę w poduszkę

„Istnieje coś takiego jak depresja  maskowana. Cierpiące na nią osoby w miejscu pracy czy w towarzystwie udają, że nic się nie dzieje albo wręcz odgrywają na wyrost szczęśliwych, wydają się tryskać energią, są pobudzeni, a później wracają do domu i opadają z sił: siedzą i płaczą” – zaznacza psychoterapeuta Bronisław Hońca. „Z tego szumu, tworzenia pewnych fasad społecznych, funkcjonowania w roli, wracają do pustki”. Co robić, gdy nas lub kogoś bliskiego dopada depresja? Psychoterapeuci radzą: pozwolić sobie lub komuś w niej pobyć.

Smutek trzeba przeżyć. Nie ma drogi na skróty

„Warto przyjąć smutek, przyjrzeć się, co depresja chce nam powiedzieć, dać sobie prawo do tego, żeby pospać, popłakać, nic nie robić, wycofać się, nie wychodzić do ludzi. Jeśli damy sobie na to przyzwolenie, po jakimś czasie energia zacznie wracać” – mówi Monika Tryc-Puchała. Czy jednak depresja nie okaże się wtedy dziurą bez dna, a przeżywana będzie narastać?

Moja przyjaciółka depresja: rozpacz cię nie zabije, a może wskazać drogę„Ludzie boją się depresji. Myślą, że jeśli mam depresję, to zaraz umrę, rozpadnę się, nie będę w stanie przez to przejść” – zauważa Monika Tryc – Puchała.

Tymczasem emocje, nawet te uważane za trudne, same w sobie (w przeciwieństwie do zachowań) nie mogą nas zabić. Emocje zawsze pełnią rolę przewodnika, nie wroga. Prowadzą do mądrości i miłości – choć krętą drogą. Jeśli nie pokusimy się na wybór ścieżek na skróty, uciekając w nieodczuwanie, czeka nas nagroda. W innym wypadku na mecie zastaniemy jedynie atrapy szczęścia, a za nimi to przed czym uciekamy: żal, lęki, obawy, poczucie niższości, rozpacz.

„Jeśli dojdziemy do prawdziwego znaczenia smutku, poddamy się depresji, paradoksalnie może nauczyć nas kochać siebie i innych w całości ze wszystkimi ludzkimi aspektami: mocy i niemocy” – zaznacza psychoterapeutka. Warto przyjrzeć się, skąd się bierze choroba.

Depresja – zatrzymanie będące następstwem poniesionej straty

„Depresja może mieć związek z tym, że dana osoba aktualnie mierzy się z czymś, co jest ponad jej siły np. ciężką chorobą bliskiej osoby, czyjąś śmiercią, rozstaniem – generalnie stratą czegoś lub kogoś. Przyczyna może jednak równie dobrze tkwić w przeszłości” – podkreśla Bronisław Hońca.

„Gdy coś nie zostało przeżyte do końca, psychika się o to upomni. Jeśli w bardzo trudnych momentach życia nie skonfrontujemy się z pojawiającymi się uczuciami: nie wypłaczemy smutku, nie zmierzymy się z bólem, depresja może pojawić się po czasie, aby w końcu domknąć niezakończony proces” – zaznacza Monika Tryc – Puchała.

„Depresja to stan związany z brakiem miłości. Dramatem osoby w cierpiącej na zaburzenie jest to, że straciła ona zdolność kochania. Nie potrafi ani miłości przyjąć, ani jej ofiarować, ale tęskni za nią” – mówi Bronisław Hońca. Za dramatem kryje się jednak szansa.

Depresja rozwojowa – w poszukiwaniu nowej lepszej jakości, nowych sensów

„Depresja może być paradoksalnie pozytywnym przewartościowaniem” – podkreśla Bronisław Hońca. Tak się dzieje np. w przypadku tzw. depresji rozwojowej. „Pojawia się ona, kiedy dochodzimy do jakiejś ściany w rozwoju osobistym. Kiedy nasze dotychczasowe sposoby funkcjonowania w świecie przestają się sprawdzać. Służyły nam przez np. 30 – 40 lat, a nagle okazuje się, że wszystko się rozsypuje. Potrzeba nowej jakości. Tyle że w momencie rozpadu zazwyczaj nie wiemy, gdzie jest i na czym polega nowa droga. Może się wydawać, że jej nie ma” – mówi psychoterapeuta. „Nowy sens prawdopodobnie w tej osobie już zacząć pojawiać, ale jest bardzo chwiejny. Trzeba go wydobyć, zrobić dla niego miejsce” – dodaje.

Otoczenie może nie akceptować depresji u bliskiego, bać się jej

„Domownicy i znajomi często nie są zadowoleni z tego, co się dzieje z osobą doświadczającą depresji. Mogą jej nie lubić, nie akceptować takiej. Zauważają, że bliski jest inny np. małomówny, wyciszony, senny, niezaangażowany” – zwraca uwagę Monika Tryc – Puchała.

„Mogą przestraszyć się depresji bliskiego albo nie wierzyć, że mogła ona dotknąć osobę, która zawsze sobie ze wszystkim radziła. Zazwyczaj też wydaje się im, że ta depresja to jest coś nie do uniesienia”.

„Łatwiej przez depresję przejść z osobą, która jest pogodzona ze swoją własną depresyjnością, bo każdy w sobie ją ma. Wtedy chory dostaje komunikat, że jego stan nie jest niczym złym, że ma prawo czuć się tak jak się czuje. Nie będziemy depresji na siłę wyrzucać. Samo uznanie, że ona jest potrzebna sprawia, że pacjent może zacząć robić pewne kroki. Jest mu trochę lżej, czuje się rozumiany. Dobrze, jeśli chora osoba może zobaczyć i odczuć, że za depresję nikt jej nie ściga, że może ona być kochana, będąc w tym smutku” – mówi Monika Tryc-Puchała.Psychoterapia czy/ i farmakoterapia?

Przy leczeniu depresji potrzebna jest pomoc: psychoterapeuty bądź psychiatry. Specjalista pomoże ustalić prawdziwe znaczenie pojawiających się emocji, będzie potrafił stworzyć dla nich przestrzeń, pozwolić im wybrzmieć.

„W wielu koncepcjach psychoterapeutycznych zakłada się, że najlepszym sposobem leczenia depresji jest połączenie pychoterapii z farmakoterapią. Idealnie byłoby, gdyby wystarczyła już sama psychoterapia, bo leki tłumią emocje, które trzeba przeżyć. W psychoterapii trudniej pracuje się z osobami, które biorą leki. Jednak nie zawsze bez nich da się zacząć jakąkolwiek pracę, często to przytłumienie emocji okazuje się niezbędne. Farmakoterapia może być potrzebna, żeby dać choremu umęczonemu przez depresję odetchnąć” – podkreśla Bronisław Hońca.
/       Monika Tryc – Puchała, Bronisław Hońca – psychoterapeuci, członkowie Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej.
autorka artykułu: Małgorzata Skorupa – dziennikarka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, psycholog, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu rozwoju osobistego  oraz zdrowego stylu życia.
zdrowie.gazeta.pl     /