… poranki :-)))

 

Śmiech działa terapeutycznie na bardzo głębokim poziomie. Porusza cały organizm, zmienia stan ciała i umysłu.

Wojciech Eichelberger

 

 

Nie bądź dzieckiem

Trudne dzieciństwo nie musi boleć przez całe życie. Jak zamienić ciężar przeszłości w kapitał na przyszłość?

Jakub, mąż Marii, jest kochliwy. Ten 52-latek kilka razy w roku znajduje sobie obiekt mniej lub bardziej platonicznych westchnień. A to koleżanka z pracy, a to znajoma znajomych albokobietapoznana w siłowni. Jakub potrafi skutecznie uwodzić, sypie dowcipami jak z rękawa. Szkoda, że jego żonie nie jest do śmiechu.

Maria od dwudziestu lat ma zamiar się z nim rozwieść, jednak do rozstania jakoś nie dochodzi. Jakub sprawia jej ból, ale zaraz potem błaga o przebaczenie i serwuje Marii upojną powtórkę z miesiąca miodowego.

– Pani psycholog pierwszego kontaktu… – zaczyna żartobliwie Marysia, bo znamy się od wielu lat. – Mój mąż jest wierny, ale tylko po zdradzie. Dlaczego więc nie potrafię z nim zerwać?

Odpowiadam, że być może na drodze do uwolnienia stoi jej ojciec. Maria patrzy na mnie podejrzliwie: – Ale on nie żyje od dobrych kilku lat.

– To nie ma nic do rzeczy – wyjaśniam. – Twój ojciec symbolicznie blokuje ci drogę wyjścia ze złego związku.

Wieczna krzywda

Jest córką krawca, który rozpił się po bankructwie firmy. Mała szwalnia nie wytrzymała konkurencji z tanią odzieżą zagraniczną. Maria wspomina, że kiedy w szkole omawiali wiersz o tęsknocie za rodzicem „Powrót taty” („Tato nie wraca; ranki i wieczory…”), ona ten smutny utwór interpretowała jako radosne marzenie. Bo będąc dzieckiem alkoholika, najbardziej bała się właśnie powrotu taty. Z takiego strachu łatwo się nie wyrasta.

 

I get sea sick on a pier, but this looks like so much fun!

 

Zdarzały się tygodnie, że ojciec był wspaniały. Odrabiał z Marysią lekcje, chodził do zoo, a potem nagle, z dnia na dzień, zaczynał pić na umór. Pijany stawał się agresywny, brudził w mieszkaniu, wyrzucał rzeczy przez okno. Po tej fazie znowu była sielanka, a raczej cisza przed kolejną burzą. Czyż Maria z mężem nie przerabia teraz podobnego cyklu? Tyle że butelki wódki zostały zastąpione kochankami.

Lęk z dziecięcych lat stał się rodzajem złego radaru. Maria panicznie boi się sytuacji, które kiedyś wywoływały poczucie zagrożenia. Gdy poznała Jakuba, szybko zorientowała się, że jest bawidamkiem, ale to był drobiazg w porównaniu z jego wielką zaletą: nie pił! Jakub nie znosił alkoholu, jego organizm go nie tolerował. Maria, dorosła córka alkoholika, uznała, że nie mogła trafić lepiej. Była pewna, że nie podzieli losu matki, a jejdziecibędą miały lepsze dzieciństwo niż ona.

W jej domu nie ma alkoholu, ale nie ma też szczęścia. Maria powtarza, że lubi w siebie inwestować. Jej kapitał to nowe ubrania i zabiegi kosmetyczne. Czasami zapożycza się na nie, ale przecież Jakub lubi zadbane kobiety. Nie przyjdzie jej do głowy, że zamiast rywalizować z kochankami męża, powinna zmienić swoją sytuację.

Złe dzieciństwo utrwala samotność, konserwuje poczucie niższości i dziecięcą bezradność wobec świata. Maria tkwi w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa. Nie skoryguje już swojej historii. Krzywdom cierpiącej kilkuletniej Marysi nikt i nic nie zadośćuczyni. Nie może zmienić przeszłości, ale może inaczej na nią spojrzeć, na przykład sprawdzić datę ważności swoich lęków.

 

 

Nie jest już dzieckiem skazanym na łaskę i niełaskę dorosłego, sama jest już dorosła. Gdy trafi na dręczyciela, może się skutecznie bronić. Odejść. I to jest ten rodzaj dobrej zmiany – wzięcie odpowiedzialności za swój los.

