… kto dobrowolnie oddaje komuś swoje serce …

Nie nazwałbym głupcem nikogo, kto dobrowolnie oddaje komuś serce.

 

.

 

obraz: Eric DRIGNY / Fivehundredpx

… myśli wielkiego Alberta …

Luxology Gallery: Blagnac Airport

 

Gdy kobiety są w domu, ich uwaga skupia się na meblach, […] zawsze coś tam przy nich robią. Kiedy podróżuję w towarzystwie kobiety, ja jestem jedynym meblem, jaki ma ona w swoim zasięgu, nie może się zatem powstrzymać od ustawiania mnie przez cały czas i poprawiania czegoś na mnie.

Albert Einstein

 

obraz: luxology.com

… historie:-)))

rude-wlosy-03

sgdigg.com

 

Zegar nad informacją na Stacji Centralnej w Nowym Jorku pokazywał godzinę za sześć szóstą. Wysoki, młody oficer uniósł swoją opaloną twarz i zmrużył oczy, aby sprawdzić dokładny czas. Serce waliło mu jak młotem, odbierając oddech. Za sześć minut zobaczy kobietę, która przez ostatnie 18 miesięcy zajmowała szczególne miejsce w jego życiu. Nigdy jej nie widział, a jednak jej słowa bezustannie dodawały mu otuchy.

Porucznik Blandford pamiętał szczególnie jeden dzień, najgorszą potyczkę, kiedy jego samolot znalazł się w środku samolotów wroga. W jednym ze swych listów przyznał się jej, że często czuje lęk. Na kilka dni przed bitwą dostał od niej odpowiedź: „Oczywiście, że się boisz… jak wszyscy odważni mężczyźni. Następnym razem, gdy zaczniesz w siebie wątpić, chcę byś wyobraził sobie mój głos mówiący: „Choć idę doliną ciemną, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną”. Przypomniał to sobie wtedy i odzyskał siły.

Teraz naprawdę miał usłyszeć jej głos. Za cztery minuty. Jakaś dziewczyna przeszła obok niego i odwrócił się za nią. Miała ze sobą kwiat, ale nie była to czerwona róża, na którą się umówili. Poza tym dziewczyna miała dopiero osiemnaście lat, a Hollis Maynel powiedziała, że ma trzydzieści. „I co z tego? odpowiedział jej. „Ja mam 32″. Choć tak naprawdę miał 29.

Poszybował pamięcią do książki, którą czytał na obozie terningowym. „O więziach międzyludzkich” – brzmiał tytuł. W całej książce znajdowały się notatki pisane kobiecą ręką. Nigdy nie sądził, że jakaś kobieta potrafi zajrzeć w męskie serce tak głęboko i z takim zrozumieniem. Jej nazwisko znajdowało się na ekslibrisie: Hollis Maynel. Zajrzał do książki telefonicznej miasta Nowy Jork i znalazł jej adres. Napisał. Odpisała. Następnego dnia został zaokrętowany, ale nie przestali do siebie pisywać. Odpowiadała na jego listy przez 13 miesięcy. Pisała nawet wtedy, gdy jego listy do niej nie docierały. Żołnierz czuł, że jest w niej zakochany, a ona kochała jego.

Jednak odmawiała jego wszystkim prośbom, aby przysłać mu swoją fotografię. Wyjaśniała: „Jeśli twoje uczucia do mnie nie mają rzeczywistych podstaw, mój wygląd nie ma znaczenia. Może jestem ładna. A jeśli tak, to wykorzystasz to i będziesz chciał się zaangażować. Taki rodzaj miłości jednak mnie nie zadowala. Przypuśćmy, że jestem zwyczajna (musisz przyznać, że to bardziej prawdopodobne). Wtedy zaczęłabym podejrzewać, że nie przestajesz do mnie pisać tylko dlatego, że jesteś samotny i nie masz nikogo innego. Nie, nie proś mnie o zdjęcie. Kiedy przyjedziesz do Nowego Jorku, zobaczysz mnie, a wtedy będziesz mógł podjąć decyzję”.

Minuta do szóstej. Przekartkował książkę, którą trzymał w ręce. Nagle serce porucznika Blandforda podskoczyło. Szła ku niemu młoda kobieta. Była szczupła i wysoka. Miała długie kręcone jasne włosy. Oczy błękitne jak niezapominajki, wargi i podbródek zdradzały siłę woli. W jasnozielonym kostiumie wyglądała jak wiosna w ludzkiej postaci.

