Dobranoc …

 

Jak tchu dla piersi, tak mi ciebie brak!
W pochmurnym niebie
Przesciga w siną dal wędrowny ptak.
Niech leci, niech spieszy!
Niech się serce me pocieszy,
Że choć on mknie ku tej stronie,
Gdzie wyciągam tęskne dłonie,
Rozpaczliwie beznadziejne dłonie…

Ja kocham ciebie!
Niech o tym powie ci przelotny wiew,
Co w sen kolebie
Samotne szczyty cichych, smutnych drzew.

Leopold Staff … wieczorem

spokojnej … nika   serce

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=rIBRcQdzWQs&feature=g-vrec

… wiosną posprzątaj … w organizmie …

Głodówka to naturalna forma oczyszczania, daje energię i zdrowie. Ale pod warunkiem, że jest przeprowadzona rozsądnie i planowo.
Wiosną posprzątaj… w diecie!Pierwsze dni wiosny to idealny moment na powrót do korzeni. Na to, by przez chwilę zapomnieć o bogactwie pełnego chemii jedzenia, jakie oferują sklepy, by wrócić do prostoty. Wreszcie – by się oczyścić głodówką. Wszystkie dawne cywilizacje „głodowały” na przełomie zimy i wiosny (wtedy, kiedy kończyły się zapasy, ale nie było jeszcze nowych zbiorów). Nie robiły tego z wyboru, lecz ta głodówka okazała się sposobem na odtrucie organizmu. Współcześnie tego nie robimy i po zimie spędzonej z nieograniczonym dostępem do słodyczy i przekąsek budzimy się wiosną z zapasami. Tłuszczyku! Ten bałagan trzeba posprzątać. Wystarczy kilkudniowa głódówka i jesteśmy jak nowi.

Zaczynaj stopniowo…
Głodówka z definicji zakłada całkowite odstawienie jedzenia, ale nie można tego robić ot tak, z dnia na dzień. To mogłoby się źle skończyć dla zdrowia. Nawet przed zastosowaniem krótkiej głodówki trwającej 1–2 dni konieczne jest przygotowanie. Najlepiej na dwa tygodnie przed kuracją ograniczyć spożycie mięsa, nabiału i słodyczy, a kawę i herbatę zastąpić naparami ziołowymi. Na tydzień przed głodówką powinno się jeść wyłącznie owoce, warzywa, grube kasze, pieczywo razowe i inne produkty zbożowe. Na 2–3 dni przed głodówką pij tylko wodę i soki naturalne, jedz przeciery oraz warzywne zupy i gotowane jarzyny.

Co dalej?
Zasada jest prosta – na głodówce nie jemy. Możemy nie jeść krótko, wybierając kurację 1-, 3- lub 7-dniową, albo długo – głodówki lecznicze trwają niekiedy do 40 dni (wtedy przeprowadza się je wyłącznie pod opieką lekarza). Istnieją też głodówki radykalne, tzw. breatharianizm, który wyklucza nawet picie wody, ale tej formy odtruwania organizmu nie polecamy. Najpopularniejsze są głodówki zupełne, podczas których dopuszcza się picie nisko zmineralizowanej wody źródlanej. W przypadku osłabienia zjada się łyżeczkę miodu albo wypija herbatę z cukrem. Często stosowane, szczególnie przez początkujących, są także głodówki niezupełne, np. diety sokowe, podczas których jedynym pożywieniem są świeże soki owocowe i warzywne, około 2 litrów dziennie.

Powrót do jedzeniaPowrót do jedzenia
Tak jak głodówki nie zaczyna się radykalnie, tak samo wychodzi się z niej stopniowo – to pozwoli uniknąć wilczego głodu i efektu jo-jo. Powrót do jedzenia powinien trwać tyle dni, ile głodówka. Wystarczy odwrócić kolejność etapów z przygotowania do głodówki – najpierw wprowadzać soki, przeciery i zupy, potem produkty zbożowe, po kilku dniach nabiałowe, na koniec mięso oraz dania duszone i smażone. Uwaga: na żadnym z tych etapów nie korzystaj z używek i przypraw.

Zanim przestaniesz jeść
Silna motywacja nie jest jedynym warunkiem do przeprowadzenia udanej głodówki. Kluczowe jest też zdrowie – głodówek nie mogą stosować osoby chore. Warto skonsultować się z lekarzem, zwłaszcza przed dłuższą niż 1–2-dniową kuracją. To, co wtedy przechodzi ciało, można porównać do gruntownego remontu – zniszczone elementy zostają usunięte, aby na solidnych fundamentach można było stworzyć coś nowego. Organizm pozbawiony dostępu do świeżych substancji odżywczych zaczyna czerpać je z zapasów. Wątroba pozbywa się pozostałości po lekach, konserwantach i szkodliwych substancjach. Oczyszcza się też układ pokarmowy. To olbrzymie przedsięwzięcie dla organizmu, dlatego przygotuj się na – niekoniecznie przyjemne – objawy odtruwania: bóle głowy, uczucie marznięcia czy senność. Warto przetrwać te kilka dni i poczuć, jak wiosną nie tylko przyroda budzi się do życia. Odżyje też twoje ciało.

Jak wspomóc głodówkę?Jak wspomóc głodówkę?
* Weź urlop. Głodówce często towarzyszy uczucie osłabienia, zmęczenia i irytacji. Praca w tym stanie może przynieść dodatkowy stres. Lepiej daj sobie kilka dni wolnego i zrelaksuj nie tylko ciało, ale i umysł.
* Zrób lewatywę. W czasie głodówki oczyszcza się cały układ pokarmowy, w tym i jelita. Aby wspomóc i przyspieszyć ich regenerację, warto wybrać się na hydrokolonoterapię (oczyszczanie jelita grubego).
* Skorzystaj z aromaterapii. Odpowiednio dobrane zapachy pomogą zminimalizować negatywne objawy odtruwania organizmu. Zapal świece i wykorzystaj kominki na olejki, niech zapach unosi się w całym domu.
* Zadbaj o ciało. Organizm wydala toksyny przez skórę, dlatego co drugi dzień rób pilingi, a nawet codziennie kąpiele z masażem. One usprawnią krążenie i pomogą wydalać toksyny.
* Ćwicz, lecz bardzo delikatnie, najlepiej maszeruj na świeżym powietrzu. I to w porach, kiedy zazwyczaj jesz posiłki. Tak odwrócisz uwagę od głodu.

/ autor:Olga Misiak/

Ciało na głodzie!
* Pierwsza faza – pobudzenie. Trwa 2–3 dni. Szczególnie pierwszego dnia wszystko cię drażni, boli głowa, burczy w brzuchu i zwiększa się produkcja śliny. Trwa wymiatanie śmieci, bo z organizmu wychodzą wszelkie świństwa, słodycze, tłuste jedzenie. Lepiej spędzić ten czas samotnie. Traci się około kilograma dziennie, w większości wodę zatrzymywaną w nadmiarze przez tkanki. Dopiero drugiego dnia zaczynasz się odnajdywać w sytuacji głodowej, czujesz władzę nad organizmem. Po 24 godzinach zaczyna się pobudzenie trzustki i wątroby, usuwany jest nadmiar sodu, wtedy też stabilizuje się przemiana białkowa.

* Druga faza – kwasica. Zaczyna się 3.–4. dnia i trwa około doby. To najtrudniejszy czas, na języku pojawia się nalot, brzydko pachnie z ust, skóra staje się blada i sucha. Dzieje się tak, bo z organizmu usuwane są zanieczyszczenia. W tej fazie chudnie się do pół kilograma dziennie. A ty zaczynasz się zastanawiać, jaki jest sens głodowania i bardzo chce ci się jeść.

* Trzecia faza – adaptacja. Na szczęście już następnego dnia wątpliwości znikają i przychodzi faza radości oraz lekkości. Pojawia się po etapie kwasiczym, po 5.–6. dniu niejedzenia. Traci się na wadze około 200 g dziennie. Dopiero po 7. dniu następuje drugi mocny atak kwasiczy. Wtedy należy wyjść z oczyszczania – inaczej rozpocznie się głodówka patologiczna.

* Okres regeneracji. Po głodówce przez 3–5 dni powinno się pić soki i napary ziołowe, a także jeść surowe owoce i warzywa. Potem można wprowadzać inne produkty.

 

/źródło: gwiazdy.com.pl/

/przygotowała: nika_blue/

 

 

… jod a rak piersi …

Drugie i prawie tak wysokie jak w tarczycy stężenie jodu ma miejsce w tkance piersiowej kobiet. Gdy poziom jodu jest niski ryzyko zachorowania na raka sutka jest wyższe.

Jod jest jednym z kluczowych elementów strategii zapobiegania rakowi sutka.

