dandelion seeds:

Anna Utkina / flickr.com

… o czarnuszce … warto …

 

W starożytności uważano, że czarnuszka „potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci”. Do dziś mówi się o niej „złoto faraonów”. Jest powszechnie używaną przyprawą w kuchni indyjskiej. Współczesne badania potwierdziły jej właściwości lecznicze, m.in. antybiotyczne, antywirusowe, antygrzybiczne i antybakteryjne.

Czarnuszka siewna (Nigella sativa L.) to roślina z rodziny jaskrowatych, osiągająca do pięćdziesięciu centymetrów wysokości. Posiada białe lub niebieskie kwiaty z błękitnym unerwieniem oraz owoce – nasiona czarne jak węgiel. Pochodzi z terenów Europy Południowo-Wschodniej i Azji Zachodniej, bywa jednak uprawiana również w Polsce. Czarnuszka zwana też jest czarnuchą, czarnym kminkiem, panną w zieleni, kąkolnicą.

Surowiec zielarski
Surowcem zielarskim jest nasienie czarnuszki (Semen Nigellae) oraz wytwarzany z nasion olejek z czarnuszki siewnej (Oleum Nigelle). Nasiona należy zbierać, gdy większość mieszków zmieni barwę na brunatną – w Polsce w połowie września.
Nasiona czarnuszki zawierają olej tłusty, składający się z nienasyconych kwasów tłuszczowych, olejek lotny, węglowodany, białko, alkaloidy, flawonoidy i saponiny oraz tymochion. Nasiona to także skarbnica beta-karotenu, witaminy A, E, F, witamin z grupy B oraz licznych minerałów: magnezu, wapnia, żelaza, potasu, selenu, cynku.

Właściwości i zastosowanie
Z badań naukowców przeprowadzonych na zwierzętach wynika, że zawarte w czarnuszce związki wykazują potencjalne działanie antynowotworowe, gdyż przyczyniały się one do niszczenia i hamowania wzrostu komórek raka, m.in. piersi, szyjki macicy, krtani, okrężnicy, skóry, trzustki oraz białaczki. Badania wykazały też, że czarnuszka zapobiega uszkodzeniom wywołanym promieniowaniem jonizującym w radioterapii. Właściwości antynowotworowe czarnuszki są przypisywane substancji o nazwie tymochinon – głównemu, aktywnemu składnikowi olejku lotnego nasion rośliny. Związek ten posiada również właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, przeciwbólowe, antyalergiczne i przeciwwrzodowe.

Na pasożyty
Badania wykazały, że olej z czarnuszki ma działanie przeciw tasiemcowe u dzieci chorujących na tasiemczycę. Olej z czarnuszki skutecznie zwalcza również owsiki, blastocytozę oraz włośnia krętego.

Na cukrzycę
Z badań wynika, że obecne w nasionach czarnuszki olejek eteryczny i tymochinon wpływają na obniżenie poziomu glukozy i wzrost wydzielania insuliny, zaś kwercetyna normalizuje poziom glukozy we krwi, zwiększa zawartość glikogenu w wątrobie i wydzielanie insuliny przez komórki trzustki.

Na odporność
Zawarte w nasionach czarnuszki związki wzmacniają układ odpornościowy, gdyż korzystnie wpływają na komórki układu immunologicznego, np. zwiększają liczbę limfocytów i makrofagów.

Na alergię
Stosowanie czarnuszki łagodzi dolegliwości alergiczne – katar alergiczny i egzemy, co jest związane z hamowaniem uwalniania histaminy z mastocytów.

Na układ krążenia
Czarnuszka pomaga obniżyć ciśnienie krwi, zmniejsza ryzyko powstawania zakrzepów. Ponadto chroni przed wzrostem homocysteiny, czyli wspomaga zapobieganie miażdżycy. Badania wykazały też, że regularne spożywanie oleju z czarnuszki podnosi poziom hemoglobiny i erytrocytów, czyli zapobiega anemii.

Na astmę
Olej oraz wyciągi z nasion rozszerzają oskrzela i łagodzą objawy choroby.

Na bóle menstruacyjne
Nasiona czarnuszki zawierają malantynę – środek przeciwbólowy oraz nigellon, działający przeciwskurczowo. Czarnuszkę zaleca się więc podczas menstruacji, aby zniwelować bolesne skurcze. Ponadto reguluje miesiączkę, zatem powinny po nasiona sięgnąć młode kobiety.

/                naturaity.pl           /

… jak wyleczyłem się ze zgagi,wrzodów dwunastnicy i jelit …

wasze-zdrowie.blogspot.com


JAK WYLECZYŁEM SIĘ Z W PEŁNI Z WRZODÓW DWUNASTNICY I JELIT.

Moje leczenie. Pierwsze problemy z przewodem pokarmowym zacząłem odczuwać w wieku 21 lat. Zaczęło się od wrzodów na opuszce dwunastnicy. Wielokrotnie miałem wykonywaną endoskopie. Leczyłem się najlepszymi dostępnymi lekami jednak każda kuracja dawała efekt jedynie na kilka miesięcy. Próbowałem również metod niekonwencjonalnych, ziół – wszystko z podobnym skutkiem. Ostatecznie zaleczyłem wrzody dwunastnicy lekiem o nazwie Losec (zwalcza helicobacter pyroli).
W wieku 28 lat zachorowałem jednak na coś o wiele groźniejszego – na colitis ulcerosa – wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Przez prawie miesiąc przebywałem w szczecińskim klinice przy ul. Arkońskiej. Przyjmowałem sterydy i sulfosalazynę. Po wyjściu ze szpitala sterydy zaczęły przestawać mi pomagać i pozostały jako ostatnie lekarstwo – wlewy doodbytnicze. Te również przestały mi po pewnym czasie pomagać. Dla przypomnienia: wrzody w tych rejonach po pewnym czasie rakowacieją a to prowadzi do nieuniknionych operacji one natomiast do ….+.

W tym właśnie czasie zacząłem leczenie marchewką. Jest to sposób zaczerpnięty z publikacji Ojca Grande z zakonu Bonifratrów. Opisywał on podobną kurację jako sposób na zdrowy przewód pokarmowy. W moim przypadku oprócz całkowitego wyzdrowienia po roku takiej kuracji zniknęły nawet blizny po wrzodach dwunastnicy :-). Ściany jelita grubego wyglądały tak, ze lekarka ze Szczecińskiego Kliniki przy ul. Arkońskiej – Oddział Gastroenterologii – prowadząca mój przypadek zaczęła wątpić w słuszność swojej wcześniejszej diagnozy i wyników badania histopatologicznego (pobranych wycinków z jelita). Mimo, ze czułem się już prawie zupełnie dobrze kurację marchewką kontynuowałem dalej jeszcze przez rok.
Moja kurację marchewką stosowałem równolegle do zalecanej przez lekarzy kuracji sulfadiazyną EN i sterydów. Wraz z poprawą samopoczucia (tj. rzadszego oddawania stolców, brak śluzu w kale, zmniejszenia pobolewania ze strony jelita grubego), zacząłem zmniejszać dawki przyjmowanych leków (bardzo, bardzo powoli). W razie potrzeby marchewkę jadłem tez dodatkowo podczas dnia. Jak się mój stan pogarszał znowu zwiększałem wielkość dawki sulfosalazyny i i częstotliwość jej przyjmowania. Postępowałem według zasady 3 kroki do przodu, 2 do tyłu. Trwało to ok. roku, kiedy doszedłem do dawki 1 tabletki sulfasalazyny na tydzień.

Od wieku 31 lat (był wtedy rok 1999) nie jem już marchewki a od połowy 1998 nie stosuje żadnych leków gastrologicznych – jeszcze przez 5 lat sporadycznie tzn. maksymalnie. 3 razy w miesiącu przyjmowałem jedną tabletkę Gastrinalu (bez recepty – polski tani lek zobojętniający kwas żołądkowy). Dawno już zapomniałem o swoich kłopotach – obecnie (jest już 2014 r.) czuje się bardzo dobrze i nie przyjmuję żadnych leków.