Ruszył ku niej, nie chcąc zauważyć, że ona nie ma ze sobą róży, a wtedy na jej ustach pojawił się nikły prowokujący uśmiech. „Idziesz w moją stronę żołnierzu?”, wyszeptała. Zrobił jeszcze jeden krok. I wtedy zobaczył Hollis Maynel. Stała tuż za tą dziewczyną, kobieta po czterdziestce, siwiejące włosy wystawały jej spod zniszczonego kapelusza. Była tęga. Jej stopy o spuchniętych kostkach tkwiły w wydeptanych butach bez obcasów. Ale przy swoim zniszczonym płaszczu miała przypiętą czerwoną różę. Dziewczyna w zielonym kostiumie szybko odeszła.

Blandford poczuł, jakby miał rozszczepić się na dwoje. Pragnął iść za dziewczyną, równie głęboko tęsknił za kobietą, której duch towarzyszył mu i podtrzymywał w trudnych chwilach. I oto stała tu. Widział jej bladą twarz, łagodną i wrażliwą, szare oczy z ciepłymi iskierkami.

Porucznik Blandford nie wahał się. Jego palce zacisnęły się na egzemplarzu zniszczonej książki, który miał być dla niej znakiem rozpoznawczym. Może nie będzie to miłość, ale na pewno coś szczególnego, przyjaźń, za którą był i musi być jej wdzięczny.

Wyprostował ramiona, zasalutował i wyciągnął książkę ku kobiecie, choć w środku czuł gorycz rozczarowania.
– Jestem porucznik Blandford, a pani jest panią Maynel. Bardzo się cieszę, że mogliśmy się spotkać. Czy wolno mi… czy wolno mi zabrać panią na obiad? Twarz kobiety poszerzyła się w wyrozumiałym uśmiechu.
– Synu, nie wiem o co chodzi – odezwała się – ale ta młoda dama w zielonym kostiumie prosiła, abym przypięła sobie tę różę do płaszcza. Powiedziała, że jeśli zaprosi mnie pan na obiad, to mam panu przekazać, że ona czeka w tej restauracji po drugiej stronie ulicy. Powiedziała, że był to rodzaj próby.

S.I. Kishor

 

Beautiful dandelion

OneliaPG / flickr.com

 

https://www.youtube.com/watch?v=mf97F-SpBQU

… bicie dzieci … sprzeciwiam się biciu dzieci … a Ty? …

Fot. Pixabay/[url=http://pixabay.com/pl/p%C5%82acz-dzieci-krzyk-jesie%C5%84-572342/]tobbo[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]

foto:  Pixabay

 

Raczej nie przychodzą do mnie bite dzieci. W prywatnym miejscu u ładnej, miłej Pani – nie bywają. Ich kryjówką są domy. Schowki. Stoły nakryte kocem. Najniższe półki w szafie. Małe szczeliny, gdzie można wejść i bezszelestnie żyć.

 

Gorzej, gdy ktoś usłyszy. Zwróci uwagę. Przykuje wzrok i wychwyci w szczelinie przestraszone spojrzenie dziecka. Znajomy błysk i lanie. Pasem. Prętem. Butelką. Cokolwiek wpadnie w ciężką łapę rodzica może znaleźć swoje zastosowanie na malutkim ciele dziecka. Wojtka. Ani. Michała. Zosi. Dzieci gorszego Boga.

Są też inne dzieci trochę lepszego, ale nadal niezbyt dobrego Pana. Nie bite klasycznym laniem, ale klapsami. Regularnie, w złości, na spodnie, sukienkę lub pieluchę. Czasami szarpane. Popychane. Lub słownie poniżane.

Wszystkie one, dzieci gorszego i lepszego Boga, milczą. Zapytane o ślady pobicia – wywracają oczami. Przyciśnięte do ściany przez szkolnego psychologa – mamroczą, że szafka na nich spadła, albo poślizgnęli się na schodach. Bajki bajeczki, które mają ochronić domową tajemnicę. Bo problem polega na tym, że oni rodzica bezmyślnie kochają. Jak „głupki kompletne“ za bicie odpłacają troską. Za poniżanie – oddaniem. Za obojętność – głęboką miłością. Każdy musi się do kogoś przywiązać. One też.