Kiedyś rozmawiałam z prawie 60-letnią kobietą, która wcześnie straciła matkę i w całym swoim dorosłym życiu zachowywała się jak kilkuletnia rozpieszczona sierotka. Zawsze stawiała się w pozycji osoby uprzywilejowanej, wiecznie poszkodowanej i roszczeniowej. Kiedy syn płacząc, wypomniał jej, jaką samolubną jest matką, coś w niej pękło. Rozsypała się. Nie wiedziała, kim właściwie jest. Dziewczynką, której mama pojechała do szpitala i już nigdy z niego nie wróciła, czy rodzicem maturzysty, który chce mieć spokój, a musi opiekować się w pełni sprawną matką?

Dopiero terapia uświadomiła tej kobiecie, że każda bliska relacja miała zadośćuczynić za doznaną krzywdę. Każdy, kto chciał się do niej zbliżyć, miał szczytne zadanie: wypełnić pustkę po mamie. Nic dziwnego, że się nie udawało. Ani z pierwszym mężem, ani z dwoma narzeczonymi, nawet z koleżankami, które chciały się zaprzyjaźnić, a potem uciekały.

Zrozumiała, że złe dzieciństwo było dla niej rodzajem alibi, a mogło być rodzajem wyzwania – przecież nawet po wielkiej traumie da się żyć bez poczucia, że jest się ofiarą.

Udane dziecko

Matka i ojciec nic od Sławki nie chcieli. Miała się tylko dobrze uczyć, skończyć medycynę i zrobić specjalizację. Najlepiej – kardiologię. Rodzina stworzyła jej najlepsze warunki i w swoje czterdzieste urodziny Sławka mogła powiedzieć: kochani rodzice, melduję wykonanie zadania. I pewnie by to zrobiła, gdyby utrzymywała z nimi kontakty. Ale od kilku lat rodzinne więzi były zerwane. Pewnego dnia czara się przelała, Sławka oskarżyła matkę i ojca o to, że nigdy ich nie obchodziła. Byli surowi i chłodni.

– Interesowały ich tylko moje osiągnięcia i nigdy nie zapytali o marzenia. Mam udane życie zawodowe, ale jestem emocjonalną kaleką – skarży się. – Rodzice zaprogramowali mnie jak konia wyścigowego:klapki na oczy i liczy się tylko miejsce na podium. Przez ich wygórowane ambicje straciłam dzieciństwo, młodość, a teraz trudno mi się dogadać z ludźmi. Kiedy inne dziewczyny randkowały, wychodziły za mąż i rodziły dzieci, ja kułam do egzaminów. Czuję się samotna, śmieszna i nieprzystosowana do życia.

– Gdzie popełniłam błąd? – zastanawia się z kolei matka Sławki. – Nigdy nie podniosłam na nią ręki. Ptasiego mleka jej nie brakowało. Ja to miałam dopiero ciężko, zaczynaliśmy z mężem od zera. I tak mi się odwdzięczyła, nawet w Dzień Matki nie zadzwoni.

Wygląda na to, że dopiero przed czterdziestką Sławka pozwala sobie na bunt nastolatki. Trzaskanie drzwiami, oskarżenia, wypominki – to całkiem zdrowe „odpępowienie” powinno nastąpić w czasie dorastania. Ale wcześniej Sławka miała inneproblemyna głowie niż zaznaczanie swojej niezależności i wyjątkowości.

Niedostępni emocjonalnie rodzice byli sporym wyzwaniem. Obecni wyłącznie fizycznie, nigdy nie przytulili bez powodu. Wytyczali jasne drogi kariery, nie tolerowali własnych pomysłów, wymagali posłuszeństwa. Zainteresowanie córką było ściśle reglamentowane. Nagroda tylko po dobrym stopniu w szkole. Byli bardziej trenerami niż rodzicami kochającymi wspierająco i bezwarunkowo.

Całkiem prawdopodobne, że w tej rodzinie zaznaczał się wyraźny podział na brygadę ambitnych małżonków i dziecko do zdalnego sterowania. Sławka niekiedy czuła się jak podrzucone pisklę. Nie było rady – żeby nie być wyrzuconą z gniazda, musiała ciągle stroić się w cudze piórka. Piórka rodziców. W tym domu nie było awantur i psychicznego nękania. Przemoc ukryto pod hasłem: „Chcemy dla ciebie dobrze”.

