Cytaty o życiu: Wiadomo, że po nowym...

… ucieczka w chorobę …

psychosfera.net

 

Wyolbrzymiony lęk o własne zdrowie, rozczulanie się nad sobą i przekonanie o nękających licznych mniejszych dolegliwościach czy ciężkich chorobach, np. nowotworowych, to najbardziej typowe objawy hipochondrii. Problem dotyczy kilku, a według niektórych sondaży, nawet kilkunastu procent ludzi. Podobno wśród hipochondryków przeważają kobiety, a wśród przyczyn ich ucieczki do świata chorób są niepowodzenia i brak satysfakcji z życia.

Choroba której nie ma?

Dotychczas nie udało się ustalić konkretnych przyczyn tego schorzenia. Hipochondria – choć często bywa przedmiotem żartów – jest chorobą rzeczywistą, zaliczaną do silnych nerwic, a jej podłoże tkwi w psychice człowieka. Schorzenie fizyczne, na które użala się pacjent, jest natomiast najczęściej wyimaginowane i ma spowodować i zainteresowanie lekarza, i troskę najbliższych – a w ogóle życzliwość i zrozumienie otoczenia. Dlatego hipochondrycy na zdawkowo zadane pytanie: a jak zdrówko? zaczynają snuć długie opowieści o tym, co i jak bardzo boli, i jakiej choroby są to symptomy. A im schorzenie jest poważniejsze, tym większe współczucie ma budzić. I rzadko można znaleźć tu odniesienie do powiedzenia „paluszek i główka to szkolna wymówka”, choć ta wyimaginowana choroba często ma wybawić od obowiązków, szybkiego tempa życia czy współzawodnictwa.

Bóle są prawdziwe

U ponad 20 proc. pacjentów zgłaszających się do lekarzy nawet najdokładniejsze badania nie potwierdzają istnienia fizycznej choroby. Ale chorzy cierpią naprawdę, odczuwając np. ból. Niepokojące doznania pozostają poza kontrolą człowieka, który mimo zapewnień lekarzy o dobrym stanie swojego zdrowia, nie jest zdolny do zapanowania nad „objawami”, bo tak przekonująco  potrafił wmówić sobie nieistniejące w rzeczywistości schorzenie.

Recepta receptą

Lekarz – jeśli nawet przypuszcza, że ma do czynienia z pacjentem hipochondrykiem – ma niełatwy orzech do zgryzienia. To bardzo trudni pacjenci, bowiem zbyt pochopne przekonanie, że wszystkie choroby są urojone, może skutkować przegapieniem rzeczywistej, nawet poważnej choroby, zwłaszcza jeśli pacjenta ciągle coś boli i to niekoniecznie w tym samym miejscu. Hipochondryk oczekuje od lekarza diagnozy potwierdzającej chorobę somatyczną, a w związku z tym skierowań na odpowiednie badania i recept na leki, które mają przynieść ulgę w cierpieniach. Rzadko który lekarz odważy się powiedzieć pacjentowi, że to nie choroba w sensie fizycznym, a hipochondria. Zresztą taki pacjent i tak mu nie uwierzy, będzie odwiedzał kolejnych lekarzy, aż trafi na „dobrego” – w swoim mniemaniu – specjalistę, który chorobę stwierdzi. I w efekcie nabierze przekonania, że jest rzeczywiście bardzo chory, co często prowadzi do utrwalenia hipochondrii, przyjmowania niepotrzebnych leków, i czasem może skutkować powstaniem rzeczywistego schorzenia. Błędne koło.

Zadanie dla psychologa

Tylko lekarz traktujący pacjenta holistycznie, szukający choroby ciała w chorobie duszy, może być w tym przypadku pomocny.

Dla hipochondryka idealnym rozwiązaniem byłaby terapia psychologiczna. Szkopuł jednak tkwi w tym, że pacjenta trudno do takiego rodzaju pomocy przekonać. Także dlatego, że hipochondrii bardzo często towarzyszą inne zaburzenia psychiczne, np. depresja, o istnieniu której u siebie chory nawet nie chce słyszeć. Pacjent przekonany o tym, iż jego dolegliwości wynikają z choroby ciała, nie akceptuje sugestii lekarza o konieczności leczenia przez psychologa lub psychiatrę.

Terapia psychologiczna lub psychiatryczna mogłaby wytworzyć u pacjenta nowe podejście do choroby i reagowania na nią, by – tak jak w chorobie przewlekłej – nauczył się żyć z hipochondrią i zrozumiał, że odczuwane przez niego przykre dolegliwości nie uniemożliwiają mu normalnego funkcjonowania.