Moja mama jest bardzo smutnym człowiekiem – powiedziała mi jedna dziewczynka, która zamiast lania dostawała pojedyncze regularne klapsy. Takie dzieci czasami do mnie trafiają. Bo przecież klaps, to powód do wstydu, ale żadna hańba. Ponad połowa Polaków nie uznaje tego za formęprzemocy. – Ja mamie nie pomagam – opowiadała. – Raczej sprawiam, że jest jeszcze smutniejsza. Pani tego nie rozumie, bywam naprawdę nieznośna. Też by mi Pani dała w dupę. – Z jakiego powodu – dopytuję. Bo boję się zasypiać sama i krzyczę wieczorem. Bo wybucham złością, gdy mama prosi, bym zjadła do końca. Bo mam bałagan w pokoju i nie chce mi się sprzątnąć. Powodów do klapsów są tysiące.

Jest powód – jest lanie. Taka logika dziecięca. W ich rozumieniu świata dostaję się za coś. A dorosły jest przecież tym, który sprawiedliwość wymierza. Więc wniosek jest jeden: one na to bicie zasługują. Czują się winne. Przepraszają. Przed laniem i po nim. Po jednym, drugim i trzecim klapsie. W głębi serca żal im rodzica, którego swoim zachowaniem tak dalece wytrącają z równowagi. Dziecko zrobi wszystko, by ochronić obraz swojej matki i ojca. Przed światem, ale przede wszystkiem przed samym sobą. Trzeba kogoś kochać. Jak kochać Złego?

Wszystkie bite dzieci, i te, które dostają lanie, i te którym daje się klapsy, te poniżane, szarpane i obrażane słownie – muszą poradzić sobie z konsekwencjami przemocy. Przede wszystkim ze złością, która obronnie pojawia się w wyniku przemocy. Nie mogąc jej skierować ku temu, który ją powoduje – oddają innemu, słabszemu (w przedszkolu, szkole, na ulicy). Szybko zyskuja negatywną etykietę i stają się marginesem społecznym grupy rówieśniczej. Winni wszystkiemu złemu, co dzieje się w szkole – zataczają koło jeśli chodzi o własny udział w przemocy. Tym razem wina jest jasna i oczywista; i co ważniejsze zło daje się kontrolować.

Gorzej mają ci, którzy oddać nie potrafią. Będąc za słabi są zbyt wrażliwi, by uderzyć – zwracają złość przeciwko sobie. Bici są więc podwójnie: przez rodzica i przez samych siebie. Wewnętrzne biczowie skutkuje depresją, nerwicami, somatyzacją stresu i poczuciem, że jest się nic nie wartym elementem tego świata. Życiem, które zdarzyło się przez przypadek i niepotrzebnie. – Nie prosiłem się na świat – powiedział mi kiedyś 16-latek po próbie samobójczej, bity jako dziecko – a teraz tylko proszę, bym mógł z niego odejść.

Są też Dorosłe Bite Dzieci. Nasi partnerzy. Mężowie, żony, osoby, które kochamy. Fundują nam w życiu powtórkę z dzieciństwa, zapraszając nas do świata przemocy. Jako kat lub ofiara, w zależności od tego, którą rolę podejmą – instynktownie dążą do odwzorowania przemocowej relacji. Tylko, że związek, to nie terapia. Przyjaźń w sumie też nie. A my to nie terapeuci. Udowadniają nam, że każdą miłość można skończyć.

Uczą nas, że miłość to ból. A ból to miłość. Niepotrzebna nam ta nauka do niczego. Odchodzimy. A oni zostają sami. Tak samo sami, jak byli w dzieciństwie. W ten sposób koło się zamyka.

Dzwonił do mnie Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka, by przypomnieć, że dziś jest Światowy Dzień Sprzeciwu Wobec Bicia Dzieci. Pamiętam o tym. To ważny dzień dla wszystkich dzieci i wszystkich dorosłych. Wiele się dzieje w naszym kraju wokół walki z przemocą. Rzecznik Praw Dziecka każdego roku inicjuje akcję społeczne, które zmniejszają społeczne przyzwolenie na bicie w Polsce. I to się dzieje! Wielki szacunek za to.

Ale nadal wiele do zrobienia przed nami. Obywatelami. Przecietną Kowalską czy Ohme. Bo akcje nie ochronią każdego dziecka zamkniętego w szczelinie. Prędzej ochroni je sąsiad, mama koleżanki ze szkoły, nauczyciel. Ktoś, kto nie przejdzie obojętnie, mówiąc „W sumie to nie moja sprawa“. Ktoś, kto zareaguje.