Scenariusze takiego dzieciństwa wcale nie są łatwiejsze do przepracowania niż dorastanie w cieniu fizycznej przemocy czy nałogu rodzica. Co może pomóc? Nowe spojrzenie na matkę i ojca. Oni też mieli dzieciństwo, które ich tak, a nie inaczej ukształtowało. Nie chcieli krzywdzić, pragnęli jak najlepiej wyposażyć dziecko na przyszłość. Coś im się udało, coś zepsuli. Koszty ponoszą i oni. Sławka nie musi bez końca przeżywać „dramatu udanego dziecka”, któremu wszystko się niby udało, a jest nieszczęśliwe i nie umie reagować stosownie do swojej metryki.

Dorosłość to wzięcie odpowiedzialności za to, co się z nami dzieje tu i teraz. Sławka czuje się skrzywdzona przez metody wychowawcze rodziców, a już czas, by wprowadziła własne prawa, wzięła pod uwagę swoje potrzeby i chęci. To może być trudne, bo od dziecka tłumiła pragnienia, ale nie takie trudności już pokonała. Da radę.

 

Zrelaksowana mama - warsztaty dla mam

 

Problemy z demonami przeszłości często nasilają się, kiedy rodzic prześladowca starzeje się i wymaga troski. Otoczenie wywiera wpływ: chyba nie zostawisz starego ojca? Schorowanej matki? I co zrobić? Pomagać, chociaż czuje się żal lub nienawiść? Może trzeba się jednak poświęcić, bo co sobie o mnie pomyślą mąż i dzieci? Jaki dam im przykład? I już śpieszę z pomocą dawnemu oprawcy. Robię mu zakupy, realizuję recepty. Ale czasami poczucie dawnych krzywd aż kipi, role się odmieniają. Gotuję mu obiad i krzyczę na niego, szarpię i poniżam. Teraz niech on cierpi i siedzi cicho, niech zobaczy, jak ja się wtedy czułam.

Jak wydostać się z tego kręgu przemocy i miłości? Jesteś dorosła i to ty decydujesz o warunkachkontaktu. Warto pomagać, ale tylko wtedy, kiedy tego chcemy, a nie dlatego, że wypada. Dobrze jest wygasić poczucie winy, jeśli nie umiemy przebaczyć, nie mamy w sobie gotowości do bycia blisko. Jesteś dorosła, masz swoje życie i to ty za nie odpowiadasz. Nie musisz na siłę grać bohaterki i opiekować się kimś, kto cię krzywdził. Teraz dawny agresor sobie nie radzi, tak jak ty nie radziłaś sobie z dziecięcymi upokorzeniami. To nie odwet, ale wolny wybór. Mamy prawo do niekochania złego ojca czy złej matki. Ale bywa też tak, że chociaż rodzic nie zasłużył na to, to chcę się o niego troszczyć.

On nie wywiązał się ze swojej rodzicielskiej roli, a mimo to robię dla niego miejsce w swoim życiu. Bo taki jest mój dorosły, wolny wybór, a nie przymus.

Siła przetrwania

Złe dzieciństwo niektórych hartuje, innym podcina skrzydła. Nigdy nie wiadomo, które doświadczenia nas wzmocnią, a które okaleczą. Jako przykład może służyć przypadek Magdy. Mama faworyzowała ją kosztem Iwony, jej starszej siostry. Rozpieszczana i uprzywilejowana wyrosła na kobietę z problemami. Nie potrafiła utrzymać żadnej pracy, kolejne związki z mężczyznami się rozpadały. Natomiast Iwona z kopciuszka przemieniła się w bizneswoman.

Twierdzi, że dzieciństwo dało jej siłę, żeby się nie poddawać. Wiele razy chciała pomóc młodszej siostrze, ale ona nie przyjmowała żadnego wsparcia. Okazało się, że Magda czuje się winna, bo mogła w dzieciństwie ująć się za Iwoną.

Użyć „swoich wpływów”, by matka nie pomiatała starszą córką.

– Magdo – mówię – jak możesz to sobie wypominać? Przecież byłaś dziewczynką.

Wygląda na to, że „siostrzeństwo” tych dwóch kobiet wymaga nowego otwarcia. Rozmowy w cztery oczy – o gniewie, złości, frustracji i manipulacji, których tak naprawdę obie doświadczały. Psychoterapeuci nierzadko spotykają kobiety, które źródeł swoich niepowodzeń szukają w pierwszych latach życia. A może zdrowiej byłoby uznać, że sielskie, anielskie dzieciństwo wcale nie zdarza się często, że każda z nas miała do odrobienia jakąś trudną lekcję?