Lek na psychiczny ból

Hipochondria ma m.in. spełniać rolę „leku” na ból psychiczny spowodowany np. osamotnieniem czy niemożnością realizowania siebie, jest próbą zainteresowania kogoś swoją osobą. Bo tak naprawdę to choroba nie jest celem samym w sobie, a podświadomie wybieranym rozwiązaniem życiowych problemów.

Przygnębienie, smutek, depresja to nastroje, w których pokonanie trzeba włożyć dużo wysiłku. Uciekanie od przyjemnych myśli czy dobrych wspomnień, a rozpamiętywanie i skupianie uwagi tylko na tym co jest przyczyną melancholii, niszczy motywację i siły do odrywania się od codziennych spraw, a myśli zmierzają w ślepy zaułek, bezradność, także w chorobę. I rodzi się hipochondria.

Termin „hipochondria” znany był już w starożytnej Grecji i oznaczał „miejsce pod pseudożebrami chrzęstnymi”, bowiem nadmierne zainteresowanie własnym zdrowiem początkowo uznawano za efekt zaburzeń układu trawiennego.

Nie wypadało nie być melancholikiem

W siedemnastowiecznej Anglii hipochondria była niezwykle popularna. Powstało nawet specjalne określenie tej dolegliwości – „angielska choroba”. Uważano ją za rodzaj melancholii, powiązanej z rozczulaniem się nad sobą. W ówczesnych czasach wręcz nie wypadało nie być hipochondrykiem, a w eleganckim świecie osoby okazujące tego typu nadwrażliwość cieszyły się szacunkiem i zainteresowaniem.

/         Katarzyna Kamińska             poradnia.pl     /

 

Hipochondria jest zaburzeniem, które dotyka między 4-9% populacji. Należy do grupy zaburzeń nerwicowych, a objawy hipochondrii są niezwykle charakterystyczne Chory stale jest skoncentrowany na swoim zdrowiu, dostrzega najmniejsze nawet objawy choroby i przesadnie je analizuje. Bardzo często czuje się źle i korzysta z porad lekarzy i wizyt lekarskich. Osoba hipochondryczna nawet naturalne reakcje organizmu traktować może jako objaw i przejaw choroby.
Hipochondria objawy ma nie tylko somatyczne (najczęściej wyrażające się ponadprzeciętną częstotliwością odczuwania bólów mimo braku realnej choroby), ale również psychologiczne – mamy tu do czynienia ze stanami depresyjnymi, poczuciem krzywdy,a w toku rozwoju choroby również poczuciem odrzucenia – otoczenie osoby hipochondrycznej zaczyna bowiem po pewnym czasie ignorować jej objawy. Hipochondrii towarzyszyć mogą depresja, zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, ataki paniki, zaburzenia lękowe.

Hipochondria – przyczyny

Przyczyny hipochondrii nie są do końca znane. Mówi się o urazach dziecięcych wynikających z przedwczesnych śmieci bądź choroby w rodzinie, o braku miłości w dzieciństwie (hipochondria byłaby wtedy metoda na zdobycie zainteresowania bliskich), jak również o poczuciu oddzielenia ja od ciała u osoby z hipochondrią, która przez badania i odczuwanie bólu stara się swoje własne ciało poznać. Jeszcze inną teorią wyjaśniającą hipochondrię jest przeniesienie objawów nerwicowych na objawy somatyczne (chory, którego wewnętrzne konflikty i napięcia są tak silne, że rozwija w sobie zaburzenia nerwicowe, podświadomie uważa, że lepiej jest być chorym fizycznie niż psychicznie- stąd zamiast klasycznej nerwicy, mamy hipochondrię)

Hipochondria – leczenie

Leczenie hipochondrii jest trudne, chory bowiem nawet jeśli rozumie mechanikę choroby nadal odczuwa realne dolegliwości somatyczne. Skuteczna jest psychoterapia(głównie leczenie hipochondrii odbywa się metodą poznawczo – behawioralną). Niekiedy skuteczne bywają niektóre środki przeciwdepresyjne (głównie fluoksetyna) oraz placebo.

Hipochondria internetowa

Rozwój internetu doprowadził do pojawienia się zjawiska, które możemy nazwać hipochondrią internetową. Polega ona na tym, że chor, zamiast do lekarza pierwsze swe kroki kieruje do doktora Google, i poszukując wyjaśnienia objawów zwrotnie coraz mocniej przekonuje się o swojej chorobie. Zamiast skonsultować się z lekarzem, przeżywa lęki i strach o swoje zdrowie, wynikający z błędnej autodiagnozy. Hipochondria internetowa znana jest też jako cyberchondria.