Nie ma gorszego i lepszego Boga. Jeśli istnieje – to tylko jeden Bóg. Dlaczego tak się dzieje, że nie może ochronić wszystkich dzieci? Nie wiem. Nie rozumiem. Nie przekonuje mnie żadna racjonalizacja cierpienia najmłodszych. Ale „Jeśli Bóg się wycofuje, człowiek musi pójść o krok naprzód“. Prof. Władysław Bartoszewski, Ambasador Kampanii „Reaguj. Masz prawo” włączając się do akcji, powiedział: Warto być przyzwoitym, choć to nie zawsze się w życiu opłaca, ale warto. Człowiek przyzwoity nie bije dzieci, szanuje wszystkich ludzi.

Protestujmy przeciwko przemocy wobec dzieci. Głośno i dosadnie.

/              Małgorzata Ohme            malgorzataohme.mamadu.pl           w: natemat.pl           /

… walka z rakiem … metody …

Metoda R. Breussa

Rudolf Brouss opracował prostą i całkowicie naturalną metodę leczenia wszelkich nowotworów.

Kuracja odnosi powodzenie nie tylko w wypadku raka. Odwapnienie kości, niewłaściwe krążenie krwi, artretyzm, artroza, degeneracja kręgów piersiowych i stawów biodrowych, oczyszczenie krwi, choroby stawów (kąpiele), wiosenna kuracja zdrowotna, skuteczna i zdrowa kuracja odchudzająca. Ogólne wzmocnienie organizmu.

Pan Jezus pościł 40 dni, zanim rozpoczął służbę dla ludzkości. Kuracja nieprzypadkowo trwa 42 dni. Tyle czasu trzeba, aby organizm zupełnie oczyścić i wzmocnić. W przypadku tych chorób już 3-tygodniowa kuracja jest bardzo pomocna, połączona z kąpielami ze skrzypu, słomy owsianej itp.

Dokładność i konsekwencja:

To gwarancja skuteczności. Aby metoda zadziałała, należy dokładnie przestrzegać wszelkich zaleceń. Po pierwsze, metody nie można stosować po operacji (trzeba odczekać co najmniej trzy miesiące). Warzywa stosowane w kuracji powinny być zdrowe, czyste ekologicznie, nie mogą to być warzywa opryskiwane lub nawożone sztucznie, powinny pochodzić z pewnego źródła, kupione w sklepach z autentycznie zdrową żywnością lub w gospodarstwach ekologicznych (ates-towanych). Podczas kuracji trwającej 42 dni (dokładnie) nie wolno przyjmować żadnego innego pożywienia i żadnych innych napojów. Mieszankę jarzynową należy pić podczas odczuwania głodu, jednak nie więcej, niż pół litra dziennie (im mniej, tym lepiej). Najwięcej chorych na raka i wielu innych poważnie chorych śpi w miejscach, gdzie są żyły wodne i strefy geopatogenne. Ma to także istotny wpływ na rozwój choroby. W trakcie leczenia stolec i mocz muszą być oddawane regularnie, aby substancje odpadowe nie gromadziły się i nie powodowały zatruć. Do tego celu służą odpowiednio dobrane herbaty.

Schemat kuracji:

Kuracja składa się z trzech elementów:

Sok warzywny
-Herbata z szałwii
-Herbata oczyszczająca nerki

1. Rano – pół szklanki herbaty nerkowej.

2. Po 30-60 minutach – 1-3 szklanki ciepłej szałwii.

3. Po 30-60 minutach trochę soku. Potem co jakiś czas sok, kiedy poczujemy głód. Do południa 10 do 15 łyków soku. Natomiast możemy pić do woli herbatę z szałwii.

4. W południe pół szklanki herbaty nerkowej. Następnie trochę soku i herbata z szałwii bez ograniczeń.

5. Wieczorem jeszcze raz pół szklanki herbaty na nerki.

Sok należy pić drobnymi łykami i dokładnie mieszać ze śliną, aby minimalnie obciążać układ trawienny. Im mniej soku wypijemy, tym lepiej (maksimum pić pół litra dziennie). Wszystkie herbaty pijemy gorzkie. Cukier jest trucizną, pamiętaj o tym!

Przepisy:

1. Herbata z szałwii
1-2 łyżki suszonej szałwii pokrojonej wkładamy do wrzącej wody w ilości 0,5 litra i gotujemy 3 minuty, dodajemy trochę mięty pieprzowej, dziurawca, melisy. Macerujemy przez 10 minut (mace-ro-wanie to inaczej moczenie bez obróbki cieplnej), cedzimy, i herbata gotowa. Taką herbatę możemy pić codziennie przez całe życie, także po zakończeniu kuracji.