Za chwilę przedstawię kolekcję niezwykle pouczających informacji na temat roli jodu w zapobieganiu raka piersi. Dla tych co znają angielski bardzo przydatne mogą okazać książki ze strony internetowej Dr. Davida Brownsteina tu

Jod i rak piersi

Big Pharma, ani żadna inna korporacja farmaceutyczna nie ma interesu finansowego w promocji jakiegokolwiek naturalnego produktu, jako potencjalnego lekarstwa. Czy suplementacja jodu przyczynia się do powstawania wola? Ależ nie. To niedobór jodu powoduje wole, a nie suplementacja jodu.

Badania medyczne wykazały, to już ponad 100 lat temu.

W takim razie, czy niedobór jodu może być przyczyną raka piersi?

Rak piersi jest wieloczynnikową choroba. Jednak dowody na powiązanie niedoboru jodu z rakiem piersi jest przytłaczające. Niedobór jodu może nie być jedyną przyczyną epidemii raka piersi, która nęka nas dzisiaj, ale, że odgrywa bardzo dużą rolę w tej chorobie, to pewne.
Jod – do czego jest potrzebny? Dlaczego nie można bez niego żyć? To są pytania na, które miedzy innymi szuka odpowiedzi dr. medycyny David Brownstein.

Tarczyca potrzebuje około 6 mg jodu / na dzień do samowystarczalności. Piersi muszą dostać co najmniej 5 mg jodu, zaś 2 mg jodu idzie do pozostałej części organizmu. Razem mamy 13 mg jodu, które jest nam niezbędne codziennie. A dzienne RDA przewiduje 0,15 mg. Czy to możliwe aby dzienne spożycie jodu było stukrotnie zaniżone?

A już 2 mg jodu jest nadal znacznie powyżej RDA.

Tak czy inaczej, będziesz starał się wyjaśnić, dlaczego RDA (czyli minimalne dzienne spożycie) jodu jest niewystarczające i dlatego konieczne jest nie tylko, aby uzyskać odpowiednie stężenie jodu w organizmie, ale co jeszcze ważniejsze w prawidłowej formie jodu.

Tymczasem związek między niedoborem jodu, a rakiem piersi, a także dysplazją chorób piersi jest silny.

Donnie Yance zatrudniony w służbie zdrowia pracując z wieloma kobietami, u których zdiagnozowano raka piersi, jest przekonany, że predyspozycje genetyczne do słabego układu odpornościowego są bardzo silnym czynnikiem ryzyka raka piersi. Jednak jod i hormony tarczycy (zarówno naturalne, jak i syntetyczne) ogólnie zmniejszają ryzyko zachorowania na raka piersi.

M Duznany ( afirmantka Gersona i kontrowersyjna specjalista raka), uważa się, że jod jest krytycznym elementem w procesie zwalczania raka.
Niektórzy badacze przypuszczają, że bardzo niski wskaźnik raka piersi w Japonii jest wynikiem diety bogatej w jod.

jod2Największe ilości jodu występują w tkance tłuszczowej i mięśniach (prążkowanych) tkanek. Jeżeli jesteś otyła/y, to zapotrzebowanie organizmu na jod wzrasta, gdyż większa ilość komórek tłuszczowych organizmu wymaga więcej jodu. Jak wcześniej wspomniałam, piersi kobiet są głównym miejscem do magazynowania jodu.

Utrzymanie odpowiedniego poziomu jodu jest konieczne w celu zapewnienia odpowiedniego funkcjonowania tarczycy i normalnej/prawidłowej architektury piersi.
Dr. Davida Brownsteina mówi – Wierzę, że odpowiednia ilość jodu w organizmie będzie zmniejszać częstość występowania raka piersi i jednocześnie pomagać kobietom pokonać raka piersi.

Mleko matki zawiera więcej jodu niż mleko w odżywkach, którym na przykład karmione są wcześniaki, przez co mogą być narażone na ryzyko niedoboru jodu. Niedobór jodu może odgrywać rolę w dysplazji chorób piersi.

Niedoczynność tarczycy i niedobór jodu może również zwiększać ryzyko zachorowania na raka piersi, bowiem częstsze występowanie choroby stwierdzono w obszarach ciała z niedoborem jodu.

jod3

Dobrym źródłem jodu są warzywa uprawiane w glebie bogatej w jod, wodorosty, cebula, szara sól morska, ryby i owoce morza,  a także algi –Nicola Reavley -Nowa Encyklopedia witamin, minerałów, suplementów i ziół.

Tak jak napisałam powyżej drugie i prawie tak wysokie jak w tarczycy stężenie jodu ma miejsce w tkance piersiowej kobiet. Gdy poziom jodu jest niski ryzyko zachorowania na raka sutka jest wyższe.

Taki na przykład rozweselający Prozac zakłóca poziom jodu, akurat go zmniejszając. Ponadto kobiety które chorują na raka sutka zwykle mają podwyższony estrogen i niski poziom progesteronu w tkankach piersi. Tymczasem naturalny progesteron kontroluje poziom estrogenów i w zasadzie zapobiega ewentualnym problemom.Tym bardziej unikaj leków przeciwdepresyjnych, leków przeciwpsychotycznych i używek – dr. Medycyny David W. Tanton

Nadmiar jodu jest wydalany z moczem, potem, łzami i żółcią. Nie zostały zgłoszone żadne przypadki toksyczności jodu ze źródeł występujących naturalnie w żywności lub wodzie.

Niedobór jodu, co jest dobrze znane powoduje niedoczynność tarczycy. To zwykle jest związane z podwyższonymi poziomami cholesterolu, miażdżycą, chorobami dysplazji sutka i w końcu z rakiem piersi.

Niedobór jodu może być katastrofalny dla rozwijającego się mózgu, powodując opóźnienie umysłowe, znany jako kretynizm. Większości krajów rozwiniętych w związku z tym monitoruje niedoczynność tarczycy u dziecka zaraz po urodzeniu .- Dr. Michael Friedman – Podstawy Naturopathic Endokrynologii

Ale wracając do tematu wodorostów i raka piersi.

Wodorosty jako popularny składnik diety w Japonii są bogatym źródłem zarówno jodu, jak i selenu. Selen działa synergistycznie z jodem. Status Selenu może wpływać zarówno na regulację hormonów tarczycy, jak i dostępności jodu. - Bill Sardi – Nie musisz się bać Raka

Kobiety są szczególnie narażone ze względu na czynniki środowiskowe, które powodują wyczerpanie rezerw jodu i inne środki narażające je na radioaktywne wpływy 1-131. Po tarczycy, właśnie piersi są największymi koncentratorami jodu w tkance organizmu.

Jod jest łatwo wprowadzany do otaczających tkanek brodawek sutkowych i jest właśnie niezbędny do utrzymania zdrowego funkcjonowania piersi. Rozpad 1-131 w tkance piersi może być istotnym czynnikiem inicjacji i progresji raka piersi, różnych typów guzków. - Dr. Michael Friedman – Podstawy Naturopatii i Endokrynologii

SushiRolls1 raw
Jest coraz więcej dowodów na to, że Amerykanie mają lepsze zdrowie i niższą częstość występowania raka i chorób dysplazji sutka, jeżeli spożywają więcej jodu – mówi Dr.Miller – i zaznacza, że ​​japońskie spożycie jodu poprzez ilość konsumowanych wodorostów jest o wiele, wiele razy większe od amerykańskiego i, że porównanie stanu zdrowia obywateli obu krajów, czyli USA i Japonii jest bardzo niepokojące. Sugeruje on, że poziom konsumpcji jodu może być jednym z ważnych powodów częstości występowania nowotworu sutka. Że w Stanach Zjednoczonych jest tak wysokie, a tak niskie w Japonii.

DulsePokarmy najbogatsze w jod to są dulse i wodorosty.

Wszystkie warzywa morskie w zasadzie zawierają wszystkie minerały z morza, dostarczając nam doskonałe źródło minerałów śladowych w ogóle. Jod wydaje się działać jako monitor, lub sterownik metabolizmu wapnia. Jest to jeden z kluczowych składników mineralnych. Jod ma najwyższą jakość dla człowieka ze wszystkich niezbędnych minerałów Natury. Obsługuje systemy enzymów, które pomagają w funkcjonowaniu niektórych hormonów tarczycy i pomaga w regulowaniu komórkowego tempa metabolizmu. Właśnie to może być pomocne w ochronie przed rakiem piersi. – Dr. Gabriel Cousens – Duchowe Żywienie, Sześć Fundacji Życia Duchowego i Przebudzenia Kundalini (kundalini – energia, moc duchowa)

Niektóre części kraju/świata mają niewielki lub żaden poziom jodu w glebie. Powodem tego zaburzenia jest odizolowanie agrarne grup kulturowych, a także słabe pasze dla zwierząt. Tymczasem niedobór jodu u dzieci może powodować opóźnienie umysłowe. Ponadto niedobór jodu jest związany właśnie z rakiem sutka, a także ze zmęczeniem, niedoczynnością tarczycy u noworodków i przyrostem wagi. - Phyllis A. Balch , CNC

Kobiety w Japonii powszechnie spożywają wodorosty, znane z dużej zawartości jodu. Wodorosty powodują zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka sutka. [ Japanese Journal Cancer Research 92: 483-87 , 2001]

Niedoczynność tarczycy i jod/niedobór jodu wiąże się z większą częstością występowania raka piersi.