/          psychosfera.net      /

 

Internet

 

https://www.youtube.com/watch?v=qZKCet3JOTc

… pyszny … zdrowy … kefir …

odzywianie.info.pl

 

Kefir to wynalazek z regionów północnego Kaukazu. Już w starożytnych źródłach sprzed 3 tysięcy lat znajdujemy wzmianki o Ormianach, którzy pijali macun – specjalnie przyrządzane sfermentowane mleko. Pierwszymi naczyniami do produkcji kefiru były skórzane worki oraz drewniane beczki. Wspomniane skórzane torby kaukascy pasterze wieszali u drzwi swoich domostw. Każdy, kto wchodził, domownik czy gość, pukał mocno w worek, by ziarna kefirowe dobrze wymieszały się z mlekiem. Tradycje picia kefiru opisał Marco Polo w swoim Opisaniu świata. Słowo kefir pochodzi z języka tureckiego i oznacza „czuj się dobrze”. Już sama nazwa wskazuje, że produkowano go z myślą o poprawie zdrowia i samopoczucia.

Od drugiej połowy XIX wieku kefir znany jest również w Europie. W zależności od regionu otrzymuje się go z mleka krowiego, koziego lub owczego. Kefir produkuje się poprzez zaszczepienie mleka ziarnami kefirowymi, czyli wysuszonym kefirem, zawierającym odpowiednią florę bakteryjną i drożdże. W skład flory wchodzą bakterie Streptococcus lactis, Betabacterium caucasicum oraz drożdże Saccharomyces kefir. Po początkowej fermentacji kwaśnej, zakwaszeniu środowiska i rozkładzie cukru mlecznego (laktozy) do glukozy i galaktozy, następuje fermentacja alkoholowa, której towarzyszy wydzielanie dwutlenku węgla. Dlatego kefir jest napojem lekko gazowanym i (niestety dla kierowców…) może zawierać do 1,5% alkoholu.

Co ciekawe, kaukascy pasterze wcale nie potrzebowali wspominanych ziaren do produkcji kefiru. Z czasem wytrącały się same jako produkt uboczny fermentacji, ale zachowywano je, ponieważ znacznie przyspieszały proces. W 1997 roku Irańczyk M. Motaghi przeprowadził eksperyment, który pozwolił mu na wyizolowanie i szczegółowe opisanie struktury ziaren. Do worka uszytego z koźlej skóry po dokładnym przepłukaniu wodą destylowaną wlał do pełna pasteryzowanego mleka i dodał do niego bakterie wyizolowane z flory jelitowej owcy. Porcja mleka fermentowała w worku w temperaturze 25°C przez 2 dni i była wstrząsana średnio co godzinę. Po dwóch dniach naukowiec zbierał wierzchnią warstwę mleka, na której powoli wytrącała się zawiesina przypominająca ziarna kefirowe, i odlewał resztę. Worek znów napełniał świeżym mlekiem i dodawał zebraną wcześniej warstwę. I tak powtarzał proces przez 12 tygodni. Po tym czasie uzyskał w pełni rozwinięte ziarna fermentacyjne i pełnowartościowy kefir.

Kefir w kuchni
W Polsce i na Litwie z dodatkiem kefiru przyrządza się smaczne chłodniki, między innymi tradycyjny chłodnik litewski (chołodziec). Jest to orzeźwiająca zupa o pięknym czerwonym, przechodzącym w różowy kolorze, z widocznymi kawałkami świeżych warzyw i przypraw, o wyraźnym warzywnym zapachu i lekko kwaśnym smaku z wyczuwalną nutą kefiru i koperku. Początkowo, jeszcze za czasów dynastii Jagiellonów, w polskich i litewskich dworach chołodziec przyrządzano na bazie drobno pokrojonej botwinki lub buraków i kawałków wrzucanego do zupy lodu. W tradycyjnych przepisach dodawało się do wywaru mięso rakowe lub inne, co podnosiło jego walory smakowe. Chłodnik serwowało się z ugotowanymi ziemniakami. Dziś chłodnik litewski przygotowuje się z wywaru z młodych buraków z botwiną, z posiekanym ogórkiem małosolnym i świeżym, rzodkiewką, szczypiorem i koprem, z kefirem i jajkiem.

Oprócz chłodnika, warto latem sięgnąć po koktajle warzywne i owocowe na bazie kefiru. To świetny pomysł na dostarczenie organizmowi niezbędnych odżywczych składników i bomby witaminowe. Wystarczy zmiksować świeże owoce (truskawki, porzeczki, maliny, jeżyny i inne) lub warzywa (szpinak, jarmuż, koperek, natkę pietruszki, seler naciowy, szczypior czy pomidory) z kefirem, by otrzymać zdrowy, niskokaloryczny i niezwykle pożywny napój, dużo lepszy niż słodzone i sztucznie barwione przemysłowe jogurty owocowe albo gazowane napoje. Najzdrowsze są koktajle zmiksowane z zielonymi warzywami – w połączeniu z kefirem dostarczają najwięcej kwasu foliowego.
Poza tym na bazie kefiru lub z dodatkiem kefiru można upiec chleb i bułeczki, ciasta i ciasteczka, zrobić pulchne naleśniki lub sosy do sałatek i innych potraw.