2. Herbata na nerki
Tę herbatę pijemy tylko przez połowę kuracji (21 dni), potem z niej rezygnujemy. Mieszanka na trzy tygodnie:
15g skrzypu
10g pokrzywy zbieranej i suszonej wiosną
8g rdestu ptasiego
6g dziurawca

Mieszamy to dobrze. Pół łyżeczki zalewamy szklanką gorącej wody. Macerujemy 10 minut, cedzimy. Bierzemy ponownie taką samą ilość mieszanki i zalewamy 2 szklankami gorącej wody. 10 minut gotujemy, cedzimy i łączymy z mieszanką, która była macerowana. Te trzy szklanki wystarczą na 2 dni (3 razy pół szklanki dziennie). Pić chłodną przez okres 3 tygodni.

3. Herbata z bodziszka
(geranium robertianum)

Pić codziennie 1 szklankę zimnej herbaty. Szczyptę ziela macerujemy przez 10 minut.

4. Sok jarzynowy
300g buraków
100g marchwi
100g selera
30g czarnej rzodkwi
1 średni ziemniak

Warzywa oczyścić i odwirować w sokowirówce. Sok filtrujemy przez bardzo drobne sitko albo zostawiamy tak, aby osad osiadł na dnie. Dawka maksymalna – pół litra dziennie, ale dawka niezbędna do życia to tylko litra dziennie.

Herbata z szałwii jest najważniejsza. Pić ją należy przez całe życie. Herbatę na nerki można pić tylko trzy tygodnie, a potem co najmniej 2 tygodnie przerwy. Herbata z bodziszka jest potrzebna przy wszystkich chorobach nowotworowych, zwłaszcza gdy pacjent był napromieniowany. Herbata ta zawiera pewne ilości radu.

Dodatki:

W różnych odmianach raka stosujemy dodatkowo pewne środki lecznicze:

1. Rak mózgu – 1-2 szklanki herbaty z melisy dziennie (pół łyżeczki macerować 10 minut).

2. Rak oka – 1 szklanka herbaty ze świetlika lekarskiego dziennie.

3. Rak podniebienia, warg, krtani, gruczołów szyjnych, ścięgien – płukać usta, a potem połknąć herbatę z korzenia biedrzeńca (1 łyżeczkę zalać 1 szklanką wody, gotować 3 minuty, potem macerować 10-15 minut).

4. Rak piersi, macicy, jajników – 1 szklanka zimnej herbaty z przywrotnika alpejskiego.

5. Nowotwory skóry – chore miejsca nacierać sokiem z glistnika jaskółczego ziela, zimą wywar z glistnika.

6. Rak kości – herbata: babka lametowata, mech islandzki, bluszczyk, dziewanna. Wszystko mieszać, 10 minut macerować w gorącej wodzie.

7. Rak wątroby – 2 szklanki napoju z ziemniaka dziennie (łupiny z kilku ziemniaków gotować w 0,25 litra wody przez 2-4 minuty).

8. Rak żołądka – 1 szklanka zimnych ziółek z piołunu.

9. Rak śledziony i trzustki – 1 litr herbaty z szałwii, okłady z kwiatu siana, skrzypu, słomy owsianej (kwiat siana macerujemy, skrzyp i słomę gotujemy 10 minut).

10. Rak prostaty i jąder – 2 szklanki herbaty z wierzby drobnokwiatowej (pół łyżeczki na 2 szklanki gorącej wody, macerować 10 minut).

11. Okłady z liści kapusty są dobre na każdy rodzaj raka. 3 liście umyć, rozwałkować butelką, aż liście zmiękną. Kładziemy do łóżka koc wełniany, na to prześcieradło, a na to chustkę z 2 liśćmi obok siebie a trzecim na krzyż. Kładziemy to na chore miejsce, tułów zawijamy prześcieradłem i kocem. Powinno dobrze przylegać. Rano okład zdejmujemy, a miejsce obmywamy ciepłą wodą i wycieramy na sucho.

Białaczka:

Białaczka to choroba żylnego układu krążenia, a nie, jak się uważa, nowotwór krwi. Choroba ta ma często podłoże psychiczne. Jest wynikiem depresji psychicznych, zaburzeń układu psychicznego. Często jest tu powodem nawet jakaś drobna sprawa. Warto przeanalizować swe życie i znaleźć źródło tych problemów, a potem je usunąć.