Dokonano próby połączenia dwóch innych czynników żywieniowych mających wpływ na raka piersi, ponieważ orientalne kobiety są tak odporne na choroby. Okazało się, że owe kobiety mają lepsze dietetyczne zapasy selenu i jodu niż jakakolwiek amerykańska kobieta. Takie relacje selenu i jodu mogą być bardzo skomplikowane i nie takie proste do utrzymania. Selen jest związany z metabolizmem witaminy E, która została już niejednokrotnie opisana jako czynnik przeciwnowotworowy, a jod związany jest oczywiście ściśle z funkcjonowaniem tarczycy, co z kolei jest połączone z metabolizmem estrogenu. – Carlton Fredericks – Rak piersi

Rak piersi jest związany z niedoborem jodu, a ziemia w Japonii i Islandii jest bogata zarówno w jod jak i selen. Japończycy również spożywają duże ilości ryb, warzyw i zielonej herbaty, co może być czynnikiem przedłużającym życie. Konwencja Cancer Control w Japonii podała, że jod jest bardzo ważny w zapobieganiu i leczeniu nowotworów. Dzienna dawka siedem do dziesięciu porcji owoców i warzyw może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka o 30 %. - Phyllis A. Balch , CNC

Jod. Minerał ten może zapobiec, a nawet zmniejszyć guzy piersi przez łączenie niektórych kwasów tłuszczowych i zatrzymanie rozmnażania komórek nowotworowych. Jednak bez selenu, jod nie jest w stanie wykonać swojego zadania. Właśnie w Japonii widać moc tego dynamicznego duetu, gdzie ludzie jedzą dużą ilość morskich warzyw praktycznie codziennie.

Okazuje się, że Japończycy mają jedną z najwyższych median oczekiwanej długości życia oraz bardzo niski wskaźnik zachorowania na raka piersi.

Dodatkowo wysoka zawartość potasu w wodorostach jest dobra dla serca i nerek. Jod jest pomocny również w chudnięciu. Wodorosty odżywiają błony komórkowe, co jest bardzo dobre przy zaburzeniach nerwowych, chorobach skóry, przeziębieniach i zaparciach. Są także bogate w chrom, który pomaga kontrolować poziom cukru we krwi . - Phyllis A. Balch , CNC

Obok wodorostów algi (spirulina, chlorella) są ​​również doskonałym źródłem wapnia i potasu, a wszystkie algi są bogate w minerały. Algi pomagają w usuwaniu toksycznych i radioaktywnych minerałów ciężkich. – Arlene Valentine – Herbal Medicine , Uzdrawianie i Rak – kompleksowy program do zapobiegania i leczenia Donalda R. Y

Chyba wystarczy na dziś tych cytatów mądrych ludzi, aby uwierzyć, że jod, pamiętając również o selenie, oraz o witaminie D3 są w stanie w dużym procencie uchronić nas od raka piersi, lub pomóc zwalczać istniejący.

 

 

/ autor: Pepsi Eliot

źródło: pepsieliot.wordpress.com.pl/

/przygotowała: nika_blue/

… Qigong … ku zdrowiu …

Qigong składa się z dwóch słów: Qi, czyli życiowa energia, oraz Gong, czyli perfekcyjne opanowanie czegoś (np. perfekcyjne opanowanie sztuk walki to Kung-Fu). Oznacza to mniej więcej „perfekcyjne opanowanie sztuki kontroli energii życiowej”. Technika składa się z odpowiedniej postawy, skupienia umysłu oraz odpowiedniego oddechu. Może być stosowana w celach medycznych, medytacyjnych oraz jako sztuka walki.

Obecnie ćwiczenia qigong uprawia się najczęściej z myślą o korzyściach zdrowotnych. Stanowią one nie tylko formę profilaktyki, pomocną w utrzymaniu dobrego samopoczucia i sił żywotnych, ale także środek terapii w wielu schorzeniach. Wykorzystuje się zarówno ćwiczenia tradycyjne, jak i opracowane na ich bazie metody nowoczesne. Szerokie zastosowanie mają ćwiczenia rozwinięte w kręgach medycznych, ściśle związane z teoriami tradycyjnej chińskiej medycyny (yijia qigong - qigong medyczny). Również jednak i inne metody często wykazują znakomite walory zdrowotne.

Najpopularniejsze są systemy całościowe. Jest ich wiele. Tutaj wymieńmy tylko kilka: qigong Dzikiej Gęsi, qigong Lecącego Żurawia, qigong spontaniczny (często jednak krytykowany, ze względu na występujące skutki uboczne), taiji qigong (system oparty na taijiquan, lecz nastawiony wyłącznie na korzyści zdrowotne i higienę umysłu), czy metoda zhan zhuang (opierająca się głównie na statycznych i ruchowych ćwiczeniach medytacyjnych, będących częścią składową systemu yiquan). Istotą tych metod jest głównie przywrócenie i utrzymanie naturalnej harmonii organizmu, warunkującej poziom jego sił odpornościowych.

Poza metodami dla wszystkich istnieją też specjalistyczne ćwiczenia, które stosuje się w konkretnym przypadku chorobowym. Są to z reguły ćwiczenia bardzo proste, dobierane przez doświadczonego w tym zakresie lekarza w zależności od konkretnej osoby – jej warunków fizycznych, osobowości, schorzenia na jakie cierpi i etapu leczenia. Określa się to mianem terapii qigong (qigong liaofa).

Miliony ludzi w Chinach i na całym świecie praktykuje qigong codziennie, jako ćwiczenia zdrowotne. W Chinach można zobaczyć ćwiczących w grupach ludzi, jeśli wczesnym rankiem wybierzemy się do parku. W czasie ćwiczeń niezbędny jest spokój ducha (ding shen), wyciszenie (ru jing), eliminacja przeszkadzających, chaotycznych myśli (paichu zanian).

Zdrowotne działanie qigong zostało oficjalnie uznane za technikę leczniczą w chińskich szpitalach w roku 1989. Jest przedmiotem w głównych uniwersytetach medycznych. Po latach debat, rząd Chin ogłosił w 1996 roku qigong jako oficjalną część Narodowego Planu Zdrowia.

/ źródło:wikipedia.pl/

Qigong wymyślono w starożytnych Chinach ponad tysiąc lat p.n.e. To system ćwiczeń, których zadaniem jest utrzymywać ciało w dobrym zdrowiu.

Qigong utrzymuje ciało w dobrym zdrowiuWłaściwie nie tylko ciało, ale także psyche, gdyż ona w dużej mierze odpowiada za nasze samopoczucie. O qigong słyszał prawie każdy albo widział je w telewizji. Są to ulubione ćwiczenia chińskich emerytów, którym udało się je praktykować mimo komunistycznego reżimu zakazującego wszystkiego, co wiąże się z dawną cesarską tradycją Chin. W praktykowaniu qigong to jest cudowne, że nie trzeba się do tych ćwiczeń jakoś szczególnie przygotowywać. Należy tylko zdusić w sobie lenistwo i… zacząć ćwiczyć.

Samą nazwę „qigong” można przetłumaczyć jako „sztukę dobrego życia”, bo chodzi o utrzymanie w ciele idealnego poziomu życiodajnej siły chi. Owa energia mieści się wewnątrz brzucha, w punkcie Dan Tien, który znajduje się na szerokośćokoło 2–4 palców pod pępkiem.

Polecamy jedno, niezwykle proste ćwiczenie, które pomaga poczuć w sobie Dan Tien i obudzić energię.

Stań prosto. Nogi (ćwicz na bosaka) trzymaj razem. Oddychaj powoli – wdech, wydech, wdech, wydech. Przecież nigdzie się nie spieszysz. Lekko zegnij kolana. Poczuj kontakt z podłożem. Poczuj, jak stopy idealnie przylegają do podłogi. Wyciągnij przed siebie ręce i delikatnie zegnij w łokciach. Same dłonie ustaw na zewnątrz, tak jakbyś chciał odpychać ścianę przed sobą. Po chwili rozstaw nogi szeroko, szerzej niż szerokość barków.