Znaczenie dietetyczne i zdrowotne
Kefir nie bez powodu nazywany jest napojem stulatków. Posiada wiele właściwości zdrowotnych.

l Jest źródłem witamin i soli mineralnych: m.in. wapnia oraz witaminy D i innych. Dzięki temu pomaga budować mocne kości (zapobiega utracie masy kostnej i osteoporozie) oraz pozytywnie wpływa na układ nerwowy.

l Zawiera cały szereg witamin z grupy B (B1, B2, B3, B6 oraz dobrze przyswajalny kwas foliowy). Witaminy te chronią układ nerwowy, odpowiadają za prawidłowe podziały komórek w organizmie i odpowiedni wygląd naszej skóry. Z tego względu kefir można z powodzeniem wykorzystywać w leczeniu problemów skórnych, takich jak egzema, łuszczyca czy poparzenia słoneczne.

l Doskonały probiotyk: probiotyczne bakterie dostarczane naszemu organizmowi po wypiciu kefiru wzmacniają układ odpornościowy oraz chronią przewód pokarmowy. Zapobiegają zaparciom i wzdęciom, działają dobroczynnie w okresie antybiotykoterapii pomagając zasiedlić i odbudowując śluzówkę jelita.

l Kefir jest także dobrym lekarstwem na biegunki, szczególnie podróżne. Dobrze jest go pić regularnie przez pewien czas przed wyjazdem w dalekie kraje. Jako probiotyk stworzy barierę nieprzepuszczalną dla obcych, groźnych bakterii bombardujących nasz przewód pokarmowy i pozwoli bezpiecznie cieszyć się smakiem egzotycznych potraw.

l Kwas mlekowy zawarty w kefirze jest znacznie lepiej przyswajalny przez dzieci niż jogurtowy. Wspomaga procesy trawienia białek, wzmaga apetyt, korzystnie wpływa na mikroflorę symbiotyczną przewodu pokarmowego. Zapobiega też gruźlicy, ponieważ hamuje rozwój prątków Kocha.

l Picie kefiru jest również dobrym rozwiązaniem dla osób z nietolerancją cukru mlecznego, czyli laktozy. Paciorkowce mlekowe szybko rozkładają złożone węglowodany do cukrów prostych, pozostawiając jedynie śladowe ilości laktozy, a poza tym kefir jest świetnym źródłem laktazy – enzymu potrzebnego do trawienia cukru mlecznego. Możliwe więc, że spożywając kefir, chory pozbędzie się niewygodnego schorzenia.

l Działa przeciwnowotworowo. Badania przeprowadzone przez francuskich i brazylijskich naukowców dowodzą, że ekstrakt z kefiru ma zdolność hamowania rozrostu komórek nowotworowych piersi.

l Dba o nasze serce. Systematyczne picie kefiru wpływa pozytywnie na regulację ciśnienia krwi oraz poziomu cholesterolu. Według naukowców z Bristolu zmniejsza ryzyko śmierci z powodu choroby niedokrwiennej serca i wystąpienia ostrego zawału, szczególnie u kobiet.

l Zapobiega cukrzycy. Według uczonych z Uniwersytetu Harvarda, picie kefiru redukuje ryzyko rozwoju cukrzycy typu II u mężczyzn, ponieważ sprawnie normalizuje glikemię.

l Poza tym kefir pomaga w alergiach, migrenach, dnie moczanowej i reumatyzmie.

Właściwości kosmetyczne
Kefir można z powodzeniem wykorzystać nie tylko w kuchni, ale również w łazience. Doskonale nadaje się do zabiegów kosmetycznych, szczególnie do cery tłustej – 2–3 razy w tygodniu warto zaaplikować sobie maseczkę z płatków waty zanurzonych w kefirze. Po mniej więcej dwóch tygodniach kuracji skóra nabiera zdrowszego kolorytu, znikają wypryski i skóra produkuje znacznie mniej sebum. Dzieje się tak dlatego, że kefir nadaje skórze kwaśny odczyn, którego nie lubią bakterie i działa lekko złuszczająco.

Okłady kefirowe stosuje się także na pokryte wypryskami dekolt i plecy – do tego potrzebna jest jednak pomoc drugiej osoby. Za pomocą płaskiego pędzelka smaruje się skórę kefirem z niewielkim dodatkiem soku z cytryny, a po kwadransie należy wszystko spłukać pod prysznicem.