Leczenie polega na tym, że podczas normalnego odżywiania (najlepiej dieta wegetariańska) pijemy 0,25l soku warzywnego dziennie. Popijamy go drobnymi łykami, głównie przed posiłkami. Żylny układ krążenia przyjmuje te witaminy, często po tygodniu jest już całkowita poprawa, ale sok ten pijemy pełne 42 dni.

Nieuleczalni są pacjenci, którzy nie potrafią pokonać swych problemów psychicznych. Należy pamiętać także, aby nasze domy były pozbawione wszelkich trucizn (preparaty antymolowe, środki czyszczące WC, aerozole przeciw owadom, DDT itd.), które zatruwają atmosferę w całym domu.

Pozornie nieuleczalne choroby:

Choroby skórne – często nie wiadomo, czy jest to choroba skóry (jest ich około 10000),czy inna choroba. W tym przypadku warto pić herbatę na nerki (3 dni) i szałwię (całe życie). Skórę przemywać herbatą szałwiową (parzoną przez 10 minut). Przemywać kilkoma szmatkami i dokładnie myć ręce. Skóry nie wycieramy, zmieniamy pościel i bieliznę. Podobnie można stosować wywar ze skrzypu (gotować 10-15 minut), albo na przemian – jednego dnia szałwia, drugiego skrzyp. Ciało myjemy 1-2 razy dziennie, zawsze zmieniając bieliznę. Przy chorobach głowy (na przykład łupież) przemywanie powinna czynić inna osoba.

Anemia – pijemy trzy szklanki pokrzywy dziennie (macerowana 10 minut) oraz 0,125l soku z buraka lub 0,25l soku do leczenia nowotworów. Gimnastyka oddechowa (głęboki oddech).

Angina – płuczemy gardło herbatą z szałwii na przemian z herbatą z biedrzenia. Pierwsze dwie łyżki po płukaniu wypluwamy, trzecią połykamy. Najskuteczniejszy jest okład szyi z ugotowanych ziemniaków (3 średnie), zawiniętych w chustę i rozgniecionych. Okład nakładamy gorący na szyję, owijamy szalem i kładziemy się do łóżka (na 2 godziny) z ramionami przykrytymi.

Artretyzm – 3-tygodniowa kuracja sokami.

Artroza – jak wyżej, 2 łyżki soku z dziurawca dziennie.

Astma płuc i serca – 3 tygodnie pijemy wywar z cebuli (2 cebule gotujemy w 1l wody 10-25 minut).

Choroba Basedowa (wole) – jest to choroba na tle nerwowym. Usunąć wszelkie trucizny, gimnastyka oddechowa, zlikwidować tło nerwowe.

Bezdzietność – pić codziennie herbatę z bodziszka cuchnącego (parzyć przez 10 minut). Zawiera on ślady radu. Jeśli to nie pomoże, jest to wtedy raczej przypadek beznadziejny; herbatę tę winni pić oboje małżonkowie.

Bezsenność – wieczorem pijemy 1-2 szklanki wywaru ze skór jabłek (parzymy je 3-6 minut).

Biegunka – 3 krople nalewki z pięciornika kurzego ziela lub herbatę z korzeni tego ziela.

Brak apetytu – Przez 8 dni 3-4 filiżanki herbaty z marchwicy (Meum mutellina).

Brodawki – okład ze świeżych nagietków lub maści nagietkowej.

Bronchit – przy zdrowym żołądku i woreczku żółciowym pijemy wywar z cebuli. Oprócz tego herbata z babki lametowatej, dziewanny, melisy.

Ból głowy – często jest to oznaka choroby żołądka. W tym przypadku pić 3-5 tygodni co godzinę szklankę zimnej herbaty z piołunu (szczyptę piołunu parzymy 3 sekundy).

Ciąża – miesiąc przed porodem kobieta winna pić jedną szklankę (nie więcej) zimnej herbaty z przywrotnika alpejskiego i zwyczajnego.

Cukrzyca – leczenie głównie dietą, odrzucamy używki, dieta wegetariańska, dużo surówek, pełnego pieczywa, owoców. Dużo świeżego powietrza. Wywar z łupin fasoli, pięciornika złotego, liści ostrężyn i borówki, benedykta lekarskiego. Pijemy zimny wywar.

Czkawka – połykamy łyżeczkę kminku, popijając wodą.

Depresja – wywar z łupin jabłek oraz herbata z bodziszka cuchnącego, melisy, pierwiosnka.

Drgawki – filiżanka wywaru z gwiazdnicy (Stellaria; szczyptę zielonego ziela parzymy w 0,25l gorącej wody przez 10 minut).

