… czym jest hooponopono …

Ho'Oponopono gratis

obraz: comoliberaremociones.com

 

To wiedza starożytnych Hawajczyków – słowo Ho’oponopono w ich języku oznacza „powodować, właściwie postępować, poprawiać błąd”; to proces, który pozwala każdemu  przeciętnemu człowiekowi oczyścić się z negatywnych myśli, słów, konsekwencji czynów, nawet z odległej przeszłości – z poprzednich wcieleń, poprzez zwrócenie się do Miłości, Boskości, Stwórcy Wszystkiego z prośbą, aby usunęły z nas wszelkie toksyczności. Celem Ho’oponopono jest pomoc w osiągnięciu równowagi i szczęścia w relacji z samym sobą, z innymi ludźmi, z naturą,  ze wszechświatem, ale też oczyszczenie miejsc i sytuacji, ludzi, zwierząt czy przedmiotów z negatywnych wibracji, a tym samym od owych negatywnych powiązań i uwolnienie.

Czyż stres, złośliwość, nerwy nie towarzyszą nam niemal każdego dnia? Nawet jeśli nie my jesteśmy ich autorami, to czy znajomi, sąsiedzi, a nawet współpasażerowie w autobusie czy przechodnie nie zarażają nas swoimi nastrojami? Wiedziona świadomością, że mam już dosyć ulegania wpływom negatywnych energii, że chcę oczyścić swoje życie z „nie wiem, nie umiem, nie potrafię, nie dam rady” w sobotnie przedpołudnie ruszyłam na kurs.

Prowadząca przywitała wszystkich serdecznie. Uczestnicy, którzy się jeszcze przed chwilą nie znali, początkowo skupieni na notowaniu każdego słowa pani Anny, już po parunastu minutach dowiedzieli się, że fakt naszego przybycia na kurs, spotkania się w takim gronie – to nie przypadek, że widocznie jesteśmy powiązani ze sobą relacjami z przeszłości, że mamy coś miedzy sobą do „pozałatwiania” – i zaraz zrobiło się niemal rodzinne.

A właśnie, rodzina – każdy człowiek chce być szczęśliwy. Jeżeli przyjmiemy, że osiągniemy szczęście poprzez uświadomienie sobie, co przynosi nam owo szczęście oraz tego, co nam je odbiera, możemy tak postępować, by je do siebie przybliżać. A zatem, w myśl Ho’oponopono, to my decydujemy o tym, jaki los nas spotyka, to my ponosimy za to odpowiedzialność, a niestety zbyt często upatrujemy przyczyn swoich porażek w okolicznościach zewnętrznych. To, że wiele rzeczy nam się nie udaje, że nie wychodzi – często bywa skutkiem nagromadzenia się w naszej pamięci różnych negatywności – np. jeśli nauczyciel w szkole był zły, kiedy zgłaszałam się – a wręcz wyrywałam do odpowiedzi (szczerze mówiąc nie zawsze prawidłowej), więc jeśli ganił mnie za to nieprzyjemnym spojrzeniem, to nic dziwnego, że dziś nie rwę się do prezentowania swoich pomysłów np. w pracy, że nie podejmuję inicjatywy w wielu przedsięwzięciach. Oczywiście to bardzo duże uproszczenie, ale niestety tak jest, że choćby jedno wspomnienie niemiłej sytuacji ma zakodowane w pamięci chyba każdy z nas. Pani Anna Kligert proponuje, by oczyścić się z wszelkich zaszłości właśnie za pomocą procesu Ho’oponopono. Pamięć, o której wspomniałam, to nasza podświadomość – to dziecko w nas samych, to nasze jakby wewnętrzne dziecko. Jego matką jest racjonalność, logiczne myślenie (to nasze myśli o tym, by założyć czapkę, gdy zimno, by zdrowo się odżywiać, by siebie chwalić, ale także i ganienie siebie, negatywne do siebie nastawienie czy wręcz siebie obrażanie, które później może zaowocować nie tylko niską samooceną, ale też, jak choćby dla przykładu permanentny stres – chorobami fizycznymi). Ojcem w tej rodzinie jest nadświadomość, w tym przypadku to aspekt duchowy. Jeśli te trzy elementy są w nas w harmonii, jeśli oczyścimy relacje między nimi, a także ich relacje ze światem – mamy spore szanse właśnie na osiągnięcie szczęścia.

Jak tego dokonać?

Oczyszczenie dokonuje się w Ho’oponopono w pewien rytualny sposób – obejmujący 12 stopni.  Cały proces rozpoczyna się od  wypełnienia ankiety, w której wpisujemy swoje imię, nazwisko, dane bliskich – żyjących i zmarłych, miejsca pracy, adresy zamieszkania – to tak, jakbyśmy zakreślali krąg swojego jestestwa, swojej obecności we wszechświecie. I przede wszystkim umieszczamy w tej ankiecie informację o swoim problemie, na początek pani Anna radzi poddawać procesowi Ho’oponopono sprawy prostsze, takie, których złożoności jesteśmy świadomi. Świadoma wiedza o przyczynie naszego problemu nie jest nam potrzebna. Kiedy mamy już ankietę (po zakończeniu oczyszczania niszczymy ją), odczytujemy pewną modlitwę, nie religijną, ale bardziej duchową. Następnie wykonujemy ćwiczenie oddechowe, po nim wypowiadamy formuły, zawierające w treści właśnie nasz problem, a na końcu składamy podziękę (Boskiemu Stwórcy, naszej Wewnętrznej Rodzinie, Ojcu, Matce, Dziecku…) za to, że od problemu jesteśmy uwolnieni, że będą pod swoją opieką nas mieli. Cały proces uzupełnia piękna medytacja (podczas której widziałam w trójwymiarze kolorowe pasma energii, pyłki pływające na falach powietrza), a także ćwiczenia mające za cel odblokowanie w ciele tych kanałów, którymi przepływa nasza energia.