Wytrzymaj w tej pozycji dłuższą chwilę. Poczuj, jak cała twoja sylwetka stapia się z podłożem, jak stajesz się silny, mocny, niezniszczalny. Poczuj w sobie punkt Dan Tien. Cały czas oddychaj miarowo. Po chwili wyprostuj się – w ten sposób zakończysz to ćwiczenie.

Można je wykonywać każdego dnia. Z czasem będziesz rozluźniać się coraz bardziej, coraz intensywniej będziesz także czuć obecność w sobie Dan Tien, zyskasz też pewność siebie i wytrzymałość.

/ autor:Ada Melek

źródło: gwiazdy.com.pl/

Qigong stanowi podstawę wszelkich ćwiczeń polegających na pracy z energią oraz sztuk walki. Obejmuje wszystkie poziomy ludzkiego życia: poziom fizyczny, emocjonalny, umysłowy oraz duchowy.

Pomimo tego, że Qigong nie jest tak rozpowszechniony na Zachodzie jak na przykład joga, jest to bardzo skomplikowany i złożony system.  Jako nauczyciel Qigong chciałbym podkreślić, że to jest właśnie “system”.  Qigong liczy sobie tysiące lat, a nauczyciele przekazują jego nauki  kolejnym pokoleniom uczniów.  W ten sposób Qigong nieustannie sprawdza się, ulepsza i modyfikuje ale jego celem jest niezmiennie to samo: zdrowe i szczęśliwe życie w harmonii z samym sobą, innymi oraz ziemią (środowiskiem).

Powodem, dla którego Qigong nie jest tak rozpowszechniony na Zachodzie może być fakt, iż jego kolebką są Chiny, kraj, który przez wiele wieków był całkowicie odizolowany od Zachodu.  To dzięki dziennikom podróżnym opisującym Chiny usłyszeliśmy o Marco Polo.  Dziś jednak powątpiewamy czy sławny podróżnik tam dotarł.  Chiny nigdy nie zostały skolonizowane przez zachodnią cywilizację i dopiero dzięki politycznemu otwarciu na świat w latach 90-tych ubiegłego wieku, podróżowanie do Chin stało się łatwiejsze.

Energia życiowa

Osobiście uważam, że powód, dla którego Qigong nie jest tak popularny (jak powinien być) to sposób, w jaki Qigong “pracuje” z energią (Qi).

Qigong to określenie pochodzące z języka chińskiego.  Słowo Qi oznacza energię lub siłę życiową, a słowo Gong oznacza pracę lub ćwiczenia.  W praktyce Qigong oznacza pracę z energią życiową.  Ciało ludzkie to układ energetyczny stworzony i napędzany życiową siłą (Qi), w rzeczy samej wszystkie formy życia są powodowane różnymi ruchami Qi (życiowej siły).  Naturalny przepływ Qi przez nasze ciało sprawia, że żyjemy i czujemy się zdrowi.  Problem polega na tym, że zachodnia cywilizacja nie posiada ani podobnej idei siły życiowej, ani zrozumienia tegoż pojęcia, które w Chinach nazywane jest Qi i jest widoczne wszędzie: począwszy od architektury, poprzez sztukę, medycynę aż po stosunek do życia codziennego.  Na Zachodzie nawet na polu ezoterycznym pojęcie energii jest często bardzo abstrakcyjne, oderwane od ciała i życia codziennego.  Energia pojmowana jest jako coś mentalnego.  Podejście Qigong do tej kwestii nie ogranicza się do jednej tylko sfery: poprzez wykonywanie ćwiczeń (jeśli nie ćwiczymy, nie doświadczamy tego), energia połączona jest z ciałem oraz jego funkcjami i zorientowana na poprawę życia codziennego.

Nie zapominajmy o wnętrzu

W praktyce nie można praktykować Qigong bez świadomości przepływu energii Qi przez nasze ciało.  W przypadku jogi można bez problemu wykonać różne asany (pozycje) nie skupiając się na energii i tak na prawdę często jest to spotykane.  Praktykowanie Qigong w ten sposób nie ma najmniejszego sensu, ponieważ ruchy ciała (widoczne) nie mają same w sobie znaczenia, a są jedynie widocznym efektem (odzwierciedleniem) ruchu energii w ciele.  Obserwowane z zewnątrz, ruchy te wydają się być proste (i takie są), ale wewnątrz ciała, w tym samym czasie zachodzi wiele złożonych procesów.

I tutaj właśnie pojawia się kolejny problem.  Współczesne życie tak bardzo skupione jest na tym, co jest widoczne i powierzchowne, że zapominamy o wnętrzu, ale przecież życie, a zatem również zdrowie, dobre samopoczucie, spokój, itd. możemy znaleźć tylko wewnątrz.  Drzewo nie żyje na zewnątrz, tylko wewnątrz.  To, co widzimy w postaci drzewa jest tylko manifestacją procesów życiowych w nim zachodzących.  Jeśli one ustaną, drzewo przestanie istnieć.  Jeśli wewnątrz panuje harmonia i spokój, będą one panowały i na zewnątrz.  A zatem, chociaż ruchy wykonywanie podczas praktykowania Qigong wydają się proste, z czasem osoby zajmujące się nim określają je jako piękne i ujmujące.  Wypływa to z wnętrza.  Poprzez ćwiczenia nasze wnętrze staje się co raz bardziej piękne, lub mówiąc inaczej, piękno, które jest w nas (od urodzenia, a nawet jeszcze wcześniej) zostaje odkryte i może teraz rozbłysnąć i zostać wyrażone na zewnątrz.  Qigong jest zorientowane na wnętrze, na źródło naszego życia.  Skupia się na wyrażaniu życia i piękna w następujący sposób: MAMY TYLKO JEDNO ŻYCIE – BY SIĘ NIM DZIELIĆ.

/ autor:Ron Tim

źródło:qigong.edu.pl/

Celem Qigong jest gromadzenie energii życiowej i zapewnienie jej harmonijnego przepływu. Powoduje on zwiększenie i wygładzenie krążenia Qi w organizmie, rozluźnia, wzmacnia, zapobiega i leczy. Qigong wzmacnia również mentalnie – uczy jak regulować i uspokajać umysł, podnosi ducha witalności, wzmacnia siłę woli, cierpliwość, wytrwałość oraz wiarę we własne możliwości. W treningu Qigong stopniowo wprowadza się metody regulacji ciała, oddechu, umysłu, Qi (wewnętrznej energii) oraz Shen (ducha).

Medycyna i filozofia starochińska traktują człowieka jako cząstkę wszechświata, od którego w każdej chwili swego życia otrzymuje on energię Qi. Gromadząc się w ludzkim ciele, w odpowiednich zbiornikach, energia ta krąży po kanałach (meridianach), których gęsta sieć jest rozmieszczona w organizmie. Dopóki przepływ energii jest nie zakłócony, dopóty człowiek jest zdrowy, gdy zostaje zablokowany, upośledzone są czynności fizyczne: przepływ krwi, limfy i inne funkcje organizmu. Aby przywrócić zdrowie, trzeba przywrócić przepływ energii. Wzbudzeniu energii, jej zgromadzeniu, zharmonizowaniu i wykorzystaniu służą właśnie powolne, miękkie, płynne ruchy, które się wykonuje w trakcie ćwiczeń Qigong.

W starożytnych Chinach uczeni, poeci, lekarze i mnisi wnikliwie obserwowali przyrodę, aby poznać mechanizmy rządzące światem ludzi i zwierząt. Na bazie tych obserwacji i doświadczeń powstał zespół ćwiczeń zwany Qigong W początkowej fazie były to proste ruchy naśladujące przeciąganie się, ziewanie, sapanie – podpatrzone u zwierząt. Z czasem system został rozbudowany, pojawiły się różne szkoły filozoficzne i różne strategie ćwiczeń. Jednak główna idea Qigong pozostała niezmienna – sprawić by umysł był ciągle świeży i aktywny, a ciało silne i zdrowe.

Qigong jest obecnie jednym z czterech „filarów” tradycyjnej medycyny chińskiej. Należą do nich akupunktura, masaż, ziołolecznictwo i właśnie Qigong.

Ćwiczenia Qigong nie stawiają przed praktykującymi tą metodę wielkich wymagań. Ćwiczyć może każdy bez względu na wiek, kondycję fizyczną, stan zdrowia.