Bardzo ważny jest też według mnie aspekt psychologiczny choroby a szczególnie oddech przeponowy (skupiamy się na próbie oddychania miejscem wewnątrz brzucha ok 6 cm nad pępkiem) w celu odstresowania organizmu. Obecnie doszedłem do takiej wprawy, że gdy jestem zdenerwowany i poczuję pierwsze przepowiadające objawy zgagi czy lekkiego roztrzęsienia, wystarczy około 10 oddechów i wszystko wraca na długo do normy. Jak to robić?. Ja się uczyłem z piórkiem z pierza. Wydychamy na nie równomiernie powietrze przez usta (na piórku widać czy równo oddychamy). Jak już zabraknie nam powietrza w całych płucach – płynnie przechodzimy do wdechu przez nos (z taką samą intensywnością jak wydech). I tak powtarzamy nie robiąc przerw kilka minut. Aby sobie bardziej pomóc zamykam wtedy oczy i wyobrażam sobie małą piłeczkę, którą oddechem, wewnątrz ciała, po spirali płynnie wtaczam (wdech) bądź staczam (wydech).

 

oset

 


WYLECZENIE dziecka – domowe leczenie szczeliny odbytu (fissura ani).

Mój synek miał 5 lat gdy, zachorował na szczelinę odbytu (zdiagnozowany przez chirurga dziecięcego ze Szpitala Dziecięcego Na Wojciecha w Szczecinie). Obecnie czuje się już całkiem dobrze a wszystkie objawy ustąpiły. Wystarczyła 3 miesięczna kuracja marchewkowa. Jadł na czczo jedna średnią gotowana marchewkę, potem w ciągu dnia zjadał jeszcze jedna. W sumie ok. 0,15 kg marchewki gotowanej dziennie – ważył ok 25 kg. Po 2 miesiącach kuracji (mimo ustąpienia objawów: całkowity brak bólu i krwawień) jadł marchewkę już tylko raz dziennie. Oprócz marchewki raz dziennie przez cały czas leczenia smarowaliśmy mu „chore miejsce” maścią Proktis – M. Jednak to chyba marchewka jest głównym sprawca wyleczenia bo jak po tygodniu jedzenia marchewki synek poczuł się lepiej i przestał (nie można go było zmusić) jeść marchewkę przez dwa dni, mimo ciągłego smarowania, dostał strasznych bólów i miał mocne krwawienia podczas wypróżniania. Potem znowu jadł marchew i wszystko szybko się poprawiło. Mojemu synkowi kuracja pomogła. Chyba jednak najważniejszy jest spokój podczas wypróżniania malucha. Naszego poprosiliśmy aby bardzo spokojnie oddychał (oddychanie przeponowe jeżeli jesteśmy w stanie to wytłumaczyć maluchowi – opis powyżej) i w żadnym wypadku nie usiłował przyspieszyć „tego procesu”. Połączenie tych dwóch metod od razu dało wspaniałe efekty. Nasz synek jest całkowicie zdrowy bez jakichkolwiek nawrotów choroby. Od tego czasu minęło 5 lat (teraz ma 11). .

DIETA
Publikacje dość niejasno przedstawiają problem diety. Najlepiej wiec sprawdzić to samemu gdyż wydaje mi się, ze dieta powinna być dostosowana się dla każdego człowieka. Aby sprawdzić jaka jest właściwa dla mnie, na początku jadłem tylko to co wydawało się bezpieczne tj.: gotowane ziemniaki, gotowana marchewkę, smażone jajko itp. Potem zacząłem wprowadzać pojedynczo produkty i sprawdzałem reakcje mojego organizmu (kolejny produkt co ok. 2 dni). Jeżeli czułem się gorzej produkt trafiał na „czarną listę”.
Jeżeli chodzi o mnie, gorzej czułem się po takich produktach jak kawa, cebula (we wszystkich postaciach), gotowane buraczki (chyba ze względu na kolor), ,jogurt, kefir, mleko. Co ciekawie nie szkodzą mi śmietana i inne przetwory mleczne jak sery, twaróg. Obecnie spożywam wszystko oprócz cebuli, czerwonych buraczków i kawy.

Ponieważ źródło – przyczyna colitis leży w organizmie chorego uważam, ze należy nauczyć nasz organizm aby sam umiał się uleczyć


UWAGA!!! obecność wrzodów dwunastnicy, żołądka czy jelit oraz szczeliny odbytu może stwierdzić tylko lekarz np. w badaniu endoskopowym lub per rectum dlatego moja kurację proszę prowadzić w konsultacji z lekarzem. Kuracja „na własną rękę” – przy błędnie postawionym przez siebie rozpoznaniu, może prowadzić do groźnych powikłań ze śmiercią włącznie.

PRZEPIS NA „LECZNICZĄ GOTOWANĄ MARCHEWKĘ”
Sposób przygotowania lekarstwa na wrzody przewodu pokarmowego m. in. na wrzody dwunastnicy i jelit oraz szczelinę odbytu.
Co potrzebujemy:

– Naczynia, sztućce: garnek z pokrywka, łyżka stołowa, nóż
– Produkty: 0,3- 0,5 kg marchewki, łyżka masła, szczypta soli kuchennej.
Sposób przyrządzenia: Sekret polega w odpowiednim przygotowaniu marchewki. Należy kupić ładną marchewkę. Powinna być bez przebarwień, niespleśniała, niewiotka, z ładnym suchym końcem bo marchewka psuje się od końca. Ponieważ marchewkę spożywamy rano należy ja przygotować wieczorem. Myjemy i szczotkujemy dokładnie marchew i bez obierania skórki wrzucamy do wody. Dodajemy 1 łyżkę stołowa masła (prawdziwego – 82% tłuszczu). Dodajemy też szczyptę soli do smaku. Garnek przykrywamy pokrywką i czekamy aż się zagotuje. Następnie (po zagotowaniu) zmniejszamy płomień na minimum. Po godzinie gotowania na wolnym ogniu, marchewkę odcedzamy i bez jej płukania odstawiamy w garnku do wystygnięcia / osuszenia (bez pokrywki na garnku). W takim stanie zostawiamy marchewkę na noc. Rano, na czczo, przed śniadaniem delikatnie ściągamy skórkę (nie ścinamy) – tak jak z gotowanych ziemniaków do sałatki warzywnej (marchewkę można lekko podgrzać). Następnie marchewkę zjadamy dokładnie ją rozgryzając. Po pół godzinie możemy już zjeść normalne śniadanie Dawka jest zależna od masy ciała i tak dla dziecka o wadze 20 kg to ok. 0,2 kg dziennie. Dla dorosłego mężczyzny o wadze 80 kg – 0,5 kg dziennie.
Efekty.

Dla mnie i grona moich znajomych kuracja odniosła pierwsze pozytywne skutki już po kilku dniach (około tygodnia). Z uwagi na regulacyjne właściwości marchewki, przewód pokarmowy zaczyna sam się leczyć. Znika zgaga i uczucie ciężaru w okolicach żołądka. Lecza się wrzody (ranki) ścian dwunastnicy i jelit. Leczenie kontynuujemy codziennie aż do całkowitego wyleczenia. W późniejszych okresach (w momentach gorszego samopoczucia) warto wrócić do kilkudniowej kuracji.

! BARDZO WAŻNA UWAGA !

Rok przyjmowania gotowanej marchewki (m. in. beta-karoten i witamina A) nie spowodował u mnie skutków ubocznych, jednak trudno mi powiedzieć jak dokładnie zareagują Wasze organizmy. Dlatego należy koniecznie skonsultować kurację z lekarzem i prowadzić ją pod jego nadzorem. Kuracja „na własną rękę” – szczególnie przy błędnie postawionym przez siebie rozpoznaniu, może prowadzić do groźnych powikłań ze śmiercią włącznie.

/               colitis.w.interiowo.pl         /

… cukinia … idealna dla odchudzających … chroni przed rakiem żołądka … odkwasza organizm …

Cukinia to idealne warzywo dla odchudzających się. Jest niskokaloryczna i lekkostrawna, zawiera też sporo witamin i minerałów. Cukinia jest również pożądana w diecie antyrakowej oraz odkwaszającej. I co ważne, nie odkładają się w niej metale ciężkie. Ale to nie wszystko – poznajcie kolejne zalety cukinii.