Oczyszczenie, proces Ho’oponopono możemy wykonywać samodzielnie, nie potrzebujemy nikogo do pomocy, przecież sami doskonale wiemy, z czym jest nam źle, przecież znamy myśli, które miast zasilać w nas miłość, sprowadzają pod nasz język obraźliwe słowa czy też hamują nasze czyny. I choć z książek można się dużo o Ho’oponopono dowiedzieć – to jak z czytaniem książek kucharskich, niby wiemy ile i czego –  ale to dzięki praktyce dochodzimy do  mistrzostwa – w tym przypadku do szczęścia.

Magda Fabiszewska

Ćwiczenie I

Jego celem jest przywrócenie równowagi ciała – od talii do stóp, poprzez wyrównanie długości nóg.

• Kładziemy się na brzuchu, z rękoma wyciągniętymi wzdłuż ciała, prostujemy nogi i łączymy pięty.

• Sprawdzamy, czy nogi są jednakowej długości. Ponieważ nie możemy sami tego sprawdzić, prosimy kogoś o pomoc. W naszym opisie ćwiczenia przyjmujemy, że to lewa noga jest krótsza od prawej. Zaczynamy ćwiczenie od krótszej nogi.

• Następnie odwracamy głowę w lewą stronę (krótsza noga), lewą dłoń kładziemy na lewym pośladku, tuż nad nerwem kulszowym.

• Palce prawej dłoni umieszczamy płasko za lewym uchem tak, by palec wskazującego dotykał tylnej strony ucha.

• Teraz podnosimy lewą nogę (3 razy) nie zginając jej w kolanie – tak wysoko, jak tylko potrafimy – ale tak, by nie odczuwać

bólu.

• To samo powtarzamy z prawą nogą – czyli 

odwracamy głowę w prawą stronę, prawą dłoń kładziemy na prawy pośladek, a palcem wskazującym lewej dłoni dotykamy prawego ucha i 3 razy podnosimy nogę.

• Następnie ponownie wykonujemy ćwiczenie, podnosząc lewą nogę.

Jeśli nogi są jednakowej długości, robimy to ćwiczenie tylko raz, podnosząc najpierw jedną, a później drugą nogę.

Jeśli prawa noga jest krótsza, zaczynamy i kończymy ćwiczenie prawą nogą.

Ćwiczenie II  

Jego celem jest przywr

óceni

e równowagi ciała od pasa do ramion, przez ich rozciąganie.

Zaczynamy od strony nogi krótszej

– z założenia od lewej.

• Kładziemy się na plecach, z wyciągniętymi nogami i złączonymi piętami.

• Umieszczamy zewnętrzny kant lewej dłoni w lewej pachwinie.

• Następnie unosimy lewą nogę, zginając ją jednocześnie w kolanie, dbając o to, by pięta była skierowana w stronę uda.

• Teraz umie

szczamy prawą dłoń na lewym kolanie, a kolano podciągamy w stronę twarzy, aby znajdowało się na linii z brodą. Taką pozycję utrzymujemy tak długo, jak to możliwe.

To samo ćwiczenie powtarzamy z prawą nogą.

Znalezione obrazy dla zapytania obrazki ho'oponopono

Ćwiczenie III

Celem jego jest wprowadzenie równowagi w całym ciele, wzdłuż całego kręgosłupa.

• Kładziemy się na plecach, z wyprostowanymi nogami i złączonymi piętami.

• Potem dłonie krzyżujemy na karku w następujący sposób: najpierw palce prawej dłoni kładziemy po lewej stronie szyi, a następnie lewej dłoni – po prawej.

• Teraz przesuwamy obie złączone nogi w prawą stronę (pięty przesuwamy po podłodze, unikamy unoszenia nóg w górę) tak daleko, jak możemy, ale unikamy bólu – i z powrotem. Następnie przesuwamy

obie nogi daleko w lewą stronę i z powrotem. Taki cały obustronny „wymach” wykonujemy 6 razy.

Ćwiczenie IV

Jego celem jest rozciągnięcie kręgosłupa i uwolnienie zablokowanej energii.

Wykonujemy je w przypadku,

gdy nie jesteśmy w stanie wykonać ćwiczenia III z powodu bólu lub schorzeń kręgosłupa.

• Kładziemy się na plecach, z wyprostowanymi nogami i złączonymi piętami.

• Znajdujemy punkt, gdzie mamy ciągłe bóle kręgosłupa.

• Następnie umieszczamy palce obydwu dłoni po obu stronach kręgosłupa, tuż ponad tym punktem, tak by kciuki były skierowane na boki ciała.

• Teraz przesuwamy nogi po podłodze w prawą stronę i z powrotem, później w lewą i z powrotem.

• Przesunięcie w lewą i prawą stronę traktujemy jako jeden „wymach” i powtarzamy 6 razy.

Jeśli ból kręgosłupa występuje w miejscu, do którego nie dosięgamy palcami, całe ćwiczenie wykonujemy wyobrażając sobie, że palce kładziemy nad wskazanym miejscem, ale fizycznie wyciągamy ręce wzdłuż ciała.

Przy tym ćwiczeniu niczego nie robimy na siłę.

Ćwiczenie V

Jego celem jest odciążenie nóg, ud i dolnej części pleców np. podczas kilkugodzinnego siedzenia w jednej pozycji (długa podróż samochodem, pociągiem).