/ źródło: pokochajsiebie.com/

ĆWICZENIA PRAKTYCZNE

W czasie ćwiczeń Qi Qongu staraj się być zrelaksowany i odprężony zarówno fizycznie i psychicznie. Oczywiście umiejętność taką rozwija się z czasem. Drugim istotnym aspektem jest poczucie ugruntowania, osadzenia na ziemi; często stosuje się w tym celu koncentrację na podeszwach stóp, zwłaszcza na punkcie pierwszym nerki (N-1, Yong-quan/bulgocące źródło – w odległości 1/3 długości podeszwy stopy od nasady drugiego palca). Poczuj się masywny i stabilny niczym góra, dobrze ugruntowany. W takim stanie koncentrujesz się na oddechu i ruchu. Jako swoje centrum, z którego postrzegasz siebie i rzeczywistość, traktujesz punkt Dan Tien (2 palce pod pępkiem). Punk ten nazywa się morzem energii, i w wyniku ćwiczeń i skupienia na tym punkcie, dążysz do poczucia nagromadzenia w nim energii życiowej Chi.

            Pamiętanie o tych zasadach jest wystarczające do praktykowania najprostszych form Qi Gongu. Istnieje np. następujące ćwiczenie:

Ćwiczenie I – odczuwanie Dan Tien i ogólnego scalenia

-  Rozstaw nogi szeroko, stopy równolegle do siebie, szerzej niż szerokość barków; kolana lekko zgięte. Poczuj się bardzo stabilnie, poczuj kontakt z podłożem, poczuj punkty w podeszwach stóp, tak jak byłbyś z nim zrośnięty. Ręce lekko zgięte w łokciach wyciągnij przed siebie, wewnętrznymi stronami na zewnątrz (tak jakbyś np. odpychał ścianę, czy szafę przed sobą).

-  Poczuj się jednym, poczuj tak jakby całe twoje ciało było po prostu jedną bryłą, która jest scalona z twoją świadomością.

-  Odczuwaj twoje ciało jako jedną bryłę stojącą pewnie na podłożu, i jednocześnie odczuwaj punkt Dan Tien, który jest morzem twojej energii życiowej, miejscem twojej mocy, punktem ciężkości twojego ciała, gwarantującym ci stabilność mechaniczną i psychiczną.

-  Stój w tej pozycji i oddychaj; odczuwaj każdy poszczególny wdech i wydech. Jednocześnie, wraz z każdym wdechem i wydechem, odczuwaj swój Dan Tien (środek ciężkości i miejsce mocy); równocześnie odczuwaj swoje podeszwy stóp i wewnętrzne strony dłoni, poprzez co jeszcze bardziej poczujesz się scalony, poczujesz kontakt ze swoją siłą witalną/życiową.

-  W czasie takiego stania i oddychania twoja energia harmonizuje się i wzmacnia, spontanicznie pobierasz Chi poprzez dłonie i podeszwy stóp, jak i poprzez hara (Dan Tien). Dzieje się to spontanicznie, kiedy jesteś wewnętrznie scalony, zmobilizowany, a zarazem rozluźniony, wykonując pozycję opisaną powyżej.

            W podobny sposób można wykonywać szereg najprostszych form Qi Gongu. Istnieje np. ćwiczenie, w którym ćwiczący podpiera się rękami w pozycji takiej jak podczas pompek, z tym, że zamiast opierania się na całych dłoniach, opiera się na rozstawionych palcach rąk. W takiej pozycji odczuwa swój Dan Tien, oddycha i odczuwa swoje ciało jako jedną bryłę.

            Zapoznamy się teraz z dwunastoma ćwiczeniami Yi Gin Ching, które zarazem są formą stosunkowo szybko przynoszącą odczuwalne efekty, jak i łatwą do wykonania. Aby zwiększyć skuteczność tych technik, dobrze jest zacząć od krótkiej rozgrzewki, która zwiększy naszą wrażliwość i receptywność na energię Chi, wstępnie odblokuje meridiany w rękach i uspokoi nasz umysł.

Ćwiczenie II – rozgrzewka

Ogólna rozgrzewka całego ciała

-  Stań swobodnie na podłożu, poczuj grunt/ziemię pod nogami. Poczuj, że oddychasz, poczuj całe ciało.

-  Zacznij od wykonywania ruchów okrężnych swoimi dłońmi, kręcąc je w nadgarstkach. Kręć dłońmi przez chwilę na zewnątrz, a następnie do wewnątrz, starając się odczuć, że ogólnie rozgrzewasz tę okolicę, naturalnie rozciągasz i uelastyczniasz ścięgna.

-  Następnie w podobny sposób kręć rękami obracając je w stawach łokciowych. Odczuwaj ręce, oddychaj; kręć przez chwilę na zewnątrz, a następnie do wewnątrz.

-  Powtórz to samo kręcąc rękami w stawach barkowych. Zacznij np. od obrotów na zewnątrz, wykonując jakby młynki, a potem to samo powtórz kręcąc rękami do wewnątrz. Poczuj jak cała okolica rąk rozgrzewa się, ścięgna naciągają się i stają elastyczne.

-  Następnie stojąc stabilnie na podłożu (jeżeli stoisz zbyt wąsko, to poszerz swoją pozycję) wykonuj skręty całego tułowia dookoła głównej osi ciała w kręgosłupie. Skręcasz się raz w lewo, raz w prawo itd. Połącz ten ruch z oddechem w sposób spontaniczny – wykonuj wdech na kilka skrętów tułowia, i podobnie – robiąc wydech skręcaj się naprzemienni w prawo i w lewo kilka razy.

-  Podczas tych skrętów ręce i głowa wędrują za ruchem. Skręcając się w lewo, spontanicznie wymachujesz opuszczonymi rękami w tym kierunku, tak aby swobodnie uderzyły one o plecy.

-  Dodatkowo możesz usiąść na podłożu i wykonać kolejno kręcenie w obie strony: stopami w stawach skokowych, dolnymi częściami nóg w stawach kolanowych, i całymi nogami – w stawach biodrowych (mając nogi rozluźnione i lekko zgięte w kolanach).

 

Uwagi:           

            Poczuj rozluźnienie i rozgrzanie całego ciała. Ruch poszczególnych rejonów ciała staraj się odczuwać bezpośrednio, bez pośredniczących myśli, poprzez co szybciej usuniesz wszelkie napięcia. Celem tego ćwiczenia jest nawiązanie lepszego kontaktu ze swoim ciałem, poczucie go w bardziej naturalny i bezpośredni sposób. Działa to zarówno korzystnie na stan twojego zdrowia, jak i zwiększy twoją receptywność (wrażliwość) na odczucia energii Chi podczas właściwej formy Qi Gongu.

Rozgrzewka rąk i dłoni

-  Rozcieraj zakończenia poszczególnych palców kciukami odpowiadającej im ręki. Zacznij od jednoczesnego rozcierania kciukami zakończeń palców wskazujących (prawy palec wskazujący rozcieraj prawym kciukiem, zaś lewy – lewym kciukiem), następnie środkowych, serdecznych i małych. Następnie rozcieraj wszystkie palce jednocześnie (prawy kciuk rozciera dookoła zakończenia palców prawej dłoni, zaś lewy rozciera zakończenia palców dłoni lewej).

-  Złóż dłonie wewnętrznymi stronami do siebie (tak jak podczas modlitwy), jednocześnie ustawiając kości przedramienia (pomiędzy nadgarstkiem, a łokciem) prostopadle do złożonych dłoni. Skręcaj dłonie rozcierając końce palców wokół osi, którą stanowi (wyimaginowana) linia połączonych przedramion.

-  Strzepuj dłonie pionowo w dół, przed sobą, tak jakbyś strzepywał wodę. Poczuj rozluźnienie pod wpływem tego ruchu.

-  Powtórz to samo strzepując dłonie w płaszczyźnie poziomej – na wysokości swoich piersi strzepujesz dłonie poziomo przed siebie.

-  Na koniec strzepuj dłonie naprzemiennie – raz w dół, raz przed siebie.

 

Uwagi:           

            Uwrażliwienie rąk jest szczególnie pomocne do wykonywania ćwiczeń Qi Gongu, ponieważ czakry dłoniowe (wewnętrzne powierzchnie obu dłoni) są w tych ćwiczeniach (obok punktu Dan Tien) jednym z kluczowych miejsc na ciele.

Ćwiczenie III – 12 form Yi Gin Ching

                       

            Wykonywanie ćwiczeń w tej formie Qi Gongu polega na naprzemiennym (w stanie relaksacji i skupienia) napinaniu i rozluźnianiu niektórych partii ciała. W zasadzie nie jest konieczne mocne napinanie mięśni, co raczej wystarczy wyobrażać sobie lekkie ich napinanie podczas wydechu. Podczas wdechu z kolei staramy się odczuć całkowity relaks w tych częściach ciała. Okolicami napinanymi są tu zasadniczo ręce, a szczególnie same dłonie. Stoimy w naturalnej pozycji, stopy są rozstawione na szerokość ramion, równolegle do siebie. Biodra rozluźnione. Kręgosłup jest wyprostowany, lecz jednocześnie zrelaksowany (pozycja naturalna, tak jakbyśmy byli przywiązani niewidzialną nicią od czubka głowy, do nieba). Czujemy się zakorzenieni w podłożu i staramy się odczuwać punkt Dan Tien (rejon brzucha). Usta zamknięte, język dotyka nasady górnych zębów (podniebienia). Ramiona są rozluźnione; aby utrzymywać to rozluźnienie podczas poszczególnych form, pozostawiamy ręce lekko zgięte w łokciach.