Nieważne, co się zdarzyło, ale co z tych doświadczeń dla mnie wynika. Na co się uodporniłam? Jak mnie to przygotowało do roli matki? Kiedyś byłyśmy zdane na łaskę opiekunów. Teraz to, czego nie dostałyśmy od rodziców, możemy dostać od samych siebie. Obdarzyć się miłością, szacunkiem, zaufaniem. Bądźmy dla siebie dobrym rodzicem, takim, który słucha, wprowadza czytelne reguły, nie krzywdzi, bo ma zły nastrój. Potrafi być surowy, ale i sprawiedliwy, daje prawo do błędów.

Ważne, by nie zamykać się w skorupie krzywdy. Nie rozpamiętywać, nie litować się nad sobą, wyjść poza dziecięce zranienie. A gdy dopadają nas demony przeszłości, powiedzieć sobie: co ty, dziecko jesteś? To nie jest już ciężar, ale osiągnięcie, bo przetrwałaś najgorsze. I właśnie z tego bądź dumna! Idź dalej z podniesioną głową.

Zyta Rudzka                                                                 magazyn Pani  4 / 2015

 

8226 743b 430

 

Kto wie ten wie … Karol Paciorek … zapraszam:-)

https://www.youtube.com/watch?v=NnVVBuGtruI

 

Robert Oliński … Otwórz się na kreatywną energię … warto,zawsze:-) …

Źródło każdego dokonania i upadku jest w Tobie… Świat zewnętrzny jest tylko lustrzanym odbiciem Twojego wnętrza (Prawo Przyciągania)…

Kreacja może zaistnieć tylko przez Ciebie… Wszelkie Moce Wszechświata mogą dokonać wielkich czynów kiedy mogą urzeczywistnić się przez jednostkę ludzką…

Jesteś odbiornikiem, poprzez który przebiegają fale intuicji i kreacji… Jeśli pozwolisz negatywnym myślom zawładnąć Twoim świadomym i podświadomym myśleniem, odcinasz się od tej pozytywnej energii…

To nie brak energii kreacji jest winny, to nie brak przyzwolenia jest winny… Winny jest tylko stan odbiornika i jego dostrojenie do fal Wszechpotężnego Umysłu Uniwersalnego, który zawsze służy nam pomocą i wiedzą…

Spójrz na artystów, inżynierów, poetów… Oni wszyscy tworzą coś, co wcześniej nie istniało…

Nie różnimy się niczym, jeśli chodzi o aspekt fizyczny… Natomiast różnimy się wszystkim jeśli chodzi o aspekt duchowy, czyli dostęp do energii Umysłu Uniwersalnego…

Otwórz się na nowe możliwości, uwierz, że możesz… Zacznij korzystać z energii, która jest w Tobie i przez Ciebie przepływa… Pozwól jej!..

Pozdrawiam,
Robert

https://www.youtube.com/watch?v=fdqNUmeXCOI

 

Stefania Korżawska … Sposób na opryszczkę i czyraki … warto posłuchać:-) …

https://www.youtube.com/watch?v=DaA-FVMPh6A

 

 

 

Co słychać w ciszy

Naukowcy twierdzą, że życie, w którym brakuje ciszy, jest zagrożone destrukcją. Dlaczego tak jest? I dlaczego warto znaleźć chwilę na wyciszenie? Oto kilka prawd o ciszy w twoim życiu, które warto przemyśleć… w ciszy właśnie.

  • Ludzie, którzy mają problem ze sobą, z radzeniem sobie ze swoimi emocjami, pragnieniami, poczuciem sensu, prawdy w życiu boją się ciszy.
  • Niech nie wydaje ci się, że zewnętrzny szum, informacje z massmediów, uporządkują twój wewnętrzny chaos.
  • Nie bój się! Cisza nie odciągnie cię od życia. Ona montuje nas w samym jego środku.
  • Po czasie ciągłego wyścigu, gonitwy potrzebujesz ciszy. Tylko ona może pomóc ci zachować wewnętrzną równowagę.
  • Pozwól ciszy, by uwolniła cię od twoich stresów, pośpiechu oraz ciągłego pędu.
  • Gdy wokół zapanuje cisza, twój mózg zacznie na początku intensywnie pracować. Pojawią tysiące myśli, zdarzeń, ale wkrótce mózg zwolni, myśli ulecą, usłyszysz ciszę i poczujesz spokój.
  • W ciszy odkryjesz i poznasz zakamarki swojej wyobraźni, jakich dotąd nie znałeś.
  • Cisza to moment, gdy zaczynasz słuchać. Słuchać – przede wszystkim – swoich myśli, swojego ciała.