• Umieszczamy zewnętrzny kant dłoni w pachwinie.

• Następnie zginamy  kolano z tej samej strony, kładziemy na nim drugą dłoń i stawiamy stopę na siedzeniu. Taką pozycję staramy się utrzymać około

5 minut, a następnie powtarzamy ćwiczenie z drugą nogą. To jest inna wersja ćwiczenia II.

/         naturaity.pl     /

 

 

… rytuał hooponopono … wywiad z Anną Kliegert …

Ho'oponopono - The Art of Letting Go

obraz: tools-for-abundance.com

 

Pani Anno, była Pani uczennicą i asystentką niezwykłej osoby – Morrnah Nalamaku Simeona. W jakich okolicznościach się Panie spotkały?
W 1988 roku odbył się pierwszy Światowy Pokojowy Kongres Healerów w Danii. Wielu wspaniałych uzdrowicieli z całego świata prezentowało tam swoje metody leczenia. Pewnego dnia miałam uczestniczyć w prelekcji innej osoby. Prelekcja ta została odwołana, a ja „przypadkowo” trafiłam na wykład Morrnah. Zdecydowałam się wziąć udział w jej seminarium, podczas którego nauczała Ho’oponopono. Instruktor z Niemiec namówił mnie, żebym zaczęła tłumaczyć teksty Morrnah na język polski. Jakiś czas później Morrnah postanowiła odwiedzić Polskę. Wówczas nie znałam jeszcze celu jej podróży. Akurat tak się złożyło, że byłam w Warszawie pierwszy raz po wyjeździe i wstąpiłam do Towarzystwa Psychotronicznego, żeby kupić jakieś książki. Na tablicy ogłoszeniowej zobaczyłam ogłoszenie o kursach Huny. Zapytałam, czy są zainteresowani Ho’oponopono. Wyglądało to tak, jakby było zaplanowane z góry. Morrnah wysłała mnie do Warszawy, żeby przeprowadzić wstępną prelekcję. Niedługo potem przyjechałyśmy razem do Polski przeprowadzić kursy, na których miałam być tłumaczką. Potem spotkałam się z Morrnah kilka razy i nauczyłam się tzw. Basic II, czyli drugiej części procesu. Do tej nauki można przystąpić dopiero po kilku latach praktykowania części pierwszej. Praktykowałam Ho’oponopono w swoim codziennym życiu, znałam więc jego wartość. Zapragnęłam nauczać innych. Opowiedziałam o tym Morrnah. Powiedziała, że jeszcze nie jestem gotowa. Wtedy nie rozumiałam, dlaczego. Musiałam nad sobą intensywnie pracować przez wiele lat, zanim wyraziła zgodę na to, bym zaczęła nauczać.

Jaki był cel wizyty Morrnah w Polsce w 1989 roku?
Morrnah miała dwa cele. Pierwszy z nich był szczególną misją. Miała się bowiem udać do Częstochowy, na Jasną Górę i oczyścić to miejsce z traumatycznej pamięci całej Polski. Miejsce to ma też silne karmiczne powiązania z innymi krajami i narodami. 
Drugim celem Morrnah było nauczanie Polaków procesu Ho’oponopono. Niestety pozostała tylko garstka osób, które wytrwale go stosowały, dzięki czemu wiele zmieniło się w ich życiu i w ich otoczeniu. Gdyby wszystkie 700 osób, które uczestniczyły wtedy w kursach, dalej praktykowało Ho’oponopono, prawdopodobnie wiele spraw w kraju wyglądałoby dzisiaj trochę inaczej.
Proces Ho’oponopono uwalnia nie tylko osobę, która go przeprowadza. Uwalnia również wszystkich i wszystko, co jest w ten proces włączone.