Pozycja 1. Pozycja jest podobna do pchania dłońmi czegoś w dół. Opuść ręce wzdłuż tułowia, dłonie utrzymuj otwarte, skierowane wewnętrzną powierzchnią do podłoża, a czubkami palców w przód przed siebie. Rozluźnij ręce i utrzymuj je lekko ugięte w łokciach. Wzbudzaj Chi w nadgarstkach poprzez wyobrażanie sobie na wydechu lekkiego ich napinania, i całkowitego rozluźniania na wdechu. Powtarzaj to do 50 razy. Cały czas odczuwaj mocne osadzenie na stopach (szczególnie punkt „bulgocące źródło”,N-1, w 1/3 długości podeszwy stopy), a także ześrodkowanie w punkcie Dan Tien (dwie szerokości palca pod pępkiem).

Pozycja 2. Pozycja jest bardzo podobna do formy pierwszej. Jedyna różnica polega na tym, że mając dłonie skierowane wewnętrzną stroną do podłoża – zaciskamy je w pięści, bez zmiany pozycji nadgarstków. Dłonie zaciśnięte w pięści są w tej pozycji skierowane wewnętrzną stroną do podłoża, ręce opuszczone swobodnie wzdłuż tułowia (jak poprzednio) są naturalnie lekko ugięte w łokciach. Na wydechu wyobrażamy sobie zaciskanie pięści i odginanie kciuków, na wdechu skupiamy się na rozluźnieniu dłoni i punkcie Dan Tien. Powtarzaj do 50 razy.

Pozycja 3. Bez zmiany pozycji ramion przekręcamy zaciśnięte w pięści dłonie w ten sposób, aby ich wewnętrzne strony były skierowane do siebie równolegle (do naszych bioder), a strony pięści, którymi zadaje się cios, były skierowane do podłoża. Wyobrażaj sobie napinanie pięści podczas wydechu i rozluźnianie podczas wdechu, poprzez co gromadzi się Chi w całych rękach i ramionach

Pozycja 4. Nie zmieniając ułożenia pięści względem siebie, podnieś ręce przed siebie, na wysokość dolnej części krtani, skręcając je w stawach barkowych. Pięści trzymasz przed sobą, wewnętrznymi stronami równolegle do siebie, na wysokości stawów barkowych. Poczuj się naturalnie w tej pozycji. Na wydechu wyobrażaj sobie napinanie mięśni, na wdechu skupiaj się na odczuciu rozluźnienia. Powtórz taki oddech do 50 razy.

Pozycja 5. Nadal mając dłonie zaciśnięte w pięści skierowane wewnętrznymi stronami do siebie, unieś ręce nad głowę. Na wydechu wyobrażaj sobie napinanie mięśni, na wdechu skupiaj się na odczuciu rozluźnienia. Powtórz taki oddech do 50 razy.

Pozycja 6. Zegnij ręce w łokciach skierowując pięści dłoni w kierunku uszu. Ramiona (pomiędzy barkiem a łokciem) utrzymuj równolegle do podłoża, zaś pięści (w pobliżu uszu) wewnętrzną stroną do przodu. Oddychaj do 50-ciu razy, wyobrażając sobie zaciskanie na wydechu i rozluźnianie na wdechu.

Pozycja 7. Wyprostuj teraz ręce w łokciach i wyciągnij je na boki. Ręce są równoległe do podłoża, zaś zaciśnięte pięści skierowane są wewnętrznymi stronami do przodu. Napinaj pięści na wydechu i rozluźniaj podczas wdechu. Powtarzaj do 50 razy.

Pozycja 8. Skieruj ręce do przodu, przed siebie. Nadal utrzymuj je równolegle do podłoża; zegnij je lekko w łokciach, aby ich położenie przypominało okrąg. Napinaj pięści na wydechu i rozluźniaj podczas wdechu. Powtarzaj do 50 razy.

Pozycja 9. Z poprzedniej pozycji przyciągnij ręce w kierunku twarzy, zginając je w łokciach. Utrzymuj je przed twarzą, skierowując wewnętrzną stroną do przodu, zgiętymi kciukami do dołu. Napinaj pięści na wydechu i rozluźniaj podczas wdechu. Powtarzaj do 50 razy.

Pozycja 10. Z poprzedniej pozycji obróć ręce w łokciach w taki sposób, aby ramiona były równoległe do podłoża, zaś przedramiona (części pomiędzy łokciem a nadgarstkiem) skierowane były pionowo ku górze. Pięści skierowane są wnętrzem do przodu. Wyobrażaj sobie napinanie ich na wydechu i rozluźnianie na wdechu. Powtarzaj do 50 razy.

Pozycja 11. Opuść dłonie zaciśnięte w pięści na wysokość podbrzusza. Wewnętrzna strona pięści skierowana jest do podłoża, zaś ich przednia część skierowana jest do siebie, w niewielkiej odległości. Oddychaj ok. 50 razy wyobrażając sobie napinanie pięści na wydechu, rozluźnianie na wdechu.

Pozycja 12. Skieruj otwarte dłonie ku górze, trzymając je przed sobą, skierowane ku przodowi, na wysokości piersi. Na wdechu wyobrażaj sobie podnoszenie ciężaru, na wydechu relaksuj ręce i całe ciało. Powtarzaj jak poprzednio.

Uwagi:

            Po wykonaniu tych ćwiczeń należy zupełnie się rozluźnić i głęboko zrelaksować, odczuwając jak energia Chi równomiernie rozchodzi się po całym ciele.

Zazwyczaj, aby wykonać wszystkie 12 pozycji w czasie jednej sesji ćwiczeniowej, wykonuje się po około 20 powtórzeń wydechu i wdechu w podczas każdej pozycji. Wykonując po 50 powtórzeń oddechu, można wykonać sześć pierwszych pozycji rano i sześć pozostałych wieczorem. Najbardziej polecanym okresem dnia na wykonywanie takich ćwiczeń jest chwila wschodu i zachodu słońca, ponieważ wtedyChi w powietrzu jest szczególnie silne. Po kilku miesiącach regularnych ćwiczeń nasza indywidualna Chi zdecydowanie się wzmacnia.

            W ćwiczeniach Qi Gongu zazwyczaj pracuje się z podstawową, uniwersalną energią Chi. Innym wariantem tego ćwiczenia (po opanowaniu pierwszego) mogło by być wysyłanie z serca tęczowej, barwnej energii Chi, co przyspieszyłoby otwarcie drugiego pola cynobru.

Niniejszy tekst jest fragmentem rozdziału Elementy Qi Gongu, oraz ćwiczenia rozprowadzające po ciele energię Qi z książki Alchemia i moc medytacji

/ źródło:seremet.org/

/przygotowała: nika_blue/

 

… oczyszczanie krwi i limfy z toksyn …

Konieczność oczyszczania krwi jest również bardzo ważna, zwłaszcza w pewnym okresie czasu. Kurację oczyszczania krwi szczególnie zaleca się w okresie gdy zaczynają się zachorowania na  grypę lub inne bakteryjne choroby(wczesną wiosną, jesienią). Tym oto sposobem bez użycia antybiotyków można skutecznie i szybko zabić bakterie. Za jednym razem  oczyścić również  krew i limfę.

Metoda oczyszczania (3 dniowa)

Potrzebujemy:

  • grejpfruty
  • pomarańcze
  • cytryny
  • wodę destylowaną

W oczyszczaniu krwi pomagają m.in. pomarańcze.

Skład mieszanki na 1 dzień- 2 l płynu

  • 90 dag soku z grejpfrutów (świeżo wyciskany)
  • 90 dag soku z pomarańczy(świeżo wyciskany)
  • 20 dag soku z cytryny(świeżo wyciskany)
  • 20 dag wody destylowanej
  • sól gorzka (do kupienia w aptece bez recepty cena ok. 2,80 – 3,50 zł)

Wypijamy rano na czczo łyżkę  soli gorzkiej rozpuszczonej w szklance ciepłej wody.  Gdy już wypijemy roztwór soli, ubierzmy się ciepło i co ok.30 min pijmy mieszankę soków zrobioną chwilę wcześniej. Pijemy  w proporcjach po 10 dag i tak do momentu wypicia całych 2 l soku. Przypominam, że każdego dnia wypijamy 2l soku. Ten sam proces powtarzamy przez 3 dni i pamiętajmy, że w czasie kuracji nie jemy nic innego. Wiem, że może to trochę zniechęcać, ale na pewno dacie radę. Kiedy poczujemy głód jedzmy tylko pomarańcze i grejpfruty. Nie zdziwmy się również gdy podczas stosowania kuracji zaczniemy się silnie pocić, jest to całkowicie normalna reakcja organizmu.