 

 

 

  • Cisza to dialog z samym sobą, to chwila odpoczynku, czasem nawet tylko po to, aby posłuchać bicia swojego serca. Słyszałeś je kiedyś?
  • Wygospodarowując czas na rozmowę ze sobą, na danie chwili ciszy swojemu ciału i umysłowi, pomagasz utrzymać swoje ciało oraz ducha w dobrej kondycji fizycznej oraz psychicznej.
  • Dzięki obcowaniu z ciszą stajesz się wrażliwszy, ale i też silniejszy, bo to czas oraz warunki do przeanalizowania swoich wad i zalet. Wówczas możesz odnaleźć swoje mocne strony, a gdy je poznasz, możesz zmieniać się na lepsze.
  • W ciszy zaczniesz też dostrzegać potrzeby drugiego człowieka, a twój mózg zaczynie intensywnie szukać rozwiązania sytuacji, w której znalazła się druga osoba.
  • Małe dzieci, zaraz po narodzinach, potrzebują dużo ciszy, spokoju, by móc spać i rosnąć.
  • Od dzieciństwa byłeś przyzwyczajany do życia w hałasie, który stał się twoim naturalnym, bo jedynym znanym, środowiskiem.
  • Powinieneś przyzwyczajać swoje dzieci także do zabawy w ciszy, bez grającego w tle radia, telewizora, czy komputera.
  • Tak jak bez jedzenia, powietrza i miłości nie da się żyć, tak nie da się żyć bez ciszy.
  • I na koniec ćwiczenie: usiądź w ciszy przez dziesięć minut a potem zapisz, czego przez ten czas doświadczyłeś.

Paweł Pluta                                                               stressfree.pl

 

Sailing - out to enjoy the day

 

Brak lęku … Ajahn Brahm … koniecznie:-)

https://www.youtube.com/watch?v=3haXryVgWsU

 

Da­no ci czas i nie zmar­nuj go, żyjąc cudzym życiem. Nie daj się zwieść dog­ma­tom, co po­lega na życiu wed­le te­go, co wy­myśli­li in­ni. Niech w hałasie cudzych głosów nie za­tonie twój włas­ny głos. I co naj­ważniej­sze, miej od­wagę, by iść za głosem ser­ca i duszy. One ja­koś wiedzą, kim nap­rawdę chcesz się stać.

Steve Jobs

 

 

5056 bc41

… umysł podlega prawom czasu … starzeje się … obserwuję,jak moja wiekowa sąsiadka doświadcza powyższego … małe epizody z których zrobią się większe … smutne to … dobrze że są jeszcze dzieci,łącznie z moją bytnością … a co mają zrobić ludzie,którzy są samotni? … to chyba pytanie retoryczne … i nasuwa się refleksja: myśl o starości,bez względu na wiek,bo myślenie ” potem ” może skutkować tylko bezbrzeżną samotnością … i dbajcie o starszych:-) … z napiękniejszymi czerwcowymi … nika:-)         serce

https://www.youtube.com/watch?v=q-w442-BrsA

 

obrazki:

stressfree.pl

juliasz.flog.pl

heartofnantucket.com

wallpapersdepo.com

plus.google.com

pinterest.com

hipokrates2012.wordpress.com

… wolność:-)))

trojmiasto.gazeta.pl

 

https://www.facebook.com/155927831742/videos/10153177511261743/?pnref=story

… spokojnej kochani :-)))

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=CbmCTiAcOBc

https://www.youtube.com/watch?v=jYgyH3XMnUc&feature=g-all-c

https://www.youtube.com/watch?v=0fXhsrjNoxs

 

obraz: facebook.com

… dobranoc :-)))

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=SR6iYWJxHqs

https://www.youtube.com/watch?v=CUfiJboCJtY

https://www.youtube.com/watch?v=IqgeBlUyoKo

 

obraz: plus.google.com / Penelopa Pica

… w kuchni …

 

Kiedyś życie toczyło się wokół ogniska, ogrzewania, wspierania się i jedzenia. Potem ognisko zastąpił stół, który stał się miejscem spotkania, źródłem otuchy, pożywienia, bezpieczeństwa i spełnienia. Dzisiaj w pogoni życia nie mamy czasu, by wspólnie usiąść przy stole i cieszyć się nie tylko jedzeniem, ale swoim towarzystwem. A miłość w kuchni jest ogromnie ważna.