Dobre rezultaty przynosi robienie okładów z kefiru na poparzenia słoneczne. Można w tym celu nasączyć nim ściereczkę lub ręcznik z delikatnego materiału i przykładać, aż przyniesie odczuwalną ulgę.

Kefiru można użyć również na zniszczoną skórę dłoni, na przykład po sprzątaniu. Wystarczy zanurzyć dłonie w kefirze wymieszanym 1:1 z wystudzonym naparem z rumianku, opłukać wodą i natrzeć kremem.

Grzybek tybetański
Od wielu lat w Polsce popularne jest przygotowywanie kefiru domowym sposobem za pomocą tak zwanego grzybka tybetańskiego, który zwany jest również grzybkiem jogów hinduskich. Jest to nic innego, jak oryginalne ziarna kefiru kaukaskiego, bardzo podobne do tych, jakie stosowali kaukascy pasterze do przygotowywania swojego napoju.
Grzybek tybetański nie posiada łacińskiej nazwy systematycznej, nie należy więc do królestwa roślin i grzybów.

Ziarna kefiru są jednak bardzo sprawnie działającym symbiotycznym układem, w skład które-go wchodzi cały szereg pomniejszych organizmów. Są to między innymi bakterie paciorkowców homofermentatywnych (Streptococcus lactis) i pałeczek mlekowych (Lactobacillus acidophilus) oraz drożdże. Niektóre wersje wzbogacone „bio” zawierają także bakterie probiotyczne z rodzaju Bifidobacterium. Na rynku dostępne są w sprzedaży probiotyczne ziarna kefiru kaukas-kiego Active Flora zawierające 65-80% bakterii z rodzaju Lactobacillus, 8-23% z rodzaju Lactococcus i Leuconostoc oraz 2–12% drożdży. Ziarna kefirowe mogą mieć bardzo różną średnicę – od 0,3 do 2 cm i szybko rozmnażają się przez pączkowanie. Całą strukturę wspiera sieć zbudowana z lipidów, białek oraz cukru glukozo-galaktanu, zwanego także kefiranem. To właśnie ten polisacharyd sprawia, że ziarna wydają się nieco oślizgłe i nabierają białego, kremowego lub żółtawego koloru. Grudki grzybka przypominają z wyglądu i w dotyku kwiat kalafiora.

Grzybek zwany jest tybetańskim, ponieważ tradycję przyrządzania kefiru od kaukaskich pasterzy przejęli z czasem mieszkańcy Wschodniej Azji. Do Polski trafił dzięki profesorowi Politechniki Śląskiej w Gliwicach, który przez pięć lat mieszkał w Indiach i tam zachorował na nowotwór wątroby. Opiekował się nim tybetański mnich, który leczył go przy pomocy ziaren kefirowych. Po wyzdrowieniu profesor przywiózł grzybek do ojczyzny i zaczął rozdawać znajomym.

Grzybkiem tybetańskim zainteresował się nieżyjący już franciszkanin, znany zielarz i propagator ziołolecznictwa, ojciec Grzegorz Franciszek Sroka. W swoim Poradniku ziołowym pisał, jak prawidłowo przyrządzać ziarna kefirowe na mleku. Według niego grzybek nie powinien być zbyt duży (większe ilości powodują nadmierne kwaśnienie mleka), ale mniej więcej wielkości orzecha włoskiego.

Taką porcję należy opłukać, włożyć do kamiennego lub emaliowanego garnuszka i zalać surowym, słodkim krowim mlekiem – może być też zimne pasteryzowane (ale nigdy UHT!). Garnuszek nakrywamy małym talerzykiem. Czynności te dobrze jest wykonywać wieczorem. Grzybek powinien stać przez dobę. Następnego dnia należy przygotować plastikowe sitko, drewnianą łyżkę i drugi garnuszek. Grzybek ani mleko nie mogą mieć kontaktu z metalem, ponieważ wtedy tracą swoje cenne właściwości i obumierają. Powstały kefir mieszamy w garnuszku drewnianą łyżką, a następnie przelewamy przez sitko do kubeczka. Ziarna opłukujemy zimną wodą, myjemy garnuszki i powtarzamy cały rytuał. Napój powinien mieć kwaskowaty i winny smak.

W celach leczniczych franciszkanin zalecał pić kefir regularnie przez miesiąc, a następnie zrobić 15–20 dni przerwy. Kurację można powtarzać jedynie 3–4 razy w roku. Przerwać od razu, jeśli tylko pojawią się jakiekolwiek oznaki nietolerancji. Ojciec Sroka pisał także, że po wypiciu kefiru z ziaren nie powinno się jeść ryb konserwowych, tłustych mięs czy zimnych tłustych wędlin.