Co oznacza słowo Ho’oponopono i na czym polega rytuał? Wspomina Pani, że Morrnah „odnalazła” proces Ho’oponopono, czy to oznacza, że nie był on przedtem znany nikomu innemu?
Słowo Ho’oponopono, jak prawie każde słowo w języku hawajskim, składa się z kilku słów, z których każde ma również wiele znaczeń. „Ho” oznacza przynosić, przenosić, prezentować, dawać, odkładać, „pono” dobroć, moralną dobroć, to, co jest prawidłowe, poprawiać. Całe słowo Ho’oponopono oznacza powodować, właściwie postępować, naprawiać błąd.
Proces, którego nauczam, różni się od wielu rytuałów hawajskich. Składa się on z 12 stopni. Jest procesem skruchy, wybaczenia i przemiany. Jest on petycją do Miłości, czyli Światła, Boskości, by usunęła toksyczne energie ukryte w podświadomości. Boskość dokonuje tego w Umyśle, zaczynając od części spirytualnej, czyli Nadświadomości. Następnie oczyszcza część intelektualną, uwalniając ją od form myślowych. W końcu przesuwa się do części emocjonalnej – podświadomości, usuwając toksyczne emocje i wypełniając ją samą sobą, czyli Miłością.
Każdy problem zaczyna się od myśli. Samo myślenie nie jest problemem. Problemem są bolesne wspomnienia powiązane z myślami. Nienawiść, smutek, złość, brak tolerancji są truciznami, które można porównać do starych płyt gramofonowych, które ciągle, i ciągle przynoszą ból i cierpienie. Podświadomość często kojarzy zdarzenia lub osobę, którą spotykamy w czasie obecnym, z czymś, co nastąpiło w przeszłości. W takiej sytuacji emocje zostają uaktywnione i stają się przyczyną stresu. Ho’oponopono neutralizuje energie związane z osobą, miejscem czy przedmiotem. Zadaniem Ho’oponopono jest oczyszczenie, neutralizowanie i uwolnienie energii o niskiej wibracji i przetransformowanie jej w Miłość.
Praktykując Ho’oponopono, nie potrzebujemy wiedzy o przyczynie wywołującej problem. Jedyna informacja, jaka jest nam potrzebna, to uświadomienie sobie aktualnego problemu. Nasza podświadomość zna przyczynę, a praca intelektu jest prośbą o wybaczenie.
Oczyszczamy nie tylko siebie. Oczyszczamy również wszystkich i wszystko, co włączamy w proces, czyli: rodzinę, bliskich, przodków, zdarzenia, miejsca, przedmioty. Pamięć absolutnie wszystkiego, czego doświadczyliśmy od momentu Stworzenia zapisana jest jako formy myślowe i zachowana w ciele eterycznym. Można to porównać do komputera, który znany jest jako podświadomość, Unihipili, lub aspekt wewnętrznego dziecka. Innymi częściami naszego Jestestwa są Matka, znana jako Uhane, czyli racjonalna myśl, która wybiera i decyduje, oraz Ojciec- Aumakua, czyli nadświadomość lub aspekt spirytualny.
Te trzy części Jestestwa, to nasza wewnętrzna rodzina, która w normalnych warunkach powinna być zrównoważona, i która razem ze Stwórcą Boskim daje Samo-Identyczność, czyli Jedność z Bogiem.
Morrnah Simeona odnalazła stary proces Ho’oponopono, który był dokonywany od tysięcy lat. Był on znany jedynie Kahunom, których było niewielu. Pamiętajmy, że praktykowanie Huny, jak i Ho’oponopono było zakazane, od kiedy na Hawajach znaleźli się misjonarze. Stara hawajska wiedza przetrwała w ukryciu. Dopiero w końcu lat 70. zaczęto odkrywać te stare nauki, które były przekazywane tylko drogą ustną.
Punktem zwrotnym w życiu Morrnah był moment, w którym zachorowała na złośliwy nowotwór. Wówczas sama zaczęła stosować ten proces w celu uzdrowienia siebie. Potem dostosowała go do naszych czasów.

W jaki sposób przebiegał ten proces na dawnych Hawajach?
Stary proces różnił się od procesu, którego nauczała Morrnah. Muszę tu dodać, że „Samo-Identyczność przez Ho’oponopono” różni się od wszystkich innych form. Według starej tradycji, każdy, kto był związany z danym problemem, musiał być fizycznie obecny w czasie rytuałów i pracować nad ich rozwiązaniem. Był to rytuał, w którym uczestniczyli „Starsi” w rodzinach, kapłani lub kapłanki i całe rodziny. Każdy był zmuszony do wypowiedzenia się, i jak Morrnah to określała, „wylania żalu”, tak długo, aż wszystkie winy zostały ujawnione. W czasie takiego rytuału nikt nie mógł opuścić pomieszczenia. Rytuał był prowadzony przez Kahunę.
Proces opracowany przez Morrnah nie wymaga obecności innych osób. Przeprowadza się go samemu. Nie musimy zwracać się do kapłana, psychiatry, terapeuty czy innego specjalisty. Wszystko odbywa się pomiędzy trzema częściami naszego Ja a Boskością, która wie dokładnie, kim jesteśmy, co przeżyliśmy i czego nam potrzeba. Morrnah mówiła, że jedynie Boskość może usunąć i naprawić błąd. My możemy tylko o to prosić.

Czy polinezyjski rytuał może mieć swoje zastosowanie w Europie Środkowej? W tak odmiennej kulturze?
Proces Ho’oponopono z niczym nie koliduje i jest niezależny od tradycji, religii czy kultury. Korzystać z niego może każdy z nas. Zwraca się do Jestestwa, które jest w nas wszystkich. Poza tym Ho’oponopono jest procesem pochodzącym z Lemurii, starszej od Atlantydy. Według wielu przekazów właśnie stamtąd wywodzi się nasza cywilizacja. Jeśli założymy, że reinkarnacja istnieje, to możemy przyjąć, że każdy z nas mógł już wcześniej żyć w różnych częściach świata, nawet poza Ziemią, i zbierać informacje w swojej podświadomości, która nigdy nie umiera i przenosi je do kolejnych wcieleń. To daje nam wiele do myślenia, prawda?