Dzisiaj jak nigdy przedtem zdaję sobie sprawę, że nasze trzy podstawowe potrzeby jakimi jest jedzenie, poczucie bezpieczeństwa i miłość są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Bezpieczeństwo, ciepło, bliskość i miłość. A wszystko to wokół jedzenia. Cudowne połączenie pożywienia i miłość może nam towarzyszyć na wszystkich etapach naszego życia. Nawet wtedy, gdy jesteśmy same…

Kochajcie mocno, również siebie.

Agnieszka Maciąg                                                            agnieszkamaciag.pl

… nauki …

 

Pewnego razu uczniowie wraz z Mistrzem rozmawiali na temat małżeństwa i jeden z uczniów powiedział:
– Kobiety są jak buty. Mężczyzna może je zmieniać tak długo, aż znajdzie pasującą, wygodną parę.
Pozostali spojrzeli na niego ze zdziwieniem, a następnie popatrzyli na Mistrza, spodziewając się, że skarci ucznia za niestosowną wypowiedź. Lecz Mistrz tylko się uśmiechnął.
– To prawda, – powiedział spokojnie, gładząc siwą brodę. – Rzeczywiście, kobieta jest jak buty, ale tylko dla tego z was, kto uważa siebie za stopę. Dla tych, którzy uważają siebie za głowę – jest ona raczej koroną.

FB / Po Pierwsze Ludzie

 

obraz: ceneo.pl

… kochany Pracodawco … list otwarty do szefów …

123RF

 

Czy niektórzy z was nie mogliby być bardziej ludzcy i wyrozumiali?! Zarządzanie ludźmi to nie jest zastraszanie ich czy ograniczanie wolności osobistej. Chyba każda pracująca matka (kobieta bezdzietna? mężczyzna?) mogliby podpisać się pod tymi życzeniami, prośbą, apelem. Ogarnijmy się, dobrze? Nieważne kim jesteś, jak wygląda twoja firma, pewne metody nie działają. Jeśli je stosujesz: zatrudniasz sfrustrowanych, zmęczonych i wkurzonych ludzi.

 

Oczywiście, nie przegryzą Ci aorty, bo potrzebują kasy na życie i kredyty  (co chętnie wykorzystujesz), ale – uwierz– nie będą lojalni. Obrobią Ci tyłek przy każdej okazji (tak, wiem, masz to gdzieś…, bo najczęściej liczy się tylko Twój cel), ale co najgorsze nie będą efektywni i jeśli będą mogli Cię oszukać – zrobią to, nawet jeśli są uczciwymi ludźmi. Odejdą też w sekundę. A często są bardzo dobrymi fachowcami, o czym doskonale wiesz.

 

Jeśli wydaje Ci się, że zamordyzm i ograniczanie wolności to dobra metoda na zarządzanie zespołem – to szczerze polecam psychologa i, co więcej, polecam planowanie nowej przyszłości. Bo czas takich jak Ty się kończy. Uwierz. Znam wiele osób na wysokich stanowiskach, w nowoczesnych firmach. Szkolą się z tego, jak powinni rozmawiać z ludźmi, jak ich motywować. I dlatego mają sukcesy, i efekty. Ty ich niedługo mieć nie będziesz. Albo ktoś pozwie Cię za mobbing.

A teraz przejdźmy do konkretów:

1. Chcesz dobrego pracownika ? Najpierw go chwal, a dopiero potem krytykuj. Jeśli Twoją podwładną jest matka pomnóż tę poradę razy milion. Ona ma dość nerwów w życiu prywatnym. I uwierz, dla pracy poświęci dużo, ale musisz choć trochę doceniać jej pracę. Inaczej pozamiatane, tylko ją zezłościsz. I sfrustrujesz.

2. Nie demonstruj swojej siły. Wyzywanie ludzi na zebraniach, obrażanie ich, ostry ton: „co masz do powiedzenia?!” czy inne podobne zachowania są po prostu żenujące. I świadczą tylko o Twojej słabości. Twoi pracownicy to wiedzą, nawet jeśli nie mogą Ci powiedzieć wprost: „Spier…aj”. Ich motywacja do pracy równa się zero.