 

Powodem, dla którego warto zajadać się cukinią jest nie tylko smak, ale też wartości odżywcze i korzystny wpływ na zdrowie

 

Cukinia, podobnie jak arbuz, ogórek czy dynia, należy do rodziny dyniowatych. Świadczy o tym nazwa warzywa – „cukinia” pochodzi od włoskiego „zucca”, co oznacza właśnie dynię. Ojczyzną cukinii jest Meksyk oraz tereny Ameryki Południowej. I choć dziś uprawia się ją głównie w krajach śródziemnomorskich, cukinia przystosowała się również do naszych warunków klimatycznych. Ba, doczekała się nawet polskich odmian – jedną z nich jest żółtopomarańczowa Atena Polka F1.

Ci, którzy mają możliwość i chcą zebrać cukinię z własnego ogródka, powinni pamiętać, że warzywo to wymaga żyznej, próchniczej i zasobnej w wodę gleby. Jest to też roślina dość odporna na choroby i szkodniki, więc nie wymaga oprysków.

Cukinia to warzywo o bardzo szerokim zastosowaniu kulinarnym. Ze względu na delikatny orzechowy smak, można ją jadać na surowo (jest doskonała do surówek lub solo – podana z dipami) , ale również smażyć, piec w piekarniku lub na grillu, nadziewać (do tego najlepiej nadają się cukinie okrągłe), a nawet upiec cukiniowe ciasto (słodkie!). W kuchni wykorzystuje się nawet kwiaty cukinii – można je smażyć w cieście lub nadziewać i zapiekać w piekarniku. Subtelny smak cukinii doskonale komponuje się z wyrazistymi lub kwaśnymi dodatkami, jak np. pomidory, czosnek, sok z cytryny lub parmezan.

Wartości odżywcze i kaloryczność cukinii

Powodem, dla którego warto zajadać się cukinią jest nie tylko smak, ale też wartości odżywcze i korzystny wpływ na zdrowie. Mówi się, że cukinia ma więcej witamin  i minerałów niż inne warzywa dyniowate. Z pewnością jest ona dobrym źródłem witaminy A (niezbędnej do prawidłowego widzenia i dobrej odporności) – w 100 g cukinii znajduje się ok. 210 µg tego związku (dzienne zapotrzebowanie na witaminę A u osoby dorosłej wynosi 700 – 900 µg). Cukinia zawiera również witaminy z grupy B (potrzebne m.in. do prawidłowej pracy układu nerwowego, w tym mózgu i sprawnego trawienia) oraz witaminę C, która wspomaga przyswajanie żelaza, wzmacnia układ odpornościowy, jest potrzebna dla rozwoju i regeneracji tkanek oraz dobrej kondycji zębów i dziąseł. Wspomniane witaminy A, C i z grupy B wrażliwe są na działanie wysokiej temperatury, dlatego bardzo młode cukinie warto jadać na surowo, razem ze skórką.

Oprócz wymienionych witamin cukinia zawiera również składniki mineralne, wśród których znajdują się m.in. fosfor, wapń, żelazo, sód, potas  i jod. Cukinia to także źródło węglowodanów (ok. 2,5 g w 100 g), białka (1 g w 100 g), błonnika (ma go niewiele, bo ok. 0,4 g w 100 g) i tłuszczu (na szczęście jest go znikoma ilość – w 100 g znajdziemy ok. 0,1 g tłuszczu). [dane o zawartości witamin i minerałów w cukinii: http://portalwiedzy.onet.pl%5D

Cukinia wspomaga odchudzanie,odkwasza organizm

Niewielka ilość tłuszczu i niska kaloryczność sprawiają, że cukinia to świetny produkt dla wszystkich, którzy się odchudzają (100 g surowej cukinii to zaledwie 15 kcal, ale taka sama ilość smażonej to już ponad 40 kcal). Cukinia jest też lekkostrawna, a potas w niej zawarty zapobiega zatrzymywaniu się wody w organizmie.

Warto pamiętać, że cukinia działa alkalizująco, zapobiegając zakwaszeniu organizmu. Odkwaszające działanie cukinii ma korzystny wpływ na procesy trawienne i usuwanie z organizmu zbędnych produktów przemiany materii.

Lecznicze właściwości cukinii

Cukinia nie tylko sprzyja odchudzaniu – jej wpływ na organizm jest o wiele większy. Obok m.in. czosnku, czarnej porzeczki czy pomidorów cukinia zalecana jest w diecie przeciwnowotworowej. Naukowcy są zadnia, że produkty te zmniejszają ryzyko raka narządów przewodu pokarmowego (w tym żołądka, trzustki, jelita grubego i jamy ustnej).

Cukinię warto docenić również ze względu na obecność luteiny i zeaksantyny – barwników roślinnych które chronią siatkówkę oka, zmniejszając ryzyko wystąpienia AMD (zwyrodnienia plamki żółtej), choroby, która może doprowadzić nawet do ślepoty.

Warzywo to powinni pokochać też wszyscy, którzy cierpią na wrzody żoładka , zgagę lub nadkwaśność (cukinia jest lekkostrawna i działa alkalizująco) oraz osoby chore na cukrzycę lub nią zagrożone (cukinia ma niski indeks glikemiczny, a więc po jej spożyciu poziom cukru we krwi nie wzrośnie gwałtownie).

Przydatne okazują się też świeże pestki cukinii, które podobnie, jak pestki dyni zawierają kukurbitacynę – związek o działaniu przeciwrobacznym (prawdopodobnie również przeciwnowotworowym).

Jak kupować i przechowywać cukinie

Kupując cukinię, warto wybierać okazy nie dłuższe niż 30 cm o błyszczącej nieuszkodzonej i pozbawionej plam skórce. Warto zwrócić uwagę również na ciężar warzywa – im waga większa, tym lepiej.

Cukinię najlepiej przechowywać w suchym chłodnym (do 10 stopni Celsjusza) miejscu – w takich warunkach wytrzyma nawet kilka tygodni. Odradza się przechowywania jej w lodówce (traci smak), a także trzymania razem z owocami i warzywami wydzielającymi etylen (jak np. pomidory, jabłka i awokado) – takie sąsiedztwo może przyspieszyć psucie się cukinii.

/         Monika Mikołajska                                    onet.pl      /

… wrzody lubią jesień …

Do długiej listy objawów choroby wrzodowej należałoby dodać również sezonowość. Jesień to druga po wiośnie pora roku, która jest szczególnie uciążliwym okresem dla wrzodowców, dlatego warto uprzedzić pacjenta o rytmiczności zaostrzania się objawów.

WRZODY LUBIĄ JESIEŃ Okres jesienny to czas, w którym zaostrzają się objawy choroby wrzodowej. Patogeneza i etiologia tej choroby nie jest do końca wyjaśniona. Powszechnie uważa się, że do powstania ubytków w błonie śluzowej żołądka i dwunastnicy przyczynia się przewlekły stres, nadużywanie kawy, alkoholu, papierosów, leków przeciwbólowych, zaburzenia hormonalne. Ostatnio główną rolę w powstawaniu choroby przypisuje się bakterii Gram-ujemnej Helicobacter pylori.

 

Objawy kliniczne choroby mogą być bardzo zróżnicowane; pojawiający się ból w nadbrzuszu ma charakter sezonowy, jego objawy nasilają się na wiosnę i jesień, charakter bólu też może być bardzo różny od piekącego, gniecącego, promieniujący do pleców i prawego ramienia, pojawia się po 2-3 godzinach po posiłku, obecny jest również, gdy nie przyjmujemy żadnych posiłków. Innymi objawami, które powinny nas zaniepokoić to częste niestrawności, uczucie pełności, przewlekłe zaparcia, w nielicznych przypadkach pojawiają się wymioty z dodatkiem krwi lub smoliste stolce. Czasami choroba rozwija się podstępnie, nie dając żadnych wyżej opisanych objawów. Leczenie choroby wrzodowej jest bardzo ważne, ponieważ istnieje ryzyko powstania raka żołądka.