Jakie korzyści może nam przynieść stosowanie tego rytuału?
Nie nazywałabym tego rytuałem. To jest proces, ponieważ każdy pracuje nad swoim Jestestwem i oczyszcza swój „komputer” krok po kroku. Tego się nie da zrobić za jednym razem. Proszę tylko pomyśleć, ile przeróżnych informacji zgromadziliśmy! Podświadomość tworzy powiązania, tzw. Sznury Aka, połączenia ze wszystkim, z czymkolwiek tylko ma do czynienia, nawet gdy nie jesteśmy tego świadomi. Na początku zajmujemy się najbardziej palącymi nas problemami. Z czasem zostają odkryte kolejne, głębsze warstwy, nad którymi również należy pracować.
Głównym celem procesu Ho’oponopono jest odnalezienie Boskości w samym sobie. Ho’oponopono to ogromny dar dla ludzkości, zwłaszcza w dzisiejszych, tak niespokojnych czasach. Prowadzi ono do wolności, do całkowitego wyzwolenia się spod władzy przeszłości. Pozwala nam żyć Tu i Teraz, żyć w pełni. Pozwala nam wrócić do domu.
Najważniejszym celem w życiu człowieka jest odnalezienie swojej prawdziwej Identyczności, swojego prawdziwego Ja, swojego miejsca we Wszechświecie i powrót do Miłości. Aby osiągnąć ten cel, powinniśmy uznać, że jesteśmy w stu procentach odpowiedzialni za stworzenie swojego życia takim, jak ono w tej chwili wygląda, że nie ma żadnej przyczyny czy winy na zewnątrz – poza nami. Każda osoba doświadcza innych korzyści. Morrnah pracowała razem z dr. Ihaleakala Hew Len. Był on razem z nią w Polsce i później kontynuował jej pracę na Hawajach. Był psychologiem, pracował w szpitalu dla psychicznie chorych przestępców. Odkąd zaczął posługiwać się Ho’oponopono w swojej praktyce, jego skuteczność znacznie wzrosła. Moja przyjaciółka jest lekarką w Kopenhadze. Nauczyła się procesu i robi to od czasu do czasu. Wyniki są imponujące. Pacjenci nagle zaczęli się lepiej czuć.
Jestem malarką, a także healerem. Stosowałam wcześniej różne metody leczenia i żadna z nich nie jest jednak tak efektywna, jak Ho’oponopono. Można je stosować w bardzo wielu różnych przypadkach u dorosłych i dzieci, nawet zwierząt, wobec ofiar nieszczęść, wypadków, wojen, w nieporozumieniach, w uwolnieniu negatywnych wibracji, przy rozpoczęciu nowej pracy, gdy ma się coś do załatwienia, w przygotowaniu do pobytu w szpitalu. Oczyszczam domy, wodę w jeziorach, niebezpieczeństwo katastrof naturalnych i wiele, wiele innych rzeczy. Dziś nauczam, jak podzielić się tym skarbem z innymi. Zanim jednak mogłam rozpocząć przekazywanie tej wiedzy, musiałam wiele lat pracować nad własnymi problemami.

/         Czwarty Wymiar nr 9/2007

rozmawiała Joanna Mądrzak                pobrano z: solaris-rozwojosobisty.pl    /

 

 

… metoda hooponopono … naprawiam …

ho'po

W jezyku hawajskim wyraz ho’oponopono oznacza “naprawiam”, “sprawiam, ze (cos) znowu prawidlowo funkcjonuje”.
Jest to starodawna hawajska metoda “uszlachetnienia” stosunkow miedzyludzkich zarowno społecznych jaki i prywatnych. Metoda ta ma przyczyniać sie także do rozwoju osobistego jak i poszerzenia naszej swiadomosci.

Wedlug teorii ho’oponopono istnieja dwa stany umyslu:

  • stan „oswiecenia”, gdy jestesmy wyzwoleni od działania programów istniejących w naszym umyśle
  • stan uzaleznienia , w kórym działamy pod wpływem tych programów.
    (W tym wlasnie stanie znajduje sie wiekszosc z nas. Dlatego tez cokolwiek nam sie w zyciu przydarza, automatycznie oceniamy to pod katem: dobre/ złe – w zaleznosci od tego czy zaspokaja nasze podstawowe potrzeby (dowartosciowanie, bezpieczenstwo, wolnosc, zadowolenie) czy też nam w jakiś sposób zagraża.)

Wg. ho’oponopono – percepcja zewnetrznej rzeczywistosci i wszystko czego w zyciu doswiadczamy jest niczym innym tylko odzwierciedleniem procesów zachodzących w naszym wnętrzu.

Zanim nie uwolnimy się spod wpływu programów, bedziemy przyciagac nieprzyjemne doswiadczenia i sytuacje zyciowe. Zycie jest dla nas szkolą (inni mowia – teatrem) i czesto doswiadczamy wielu przykrych sytuacji zanim nie dostrzeżemy źródła problemu.
Ho’oponopono jest metodą która pomaga nam skrocic ten czas nauki (repetowania w „klasie” życia). Bo przecież nauka poprzez cierpienie nie jest jedyną drogą poszerzania świadomosci. Naturalnym stanem kazdego czlowieka powinna byc radosc i harmonia.

Ho’oponopono wychodzi z założenia, ze bierzemy 100% odpowiedzialnosc za wszystko cokolwiek nam sie w zyciu przydarza.

W zyciu nic nie moze nas spotkac, na co, w taki czy inny sposob, nie wyrazilismy naszej zgody – swiadomie lub nieswiadomie. Jest to, wgHo’oponopono, ogolne prawo Wszechswiata.

W momencie gdy słyszymy takie twierdzenie, pojawiają się zwykle dwie reakcje:

  1. Uwazamy że jest szalenstwem branie indywidualnej odpowiedzialnosci za: kryzys ekonomiczny, zmiany klimatyczne, napady terrorystyczne, wojny, zdrade partnera/ki, klotnie z sasiadem, problemy w rodzinie itd. Twierdzimy, że zawsze to ktos inny jest winny i potrafimy natychmiast przywołac masę argumentow na poparcie tej tezy.
  1. Mamy poczucie winy, ze to my jestesmy przyczyna tej czy innej sytuacji.

Oczywiscie w Ho’oponopono nie ma mowy o zrzucaniu winy na kogoś konkretnego i w zadnym wypadku osądzanie czy krytykowanie (zarowno innych jak i siebie) nie jest wlasciwym rozwiazaniem .

Tutaj własnie przychodzi z pomoca metoda ho’oponopono.