3. Uwierz: praca zdalna to też jest praca. Czasem bardziej wydajna. Jeśli policzysz kawy ze współpracownikami, wyjścia na papierosa, dojazd do firmy, godziny spędzone na bezproduktywnych zebraniach, to zobaczysz, ile ludzie tracą czasu. Kto przy zdrowych zmysłach wytrzyma przy biurku osiem godzin? Człowiek w domu naprawdę bardziej się ogarnia, jest efektywny i szybki (choć wiem, myślisz, że jeśli kogoś nie kontrolujesz i on nie siedzi przy biurku to znaczy, że nic nie robi).

4. Jeśli już chcesz widzieć kogoś w firmie albo praca naprawdę tego wymaga, wprowadź elastyczne godziny pracy. 7.00 – 15.00. 10.00– 20. 00. Tak, wiele fajnych pracodawców to właśnie robi.

5. Jeśli nie masz do zaoferowania etatu – ogranicz, proszę, swoje wymagania. Bo dość śmieszne jest żądanie, żeby ktoś pracował osiem godzin dziennie w biurze jeśli nie ma przywilejów związanych z etatem – ubezpieczenie zdrowotne czy emerytalne. Nie czujesz tego?

6. Niektórzy szefowie wielkich firm organizują SPA i siłownię dla swoich pracowników. Otwierają przedszkole w firmie czy bibliotekę z nieograniczoną liczbą pozycji. Nie musisz szaleć, ale myślę, że fajna kuchnia i miejsce, gdzie można spokojnie napić się kawy i coś zjeść to takie „must have”. Przyjaciółka mi dziś opowiedziała, że w jej korporacji nie ma krzeseł w kuchni. Są tylko wysokie (baaaaardzo wysokie) stoły. Tak żeby było niewygodnie jeść. I żeby ludzie jedli krótko (bleeeeee).

7. Wyliczanie pracownikom jak długo palili (czy ile razy zrobili sobie kawę, albo ile czasu spędzają na facebooku) jest bardzo słabe. Może nie wiesz, ale niektórzy pracują też po 17.00, a nawet o 23.00 czy 5.00 rano. Nie wytykaj ludziom co robią, bo czasy niewolnictwa dawno się skończyło. I, uwierz, na papierosie ludzie też myślą. Najlepsze pomysły przychodzą często w dziwnych miejscach. Doprawdy nie przy biurku.

8. Znam firmę gdzie trzeba pojawić się pięć minut przed czasem, a za każde spóźnienie pracodawca dodaje– karne– pół godziny pracy. W innej znanej mi firmie lista obecności, którą każdy pracownik musi podpisać o 9 rano lądowała w pokoju prezesa. Potem ten sam pracodawca dziwi się, że na imprezę firmową przychodzi pięć osób. Doprawdy dziwi się? Nie dziw się. I zrozum, ludzie to nie roboty. Nie działają na przycisk „on” i „off” w określonych godzinach, a jeśli działają to, wybacz, nie masz kreatywnego zespołu tylko masz wytrenowany zespół.

9. Dbaj o swoich ludzi: czy to będą lekcje języka obcego, czy wspólny wypad na pizzę, czy pikniki rodzinne. Błagam, zrozum, im więcej dasz tym więcej dostaniesz.

10. Dobry szef to taki, który rozumie, że ludzie mają różne kompetencje. I potrafi w każdym rozwijać to, co najlepsze. Załóżmy, że X. jest super poukładana, A. mega kreatywna, a C. terminowa. Oczekuj tego, co możesz oczekiwać, a nie próbuj ze wszystkich zrobić bezkształtną masę.

11. Dawaj podwyżki. Albo bonusy. Nie mów, że tysiąc to dużo, gdy sam zarabiasz 15. Są granice zakłamania. I tzw. de-motywacji.

To tyle. Jeśli jesteś Pracodawcą wiem, że myślisz, że to nie do Ciebie, ale jednak przeczytaj ileś razy. Na pewno nie do Ciebie?

Jeśli jesteś Pracownikiem, pamiętaj, że są granice upokorzeń. Jeśli my nie zawalczymy o swoje granice, nikt o nie nie zawalczy.

Powodzenia!

 

Katarzyna Troszczyńska                                              mamadu.pl         w: natemat.pl