W przeciwieństwie do ludzi, grzybek przerw nie potrzebuje i w czasie naszego odpoczynku może z niego korzystać ktoś z domowników. Jeśli jednak nie znajdziemy chętnych, a nie chcemy marnować mleka, ziarna można włożyć do woreczka i zamrozić na dowolny czas. Po dwóch dobach od rozmrożenia odzyska swoje zdolności fermentacyjne. W tym miejscu warto wspomnieć o warunkach, w jakich bytuje nasz grzybek. Można go mrozić, ale nigdy podgrzewać ani zalewać mlekiem czy wodą w temperaturze wyższej niż 40 stopni C, bo zginie. Nie toleruje też mocnego oświetlenia, więc lepiej trzy-mać go w nieprzezroczystych naczyniach
lub w chłodnych, zacienionych pomieszczeniach.

Właściwości zdrowotne kefiru przygotowanego za pomocą grzybka są takie same, jak normalnego, kupionego w sklepie kefiru. Jednak ponieważ w procesie przygotowania kefiru w domu wiele osób używa świeżego, pełnotłustego mleka prosto od krowy, dzięki czemu i kefir jest świeżutki, a rytuał jego przyrządzenia chroni napój przed utratą cennych drobnoustrojów i składników odżywczych, jego działanie będzie znacznie silniejsze i skuteczniejsze. Kefir na grzybku tybetańskim będzie posiadał bogatszą florę i dzięki temu będzie bardziej kompleksowo oddziaływał na układ pokarmowy.

Przepisy

Kefir ojca Grande
Litr mleka gotować przez pół godziny na wolnym ogniu, cały czas mieszając. Przelać do kamiennego naczynia i ostudzić. Dolać szklankę kefiru, naczynie nakryć talerzem i odstawić. Następnego dnia mleko zamieni się w kefir. Z otrzymanej ilości odlać szklankę, a resztę pić 3 razy dziennie po szklance. Zapas posłuży do ponownego zakwaszenia mleka. Ojciec Grande poleca kefir na obniżenie cholesterolu oraz jako środek oczyszczający i zwalczający nowotwory.

Dla urody

Maseczka kefirowa
Rozprowadź kefir wacikiem po twarzy i potrzymaj 15 minut. Zmyj letnią wodą. Maseczka przeznaczona jest dla cery tłustej.

Maseczka do cery z przebarwieniami
Wymieszaj łyżkę kefiru z dwoma łyżkami drobno utartego selera i nałóż na twarz na pół godziny. Zmyj letnią wodą.

Maseczka na podrażnioną skórę
Wymieszaj kefir ze startym ogórkiem i nałóż na twarz na 20 minut.

Oczyszczająca maseczka morelowa
Dwie morele

/               naturaity.pl        /

… rytm dobowy organizmu …

akademianatury.pl

 

Wszystko w świecie żyje według biorytmów natury i organizm człowieka nie jest tu wyjątkiem. Nasz zegar wewnętrzny posiada rytm 24-godzinny. Jest to właściwy, naturalny rytm życia ludzi, sterowany dodatkowo przez fazy dnia i nocy.

Nasze organy żyją według swojego „rozkładu”, rano i w porze obiadowej są aktywne organy trawienne, a wieczorem i nocą wydalnicze.

„Śniadanie zjedz sam, objadem podziel się z przyjacielem, kolację oddaj wrogowi” – przysłowie chińskie oraz

„Śniadanie zjedz jak król, objad jak książę, kolację zaś jak żebrak” – przysłowie staropolskie, objaśniają nam kiedy i jaki jeść posiłek.

6.00 – 7.00: Nasz organizm budzi się, wzrasta ciśnienie krwi, wraz z pobudką rozpoczyna się wydzielenie hormonów trawiennych, przemiana materii przyspiesza. Jeśli wstaniemy przed 6.00 rano – to cały dzień będziemy aktywni, jeśli wstajemy od 6.00 do 10.00 – to cały dzień czujemy się rozbici. O tej porze należy zafundować sobie pełnowartościowe śniadanie białkowo-węglowodanowe, które da nam energię na najbliższe godziny. Osoby, które lubią dbać o linię powinny wiedzieć, że „rano wszystko dozwolone” Jeśli się do tego zastosujemy, to nawet do południa powinniśmy pracować na pełnych obrotach. Pora największej aktywności hormonów płciowych. Testosteron, męski hormon płciowy osiąga najwyższe stężenie (jest go we krwi o 40% więcej niż o północy), dlatego wielu mężczyzn odczuwa wtedy najsilniejszy popęd płciowy.