Kiedy przydarza nam sie cos nieprzyjemnego, uswiadamiamy sobie, ze nie jest winien ani ktos inny ani my, ani też nasz enigmatyczny „los”. Zamiast tego dostrzegamy, że jest w tym wydarzeniu pewien cel = doświadczenie ma nas czegos nauczyc.
Na dany moment, nie jest aż tak wazne co to ma byc za lekcja.
Zaczynamy przeprowadzac nastepujacą procedure:

  1. Prosimy o wybaczenie za to wszystko co my wnieslismy do tej sytuacji i to w jaki sposób sprawilismy, ze dana sytuacja stała się dla nas niepomyslna
  2. Wyrazamy milosc do danej osoby, sytuacji
  3. Wyrazamy milosc do siebie samego
  4. Dziekujemy Wszechswiatowi (Bogu), ze nadarzyla nam sie okazja do usuniecia przeszkody w poszerzeniu naszej swiadomosci. Dziekujemy rowniez osobie (sytuacji), ktora odegrala określoną rolę, aby pomocnam w tym “przebudzeniu”.

Wyjasnienia:

  • Prosba o przebaczenie nie ma brzmieć: “przepraszam, ze ci nastapilam na noge”. Nie chodzi tutaj o skruchę i bicie się w pierś, ale o uswiadomienie sobie na spokojnie, ze w danej sytuacji przyczyna lezała w nas samych. Bardzo ważne jest rozróżnienie że mimo iż to my nieświadomie przyciągnęliśmy tę sytuację, nie jest to nasza intencjonalna wina. Zadziałać mogły nasze programy, lub byc moze – jesli ktos wierzy w reinkarnacje – jest to nasza “lekcja do odrobienia”.
    W jezyku greckim prosba o przebaczenie ma zwiazek ze slowem metania (μετάνοια), co etymologicznie oznacza meta- , znaczy przeksztalcenie + nous, znaczy umysl, czyli uswiadomienie sobie.
    Podczas pracy z metodą ho’oponopono – uswiadamiamy sobie, ze nie ma sensu wskazywanie winnego. Zamiast tego należy dostrzec w danej sytuacji okazję do poszerzenia świadomości i przyśpieszenia rozwoju duchowego.
  • Kiedy wyrazamy milosc do danej osoby, sytuacji, wszechswiata, uświadamiamy sobie ze Milosc jest zawsze obecna w nas, w rozumieniu Jednosci wszystkich istot. Wszyscy i wszystko jest forma energii i wszyscy przynależymy do tego samego Zrodla.
    W momencie kiedy wyrazasz milosc, możesz wyobrazić sobie dana osobe (sytuacje) w otoczeniu swiatlosci, od ktorej wszyscy pochodzimy.
  • Milosc do siebie samego mozna wyrazic w podobny sposob = poczuć przynaleznosc do Swiatla i Jednosci.
  • Wdziecznosc – eucharistia, od greckiego slowa ευχαριστώ, co w etymologicznym znaczeniu oznacza poczucie radosci. Gdy czuje radosc i szczescie – to znaczy znajduje sie w moim stanie naturalnym. Dzieje się tak gdy usuwam przyczyne, ktora spowodowala, ze odczuwalam lek, poczucie winy, nienawisc, zazdrosc, krytykowalam i osadzalam innych itd.
    Czuje radosc, ze wyzwolilam energie, ktora dotad “wiezilam” w negatywnej formie i pozwalam wrocic tej energii do Zrodla. Czuje wdziecznosc że poprzez ten proces moja swiadomosc zostala poszerzona.

Metoda ho’oponopono, to pradawna metoda hawajskich szamanow.
Dzisiaj jej skutecznosc jest wyjasniana naukowo w oparciu o szereg teorii:

  • Zbiorowa swiadomosc (Karl Jung)
  • Morfogenetyczne pole (The Morphogenetic Universe, Rupert Sheldrake)
  • Fizyka kwantowa
  • Ciala energetyczne czlowieka (cialo przyczynowe)

Rowniez w wielu religiach swiata mozemy znalezc elementy nawiązujące do metody ho’oponopono.

Zadajemy sobie pytanie = w jaki sposob moge zmienic swiat, rzeczywistosc, skoro jest tak wiele problemów?. Oto możemy wyobrazic sobie, ze kazdy z nas wrzuca do jeziora kamyczki, ktore sa odzwierciedleniem naszych przekonan, uczuc, mysli, czynow.
Na powierzchni jeziora tworzy sie niezwykle skomplikowana siatka fal, ktora jest wypadkową dzialan wszystkich “kamyczkow”.

Z pomocą metody ho’oponopono przestajemy wrzucac “kamyczki” i oczyszczamy jezioro z naszego negatywnego wpływu. Przestajemy też poddawać inne istoty wpływowi naszych szkodliwych dzialan. Zwiekszamy przejrzystosc i klarownosc „jeziora”.

Metoda ho’oponopono przydaje się zarowno w przypadku problemow w relacjach miedzyludzkich, w rodzinie, pracy, szkole, swiecie, jak i w przypadku innych kłopotów osobistych (nalogi, nadwaga, problemy finansowe, itd.).

Metody tej nauczylam sie na warsztatach rozwoju osobistego. Jej dzialanie jest szczegolnie skuteczne w przypadku pracy z problemami z przeszlosci, ale mozna ja rowniez stosowac profilaktycznie.

Kiedys zapytalam instruktora (Robert Najemy , www.Holisticharmony.com) w jaki sposob moge uzywac jej profilaktycznie, np. wobec moich uczniow, w szkole.
Odpowiedz byla nastepujaca: “Przed kazdymi warsztatami wez liste uczestnikow i przed kazdym nazwiskiem powiedz:

  • przepraszam jesli mam w sobie cos, co moze spowodowac twoja negatywna reakcje
  • kocham cie
  • kocham siebie
  • dziekuje z oczyszczenie tej sytuacji

Podobnie mozemy zachowywac sie gdy ogladamy wiadomosci w telewizji, czy dowiadujemy sie o czyms nieprzyjemnym lub smutnym .