Opisałam ten rodzaj oczyszczania mimo, że nie czas teraz na tę kurację. Uważam, że warto się tym zainteresować . Wówczas w odpowiednim momencie nie damy się zaskoczyć chorobie.  Poczytajcie, zastanówcie się… polecam.

 

/autor:Anna

źródło: naturalneoczyszczanie.pl/

/przygotowała: nika_blue/

 

 

… tajemnice kolorów …

Każda powierzchnia na świecie – obojętne, czy jest to powierzchnia kamienia, rośliny, zwierzęcia, czy ciała ludzkiego – reaguje na światło.
Jeśli wystawimy metal na działanie słońca, po pewnym czasie zmatowieje. Niektóre metale tracą połysk szybciej, inne wolniej. Nawet złoto, nazywane metalem szlachetnym, gdyż nie matowieje, pod wpływem światła ściemnieje mniej lub więcej zależnie od wysokości próby.

Skóra każdej żywej istoty pochłania światło. Reagują na nie nawet organizmy o bardzo prymitywnym systemie nerwowym. Bez światła życie nie mogłoby istnieć. Wiedział już o tym człowiek pierwotny, dlatego oddawał słońcu boską cześć.
Czołowy amerykański badacz natury światła, doktor John N. Ott odkrył, że oko pełni dwie odrębne funkcje. Widzimy dzięki temu, że światło oddziałuje na nerw wzrokowy. Jednak wnikając do oka, pada na specyficzną warstwę komórek siatkówki, które nie mają żadnego związku z widzeniem. W tej warstwie komórek światło wzbudza impulsy elektryczne, które następnie zostają przesłane do mózgu. Część impulsów dociera do podwzgórza, tworu rozmiarów piłeczki golfowej, umiejscowionego u nasady mózgu.

Badania wykazały, że podwzgórze pełni istotną rolę w regulowaniu podstawowych procesów zachodzących w naszym ciele, gdyż steruje działaniem położonej pod nim przysadki mózgowej. Przysadka, nazywana „dyrygentem orkiestry hormonalnej”, wydziela do krwi bardzo ważne hormony. Podwzgórze informuje przysadkę, jakie polecenia ma wysyłać podporządkowanym gruczołom – nadnerczom, gruczołom płciowym, tarczycy.
Wchłaniając światło przez oko i skórę nieświadomie robimy z niego lepszy lub gorszy użytek. Światło głęboko wpływa na rozmaite aspekty naszego zdrowia i rozwoju, sterując wewnętrznymi procesami organizmu.

Goethe, autor niezrównanych rozważań nad istotą barw, mawiał, że w wędrówce od ciemności do światła przemierzamy widmo barw. Kolor jest właściwością, jakiej światło nabiera, współistniejąc z mrokiem.
Kolor, w którym zwykle widzimy tylko ozdobę i rozrywkę dla oka, w rzeczywistości jest światłem rozszczepionym na fale o rozmaitej częstotliwości. Przedmiot pochłaniający bez odbić falę świetlną nazywamy czarnym. Taki natomiast, który całą falę świetlną oddaje z powrotem nazywamy białym. Kolor czerwony postrzegamy wtedy, gdy światło słońca pada na obiekt pochłaniający wszystkie barwy widma z wyjątkiem czerwieni, którą odbija z powrotem.

Każdy kolor wysyła falę wibrującą z wyższą lub niższą częstotliwością, wywołując doznanie ciepła bądź chłodu. Czerwień, barwa obdarzona największą długością fali, ma najniższą częstotliwość. Fiole, posiadający falę najkrótszą, wibruje z najwyższą częstotliwością. Wbrew intuicyjnym skojarzeniom wysokie częstotliwości pasma błękitu wywołują uczucie chłodu, podczas gdy niskie częstotliwości czerwieni dają odczucie ciepła. To paradoks, z którym nauka nie potrafi sobie dotąd poradzić.

Jeden z czołowych brytyjskich badaczy natury światła, Theo Gimbel z Gloucester, sugeruje, że gęstość czerwieni ogranicza jej ruchliwość, w związku z czym częstotliwość drgań maleje, błękit zaś „otwiera”, dając poczucie przestrzeni.
Przeprowadzony niedawno w Narodowym Instytucie Zdrowia w Waszyngtonie eksperyment wykazał, że pod wpływem błękitnego światła struktura molekularna ameby ulega rozluźnieniu, zacieśnia się natomiast pod działaniem światła czerwonego.

Niewidomi, którzy rozróżniają kolory dotykiem, wyczuwają je właśnie dzięki różnicom w wysyłanych przez nie częstotliwościach. Zainteresowanie tym zjawiskiem zaczęło się z chwilą, gdy okazało się, że pewna rosyjska gospodyni domowa potrafi rozróżniać kolory przedmiotów trzymając nad nimi otwarte dłonie. Obecnie w Rosji prowadzone są specjalne kursy, na których uczy się ludzi widzenia bez pomocy oczu.
Lawrence Blair w książce Rhythms of Vision (Rytmy widzenia) twierdzi, że u niektórych osób najwrażliwszym instrumentem dotyku okazują się być nie palce, lecz język, małżowiny uszne lub koniec nosa.
Badani donoszą, pisze Blair, że poszczególne kolory wywołują u nich specyficzne doznania. Czerwony parzy, pomarańczowy ogrzewa, żółty jest ledwie letni, zielony wydaje się neutralny, a fiolet szczypie lekkim chłodem. Rozmaite kolory mogą rękę kłuć, gryźć, uderzać, naciskać na nią, szczypać czy wreszcie na nią dmuchać.

Wiemy obecnie, że tęcza siedmiu kolorów podstawowych, których pełne widmo składa się na światło białe, stanowi zaledwie nieznaczny wycinek tak zwanego widma elektromagnetycznego. Lawrence Blair ujmuje to w następujący sposób: „Światło, ciepło i kolor nie istnieją samoistnie. Spośród energii o różnych długościach fal emitowanych przez słońce i pozostałe źródła tylko nieznaczna część odbijając się od materii i współoddziałując z nią staje się dostępna ludzkim zmysłom”. Promienie widzialne stanowią niewielka część energii emitowanych przez poszczególne źródła. Poniżej podczerwieni i powyżej ultrafioletu istnieją niedostrzegalne dla nas źródła energii, których wibracje na nas oddziałują. Z tymi obszarami energii kontaktują się media „widząc” lub wyczuwając rzeczy, niedostępne świadomości większości ludzi.

Theo Gimbel uważa, że na ogół rejestrujemy jedynie nieznaczny wycinek widma barw, ten, z którym nauczono nas swobodnie obcować w naszym stuleciu. Tymczasem głęboki błękit i fiolet, których nie jesteśmy w stanie normalnie postrzegać, kryją w sobie spokój, cisze wewnętrzną i moc regeneracji. Na drugim biegunie barw napotykamy lśniące, pobudzające i energetyzujące działanie czerwieni, której jaskrawość przechodzi ludzkie wyobrażenie.

Zwykle nie przywiązujemy większej wagi do kolorów. Owszem zwracamy uwagę na barwy w malarstwie, starannie wybieramy kolor karoserii… Zapomnieliśmy jednak o tym, że znaczenie koloru daleko wykracza poza jego wartość rozrywkową czy dekoracyjną. Starożytne cywilizacje Egiptu, Grecji, Chin, Tybetu, podobnie jak kultury Indian amerykańskich, cechował głęboki kontakt z ludzkim ciałem. Jego elementem była intuicyjna wiedza o oddziaływaniu kolorów. I tak na przykład starożytni Egipcjanie wznosili sanktuaria lecznicze, w których posługiwano się światłem i barwą, budowali specjalne komnaty wypełnione błękitem, fioletem i różem. Panująca w nich subtelna gama kolorów miała ułatwić łagodne zestrojenie energetyczne.

W średniowiecznej Europie również niezwykle wysoko ceniono symboliczną wymowę kolorów. Symbolika kolorystyczna leży u podstaw większości religii świata. Barwy szat obrzędowych nie służą atrakcyjnemu wyglądowi, lecz energetycznemu zestrojeniu z boskim duchem wszechświata. Tradycja posługiwania się symboliką kolorystyczną w szatach liturgicznych w Kościele datuje się od Średniowiecza. Dla przykładu – obrzędowa purpura stanowi połączenie ciepła czerwieni i chłodu błękitu, które stwarza efekt harmonii i równowagi.