12.00: Żołądek ponownie sygnalizuje głód. Za to wypoczywa wątroba, znużona wcześniejszą aktywnością. Nie walczmy z nim tylko udajmy się na obiad. Najlepiej bogaty w białko i warzywa, świetnie sprawdzi się tu mięso czy ryba z bukietem warzyw.

13.00 – 14.00: Dwie, trzy godziny po obiedzie dopada nas chwilowy spadek sił, który jest wynikiem procesów trawiennych. Wydajność naszego organizmu spada, wątroba zatrzymuje glikogen, więc mięśnie mają mało energii. Mamy niskie ciśnienie. Bez obaw – taki stan nie potrwa długo. Możemy w tym czasie poratować się kawą z ciastkiem owsianym.

16.00 – 17.00: Dobry czas na ćwiczenia. Temperatura ciała jest najwyższa, mamy dobrą koordynację ruchową, mięśnie  są wytrzymałe, mamy szeroki zakres ruchu w stawach. Trening wykonany w tych godzinach będzie bardziej efektywny!

20.00: Żołądek zmniejsza wydzielanie soków trawiennych, przemiana materii spowalnia. Kolacja powinna być lekkostrawna, może zawierać małą porcję węglowodanów  o wysokim indeksie glikemicznym które wzmagają wyrzut insuliny i ułatwiają zasypianie. Zjedzenie późnej i obfitej kolacji spowoduje, że pokarm będzie zalegał długo w żołądku i może zaburzyć spokojny sen.

21:00: początek wydzielania melatoniny. Jest ona najważniejszym hormonem, który steruje cyklem dobowym, a jej wydzielanie uzależnione jest od światła. Noc, a wraz z nią ciemność zwiększają ilość krążącej melatoniny we krwi, co naturalnie nas usypia. Hormon ten wpływa też na działanie insuliny, która reguluje poziom glukozy we krwi.

22.00: W organizmie jest teraz największe stężenie melatoniny, powodującej odczucie znużenia. Najlepsza pora, by pójść spać.

23.00: Pracę rozpoczyna pęcherzyk żółciowy. Osoby mające z nim problemy zazwyczaj w tym okresie budzą się lub nie potrafią spać.

1.00: Podczas snu mózg wyłącza świadomość, ciałem steruje wegetatywny układ nerwowy, który nie podlega naszej woli.

3.00 – 5.00: Nerwowy układ wegetatywny delikatnie zaczyna budzić organy wewnętrzne. Nerki przez całą noc ograniczały swoją czynność i o godzinie 5.00 znajdują się w najniższym punkcie aktywności. Mocz o tej porze jest najbardziej zagęszczony, „sole moczowe” wytrącają się najłatwiej, co sprzyja powstawaniu kamieni nerkowych. W tych godzinach aktywne są płuca, dlatego zazwyczaj o tej porze budzą się palacze, astmatycy, chorzy na oskrzela, z katarem i ze stanami zapalnymi dróg oddechowych. Jest to czas najgłębszej melancholii i na osoby, które budzą się przedwcześnie, nachodzą najczarniejsze myśli. W tym okresie człowiek odczuwa największy strach i bojaźń. Każda drobnostka nabiera olbrzymiego znaczenia.

Rozregulowanie rytmu dobowego

W nocy poziom insuliny jest niski, gdyż nie dostarczamy pokarmu, a wraz z nim węglowodanów, które miałyby być magazynowane w postaci glikogenu w wątrobie (dzięki insulinie). Natomiast zaburzenia snu, praca na nocne zmiany lub po prostu długie wieczorne przesiadywanie przed telewizorem powoduje rozregulowanie rytmu dzień/noc. Wówczas istnieje prawdopodobieństwo, że melatonina będzie działała hamująco na wydzielenie insuliny, co może być jedną z przyczyn pojawienia się u takiej osoby cukrzycy typu II. Dodatkowo osoby późno chodzące spać lub krótko śpiące są narażone na otyłość. Udowodniono, że brak snu powoduje zwiększone wydzielanie greliny, która odpowiada za wzrost apetytu.

Na podstawie okołodobowego rytmu biologicznego możemy ustalić godziny najwyższej i najniższej aktywności  poszczególnych narządów. Jest to niezwykle przydatne dla korzystnego przyjmowania leków.