Terapia przeciwwrzodowa

 

Głównym celem terapii przeciwwrzodowej jest zniesienie bólu, przyspieszenie gojenia się wrzodu oraz zapobieganie nawrotom i powikłaniom choroby. Terapia przeciwwrzodowa polega na stosowaniu leków, które należą do różnych grup farmakologicznych. Jedną z tych grup są leki zmniejszające stężenie kwasu solnego w żołądku, należące do związków nieorganicznych, które stosowane są w postaci doustnej w formie tabletek, zawiesin, roztworów. Neutralizują one sok żołądkowy, podnosząc jego pH do wartości około 5. Przejściowe podwyższenie pH prowadzi do zahamowania pepsyny, zmniejszenia objawów bólowych towarzyszących chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Niestety, nadmierna alkalizacja treści żołądkowej może wywołać nieprzyjemne wzdęcia. Do omawianej grupy zaliczamy związki glinu, związki magnezu, węglan wapnia, wodorotlenek sodu oraz związki zawierające glin i magnez.

/           aptekiswiatzdrowia.pl        /

 

Porady Bonifratrów

 

 

W grupie chorób układu trawiennego znajdują się choroby żołądka, a wśród nich – choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy
Choroby wrzodowa żołądka i dwunastnicy są odrębnymi jednostkami chorobowym i mają inny proces powstawania oraz przebieg, ale z uwagi na podobieństwo nasilania się dolegliwości, skłonność do nawrotów i objawy zostaną omówione razem.

Wrzód umiejscowiony w samym żołądku nazywany jest wrzodem żołądka, a nieco niżej – wrzodem dwunastnicy.
Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy jest jednostką chorobową dość powszechnie występującą. W ostatnim okresie częstość jej występowania wyraźnie wzrasta i dotyczy już co dziesiątego Polaka. Większość chorych stanowią ludzie młodzi i w średnim wieku. Wśród chorych jest trzykrotnie więcej mężczyzn niż kobiet.

U wielu osób choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy występują sezonowo z okresami zaostrzeń wiosną i jesienią.Ważne jest rozpoznanie, które powinien przeprowadzić lekarz, gdyż niektóre objawy mogą być podobne w rozpoczynającym się procesie nowotworowym.
Istotą choroby i podłożem odczuwanych dolegliwości jest wytworzenie się w błonie śluzowej żołądka lub dwunastnicy małego, kraterowatego ubytku, niekiedy nawet kilku ubytków w postaci nadżerki śluzówki.
Ubytek ten jako pewnego rodzaju „rana” na błonie śluzowej daje przykre dolegliwości bólowe. Występują one w wyniku ustawicznego drażnienia tego ubytku, czyli owrzodzenia przez przyjmowane pokarmy i sok żołądkowy (zazwyczaj kwaśny lub nadkwaśny).

Znaczącym osiągnięciem ostatnich lat jest wykrycie czynnika zakaźnego, którym jest bakteria HELICOBACTER PYLORI. Bakteria ta umiejscawia się w błonie śluzowej żołądka i powoduje jej uszkodzenia. Uważa się, że bakteria ta jest odpowiedzialna w 100% za owrzodzenia dwunastnicy i w 80% za owrzodzenia żołądka.

Początkowy okres choroby częściej przypomina zaburzenia czynnościowe z nadkwaśnością soku żołądkowego. Mogą pojawić się bóle w nadbrzuszu, zgaga, wzdęcia, a niekiedy luźne wypróżnienia. W przypadku wrzodu dwunastnicy dolegliwości w szczególności bólowe, występują na czczo we wczesnych godzinach porannych lub 1- 3 godziny po jedzeniu, a w przypadku wrzodu żołądka niedługo po posiłku.

Owrzodzenie żołądka lub dwunastnicy jest wynikiem ogólnego stylu i trybu życia. Jako lokalny wyraz ogólnoustrojowego napięcia i zaburzeń regulacyjnych doprowadza do zaburzeń czynnościowych w postaci skurczów naczyń w ścianie żołądka i niedokrwienia miejscowego błony śluzowej.
W następstwie tego staje się ona mniej odporna na wzmożone stresami i różnymi odruchami wydzielanie i kwaśność soku żołądkowego, który przy nieregularnym odżywianiu i niezaangażowaniu w trawienie pokarmów trawi błonę śluzową i powoduje jej ubytek, zwany owrzodzeniem (niszą wrzodową).

Ubytek, czyli nisza wrzodowa, może w przypadku nieleczenia pogłębiać się i poszerzać. Jeżeli w czasie pogłębiania się dojdzie do nadtrawienia i uszkodzenia znajdującego się tam naczynia krwionośnego, to następuje krwawienie, czyli krwotok wewnętrzny.
Jeżeli omawiany stan chorobowy jest w dalszym ciągu nie leczony lub nieskutecznie leczony, nisza wrzodowa może się poszerzać, a przede wszystkim pogłębiać, aż do zupełnego zniszczenia, czyli przedziurawienia ściany żołądka lub dwunastnicy, na całej grubości.

W chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy ważne jest rozpoznanie, które powinien przeprowadzić lekarz, gdyż niektóre objawy mogą być podobne w rozpoczynającym się procesie nowotworowym.
W przypadku pojawienia się już pierwszych, wspomnianych wcześniej dolegliwości i ich dłuższego niż kilka dni utrzymywania się, warto i należy zwrócić się do lekarza, gdyż Zaniedbanie leczenia może prowadzić do nasilania się objawów, to jest bólów, utraty łaknienia, nudności, a nawet wymiotów.
Po rozpoznaniu należy przystąpić do systematycznego leczenia. Leczenie i dieta przy wrzodzie dwunastnicy i wrzodzie żołądka są podobne.
Na cierpienia z powodu choroby wrzodowej żołądka lub dwunastnicy medycyna konwencjonalna proponuje antybiotyki zwalczające zakażenie Helicobacter pylori w przewodzie pokarmowym oraz lek zmniejszający wydzielanie kwaśnego soku żołądkowego.

W ostatnich latach coraz częściej stosuje się leczenie kojarzone z lekami ziołowymi, aby po złagodzeniu procesu choroby przejść wyłącznie na leczenie ziołami, które również powinno się odbywać pod kontrolą lekarza, szczególnie, gdy dotyczy to procesów przewlekłych i u osób starszych.

Wśród ziół stosowanych przez Bonifratrów w chorobie wrzodowej są:liść aloesu, liść babki lancetowatej, liść babki zwyczajnej, korzeń lukrecji, korzeń marchwi, kwiat nagietka, ziele przetacznika leśnego, ziele rdestu ptasiego, owoc dzikiej róży, liść mącznicy, kwiat rumianku, liść szałwii, kwiat ślazu, porost islandzki i nasiona lnu.
Substancje te można zażywać pojedynczo lub jako tak zwane zioła złożone, czyli mieszanki.
Głównym celem stosowania mieszanek ziołowych jest neutralizacja nadmiernego wydzielania soków żołądkowych oraz regeneracja błony śluzowej tych narządów i dążenie do jej prawidłowego działania.

Ziołolecznictwo Bonifratrów poleca dwie kompozycje ziołowe:  GASTROFRATIN – mieszanka ziół wspomagająca leczenie nieżytów żołądka i jelit. i  CHOLECYFRATIN – zioła wspomagające, działające rozkurczowo, zmniejszające dolegliwości bólowe w stanach spastycznych.

Zbawienne działanie na chorobę wrzodową mają także, wspomniane już, nasiona lnu. Nasiona lnu są najczęściej stosowanym w Polsce surowcem śluzowym o działaniu osłaniającym przewód pokarmowy.
Wodne wyciągi z nierozdrobnionych nasion, sporządzone na zimno, drogą maceracji, lub korzystniej na gorąco w postaci odwaru i podane doustnie powlekają cienką warstwą błony śluzowe przełyku żołądka i częściowo dwunastnicy, osłaniając je przed substancjami szkodliwymi.Stosowanie powyższych zaleceń stwarza szansę dla żołądka na odpoczynek i wyzdrowienie.