Swego czasu na tym blogu wiele mowilo sie o ksiazce i filmie “The Secret”, oraz problemach zwiazanych z tym ze nie zawsze udaje sie nam zrealizowac jakies konkretne marzenie .
Gdy zauwazymy, ze Prawo Przyciagania opoznia sie z dzialaniem, to znak, ze warto dodatkowo zastosowac ho’oponopono, bo mozliwe ze cos w nas blokuje rezultaty. Trzeba najpierw uzdrowic daną sytuację z z miloscia i wdziecznoscia – aby osiagnac pożadany cel.

Metoda jest z pewnością godna polecenia dla wszystkich osób które czują, że ze swoimi problemami znalazly się w ślepym zaułku. Na pozytywne rezultaty nie trzeba bedzie dlugo czekac. Wszyscy podążamy przecież drogą rozwoju swiadomosci a metoda ho’oponopono może okazać się na tej drodze niezwykle pomocna.

Zycze powodzenia i bardzo chcętnie poczytam doswiadczenia czytelnikow bloga – stosujących tą metodę

Agni

/           zenforest.wordpress.com        /

 

Ho'oponopono mantra: Heal relationships, forgive yourself, and create positive energy by Hawaiian Ho'oponopono. Just repeat this saying to yourself. Doesn't have to be directed at any one person but it can be.

peacepathconnections.com

… poranki :-)))

5671_236a_500

 

Szczęście nie jest przypisane do konkretnej szerokości geograficznej.

Danuta Stenka

 

 

Życie nasze

Pojawiają się głosy,najczęściej męskie,że władcze i agresywne kobiety to w gruncie rzeczy istoty nieszczęśliwe,którym w życiu coś nie wyszło.To „coś” to najczęściej układ z mężczyzną.Kobiecie nie przystoi przecież być dominującą i impulsywną.Powie się o niej wtedy babochłop albo histeryczka.A kiedy identyczne zachowania będą udziałem mężczyzny,określi się go jako faceta z charakterem.Tymczasem agresja jest naturalną reakcją i nie ma płci.Dlaczego więc narzuca się nam pasywność i łagodność? Wmawia się,że to takie kobiece być słodką istotką z planety Wenus? Na szczęście co mądrzejsze z nas zadomowiły się już na Marsie,planecie wojowniczej.Nie tłumią złości i umieją konstruktywnie korzystać z siły,jaką jest gniew.(…) Silna kobieta dominuje poprzez inteligencję,równie błyskotliwe,co złośliwe riposty,zdecydowane wybory,umiłowanie wolności,często libertyńską postawą.Jest bezlitosna w stosunku do mężczyzn i wymagająca.Okrutna,bo nie wybaczająca,tylko porzucająca.O ile agresja mężczyzn jest zazwyczaj bardziej widoczna, o tyle agresja kobiet jest skrywana i kamuflowana.

 

5278_2e4f_390

 

Na zasadzie mimikry może chować się pod zbytnią uległością i łagodnością.Pozornie posłuszna i uległa wcale nie ma duszy gejszy.To prawdziwa przyczajona tygrysica – kiedy jej treser ją odrzuci,zaatakuje go z niesłychaną siłą.Kobietę często przyrównuje się do kwiatu.Dobrze wiedzieć,ze kiedy trzeba,możemy być bardziej kolcami niż różą.

Zyta Rudzka

 

7275_59e7

 

Perełki filmowe z lamusa … Co się zdarzyło w Madison County … Meryl i Clint … wielcy:-)

https://www.youtube.com/watch?v=AXiX5eN2OIA

vista

 

Kultowe rozmowy z kultowym Wojciechem Pszoniakiem … zapraszam:-)

https://www.youtube.com/watch?v=mlnoaw3BUWQ

 

Red and I do this all the time. Haha!

 

Zasady dobrej komunikacji

Jeśli chcecie aby wasze porozumienie z ludźmi było konstruktywne i aby różnice zdań nie prowadziły do eskalacji, oto kilka pomocnych zasad:

 

Czego robić nie wolno:

1 – Nie oskarżaj.

Jeśli czyjeś zachowania bądź słowa ranią cię, w wypowiedzi skoncentruj się na własnych emocjach a nie na zarzutach.

Zamiast mówić – „Jesteś złośliwy, podły itp. – powiedz, kiedy tak mówisz lub tak się zachowujesz, czuję się urażony, zraniony, jest mi przykro itp.

Kiedy oskarżasz nie dajesz rozmówcy szansy na zrozumienie jakie są Twoje uczucia i co je powoduje.

 

2 – Nie pouczaj.

Jeśli nawet wydaje Ci się, że wiesz lepiej jaki ktoś powinien być, co powinien mówić lub robić, nie dawaj zbawiennych rad.

Robiąc to dajesz komunikat „ja wiem lepiej co jest dla ciebie dobre” i próbujesz przejąć kontrolę. Nie dziw się, że skłaniasz swojego rozmówcę do defensywy.

 

3 – Nie narzucaj uczuć

Podobnie dzieje się, kiedy próbujesz mówić Twojemu rozmówcy co powinien czuć.  Naruszasz jego integralność. Słowa takie jak „Masz obowiązek mnie szanować. Musisz kochać swoją żonę” itp.  rodzą opór i zniechęcają do otwartości.

 

4 – Nie oceniaj.

Twoja opinia jest  subiektywna. Nie zapominaj o tym. Unikaj więc formułowania arbitralnych argumentów: np.„Nie masz pojęcia o tym, co mówisz. Kompletnie nie znasz się na ludziach”. To jest Twoje zdanie. Powiedz lepiej – „Nie zgadzam się z tym co mówisz na jej/jego temat. Ja odbieram ją/ jego inaczej”.