Pasmo energii postrzeganych przez starożytnych było szersze niż to, które odbieramy współcześnie. Wszystkie święte malowidła religijne przedstawiają postacie z obwódką świetlną – aureolą, bądź promieniami energii świetlnej wychodzącymi z głowy. W przeszłości energie postrzegane były w kategoriach barwy; joga rozwinęła się dzięki temu, że wzmacnianie lub osłabianie energii poprzez poszczególne pozycje ciała było postrzegalne.
Większość z nas nie uświadamia sobie oddziaływania kolorów po prostu dlatego, że nie zapoznano nas z jego wielostronnymi implikacjami. Kolor jest dla nas ładnym zjawiskiem, za którym nic się nie kryje. Skłaniany się ku pewnym barwom wyłącznie kierowani ich atrakcyjnością.

Moment, w którym Cezanne, Manet a także Kandinsky posłużyli się barwami w taki sposób, że odbiorcy zaczęli je wyraźnie rejestrować, był świtem świadomości kolorystycznej naszych czasów. Barw nie wiązano jeszcze ze znaczeniami, jednak kiedy ludzie zaskoczeni widokiem niebieskiej krowy odczuli, w jakim stopniu ten element wpływa na klimat całego obrazu, zmusiło ich do zadania sobie istotnych pytań. Był to okres, w którym również muzycy zaczęli uświadamiać sobie fakt, że kolor bardzo silnie wpływa na odbiór muzyki. Zmiana oświetlenia czy zmiana koloru ścian pomieszczenia, w którym wykonywany jest utwór muzyczny, decydują o tym, w jaki sposób doświadczamy słuchanej muzyki.
W rzeczywistości cały czas podświadomie rozpoznajemy działanie poszczególnych kolorów i trafnie przypisujemy im pewne własności. Dowody na to z łatwością odnajdujemy w potocznym języku. Kiedy mówimy, że robi nam się „czerwono przed oczami”, że mamy „różowy humorek” albo gdy wspominamy „złote chwile” z przeszłości – przejawiamy świadomość emocjonalnych aspektów barw. Wchodząc zaś do pokoju, w którym odbyła się kłótnia, odbieramy powietrze jako lepkie, gęste i „czerwone”.

Wielu badaczy oddziaływania kolorów przyznaje mu rację istnienia wyłącznie na płaszczyźnie psychologicznej. Ten typ naukowca uosabiał Robert M. Gerard, który testując w 1932 roku na więźniach wpływy różnobarwnego oświetlenia stwierdził, że czerwień działa na nich pobudzająco, a błękit uspokajająco.
Przeprowadzone w Laboratorium Hygeia Theo Gimbela nad znaczeniem kolorów oraz głębszymi wymiarami barw, kształtów i dźwięków poszły jeszcze dalej. W odczuciu Gimbela barwy wpływają nie tylko na stan emocjonalny, ale również na stan fizyczny organizmu. Korelując kolory z kształtami Gimbel dowodzi, że odpowiednio dobrane barwy wzmacniają efekt mistyczny figur geometrycznych. Prace Gimbela doprowadziły do powołania specjalnego zespołu projektującego sanatoria i szpitale w taki sposób, aby kombinacje kształtów i kolorów budynków przeciwdziałały konkretnym schorzeniom i podnosiły ogólne samopoczucie pacjentów. Niebieski zakres widma (fiolet, błękit i turkus) leczy astmę, napięcie i bezsenność. Ospałość i brak energii ustępuje pod wpływem czerwieni, żółci i koloru pomarańczowego.
Znaczna część leków alopatycznych paraliżuje odcinek układu nerwowego, po to by „zagłuszyć” ból. Tego rodzaju postępowanie nie jest leczeniem, a jedynie usuwaniem objawów. Obecnie lekarze coraz częściej zdają sobie z tego sprawę, toteż Gimbel sądzi, że leczenie kolorami przynajmniej w Stanach i w Niemczech powinno wkrótce zaistnieć w medycynie konwencjonalnej jako metoda pomocnicza.

Niedawno Alexander Schauss, dyrektor Instytutu Badań Biospołecznych w Tacomie, stwierdził eksperymentalnie, że zachowania agresywne, wrogie i lękowe ustępują po paru minutach wyeksponowania na pewien odcień różu. W geriatrii, terapii młodzieżowej i rodzinnej, więziennictwie i biznesie testowane są uspokajające i łagodzące napięcia mięśniowe właściwości koloru różowego. W różowym pomieszczeniu nawet prowokowany wybuch agresji nie może dojść do skutku. W obecności różu mięśnie serca nie pracują dostatecznie szybko. Ten kojący kolor wydaje się pochłaniać całą naszą energię. Nawet daltoniści uspokajają się w różowym pomieszczeniu – twierdzi Alexander Schauss.

Istnieją także inne placówki wykorzystujące barwy do poważnych zadań. W domu dziecka w Stourbridge leczy się zaburzenia dziecięce stosując chromoterapię, czyli terapię posługującą się kolorami. W inspirowanych myślą Rudolfa Steinera szkołach Waldorfskich wychowawcy malują pomieszczenia lekcyjne tak, aby współgrały ze stanem „ducha” dzieci na poszczególnych etapach ich rozwoju. I tak w pierwszej klasie ściany są zawsze czerwone, ponieważ czerwień jest kolorem mocnym, zdecydowanie rzucającym się w oczy. Uważa się, że te właśnie atrybuty czerwieni odzwierciedlają dusze sześciolatka, wobec czego będzie on najsilniej reagował na ten kolor. W miarę dojrzewania dziecka jego kolor ulega zmianie.
Ponadto, kolor nie powinien być statyczny. W szkole Waldorfskiej w Bristol ściany są specjalnie pozakrzywiane i pokryte szorstką fakturą, dzięki czemu barwy przyjmują różne kształty i odcienie. W naturze światło również nie jest statyczne. Od chwili, gdy budzimy się w głębokim fiolecie wczesnego poranka, nieustannie przeżywamy zmianę barwy światła. Ranek przechodzi w ciemny błękit indygo; tuż przed wschodem słońca staje się jasnoniebieski. Po wschodzie świat zielenieje, my jednak nie dostrzegamy tego, gdyż jaskrawość światła nie pozwala nam rozróżniać jego odcieni. Pod wieczór niebo żółknie, by następnie przejść w oranż radości z przebytego dnia; tradycyjnie wieczór jest porą śpiewów i tańca. Zachodzące słońce często przybiera piękną czerwoną barwę.

Każdy nasz dzień zatacza w widmie świetlnym krąg dwudziestu czterech godzin. Naturalna zmienność światła nie ma sobie równych, każde światło statyczne jest pogwałceniem naturalnych energii człowieka. Krocząc w stronę sztucznego, kontrolowanego środowiska i coraz obficiej posługując się wytworzonymi przez siebie źródłami światła, człowiek sam wytrąca się ze stanu harmonii.
John Otto dowodzi, że niedobór światła naturalnego i coraz szersze zastosowanie sztucznego oświetlenia prowadzi do wzrostu zaburzeń fizycznych i umysłowych.
Dobrze wiemy, że goła żarówka w stołówce może wyzwolić nerwicowe reakcje na pokarm, gdy tymczasem światło świec wytwarza spokój, wprawiając człowieka w dobre samopoczucie. Nikt dotąd nie wynalazł sztucznego oświetlenia, które posiadałoby wszystkie właściwości światła naturalnego, możemy natomiast stwierdzić z całą pewnością, że dla utrzymania zdrowego otoczenia niezbędne jest światło o bardzo konkretnym paśmie.

Zaczynamy dostrzegać fakt, że skoro życie zrodzone jest ze światła i podtrzymywane przez nie, nasze zdrowie fizyczne i wydajność w znacznej mierze zależą od zachowania równowagi kolorów. Harmonię utraconą na skutek niewłaściwego życia, myślenia i odczuwania możemy odzyskać regenerując nasze wibracje wibracjami odpowiednich barw.
Niniejsza książka porusza też zagadnienia jeszcze głębsze, dotyczące jasnowidzenia i świadomego rejestrowania energii parapsychicznych. Ukazuje ponadto związki między okiem fizycznym a naszym trzecim, duchowym okiem, związki między skórą a aurą, pomiędzy układem hormonalnym a obiegiem „niewidzialnych” energii.
Symbolicznym wyrazem owych powiązań jest KOLOR.

Annie Wilson – Jesteś kolorem

 

 

/ pobrano z: zenforest.wordpress.com/

/przygotowała: nika_blue/