Przystępując do leczenia zachowawczego choroby wrzodowej warto wspomnieć o diecie, która stanowi o powodzeniu kuracji wrzodów żołądka i dwunastnicy. Zaleca się przetwory i potrawy mleczne, twarogi, świeże masło, biały ser, jajka na miękko, które działają korzystnie. Posiłki powinny być pełnoenergetyczne i przyjmowane co 3 godziny. W okresie zaostrzenia choroby po powinny być przygotowywane w stanie półpłynnym, łatwostrawnym  Należy także zaprzestać palenia papierosów, wyłączyć lub ograniczyć w sposób istotny alkohol, kawę, mocną herbatę, rosół, bulion, przyprawy ostre, podgrzewany tłuszcz, jarzyny i potrawy wzdymające oraz słodycze.
Równowaga produktów i łatwa ich przyswajalność ma na celu ochronę uszkodzonej błony śluzowej.

/              bonifratrzy.pl         /

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania obrazki choroba wrzodowa

bonavita.pl

 

Leczenie domowe

Choroba wrzodowa jest jednym z najczęstszych schorzeń przewodu pokarmowego, choć według statystyk jej występowanie w Polsce spada na przestrzeni lat.

Do niedawna w leczeniu wrzodów żołądka zalecano przestrzegania ścisłej diety, natomiast obecny stan wiedzy medycznej pozwolił odstąpić od stosowania wszelkich diet wrzodowych, gdyż nie ma żadnych dowodów na ich skuteczność terapeutyczną.

Dzisiejsze nastawienie lekarzy brzmi „nic na siłę” – słuchaj własnego organizmu i wykazuj zdrowy rozsądek, co dotyczy zarówno wrzodu żołądka (ranka błony śluzowej żołądka), jak i wrzodu dwunastnicy (nadżerka jelita cienkiego przylegającego do żołądka).

Wcześniej przypuszczano, że przyczynami powstawania wrzodów są nadmiar kwasu solnego, produkowanego w żołądku oraz bakterie i czynniki psychiczne. Obecnie wiadomo, że owrzodzenie żołądka i dwunastnicy jest spowodowane przez bakterie Helicobacter pylori, co stwarza nowe perspektywy leczenia i daje nadzieję, że w większości przypadków wystarczy leczenie farmakologiczne.

Niestety wrzody są trudne do wyleczenia – owrzodzenie jest przewlekłe i nawracające. Dlatego warto wiedzieć jak łagodzić dolegliwości oraz jakie zmiany wprowadzić do codziennego życia, aby trwale je wyleczyć.

Optymalna indywidualna dieta. Po prostu zrezygnuj z potraw, po których źle się czujesz. Zbyt duża ilość pewnych pokarmów lub napojów może podrażniać wrzody.
 
Ostrożnie z mlekiem. Wcześniej sądzono, że mleko łagodzi ostry stan zapalny towarzyszący wrzodom, dziś wiadomo, że powoduje tzw. efekt odbicia – działa buforująco na kwasy przynosząc krótkotrwałą ulgę a finalnie pobudza ich wydzielanie.

Środki zobojętniające, dostępne bez recepty, łagodzą doraźnie dolegliwości ale nie leczą owrzodzenia.

Nie przesadzaj z lekami przeciwbólowymi, gdyż niszczą one błonę śluzową żołądka.

Palenie zwiększa ryzyko choroby wrzodowej. Osoby niepalące znacznie rzadziej cierpią na wrzody niż palacze.

Stały stres może nasilać objawy owrzodzenia. Myśl o rzeczach przyjemnych oraz analizuj przyczyny niepokoju. Skuteczne metody walki ze stresem:
– zmiana środowiska pracy na mniej stresogenne, zmiana miejsca zamieszkania z dużego miasta na miasteczko
– ćwiczenia oddechowe, 3-4 głębokie oddechy szybko sprowadzają uczucie spokoju, natomiast wysiłek fizyczny szybko rozładowuje napięcie
– metody relaksacyjne tj. medytacja, joga, techniki wizualizacji i inne, więcej →Stres i relaks

Regularne posiłki, najlepiej 6 razy dziennie, ponieważ pokarm neutralizuje kwasy żołądkowe.

Ostrożnie z żelazem – ten pierwiastek podrażnia żołądek.

Umiarkowane picie alkoholu nie podrażnia wrzodów i nie zwiększa ryzyka powstawania nowych.

Olej lniany dzięki wysokiej zawartości NNKT wzmacnia błony śluzowe układu pokarmowego i tym samym przeciwdziała wrzodom. Warto włączyć go na stałe do diety jako suplement, gdyż jest niestabilny w wysokich temperaturach. Natomiast olej kokosowy  dzięki właściwościom przeciwbakteryjnym także wspiera leczenie wrzodów, ale jest stabilny i może służyć np. jako olej do smażenia.

Miód manuka dzięki rekordowej zawartości antybakteryjnego methylglyoxalu (MGO) hamuje rozwój i zabija aż 7 szczepów Helicobacter pylori. Dodatkowo obniża stężenie kwasu solnego i wspomaga regenerację uszkodzonej błony śluzowej żołądka. Tym samym coraz częściej jest wykorzystywany w efektywnym leczeniu wrzodów. Zaleca się 1-2 łyżeczki dziennie.

Triphala  to wyjątkowa mieszanka ziołowa z medycyny indyjskiej, która skutecznie wspomaga regeneracje błony śluzowej przewodu pokarmowego. Ze względu na swą efektywność jest stosowana przy wielu schorzeniach układu trawiennego.

Sole bizmutu mogą okazać się pomocne szczególnie przy nawrocie owrzodzenia. Mają działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, ściągające i pobudzające gojenie wrzodów. Podczas stosowania bizmutu występuje czarne zabarwienie stolca i odwracalne zabarwienie zębów i języka.

Czas leczy rany. Choroba wrzodowa przebiega cyklicznie i w znacznej większości przypadków po kilku latach owrzodzenie ustępuje.

PORADA LEKARSKA

Objawem większości wrzodów jest tylko ból, jednak krwawiący wrzód stanowi zagrożenie dla życia, gdyż może drastycznie obniżyć ciśnienie tętnicze i zagrozić funkcjonowaniu ważnych narządów tj. mózg, serce czy nerki. Wystąpienie poniższych objawów jest sygnałem do kontaktu z lekarzem:
– nudności i nagłe wymioty, których treść wygląda jak fusy po kawie
– czarny stolec lub obecność w nim czerwonej krwi 
– zawroty głowy i omdlenia

REKOMENDOWANE LEKI NATURALNE I ZIOŁA NA WRZODY

Colostrum , naturalny suplement immunologiczny wspomagający leczenie chorób układu pokarmowego
Ostropest plamisty , wzmacnia naczynia krwionośne i powstrzymuje krwawienia wewnętrzne

/         domoweleczenie.blogspot.com        /

… poranki :-)))

 

W życiu zawsze dokonujesz wyborów, ciągle stajesz na rozstajach dróg. Jeśli wybierzesz łatwą, wygodną, konwencjonalną drogę, którą zaakceptuje społeczeństwo, wtedy staniesz się psychologicznym niewolnikiem. Społeczeństwo da ci wszystko, jeśli tylko oddasz mu w zamian swoją wolność, indywidualność, staniesz się numerem w środku tłumu.
Żyć niebezpiecznie, to wybierać coś, co porusza twoje serce, choć może być społecznie nieakceptowane. Tchórz myśli o konsekwencjach, prawdziwy człowiek myśli o samym działaniu w danym momencie.
Strzeż się tłumu, wydeptanych ścieżek. Tłum nigdy nie doświadczył prawdy. Prawda zdarza się tylko indywidualnościom.

Osho

 

 

O wstydzie

Każda próba jest powodzeniem

rozmowa z Anną Dodziuk,psychoterapeutką

Napisała pani książkę o wstydzie dlatego, że ludzie z nim do pani przychodzą?