Kiedy oceniasz, stawiasz się w pozycji osoby, która wie lepiej, jako jedyna zna prawdę. To bardzo protekcjonalne zachowanie. Twój rozmówca czuje się poniżony.

 

5993_7457

 

5 – Nie bądź nim/nią

Nawet jeśli uważasz, że świetnie znasz motywację Twojego rozmówcy nie mów „ Świetnie wiem do czego zmierzasz” lub „ Tak naprawdę to chodzi Ci tylko o to aby…” Powód? Nie wiesz tego. Możesz spekulować lub porównywać jej/jego motywacje do własnych, ale nie masz monopolu na dostęp do cudzych myśli.

Jeśli Cię to nurtuje spytaj raczej: „Zastanawiam się dokąd zmierzasz w swoim rozumowaniu. O co naprawdę Ci chodzi?…”

Jeśli bawisz się w jasnowidza, uważasz się za eksperta w cudzych sprawach wywołujesz opór.

 

6 – Unikaj złośliwości

Jeśli zależy Ci na porozumieniu, zrezygnuj z podgrzewania atmosfery poprzez uszczypliwość, złośliwość, sarkazm.  Sięgając po taką broń dajesz wyraźny sygnał, że dążysz do skompromitowania, ośmieszenia swojego rozmówcy. Jeśli mówisz :„ Oczywiście, przecież nie jesteś zdolny/a tego ogarnąć swoim ograniczonym rozumkiem” wbijasz topór wojenny.

 

7 – Nie obrażaj.

Najgorsze co można zrobić w gorącej dyskusji to sięgnąć po argumenty poniżej pasa i zacząć używać raniących słów. Choć to osoba, która stosuje takie metody demonstruje swoją złość i bezradność, mimo to stan emocjonalny drugiej strony mocno na tym cierpi. „ Jesteś za głupia by to zrozumieć. Nie będę rozmawiać z zakutym łbem, którym jesteś”. Bardzo to merytoryczne, prawda? Po takiej wymianie ciosów przepaść robi się jeszcze większa.

 

Café de Flore

 

Proste zasady, które budują wzajemny szacunek i zaufanie. 

 

– Jeśli będziesz mnie szanować, będę słuchać co mówisz.

– Jeśli mnie wysłuchasz poczuję się zrozumiany.

– Jeśli mnie zrozumiesz poczuję się doceniony.

– Jeśli mnie docenisz, będę wiedział, że mnie wspierasz.

– Jeśli będziesz mnie wspierał, będę stawał się silniejszy.

– Gdy będę czuł się silniejszy, będę rozwijał moją indywidualność.

– W mojej indywidualności będę Cię szanował i kochał przez całe może życie.

 

Ten kodeks jest cudownie uniwersalny. Szacunek, zrozumienie, wsparcie doprowadzi każdą, najtrudniejsza rozmowę do consensusu.

Stosujcie go więc w stosunku do waszych najbliższych i wszystkich innych osób.

Joanna Godecka                               joannagodecka.blog.onet.pl

 

 

What a gorgeous Quarter horse.

 

Jeśli przenosimy swoje uczucia na zewnątrz, gdzie indziej je przeżywamy i nie dzielimy się nimi z partnerem/partnerką, trudno mówić o związku. Raczej o układzie, na którego ochronie niespecjalnie nam zależy. Być w związku oznacza decydować się na wspólne życie. Tu warto dzielić się emocjami, radościami, porażkami, tu warto inwestować swoje uczucia.

Hanna Samson

 

harley

… ty możesz sobie tylko wyobrazić,takie myślenie typu: co by było gdyby … jeśli to przeżyjesz,dotkniesz tematu osobiście,możemy rozmawiać … nie chcę o pewnych sprawach dyskutować,uszanuj … przecież nie dyktuję ci rozwiązań … chcę tylko … nie! przekraczasz granice … to włażenie z buciorami do mojego życia … no to sorrki … popatrzyłam na nią,co za skrucha jak na taki charakterek … z chmury gradowej został mały obłoczek … co tam:-) … no to co? jeszcze jedna kawka nasza ulubiona? … a ciastko? … ratuuuunku:-) … pięknego sobotniego kochani … nika:-)          serce

https://www.youtube.com/watch?v=BMsvfW-akpE

… spokojnej kochani :-)))

 

https://www.youtube.com/watch?v=Ap-HeMIKi-c

Stado ptaków
Unoszących się w przestworzach
Tylko stado ptaków
Tak się myśli o miłości

I ja zawsze
Patrzę w niebo
Modlę się zaraz przed świtem
Bo one zawsze latają
Czasem przybywają
Czasem ich nie ma
One latają

 

https://www.youtube.com/watch?v=wXT8Cirgqng

 

 

… dobranoc :-)))

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=1J-r6DzE2ik

https://www.youtube.com/watch?v=-Wt4ZV0bGyU

 

 

 

obraz: strona Lea

… miłość …

 

Kochać kogoś to wydobywać z jego magazynu zgryzot zwoje ze spisanymi i wciąż nie uporządkowanymi, pełnymi niepokoju opowieściami i jedną po drugiej przepisywać je na czysto. W pogoni za nimi zanurzyć się w świecie wyobraźni kochanej osoby i nie pragnąc go opuścić nawet wtedy, gdy natrafi się tam na rzeczy zupełnie inne, niż nam przedstawiała, i brzydkie, choć ona tak się nimi zachwycała. To jest właśnie miłość.

Elif Safak

 

obraz: mensagemespirita.com.br