Grypa – obmywanie ciała wilgotnym ręcznikiem 6 razy po pół godziny. Pół godziny po szóstym obmyciu robimy krótki okład według Kneippa na pół godziny, po czym jeszcze zostajemy w łóżku. Całe obmycie nie powinno trwać dłużej niż 2-3 minuty i po każdym obmyciu należy się ciepło zawinąć. Do tego herbata z lipy, głogu.

Hemoroidy – przez 8 dni, 2 razy dziennie robimy lewatywę zimną wodą (0,25l). Gdy pojawi się krew – trzy krople wywaru z pięciornika. Główna przyczyna hemoroidów to zaparcia (siedzący tryb życia). Dużą rolę odgrywa dieta wegetariańska z dużą ilością błonnika i ruch, odsunięcie używek i produktów rafinowanych.

Jąkanie – ma ono tło nerwowe; należy każdego wieczoru wypić 1-3 szklanki wywaru z łupin jabłek oraz herbatę z melisy.

Jelita – kilka razy dziennie jemy łyżkę kwaśnej kapusty i szklankę zimnej wody, aby wzmocnić jelita, pół litra herbaty z szałwi dziennie.

Kaszel – herbata z cebuli.

Katar sienny – zapałkę z watą moczymy w oleju jadalnym i wcieramy do dziurek nosa. Żaden pył nie zaszkodzi.

Katar żołądka i inne choroby żołądka – przy katarze podczas bólów pijemy szklankę wody 6 razy przegotowanej (za każdym razem studzimy). Po napiciu odbijamy. Często pomoże herbata z piołunu, 1 szklanka (małą szczyptę piołunu parzymy w 1 szklance gorącej wody przez 3 sekundy!).

Katarakta – jest to choroba nerwowa. Pijemy herbatę na nerki (3 dni), herbatę z szałwi, dużo herbaty z łupin jabłek (gotujemy 3-6 minut).

Kolka nerkowa, żółciowa – gorące okłady ze skrzypu na pół godziny.

Krwawienia – 3 razy po 3 krople nalewki z pięciornika kurzego ziela lub herbatę z tego ziela.

Miażdżyca – codziennie pijemy 1-2 szklanki zimnej herbaty z krwawnika, 3 razy po łyżeczce drożdży. Te metody są wykluczane przez niskie ciśnienie, gdyż prowadzą do jego obniżenia.

Migrena – przy migrenie polecamy herbatę z melisy lekarskiej. Często przyczyną może być niedociśnienie. We wszystkich przypadkach pomaga herbata z pierwiosnka (Primula officinalis) i dziurawca.

Niedociśnienie – sok z selera, jeść dużo poziomek, herbata z cebuli, gimnastyka oddechowa. Jeśli bielmo na kciuku lewej ręki jest słabe albo go nie widać, to znaczy, że główny mięsień serca jest słaby. Pijemy wtedy po południu i wieczorem 3-4 razy 30-40 kropel kozłka (waleriany). Jeśli bielmo jest niewyraźne na innych palcach, pijemy trzy razy dziennie przed jedzeniem 20-30 kropel wyciągu z głogu. Jeśli bielma nie ma na żadnym palcu, to pijemy oba rodzaje kropel.

Nadciśnienie – 1-2 szklanki zimnej herbaty z krwawnika, 3 razy po łyżeczce drożdży, gimnastyka oddechowa.

Choroba nadnerczy – aby pobudzić pracę nadnerczy, pijemy codziennie szklankę zimnej herbaty z bodziszka czerwonego (parzymy 10 minut). Taką herbatę pijemy przez cały rok.

Omdlenia – przyczyny omdleń są różnorakie, jednak najlepszym środkiem jest herbata z marchwicy (Meum mutellina). Jedynie gdy omdlenia są związane z przekrwieniem mózgu, herbata ta jest nieodpowiednia. W celu pobudzenia najlepiej pokropić ciało zimną wodą.

Prostata – pijemy codziennie 2 szklanki chłodnej herbaty z wierzbownicy drobnokwiatowej (Epilobium parviflorum). Zioło to parzymy 10 minut. Przez 3 tygodnie pijemy herbatę na nerki. W większości przypadków jest to choroba nowotworowa, więc warto zastosować metodę leczenia nowotworów. Cały czas należy pić herbatę z szałwii.

Puchlina wodna – przy puchlinie serca co 2 minuty pijemy łyżkę wody lub herbaty. Rozrzedzi to kwas moczowy w nogach, który uchodzi wskutek parowania, przy chorobie brzucha pijemy mały łyk co 5 minut.