Przeciwnie, ponieważ nie przychodzą, choć niemal wszyscy głęboko się czegoś wstydzą. Wstyd jest tak dolegliwy, że staramy się go szybko usunąć poza świadomość. Myślę, że uciekamy od niego bardziej niż od innych uczuć. I z tego powodu on o wiele bardziej nas zasysa.

Jak zasysa wstyd?

Kiedy spotyka nas coś wstydliwego, natychmiast do przeżywanego wstydu przyklejają się wcześniejsze wyparte zawstydzenia. Mały bodziec jest w stanie wyciągnąć na powierzchnię inne zawstydzenia, które siedziały w naszej psychice jakby za zasłoną. I wytwarza się spirala, emocja robi się coraz bardziej intensywna, chociaż powód był błahy. Byle lapsus – a człowiek już pali się ze wstydu. Pamiętam, kiedyś z ważną wiadomością przyszedł do mnie pewien profesor, niezwykle szanowny pan. Drzwi otworzył mój ojciec, i ów pan, witając się, pocałował go w rękę. W życiu nie widziałam tak zawstydzonego człowieka. A wydaje się, że to nie było nic takiego – mówi się przepraszam i idzie dalej.

Albo obraca w żart.

Człowiek zawstydzony nie jest w stanie tego zrobić.

Ze wstydem nie ma żartów?

Proszę zobaczyć, jak w języku odbija się to, co wyrządza nam wstyd: jest „dręczący”, „palący”, „piekący”. I mało kto umie sobie z nim radzić. Dlaczego? Ponieważ wstyd najtrudniejszy, najbardziej destrukcyjny – a o takim mówię – nie dotyczy tego, co zrobiliśmy, tylko tego, jacy jesteśmy. Gorsi, nieudani.

Nie dotyczy tego, co zrobiliśmy? Wstydzimy się przecież, gdy zrobiliśmy coś złego, głupiego.

Oczywiście, ale wstydzę się, ponieważ ta sytuacja coś mówi o mnie, pokazuje mi, że jestem głupia i zła. Poza tym niekoniecznie musieliśmy coś zrobić. Wstydzą się porzucone kobiety, żony alkoholików czy mężowie alkoholiczek. A nie ma tu ich winy. Inne przykłady to kalectwo, niepełnosprawność albo pochodzenie. Wstydzą się biedni i bogaci, osoby należące do mniejszości narodowych czy seksualnych i te, które różnią się od otoczenia wykształceniem, ubiorem, wartościami. Mamy też w Polsce legion ludzi, dla których wstyd jest jednym z najczęściej przeżywanych uczuć – to dorosłe dzieci alkoholików. Wstydzą się za rodziców i wchodzą z tym uczuciem w dorosłe życie. A osoby, które się rozwodzą? Wstyd bywa ich najsilniejszym uczuciem. Bo im się nie udało, ponieśli porażkę. W języku angielskim mówi się: „to ja jestem porażką”, „jestem felerem”.

Czym się różni wstyd od poczucia winy?

Poczucie winy dotyczy tego, co zrobiliśmy, a nie tego, jacy jesteśmy, i dlatego z nim często potrafimy coś zrobić, zadośćuczynić, przeprosić. Ze wstydem trudniej – możemy jedynie pracować nad tym, jak siebie przeżywamy.

 

 

Skąd się wziął wstyd?

Najprostsza odpowiedź brzmi: z wychowania. Małe dzieci są absolutnie zadowolone z siebie. Czy dziecku przyjdzie do głowy, żeby przejmować się tym, że ma buzię wysmarowaną czekoladą? Ale niejeden rodzic syczy wtedy: „Marysiu! Jak ty wyglądasz! Wstydź się!” albo robi minę, jakby go coś bolało.

Jesteśmy wychowywani do wstydu?

Do wstydu i do tego, żeby nie korzystać z sytuacji, które mogłyby go uleczyć. Żeby nie czuć się za dobrze w swojej skórze, nie być za blisko z innymi ludźmi, nie odsłaniać słabości. Nie być sobą, tylko być jak ta Basia od sąsiadów, która zawsze jest grzeczna i dobrze się uczy.

A jeśli rodzice nie zawstydzali mnie, ale wstyd mnie krępuje? Skąd go mam?

Pytanie: jak się do pani przykleił? Czy pani się z nim urodziła? Na pewno nie. Jak to się stało, że wprowadziła pani do głowy swojego wewnętrznego zawstydzacza? Czasem trudno znaleźć ten moment. Ważne jest to, że dorosły człowiek jest w stanie zweryfikować zawstydzające go przekonania typu „jestem do niczego” i próbować wprowadzać do świadomości przeciwstawną treść, czyli przekonania konstruktywne.

Czy wstyd istnieje bez cudzego spojrzenia?

Niestety tak. Bo to są przeświadczenia na własny temat, które nosimy w sobie niezależnie od tego, czy mamy widzów.

A nie jest tak, że mamy w głowie tych innych, którzy komentują: „O, patrz, nie udało jej się”?

Ale to, co mówili, tak zakorzeniło mi się w głowie, że ich ocena jest już moja. Dlatego praca nad wstydem polega między innymi na tym, żeby człowiek się wyodrębnił – żeby jego widzenie siebie było swoje własne, a nie polegało na wyobrażaniu sobie, jak osądziliby go rodzice, krewni, sąsiedzi, mąż czy żona.

Czy pani miała jakiś swój wstyd, z którym się pani uporała?

Wyłącznie.

Wyłącznie?

Wstydziłam się wszystkiego. Tego, jak wyglądam, jak się ubieram, jak się zachowuję. Jedyny jasny kawałek dotyczył moich możliwości intelektualnych, tu zawsze było dobrze, byłam w stanie dostrzec swoje sukcesy zawodowe. Ale też długie lata obawiałam się, że kiedyś, gdy będę występować publicznie, np. z wykładem, ktoś powie: „Co ta mała tu robi!”.

Skąd ten wstyd? Wie pani już?

Oczywiście. Mam proste wyjaśnienie, które czasem prowadzi mnie na manowce, ale wiele pozwala zrozumieć. Otóż miałam złą macochę, klasyczną, jak z „Kopciuszka”. Moja mama umarła, kiedy miałam dziewięć lat, pojawiła się macocha, która mnie i mojej siostrze zaczęła mówić rzeczy degradujące: że jesteśmy brzydkie, głupie i złe. Dlatego nie mogłam czuć się dobrze ani w kontaktach z innymi ludźmi, ani z sobą.

 

 

Ale doszła pani do siebie? Jak pani to zrobiła, ile to trwało?

Nie chcę mówić, ile to trwało, bo to byłoby pesymistyczne. To długi proces. Po trzydziestce zaczęłam czuć się lepiej – jednak lepiej nie znaczy dobrze. Mam za sobą dużo pracy psychologicznej nad własnymi problemami, i dzięki temu stopniowo mój obraz siebie się poprawiał. Dużą rolę odegrało doświadczenie życiowe. Ono sprawia, że człowiek zyskuje odwagę, dystans, zdolność eksperymentowania.

Wstyd zabrał pani kawałek życia.

Kawałek? Kiedy myślę, jak teraz wygląda moje zadowolenie z życia w porównaniu z tym, jak było kiedyś, to zgroza mnie ogarnia. Mam poczucie, że byłam w stanie nieustannego zmagania się.

Z sobą.

Mnie się wydawało, że zmagam się z życiem, ale to rzeczywiście było zmaganie się z sobą. Chociaż z innymi też, na przykład kiedy mówili, że źle wychowuję swoje córki. Zawsze się znajdzie ktoś taki, a koło mnie był nawet cały chór, więc chociaż trochę musiałam im uwierzyć i zaczęłam się wstydzić, że jestem złą matką.

Czego konkretnie miała się pani wstydzić zdaniem chóru?