Chory narząd

Godziny najwyższej aktywności

Godziny najniższej aktywności (czas korzystny do przyjmowania leków)

Wątroba

1-3

13-15

Płuca

3-5

15-17

Jelito grube

5-7

17-19

Trzustka, śledziona

9-11

21-23

Serce

11-13

23-1

Jelito cienkie

13-15

1-3

Pęcherz moczowy

15-17

3-5

Nerki

17-19

5-7

Układ krwionośny, funkcje płciowe

19-21

7-9

Produkcja ciepła

21-23

9-11

Woreczek żółciowy

21-1

11-13

Jeśli żyjemy w swoim naturalnym rytmie, ma to pozytywny wpływ na nasze zdrowie i kondycję, jesteśmy bardziej wypoczęci i produktywni. I chociaż u każdego nieco inaczej działa zegar biologiczny i nie zawsze jego wskazówki pokrywają się z tymi zegarowymi, można jednak znaleźć wspólne cechy. Warto je poznać, żeby lepiej zaplanować dzień. W ten sposób możemy zapewnić sobie lepsze zdrowie i lepsze samopoczucie.

Zegar biologiczny podlega starzeniu ze względu na spadek aktywności hormonów płciowych. Z tego powodu doba ulega swoistemu „skróceniu”.

/             akademianatury.pl       /

… kozieradkowe hartowanie ducha i ciała …

To boskie ziele jest remedium dla wyczerpanych wrzodami, grypami, chandrami i pogodą pod psem.

Hindusi dodają ją niemal do wszystkiego: curry, past ze strączków, dań z pieca tandoori czy do swoich chlebkoplacków. Wiedzą doskonale, że w bożej trawce (tak ją się też pieszczotliwie nazywa) kryje się nie tylko smak, ale także wielce lecznicza moc.

Dzisiaj naukowcy nie mają wątpliwości: kozieradka powinna znaleźć się w każdej domowej apteczce.

Trawienie na trawce

Na przykład kleik z nasion kozieradki pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego. Dzięki temu układ trawienny pracuje sprawniej, znikają stany zapalne błony śluzowej żołądka, wzdęcia i zaparcia, a niejadkom wraca apetyt.

Kozieradka dzielnie chroni wątrobę przed marskością i toksynami. To także sprzymierzeniec wrzodowców – dzięki niej zmniejsza się obrzęk błony śluzowej, jej przekrwienie, a co za tym idzie – wrzody goją się sprawniej.

Ze względu na zawarte w niej flawonoidy lepiej przebiega leczenie hemoroidów, a za sprawą diosgeniny – nowotworu jelita grubego. Do tego pomaga pozbyć się pasożytów z układu pokarmowego. I na tym wcale nie koniec…

Libido jak fajerwerki

Kozieradka wzmacnia organizm i podnosi odporność. Naukowcy zbadali, że picie jej zwiększa wydolność fizyczną o 40–60 proc., a odporność psychiczną aż o 50–70 proc.! A jeśli komuś nie chce się chcieć, warto, by zrobił sobie kozieradkową kurację. Pomoże odzyskać wigor po poważnych chorobach, operacjach, antybiotykoterapii. Powinny zatem po nią sięgać urodzone smutasy, zapominalscy, roztrzepańcy i… zimne ryby.

Nie bez powodu w wielu krajach kozieradka jest uważana za skuteczny afrodyzjak! Zawarte w niej saponiny sterydowe podkręcą libido. A że pobudza przy okazji regenerację mięśni, kości i chrząstek, to wesprze połamanych, reumatyków i cierpiących na stwardnienie rozsiane.

Uwaga, wiosenni alergicy! Wam kozieradka też sprzyja, bo łagodzi kaszel. Przyda się również mamom karmiącym, gdy narzekają na niedobór mleka.

Czupryna marzeń

Warto poszukać kremów z bożą trawką, bo odmładzają, pobudzają skórę do regeneracji, usuwają plamy, trądzik, nawilżają i wygładzają cerę. Z kolei zmielone nasiona z oliwą dobrze jest wcierać jak odżywkę (do spłukania) w skórę głowy. Dzięki temu żaden włos z głowy ci nie spadnie!

☛ Odwar
3 łyżki zmielonych nasion zalej 2 szklankami wody, gotuj 5 minut, odstaw pod przykryciem na pół godziny i przecedź. Pij szklankę 2 razy dziennie.

☛ Wyciąg wodno-alkoholowy
4 łyżki zmielonych nasion zalej szklanką wrzątku, odstaw na godzinę pod przykryciem, dolej 200 ml wódki, przelej do słoja i zakręć. Niech postoi 3 dni. Po tym czasie odcedź i dodaj 200 ml miodu spadziowego, wymieszaj. Zażywaj od 3 do 4 razy dziennie 5–6 łyżek.

Wabik na klienta
Jesteś przedsiębiorcą i na próżno wypatrujesz klientów? Zrób magiczny rytuał z kozieradką na powodzenie w biznesie. Aby przyciągnąć klientelę, rozsypuj regularnie w tej intencji jej ziarna na progu firmy, sklepu czy biura.

/               Kama Scudder                gwiazdy.com.pl


fot. shutterstock    /