Reumatyzm – herbata na nerki przez 3 tygodnie (przerwa 1-2 tygodnie i z powrotem),zmiana diety na wegetariańską, gdyż reumatyzm jest spowodowany krystalizacją kwasu moczowego zawartego w dużych ilościach w mięsie. Cały czas stosujemy herbatę z szałwii.

Topofobia (lęk przed otwartą przestrzenią) – niedobór fosforu – spośród roślin bogate w fosfor są seler i poziomki, należy ich spożywać jak najwięcej.

Wole – codziennie pijemy szklankę zimnej herbaty z korzeni arcydzięgla (zawiera ona jod potrzebny tarczycy).

Wrzody żołądka i dwunastnicy – przez 2 dni jemy tylko bitą śmietanę. Potem pijemy herbaty z rumianku, szałwii, ślazu (po łyżce). Potem prowadzimy normalną zdrową dietę. Jeśli wątroba i woreczek żółciowy są chore, to ta kuracja odpada. Pije się wtedy 1-2 szklanki herbaty ze ślazu przez cały rok.

Wrzody zewnętrzne – okłady z bitej śmietany z dużą ilością cukru.

Zaburzenia układu krążenia – najpierw usuwamy zjawisko zimnych nóg, stosujemy dreptanie w zimnej wodzie, przed i po zabiegu biegamy 20 minut, aby nogi rozgrzać.

Zapalenia – zawsze są związane z dysfunkcją nerek. Pijemy herbatę na nerki przez 3 tygodnie oraz dużo herbaty z szałwi. Okłady z wody octowej lub liści kapusty (ciepłe dobrze zwinięte, do 12 godzin).

Zapalenie żył – zimne okłady octowe 1-3 razy dziennie. Pijemy herbatę na nerki. Pijemy często małe łyki wody.

Ząbkowanie u dzieci – co 10 minut podajemy łyżeczkę czystej wody.

Zgaga – spowodowana jest nadmierną ilością soków żołądkowych. Zaleca się picie herbaty z piołunu.

Żółć – brak żółci leczymy kilkoma szklankami wywaru z z łupin ziemniaków. Łupiny gotujemy 2-4 minut, wywar pijemy przez cały dzień.

Żółtaczka – 4 dni jemy tylko czarną rzodkiew z łupiną i kaszę ziemniaczaną z rzodkwią.

Co dalej?

Po 42 dniach kuracji tracimy 5-15kg wagi, ale czujemy się dobrze. Powracamy do zdrowia. Aby był efekt, zmieniamy dietę i podejście do życia. Stopniowo wprowadzamy lekkostrawne potrawy. Dalej pijemy sok, przyjmujemy drożdżowe tabletki na wzmocnienie, odrzucamy wszystko, co szkodliwe. Dbamy o nasze ciało i ducha. Uprawiamy spacery i gry na świeżym powietrzu. Nie jemy trucizn, ale tylko zdrowe pokarmy.

/                 vismaya-maitreya.pl         /

… zdrowy kubek? … z nazwy …

sprawyfirmowe.pl

 

Zapytaj

Witam serdecznie. Wiem, że zupki typu gorący kubek są niezdrowe. Ale chciałam zapytać o to, czy faktycznie są niskokaloryczne i nietuczące. Bardzo proszę o odpowiedzieć. Spędzając cały dzień w pracy, bez możliwości zjedzenia ciepłego posiłku, chciałabym rozwiać te wątpliwości.

Odpowiedź

Witam!

Zupki typu instant faktycznie zawierają niedużo kalorii. Mimo to nie polecam ich spożywania, ze względu na zawartość dużych ilości konserwantów oraz znikomą wartość odżywczą.

Posiłek, aby był zdrowy, powinien być nie tylko nietuczący, ale również musi zawierać odpowiednie ilości składników odżywczych, mineralnych i witamin.

Dodatkowo produkty takie w swoim składzie mają duże ilości sodu, który w nadmiarze sprzyja nadciśnieniu i chorobom serca.

Należy pamiętać, że spożywanie jednego produktu zbyt często i w dużych ilościach może zaszkodzić.

mgr Aleksandra Kilen Zasieczna

/ portal.abczdrowie.pl /

Znalezione obrazy dla zapytania obrazki goracy kubek

tabele-kalorii.pl

 

… z forum bioslone w powyższym temacie …

http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=26842.0

/      bioslone.pl /

 

 

 

… eksperymenty …

#so65 #soffione wish

chefnini.com