Miałam poczucie, że tych powodów do wstydu jest mnóstwo. Kiedy dorastała moja starsza córka, ciągle słyszałam, że moje pomysły, jak ją wychowywać, są złe. Basia urodziła się z zespołem Downa, mnie zależało na tym, żeby była możliwie samodzielna, żeby sama wychodziła z domu. Ale słyszałam, że tak się nie powinno, że powinnam jej nie odstępować. Musiałam więc zmagać się z protestami i negatywnymi ocenami bliskich, a jednocześnie z własnym przekonaniem, że jestem niedobrą matką. Do dziś niektórzy uważają, że jeśli Basia jeździ sama po Warszawie, to powinnam się wstydzić, bo nie opiekuję się nią należycie. Barbara ma 42 lata, kontakty z wieloma ludźmi, w tym poprzez Skype’a i pocztę elektroniczną, pisze wiersze, uczestniczy w warsztatach, gra w filmach, teatrze, jest samodzielna.

Czyli wie pani o wstydzie wszystko, bo przeżyła go pani.

Na pewno nie wszystko. Ale widzę go wyraźniej niż wiele innych osób, bo kiedy zaczęłam się nim zajmować zawodowo, zobaczyłam, jak dużo wyjaśnia w zachowaniach ludzi. I ile można zmienić, jeśli zacznie się z nim pracować. Wielokrotnie widziałam, jak ludziom rosną skrzydła – wcześniej zgaszeni, skuleni, prostują się, zaczynają mówić innym głosem. Niemniej trzeba się przygotować na długi marsz.

 

Fall on the farm:

 

Od czego zacząć? Jakie jest lekarstwo na wstyd?

Szczerość, bliskość i godność.

Co to znaczy?

Trzeba spróbować się otworzyć i powiedzieć drugiemu człowiekowi albo większej liczbie osób, czego się wstydzę. Wydaje się nam, że gdy się odsłonimy, to zostaniemy odrzuceni. Takie ryzyko istnieje, ale częściej dzieje się odwrotnie: jeśli pokażesz swoją niedoskonałość, niepewność, zażenowanie, to druga strona zrobi to samo. Wtedy bliskość tworzy się bardzo szybko.

A godność?

Nikt nie jest w stanie jej nam odebrać, niezależnie od tego, jacy jesteśmy i co się z nami w życiu działo. Mamy ją dlatego, że jesteśmy istotami ludzkimi. Kiedy mówię o tym w grupie psychoterapeutycznej, ludzi to zaskakuje. Zaczynają polemizować: nie zasługuję na to, bo jestem taki czy inny, czegoś nie osiągnąłem. Potem dochodzimy do tego, że to nie są argumenty, które mogą nam odebrać prawo do godnego życia.

A codzienne lęki: nie zapytam, nie zabiorę głosu. To wstyd czy nieśmiałość?

Te uczucia są pokrewne. Nieśmiałość związana jest bardziej z sytuacjami społecznymi niż z tym, co się dzieje wewnątrz nas. I różni się natężeniem. Powiedziałabym, że to mały wstyd dotyczący prezentowania siebie wobec innych ludzi.

Co z nim zrobić?

Oswajać się, eksperymentować. Zacisnąć zęby, jeśli trudno zacząć, ale próbować. Stopniowo, licząc się ze swoimi możliwościami.

Wstydzę się publicznych występów, mimo to próbuję?

Tak, ale w sprzyjających warunkach. Boję się mówić przy 20 osobach, więc zacznę od trzech. Warto też wykształcić w sobie mechanizm chwalenia się za sam wysiłek. Jak powiedział pewien mądry rabin: każda próba już jest powodzeniem. Może się okazać, że również przy trzech osobach głos więźnie mi w gardle, ale miałam odwagę, postarałam się i to jest OK. Może następnym razem będzie lepiej.

A jeśli nie? Może lepiej się wycofać?

Czasami może lepiej. Ale do czego to prowadzi? Do tego, że zostaję z moim wycofaniem. Przyzna pani, że jako cel życiowy to mało satysfakcjonujące. Jednak jeśli postanowię się wycofać, niech to będzie świadoma decyzja: „ja się wycofałam”, a nie: „mnie wycofało”.

Wycofuję się, ale nie wstydzę się tego, bo wiem, że tak jest dla mnie lepiej?

Tak. To jest w porządku – mierzę się z tym, ile mogę. Tylko nie warto wycofywać się od razu. Często radzę: jeśli chcesz spróbować czegoś nowego, zrób to nie mniej niż trzy razy, a najlepiej pięć. W nowym miejscu, którego się obawiasz, za pierwszym razem będziesz obcować z własnymi demonami, widzieć tylko swoje lęki, najgorsze scenariusze. Za drugim razem będziesz testować nową sytuację i może dopiero za trzecim razem zobaczysz, jakie to miejsce naprawdę jest, i dowiesz się, czy jest dobre dla ciebie. Eksperymentowanie jest często źródłem nowej wiedzy. Może okaże się, że doskonale zrobisz to, czego się bałaś? A może nie trzeba doskonale? Nie jestem pewna, czy dobrym celem jest mieć same piątki. Może trójka z plusem w niektórych dziedzinach jest dobrym stopniem, zwłaszcza jeśli ktoś był przekonany, że nie stać go na dostateczny.

 

 

We wstydzie nie ma nic dobrego?

Jest wstyd niszczący i wstyd budujący. Budujący informuje człowieka, że dobrze byłoby coś w życiu poprawić, np. zapisać się na kurs angielskiego, zamiast wstydzić się, że nie znam języka. Wstyd jest też regulatorem zachowań społecznych. Słyszę czasem: „Chciałbym w ogóle się nie przejmować opinią innych ludzi”. Odpowiadam: „Gdyby tak było, byłbyś psychopatą”. To jest zdrowe – liczyć się z opinią innych, wstydzić się nieetycznych zachowań, sądzić na swój temat raz dobrze, raz źle. Wstyd jest dobry w określonym natężeniu – dopóki nie podcina nam skrzydeł, nie truje.

Violetta Szostak                                                     wysokieobcasy.pl

 

 

Magdalena Szpilka … Pozwolić życiu płynąć … zapraszam:-) …

Życie ma i jasne i ciemne strony. Tak jak nie ma dnia bez nocy, a nocy bez dnia, nasze życie czasem jest pełne radości i zadowolenia, a czasem daje nieźle popalić. Oczekiwanie, że kiedyś wszystko się poukłada idealnie skazuje nas na cierpienie, bo zamiast pozwolić życiu objawiać się w pełni spektrum, chcemy wyciąć tylko to, co przyjemne i uniknąć tego co przykre. Ale to powoduje, że żyjemy w strachu przed tymi trudnymi momentami i gdy się pojawiają panikujemy czy cierpimy.
W tym filmiku mówię o pewnej umiejętności i podejściu, które sprawia, że przestajemy bać się życia i tego co ze sobą niesie. Pozwalamy mu płynąć… i doświadczać go w pełni.

https://www.youtube.com/watch?v=hVy35QzXBlI

 

Bountiful Wagon...:

 

Po cholerę Panu Bogu organy?

Po co mu alabastrowe okna, które ten sam proboszcz chciał mieć w swoim kościele? Po co Bogu spiżowe bramy? Myślę, że Bóg ma to w nosie.

Proboszcz pewnego kościoła postanowił zbudować organy. Zafundować je mają wierni. Instrument ma być okazały i wyjątkowy. Doda kościołowi splendoru. Każda piszczałka to wydatek ok. 20 tys., a razem ze stołem do gry organy będą kosztować 2 mln zł. Proboszcz w czasie każdej mszy zachęca parafian do hojności. Wierni słuchają i myślą z trwogą, skąd wezmą pieniądze na taką darowiznę. Owieczki, a właściwie baranki, nie podniosą larum, nie zaprotestują, nie tupną nogą. Na cholerę Panu Bogu organy?! Po co mu alabastrowe okna, które ten sam proboszcz chciał mieć w swoim kościele? Po co Bogu spiżowe bramy? Myślę, że Bóg ma to w nosie.

Wierni to nie znaczy bierni. Trzeba protestować, gdy z ambony słyszymy polityczną agitkę. Gdy w kazaniach pojawia się mowa nienawiści. Nie stać, nie słuchać, a potem tylko po cichu ponarzekać w domu. Kościół jest dla wiernych, a stado ma prawo decydować o swoim kościele. A jak pasterz się myli, to trzeba mu to uświadomić. Czy znajdzie się ktoś odważny, kto powie proboszczowi, że te pieniądze można spożytkować inaczej, że to zbytek i przesada? Że jego wyścigi z innymi proboszczami, kto będzie miał drożej, więcej, wyżej, są szkodliwe i żałosne? Pora powiedzieć: dość!

Może ksiądz proboszcz odwiedzi parking przed miejscowym bazarkiem. Tam codziennie można spotkać chłopaka, który zbiera pieniądze na nabicie butli gazowej. Jest na świecie zupełnie sam. Mieszka w przyczepie kempingowej typu Niewiadów i codziennie się boi, że w nocy ktoś go w niej spali. Butla daje mu ciepło i gorący posiłek. Przyczepa stoi kilometr od kościoła na niezamieszkanej działce.

Może ksiądz proboszcz pomoże matce czworga dzieci, której grozi eksmisja, bo ojciec nie płaci alimentów (i nigdy nie płacił), a ona właśnie straciła pracę, jedyne źródło utrzymania tej pięcioosobowej rodziny. Ma długi, bo nie płaciła czynszu, żeby dać dzieciom jeść. Do końca marca nie wyrzucą ich na bruk, ale potem, kiedy zrobi się ciepło Może zamieszka obok bezdomnego chłopaka w domu pod chmurką. To przecież członkowie tej samej parafii. Papież Franciszek nawołuje do ubóstwa i skromności. Jak widać, proboszcz go nie słucha, a może nawet woli nie znać. Przecież ten pontyfikat trzeba jakoś przeczekać.

PS Lepiej nauczyć kościelnego śpiewać, bo beczy jak koza. Może warto pójść do cerkwi i zobaczyć, jaką moc ma głos ludzki? Posłuchać, jak pieśń płynie do nieba, a u ludzi powoduje gęsią skórkę i błogość w sercu. Wychodzą ze świątyni w stanie uniesienia. Na chwałę Pana!

Dorota Wellman                                                                          wysokieobcasy.pl

 

Perfect:

 

 

autumn:

 

10 technik umożliwiających partnerskie podejście do związku

Dzięki kilkunastoletniemu doświadczeniu w coachingowej pracy z ludźmi doskonale wiem, jak bardzo pomocne są poniższe techniki, umożliwiające partnerskie podejście do związku. Korzystanie z nich transformuje Twój sposób komunikacji. Zachęcam Cię do tego z całego serca. Bo partnerstwo to nie tylko stan bytu polegający na traktowaniu siebie jako kogoś równego, ale przede wszystkim sposób komunikacji.

Bądź spontaniczny
Mów i rób to, co czujesz i co Ci przychodzi do głowy (poza sytuacją, gdy miałoby to zranić partnera). To prowadzi do synchronizacji neuronalnej i ta sama część mózgu, która jest w danej chwili aktywna u Ciebie stanie się też aktywniejsza u partnera. Będziecie jednym słowem nadawać na tych samych falach.

Mów prawdę
Niezależnie do tego, co się wydarzyło, w najważniejszych sprawach (a więc nie w kwestii wyglądu, gdzie małe komplementujące historyjki nie do końca oparte na faktach są wręcz wskazane) zawsze bądź szczery. Bez tego nie istnieje możliwość zbudowania zaufania, będącego fundamentem każdej partnerskiej relacji. Kłamiąc lub naginając prawdę nigdy nie będziesz wiedział, czy partner chce być z Tobą prawdziwym czy tym, którego mu sprzedałeś. Coś takiego prowadzi do obopólnego cierpienia.

Patrz w oczy
Patrz partnerowi w oczy gdy mówisz i słuchasz, nie przerywaj gdy mówi on. To ostatnie nie tylko jest niekulturalne, to także irytujące dla rozmówcy. Z tego samego powodu nie baw się przedmiotami w trakcie rozmów, nie sprawdzaj zegarka ani telefonu, nie ziewaj (lub zrób to wyraźnie), nie poruszaj nerwowo nogami.

Unikaj interpretacji
Nie interpretuj tego co słyszysz od partnera, poproś o wyjaśnienie jeśli czegoś nie zrozumiałeś lub nie jesteś pewien. Większość konfliktów bierze się z braku umiejętności świadomego komunikowania się.

Nie doradzaj
Nie dawaj rad. Zapytaj, czy możesz w czymś pomóc. Większość z nas doskonale rozwiązuje swoje problemy samodzielnie, a po rady chodzi do zawodowców, którzy potrafią spojrzeć na sytuację obiektywnie. Partnerzy nigdy nie spojrzą na siebie obiektywnie ze względu na emocjonalną więź ich łączącą.

Akceptuj gorsze dni
Naucz się nierozwiązywania problemów i akceptowania tego, że czasami po prostu ktoś ma gorszy dzień. Nie o wszystkim trzeba od razu rozmawiać.

Używaj komend wykonalnych

 

autumn:

 

Jeśli tego, co mówisz, nie można fizycznie wykonać, to jest to komunikacja nieprecyzyjna i spowoduje zniekształcenia. Zamiast: „nie kochasz mnie”, powiedz: „wczoraj, gdy wszedłeś do mieszkania i nic nie powiedziałeś, było mi smutno. Czy mógłbyś następnym razem przywitać mnie np. pocałunkiem?” Zachowania można łatwo zmieniać, osobowości znacznie trudniej. Mów o tym co czujesz i o swojej interpretacji zachowań partnera, zamiast atakować i obwiniać. Nie znamy intencji innych, widzimy tylko ich zewnętrzne przejawy, czyli zachowania.

Mów o faktach
Skupiaj się na faktycznych zdarzeniach i nie używaj słów: zawsze, wszędzie, nigdy. Powiedzenie: nigdy mnie nie słuchasz jest nieprawdą i gwarantuje konflikt.

Mów o przyszłości
Nie wracaj do sytuacji z przeszłości, ich nie można zmienić. Skupiaj się na przyszłych rozwiązaniach.

Nie chciej mieć zawsze racji
Chcesz mieć rację czy rozwiązać problem? Jeśli to drugie, nie przekonuj partnera do swojego zdania. Ludzie idą za dobrym przykładem, a nie manipulacyjnym naciskiem. W partnerstwie nie ma miejsca na wygranych i przegranych, chodzi o to byście razem się czegoś nauczyli.

Mateusz Grzesiak

FB / Mateusz Grzesiak

 

✮ Autumn Harvest:

 

Sumienie to nasza etyczna intuicja. Gdybyśmy go zawsze słuchali, łatwiej byłoby nam iść przez życie. Zwykle czujemy dyskomfort, kiedy mamy zamiar zrobić coś niewłaściwego… to właśnie odzywa się głos sumienia. Większość z nas albo nie słyszy tego głosu albo ucisza go tak, aby nam nie przeszkadzał.
Dlaczego tak postępujemy?
Dlatego że ten niewłaściwy czyn, który „mamy popełnić”, ma według naszej własnej oceny ROZUMU, przynieść określone korzyści zewnętrzne. Paradoksalnie skutek jest zupełnie inny… większość z nas zaczyna mieć wyrzuty sumienia. Jest nam źle, bo postąpiliśmy wbrew temu co podpowiadało nam nasze JA… a poczucie winy podsycane jest dodatkowo przez strach. Czy zatem warto?

 

 

FB / Psychologia Emocji

 

… daj mu jeszcze jednego cukierka,on jest mały … a ten starszy też jest mały i za bardzo nie rozumie dlaczego tak ma zrobić … łzy w oczach … i przestań płakać,duży chłopak a ryczy nad jednym cukierkiem … mniejszy caps! cukierka i śmieje się … wnioski wyciągnijcie sami … ileż w tym ” dużym ” było rozpaczy … ech dorośli … pięknego kochani … nika         serce

https://www.youtube.com/watch?v=XC7YozBwcCY

 

 

obrazki:

babyonline.pl

prymat.pl

centrum-cateringowe.pl

KayEllen / flickr.com

tassels.tumblr.com

redbubble.com

pinterest.com

Oxa-nna / flickr.com

aromacucina.typepad.com

stylowi.pl

imgfave.com

tamar102.blogspot.com